Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

kodeina 150mg pierwszy raz.

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
22:02 — 105mg kodeiny.
22:35 — 45mg kodeiny.
150mg - 10 tabletek łącznie.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Sam w pokoju, oczekiwałem stanu podobnego do upojenia alkoholowego. Nic mnie nie rozpraszało, było miło, spokojnie, muzyczka.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Marihuana, od 6 lat - bardzo rzadko. Alkohol, od 2 lat - rzadko.

raporty najlepszy_z_najgorszych

kodeina 150mg pierwszy raz.

Jestem w domu, po dość męczącym dniu, postanowiłem spróbować czegoś nowego. Pierwszy raz biorę coś z apteki.

22:02 — 105mg kodeiny.

22:35 — 45mg kodeiny.

Tabletki „Thiocodin” 1 sztuka — 15mg. (łącznie 10 sztuk).

 

21:40 — Zacząłem od siedmiu tabletek, nie wiem, czy nie mało, czy nie za dużo. Jak będzie za mało, to mam jeszcze kilka w zapasie. Wrzuciłem je do kubka z małą ilością wody gazowanej. Nie mam „kolorowego” napoju w domu. Tabletki z trudem się rozpuszczają. Zostawiłem kubek na kilka minut na grzejniku, by lekko podgrzać substancję. Wcześniej trochę pokręciłem łyżeczką w środku.

21:50 — Wziąłem drugą szklankę, wlałem do niej trochę soku z cytryny, żeby w niedalekiej przyszłości pozbyć się smaku tabletek. Przelałem do niej gęstą ciecz z pierwszego kubka, zostawiłem tabletki i postanowiłem, że rozgniotę je, nie będę czekać. Włączyłem stand-up Rucińskiego i rozrobiłem resztę tabletek.

21:55 — Resztki czegokolwiek z kubeczka zebrałem łyżką. (na ściankach osadziło się troszkę). Wlałem do środka wody gazowanej, a następnie wszystko do drugiego kubka. Odstawiłem niepotrzebne naczynie.

22:02 — Wypiłem połowę, smakuje jak tonik, nie bardzo smaczny, ale jak średni tonik. Po chwili wypiłem resztę, przedtem przemieszałem lekko zawartość okrężnymi ruchami szkła. Po wypiciu odstawiłem szklankę na bok.

22:06 — Zacząłem odczuwać lekkie zmęczenie.

22:09 — Poczułem lekki ból pod kolanami, tak jakbym usiadł po długim marszu. Nogi zaczęły mnie boleć, nie chce mi się ruszać z miejsca. (podobnie efekt jak po marihuanie).

22:10 — Czas zaczął lecieć powoli, minęło kilka minut, a czuję się, jakby minęło co najmniej dziesięć minut. Ból nóg się zwiększył. Ból brzucha i odczucie, że zaraz się zhaftuje.

22:13 — Moje myśli powoli zwalniają, aż nagle poczułem kopa, pragnienie, czucie, znanie swojego położenia (orientacja w terenie, jakby) zmniejszyły się. Ból brzucha zaczął mijać, nasilił się ból nóg, od kolan aż po stopy.

22:14 — Czuję się bardzo dobrze, układ nerwowy działa słabiej. Kolory ciemne są za ciemne, a jasne za jasne. Natomiast czuję czystość umysłu, jedynie fizycznie coś jest inaczej. Mogę porównać to do stanu po marihuanie, z tym że umysł jest bardzo czysty. Ruchy rąk, nóg są trudne, spowolnione, leniwe.

22:18 — Rozumiem słowa i ich sens, aż nadto. Żarty, które śmieszą publikę, mnie już nie. (Decyzje, które podejmuję w życiu, kierowane są logiką w 80%, teraz wydaje mi się, że 100%)

22:21 — Zrobiłem test na czas reakcji, średnia całkowita 0.278s. Średni czas użytkowników, 301ms. Potwierdza to tezę czystości umysłu.

22:22 — Powieki zrobiły mi się ciężkie, tak jakbym nie spał 22/24h. Natomiast słuch mi się wyostrzył. Słyszę wyraźniej. Zacząłem słuchać krzyków sąsiadów za ścianą, słyszę każde słowo, pomimo tego, że dzieli nas pół metrowa ściana. Dochodzę do wniosków, nie zadając sobie pytań, ciężko to wytłumaczyć. Wszystko stało się prostsze.

22:28 — Przyciemniłem oba monitory, kilka minut temu było to w porządku, teraz mnie one oślepiają. Od czasu do czasu zerkam na klawiaturę, pisząc ów tekst, a gdy ponownie spoglądam na monitor, czuję się, jakbym zasłonił oczy dłonią i spojrzał na żarówkę. Efekt wymiotny zaniknął praktycznie całkowicie.

22:30 — Nie mogę uwierzyć, że minęło około dwudziestu minut, odczuwam co najmniej kwadrans więcej. Pozytywny efekt bardzo. Podzielność uwagi mi się zwiększyła. Szybciej zacząłem myśleć — może dlatego, że robię to bardziej prostolinijnie. Głowę mam pełną, ciężko mi zapamiętać coś, natomiast „mam z tyłu głowy” dużo więcej „zapamiętanych” rzeczy niż wcześniej, „pamiętam” cały proces zażywania, i jestem w stanie go sobie z wizualizować.

