Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

nie chcę "wracać"

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
1g
Rodzaj przeżycia:
Wiek:
22 lat

raporty elineczka

nie chcę "wracać"

Mam 22 lata. Nie eksperymentowałam nigdy z narkotykami, dosłownie kilka razy zdarzyło mi się zapalić marihuanę i nigdy nie poczułam niewiadomo jak pozytywnych lub negatywnych doznań. Dlatego ten piątkowy wieczór postanowiłam spędzić w domu z moim chłopakiem przy kieliszku wina ze „śmiesznym” papierosem. Bo dlaczego nie? Dodam, że z moim chłopakiem mamy wrażenie jakbyśmy znali się od zawsze, a tak naprawdę nie minęły jeszcze dwa miesiące odkąd się pierwszy raz spotkaliśmy. Mimo tej relacji nie padły jeszcze między nami wyznania typu „kocham Cię”. Piszę to, bo jest to dość istotne w tym co potem mnie spotkało. 

Wypiliśmy po lampce wina i zapaliliśmy. Miałam bardzo dobry humor. Czułam działanie narkotyku w moim organizmie, ale jak zawsze bez ekscesów. Po prostu, zwyczajnie, na luzie i bez stresu. Postanowiliśmy wziąć prysznic. Gdy weszłam do środka zaczęłam się czuć coraz gorzej, traciłam kontrolę nad swoim ciałem. Woda stawała się coraz głośniejsza, aż w końcu przestałam ją słyszeć i przeniosłam się w ciemność. Poczułam, że opuszczam moje ciało i czuję wszechogarniające mnie szczęście i spokój. Było mi tak dobrze. Dotarło do mnie, że nigdy w życiu nie czułam tak ogromnej błogości i szczęścia. Takiego jakiego nigdy wcześniej nie doznałam i nie doznam w normalnym ludzkim świecie.

Usłyszałam głos mojego chłopaka. Na sekundę otwarłam oczy i widziałam, że już siedzę na podłodze, ale momentalnie wracałam w ciemność. Nie było mnie w moim ciele. Ogarnęło mnie zdenerwowanie, że nie woła mnie zdrobnieniem mojego imienia. Przeszkadzało mi, że chce mi zabrać to wspaniałe uczucie, że nie rozumie, że jest mi tam dobrze. Powtarzałam sobie ciągle „nie chcę wracać”, aż w końcu nie słyszałam wołania i na nowo mogłam delektować się tym wyjątkowym szczęściem. Tkwiłam tam i wiedziałam, że nie chcę wracać. Gdy kolejny raz usłyszałam swoje imię i otwarłam oczy to zobaczyłam, że leżę na podłodze, a mój chłopak jest obok. Jednak nie chciałam tego. Znowu wróciłam w ciemność. Przecież było mi tam tak dobrze, dlaczego on chce mnie stamtąd zabrać? Ja nie chcę wracać, on musi to zrozumieć. Tym razem gdy wróciłam zaczęłam widzieć różne historie mojego życia. Nie jedna po drugiej, a cztery, pięć historii w tym samym czasie w mojej głowie. Widziałam je równolegle, byłam w wielu historiach w tym samym czasie. Było ich tak dużo i zaczynały się zmieniać coraz szybciej, że nie zdołałam ich wszystkich zapamiętać. To były różne sceny z przeszłości i takie, które się nie wydarzyły i nie wiem czy kiedykolwiek się wydarzą. Zdołałam zapamiętać tylko trzy tyczące się przyszłości.

W pierwszej siedziałam na parapecie dachowego okna, a mój chłopak stał obok mnie i mówił mi, że mnie kocha.

W drugiej mój znajomy, który pisał książkę i próbował ją kiedyś wydać podszedł do mnie i dał mi jeden egzemplarz mówiąc, że udało mu się i teraz już będzie sławny.

