Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

kodeina - każda przyjemność, ma swoje konsekwencje

detale

Substancja wiodąca:
Apteka:
Dawkowanie:
2 opakowania Thiocodinu (300 mg kodeiny)
Set&Setting:
Ulice miasta, park, dom.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
THC, Tramadol, Kodeina, Mefedron (i podobne), Benzodiazepiny, Amfetamina, Efedryna, Kokaina, Metylon, Metadon, Ziółka kolekcjonerskie.

kodeina - każda przyjemność, ma swoje konsekwencje

Wiek: 18 lat
Doświadczenie: THC, Tramadol, Kodeina, Mefedron (i podobne), Benzodiazepiny, Amfetamina, Efedryna, Kokaina, Metylon, Metadon, Ziółka kolekcjonerskie.
S&S: Ulice miasta, park, dom.

Jak każdy wie, trip raportów o kodeinie, lub z kodeiną w tle jest wiele... W moim raporcie, pragnę oczywiście podzielić się moimi wrażeniami, ale też udzielić kilku rad (i ostrzeżeń) początkującym użytkownikom. Moje kontakty z kodeiną, zaczęły się oczywiście od NG i HR, po dogłębnej lekturze stwierdziłem, że skoro można uzyskać opiatową fazę bez recepty, to czemu nie! Pierwsze próby z kodeiną w dawkach 150-250 (ekstrakcja z antidolu) zakończyły się można by rzec totalnym fiaskiem... Poza lekkim uspokojeniem i poprawą nastroju, innych skutków działania nie odczułem. Czułem się bardzo zawiedziony, liczyłem na błogie ciepło w ciele i ogrzanie duszy, lecz nic takiego nie nastąpiło. Skończyło się na 4 próbach, każda zakończona niepowodzeniem.

Tak, oto właśnie po tych kilku słowach wstępu, przechodzę do mojego tripu właściwego:

Był bardzo zimny, acz pogodny styczniowy dzień. Wybrałem się do dziadków, aby wspólnie z nimi uczcić ich święto, przy uroczystym obiedzie... Z racji tego, że mieszkam na drugim końcu miasta, podróż autobusem wprawiała mnie w przygnębiające poczucie straty czasu, lecz z pomocą przyszedł mi internet w telefonie i oczywiście NG. Po krótkiej lekturze, stwierdziłem, że nie wrócę do domu, tylko odwiedzę aptekę. Nabyłem 2 paczki thiocodinu.

T0 = 18:30
Rozgryzłem na przystanku autobusowym 15 tabletek nieszczęsnego specyfiku, poczym udałem się z pomocą tramwaju, do pobliskiego parku, na spontanicznie zaaranżowane spotkanie ze znajomymi.

T +01:00 - 19:30
Spotkanie przebiegało w luźnej atmosferze, czułem delikatnie euforyczne działanie kodeiny, pozatym lekkie rozluźnienie
Stwierdziłem, że "to gówno na mnie nie działa" więc dojadłem pozostałe 5 tabletek (razem 300mg)

T +:01:10 - 19:40
Wsiadłem do tramwaju i zdjąłem czapkę, usiadłem i Boom! Totalne rozleniwienie, błogostan i lekkie "uniesienie".
Poczułem, że wszystko jest takie odległe, nic nie ma już głębszego znaczenia i najpiękniej będzie, jeśli już znajdę się w ciepłym łóżku. Czułem, jak by pod skórą twarzy, leniwie przepływa potok ciepłej cieczy, czułem, jakby każda komórka skóry wydzielała i jednocześnie chłonęła wspaniałe ciepło... Wtedy, kiedy myślałem, że lepiej być nie może, moje ciało zalała fala ciepła, wydobywająca się jak by wprost z serca, uczucie to nieco przypomina stan zaraz po szczytowaniu, kiedy leży się w czyiś ramionach, z taką różnicą, że serce bije mocno, lecz bardzo powoli, spokojnym i stonowanym rytmem...
I wtedy zaczęła się negatywna strona tripa (tak, każda nadnaturalna przyjemność, ma swoje konsekwencje [choć nie zawsze przykre]).
Poczułem, jak by ktoś oddzielał mi skórę od czaszki, wystąpiło potworne swędzenie, którego nie mogłem opanować, mimo obecności wielu ludzi dookoła... Za każdym razem, kiedy pociągnąłem paznokciem po jakimś nie swędzącym miejscu, natychmiast zapalało się ono żywym ogniem zupełnie nie podobnym do tego błogiego ciepła, które kodeina wsączyła w moje wnętrze.

