Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

molly miłości moja

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Dawkowanie:
200mg
Rodzaj przeżycia:
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Mdma, Thc(wszystkie formy), Powój hawajski, 1p-lsd, Kofeina, 4-ho-mipt, Gaz rozweselający(N20), Amfetamina, Nikotyna, Kodeina, Alkohol,

molly miłości moja

Jak wszystko w tym TR imiona i ksywki wymyślone 12:00

Było to jak dobrze pamiętam dnia, którego zdawałem poprawkę z niemieckiego. Dzień przed nie spałem całą noc prawdopodobnie z nerwów związanymi z samą poprawką. Wiedziałem wtedy, że przy świętowaniu zdania będę się z MDMA bawił, ponieważ było to już planowane od dłuższego czasu. Po zdaniu wszystkiego na 98% dumnym krokiem zawędrowałem do Willa, który swoją drogą mieszkał w okresie wakacyjnym niedaleko mojej szkoły więc nie miałem daleko. On powitał mnie już skręconym blantem w ręku i spytał się jak mi poszło. Jako że wynik był niespodziewanie dobry, od razu skierowaliśmy się w jedyną słuszną stronę w tamtej chwili.Spędziliśmy tak na balkonie chwil kilka, siedząc w nad wyraz miękkich fotelach poddając się rozkosznej kąpieli w ciepłych letnich promieniach słonecznych umilając sobie czas przyjacielską pogawędką. Rozmowa była jak zawsze, o wszystkim i o niczym. Od razu umówiliśmy się na wieczór i zaplanowaliśmy wszystko. Po paru godzinach wróciłem do domu odpocząć, zjeść i ogólnie się zrelaksować.

18:00

Gdy już nadszedł wieczór i ja pojawiłem się u Wilego na chacie, gdzie już było paru znajomych, szybko przyjąłem pierwszą dawkę, i jedyną tego dnia. Wedle wcześniejszych ustaleń balkonowych dawka 200mg poszła na raz, w dziąsło. Wraz z Karolinką popiliśmy wodą i szybko wybraliśmy się do sklepu za rogiem. Mieliśmy wyjść tak, żeby idealnie na powrót miało nam wejść. Niestety nie wykonaliśmy wszystkich niezbędnych obliczeń, mi weszło wcześniej, bo ja waliłem w dziąsło, jej natomiast trochę, bo waliła w nos. Skończyło się na tym, że mnie walnęło już na schodach a ją w sklepie. Kupiliśmy paczkę fajek i coś do picia. W sklepie nogi zrobiły mi się ciężkie i nie mogłem odczytywać cen. Pomocy udzieliła mi owa Karolinka więc wyruszyliśmy w drogę powrotną. Przed bramą do kamienicy spotkaliśmy Ole, która właśnie wracała z pracy i po krótkiej wymianie zdań namówiła się na imprezę i wraz z nami weszła do środka. Już wtedy zauważyłem, że towarzyszy mi uczucie jakby mi się to wszytko śniło, tylko że tak realnie. Po krótkiej gonitwie myśli w głowie zdecydowałem, że nie będę tego sprawdzał i po prostu uznam, że jestem naćpany. Ola również namówiła się na miłości i po tym procederze skierowaliśmy się na balkon gdzie spaliliśmy blanta. Rozmawiało mi się nad wyraz przyjemnie, a kiedy został już tylko filterek poszliśmy razem się przytulać na kanapie. Leciała spokojna muzyka wszyscy zgromadzeni prowadzili pomiędzy sobą zażyłą dyskusję już nie pamiętam o czym. A my leżeliśmy połączeni ze sobą ramionami. Było mi niezwykle przyjemnie, towarzyszyła temu uczuciu niezwykła euforia z samego faktu, że mogę się przytulać. Czułem jak przez moją rozpaloną skórę przechodzą wibrację w rytmie jej serca, niesamowite uczucie połączenia. Rozmawialiśmy wtedy o wielu rzeczach, opowiedziałem jej o swojej pierwszej miłości, potem trochę pogadaliśmy o książkach a wszystko to wtuleni w siebie w bez ruchu.

20:15

W Pokoju panowała atmosfera chilloutu nie było ani za głośno, ani za cicho, przy balkonie można było usłyszeć odgłosy miasta. Czułem się magicznie i chciałem wyjść na balkon poczuć miasto i usłyszeć jego życie, przy okazji paląc fajkę :P. Wiec poinformowałem Ole o moich zamiarach i spytałem się, czy nie chciałaby tego zobaczyć ze mną. Zgodziła się, wcześniej nie wpadłem na taki pomysł, bo można było palić w środku. Każdy powiew wiatru dało się poczuć na skórze, w tej też chwili zdałem sobie sprawę, że z E-mki jest mocny psychodelik, był wieczór, słońce w czerwonych barwach zachodziło sennie potęgując uczucie psychodeliczności. Chmury zdawał się mięć fioletowawy odcień promienie słoneczne odbijały się od okna tworząc niezwykłe kształty w niezwykłych kolorach. Zapaliliśmy papierosy i ucięliśmy sobie małą pogawędkę o tym, co widzimy. Spojrzałem na telefon i ekran wydawał się rozwarstwiony, w ogóle nie byłem w stanie sprawdzić godziny ani niczego co było w telefonie. Wyglądał jakby miał wiele pięter cieniutkich ekranów.Gdy wróciliśmy do pokoju okazało się, że część ludu już się zwija i zjawiła się część ludu, której tutaj wcześniej nie było. Pożegnałem się z wychodzącymi, przywitałem wchodzących a na ścinanie zaczął jeździć samochód tak po prostu ściana nagle zrobiła się trójwymiarowa i jeździł po niej samochód. Nie zwróciłem na to jakiejś szczególnej uwagi i przeniosłem się do pokoju obok by pogadać z Karoliną na kanapie przed kominkiem. Podczas rozmowy zauważyłem, że w kominku są robaki, a najciemniejsze miejsce dziwnie się świeciło na fioletowo, po chwili jednak okazało się, że robaki się powiększają a tak wgl to są powieszone na pajęczynie. Ten stan nie trwał zbyt długo, ponieważ owe robaki przerodziły się w nietoperze, nie było to nic strasznego nawet nie czułem odrazy, po prostu stwierdziłem, że nie ma co na dywagację na ten temat i od razu uznałem, że jestem naćpany jak stopiędzieśiąt. Po chwili przyszedł jeszcze niespodziewanie kolega, ale ja już tego kompletnie nie pamiętam, byłem już wtedy potwornie zmęczony przecież nie spałem prawie 40 godzin. Po czym poszedłem spać około 23:00. Następnego dnia obudziłem się zmęczony, ale szczęśliwy.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media