Trzecia historia była najdłuższa. Stałam na ogromnym boisku footballowym. Widziałam jedynie zarys trybun, bo oślepiało mnie przeraźliwie jasne światło reflektorów. Nigdy wcześniej nie widziałam tak ogromnego boiska. Robiło na mnie wrażenie. Mój chłopak gra w football amerykański i ma duże szanse na osiągnięcie czegoś naprawdę wielkiego. Gdzieś tam w oddali stał na murawie i był szczęśliwy, że mu się udało. Spełnił swoje marzenie. Ja na niego patrzyłam i cieszyłam się razem z nim jego sukcesem i tym, że mogę dzielić z nim tak ważną chwilę w jego życiu.

To była ostatnia historia jaką zapamiętałam. Wszystkie były przepełnione tym niesamowitym szczęściem. Wszystko przyspieszyło, w mojej głowie było tak dużo obrazów, że nie byłam w stanie już ich kontrolować. Zwymiotowałam. Momentalnie poczułam, że wróciłam do swojego ciała. Otwarłam oczy i na lekko chwiejnych nogach wstałam jak gdyby nigdy nic. Miałam wrażenie, że tkwiłam w tej ciemności kilka godzin, a tak naprawdę wszystko trwało tylko kilka sekund, może minut. Gdy zobaczyłam swoją twarz w lustrze  byłam przerażona. Oczy takie nieobecne i podkrążone, blada cera i rozmazany makijaż. Umyłam twarz i położyłam się do łóżka. Ubzdurałam sobie, że to co mnie spotkało to wina mojego chłopaka. Nie chciałam, żeby mnie dotykał, nie chciałam z nim rozmawiać. Odwróciłam się od niego mimo, że nie zrobił mi nic złego, do niczego mnie nie zmuszał i jeszcze się mną opiekował przez cały czas.

Byłam już całkowicie trzeźwa gdy leżałam w łóżku. Przestraszyłam się, że coś mogło mi się stać, ale równocześnie byłam zła na mojego chłopaka, że przez niego „wróciłam”, bo powrót do mojego ciała był bardzo bolesny. Straciłam to wyjątkowe uczucie szczęścia ze świadomością, że tylko tam w tej ciemności mogę go zaznać. Rozpłakałam się z bezsilności i ogarniającego mnie strachu. Potem udało mi się zasnąć. Nie czułam się już źle, nic mnie nie bolało. Czułam tylko od czasu do czasu jak przebiega impuls po moich nerwach lekko mną wzdrygając.

Kolejny dzień był okropny. Miałam kaca moralnego. Byłam zła na siebie i na mojego chłopaka. Byłam nieszczęśliwa, że „wróciłam” i nie opuszczały mnie wspomnienia o tamtej chwili. Starałam się na ile mogłam nie okazywać niechęci mojemu chłopakowi, bo przecież nic mi nie zrobił. Musiałam sobie poradzić z tym wszystkim sama. Poukładać to w mojej głowie. Na szczęście z upływem dni emocje, które wtedy odczuwałam zaczęły słabnąć i zacierać się. Doceniłam mojego chłopaka, że się mną zaopiekował i był przy mnie cały czas mimo wszystkiego. Wiem, że mogę na niego liczyć.

To było dla mnie okropne doświadczenie. Nie chciałabym już nigdy więcej tego przeżyć. Później gdy już nabrałam do tego dystansu to śmiałam się, że jeśli tak wygląda śmierć to nie ma się czego bać, i że jest naprawdę fajnie. Z tego wszystkiego mam również nadzieję, że te trzy historie, które zapamiętałam naprawdę się wydarzą w moim życiu. Kończę tę historię ze świadomością, że niestety, żadne słowa i tak nie są w stanie dobrze opisać i oddać tego wszystkiego co wtedy czułam. Teraz już się cieszę, że znowu jestem tutaj i „wróciłam” do siebie!

Ocena: 

Odpowiedzi

Bardzo mi się podobał raport, lecz zadaj pytanie sobie. Czy to nie było maczane ?

(y) MDM
(y) THC
(y) might be all ?

Możliwe, że było i po prostu o tym nie wiedzieliśmy

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media