T + 1:20 - 19:50 - ~22:00
Gdy wysiadłem z tramwaju, przestałem się skupiać na pozytywach doznania. W głowie była tylko jedna myśl "Drapać się!!" więc szedłem do domu paląc papierosa i drapiąc się po karku, wszystko było potwornie bolesne, ale ratowała mnie myśl o czekającym w domu wapnie i zyrtecu. Po przekroczeniu progu, swędzenie osiągnęło apogeum, im bardziej moje ciało chłonęło temperaturę otoczenia, tym gorsze było swędzenie, zdejmując płaszcz spostrzegłem przerażone spojrzenie matki. Na pytanie o co chodzi, kazała mi spojrzeć w lustro. Tak drodzy miłośnicy opiatowej fazy, mój kark był po prostu cały we krwi... Mimo wszystko żal mi było marnować fazę kodeinową, więc oddałem się błogiemu relaksowi.
Odkryłem, że mimo negatywnych skutków fizycznych i całego zamieszania związanego z niekontrolowaną reakcją histaminową, skupienie się na błogim ciepełku, wcale nie jest takie trudne.
Ci, którzy nigdy nie mieli kontaktu z opiatami, nie są wstanie zrozumieć, jak przeogromną przyjemność może dać leżenie plackiem na łóżku. Kodeina pokazała mi, że nawet tak totalnie prozaiczna czynność, może być w swej prostocie istotą przyjemności. Pod wpływem kodeiny wszystkie troski znikają (trochę, jak po większych dawkach benzodiazepin). Wszystko dookoła, wydaje się być tak samo leniwe jak ty. Każda akcja, którą wykonywałem, sprawiała mi niekłamaną przyjemność, ponieważ mogłem wykonać wszystko powolutku i skrupulatnie (totalne przeciwnieństwo zajawkowego wykonywania czynności na stymulantach), robienie czegokolwiek na kodeinie, wymaga nieco samozaparcia (np. w połowie drogi do kuchni po butelkę wody, stwierdziłem, że jednak nie ma sensu i po prostu usiadłem na podłodze, radując się możliwością siedzenia ). Na takich prozaicznych czynnościach zleciał mi czas, aż do końca działania substancji. Później już tylko błogi sen i oczywiście 0 negatywnych efektów dnia następnego, może za wyjątkiem chęci powtórzenia wczorajszego doświadczenia.

Podsumowując... Ciężko je

st napisać raport o opiatach, ze względu na ich sposób działania (uspokojenie, błogostan), ale mam nadzieję, ze choć trochę przybliżyłem przyszłym użytkownikom działanie Kodeiny.
Przedewszystkim BIERZCIE ANTYHISTAMINY! (pół tabletki jakiejkolwiek),
oraz przygotujcie się na to, że pierwsze próby mogą nie być do końca udane...
Proszę mi też wybaczyć, moje uwielbienie dla pisania zdań wielokrotnie złożonych (taka już moja natura).

Ocena: 

Odpowiedzi

dobrze, że to napisałeś. Apropo swędzenia. Jak komuś brak mocnych wrażeń, to niech weźmie kodę i poczeka, aż wszystko będzie go swędziało.

Teraz najważniejsza część. Trzeba opłukać twarz wodą (chyba zimna lepiej działa) i się NIE WYCIERAĆ. Po kilk minutach zacznie nas jeszcze bardziej swędzieć. 

Zadanie polega na tym, żeby się nie drapać ;D Powodzenia.

@ opłukanie twarzy wodą wywołuje swędzenie nawet bez kodeiny ;D

To za którym razem ta kodeina napewno zacznie działas ? :( próbowałem już kilka razy i nic :(

 

FOX

U mnie zaskoczyło za 3-4 razem, więc nie ma strachu.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media