22:35 — Postanowiłem, że zrobię resztę tabletek. Łącznie to będzie 150mg C18H21NO3. Nie wiem skąd, ale pamiętam wzór sumaryczny. Raz spojrzałem na Wikipedię o kodeinie.

22:40 — Jestem bardzo zmęczony i senny. Zaznaczę, że dziś przeszedłem kilkanaście kilometrów i przejechałem rowerem podobną trasę i trenowałem siłowo. Natomiast to zmęczenie nie jest równomierne do aktywności fizycznej, której zażyłem. (pisząc to, zauważyłem, że gubię wiele liter, zamiast „gubię” napisałem „gupie”. Czemu? Nie wiem).

22:50 — Rozrobiłem resztę, wypiłem jak wódkę, do gardła, nie na język. Nie było aż tak źle, w międzyczasie rozmawiałem z kolegami na TeamSpeaku 3.

22:55 — Poszedłem do kibelka, umiejętności poruszania, mogę porównać jak do kilku głębszych. Przy okazji ugryzłem kawałek ciasta.

23:04 — Jeszcze bardziej nic mi się nie chce, włączyłem kolejny stand-up, siedzę wygodnie w fotelu, powieki ciężkie jak kowadła. Wszelkie bóle minęły, jest bardzo przyjemnie.

23:30 — Zamroczcie jest, minimalnie, mniejsze niż wcześniej, wszelkie negatywy, w postaci bólów zaniknęły w całości, uważam ten moment za idealny.

23:54 — Wszelkie nowe efekty przestały się pojawiać.

 

(następna doba)

02:00 (około) — W tym czasie efekty były mniejsze o co najmniej połowę, obejrzałem odcinek serialu w telefonie leżąc w łóżku. Poszedłem spać.

09:10 (około) — Obudziłem się, czuję się dobrze, jedynie mam sucho w ustach, poszedłem dalej spać.

12:32 — Ponownie wstałem, czuję się dobrze, suchoć w ustach ustała po wypiciu wody.

 

To był mój pierwszy raz z kodeinką, co prawda nie wiedziałem czego oczekiwać, każdy organizm reaguje nieco inaczej. 150mg kodeiny jest dla mnie wystarczające, ale po 200mg, 250mg, mogłoby być jeszcze lepiej. Spokojnie mogę porównać efekt kody do alkoholu i jego specyficznym zamroczeniem umysłu. Natomiast jest dużo lepiej na umyśle. W domowym zaciszu spróbowałem czegoś nowego, w dużym stopniu z ciekawości. Z chęcią powtórzyłbym to, natomiast nie jest to i nigdy nie będzie substancja, od której się uzależnię. (Nie jest to (powód to może za mała ilość kodeiny) coś ekstra, co wrzuca człowieka w inny stan, było miło tyle). Jest super, natomiast odczekam kilka tygodni i zażyję kodę znów. Wszystko pisałem „na żywo” (oprócz następnego dnia), więc są to najżywsze wspomnienia, jakie mogłem napisać. W razie pytań, uwag, poprawek, proszę pisać, z chęcią odpowiem lub ustosunkuje się do słów. Chciałbym zaznaczyć, że staram się dobrze odżywiać, spożywam witaminy i inne suplementy. Więc brak ich mógłby wzmocnić działanie kodeiny. (nie wiem jak, ale np. na pusty żołądek, kodeina mogłaby wpłynąć szybciej i lepiej). Jeżeli ktoś to wszystko przeczytał, to dziękuje bardzo. :)

Odradzam zażywania środków takich jak kodeina. Czystość umysłu i sprawność fizyczna są najlepszym narkotykiem.

Dodatek: (2019-03-20)

Po pierwszym zażyciu miałem chęć znów wziąć, dość dużą chęć. Po kilkunastu dniach wziąłem 150mg kodeiny, odczułem może 25% pierwszej fazy. Kilka dni później 390mg. Odczułem około 80% pierwszej fazy. Organizm bardzo mocno się uodpornił na to. Dziś wziąłem 240mg kody i czuję się bardzo dobrze. Kodeina jest bardzo super, natomiast ma dwa główne minusy (moim zdaniem, nie znam wszystkich wad) nie można mieszać jej z alkoholem, a chciałoby się na imprezie wziąć kilkanaście tabletek, ostatnio miałem okazję, ale bałem się, drugim minusem jest to, że trzeba robić przerwy, tydzień to za mało, dwa tygodnie wydają się znośne. Zauważyłem, że zawsze po przebudzeniu się, mam suchy katar, którego nie mogę się pozbyć w żaden sposób. (dodatkowo swędzi ciało po tym, jak faza schodzi, ale to irytuje tylko).

Ocena: 

Odpowiedzi

"Z chęcią powtórzyłbym to, natomiast nie jest to i nigdy nie będzie substancja, od której się uzależnię." - Zapamiętaj to przepełnione naiwnością zdanie.

 

Dobry raport.

To tylko sen samoświadomości.

Dziękuje za pochwałę. Miałem na myśli to, że kodeina nie jest czymś mega, ultra, uber super. Od napisania raportu zauważyłem, że miałem na nią chęć, wziąłem 10 tabletek — nic. Kilka dni później 26 - też nic. Przed chwilą wziąłem 16, ale nadal podtrzymuje swoje słowa. Nie jest to coś, co chciałbym codziennie łykać. Z natury ciężko mi się uzależnić, od czego kolwiek. 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media