Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

jumbo jetting, czyli cechy ekstremalnych doświadczeń z salvią divinorum (ekstrakty 10-60x). a.d. 2008

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
Ekstrakty 10, 20 i 60x palone z bonga, ~15 tripów. 5-ty poziom psychodeliczny. Jednokrotnie (po 60x) poziom 6-sty, tj. wyparcie do nieświadomości i treść doświadczenia powracająca w formie flashbacków.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
2008r. Różne S&S. Niezbyt właściwe i komfortowe warunki.
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
Doświadczenie:

Alkohol, kofeina, DXM, marihuana, haszysz, nikotyna, MDMA, MDA, 2CB, Salvia Divinorum, DMT, DOC, LSD, 25C-NBOMe, 25I-NBOMe, pseudoefedryna, amfetamina, metamfetamina, ketamina, mefedron, pentedron, Hex-en, mcpp, Amanita Muscaria, absynt, kannabinoidy JWH-018, ... , kodeina, tramadol, morfina, oksykodon, difenhydramina, dimenhydrynat, metylofenidat, poppers, biperyden, benzodiazepiny (klorazepat, estazolam, klonazepam, lorazepam, alprazolam, diazepam, midazolam), narkoza, "Z" drugs (zolpidem, zopiklon), MAOi (moklobemid), SSRI's (fluoksetyna, citalopram, sertralina, paroksetyna), DARI (bupropion), SNRI (wenlafaksyna, duloksetyna), SARI (trazodon), NaSSA (mianseryna, mirtazapina), TLPD (doksepina, klomipramina), neuroleptyki (olanzapina, arypiprazol, amisulpryd, chlorpromazyna, lewomepromazyna, flupentiksol, zuklopentiksol, sertindol, kwetiapina, risperidon, chlorprotixen, zyprazydon), stabilizatory (lamotrygina, kwas walproinowy, sole litu) pregabalina, hydroksyzyna, suplementująca babunia (fenylopiracetam, noopept, skullcap, mulungu, damiana, piołun).

jumbo jetting, czyli cechy ekstremalnych doświadczeń z salvią divinorum (ekstrakty 10-60x). a.d. 2008

Teraz Ty pójdziesz w moje ślady. Zanim odejdę zostawię Ci niezbędne instrukcje przedstawione w tym raporcie, który raportem nie jest, jednakże wątpię, że przygotują Cię one - chociażby w minimalnym stopniu - na to co się wydarzy...

Obok traum były to najsilniejsze doświadczenia w całym moim życiu. Zostałam dosłownie zmiażdżona, zmielona i wypluta przez coś zupełnie różnego od klasycznej wersji rzeczywistości, nawet od rzeczywistości dość mocno zmienionej psychodelikami. Nie doznałam czegoś podobnego nigdy wcześniej, nic nie przygotowało mnie na przejście.

Ktoś znany powiedział niegdyś, że DMT - dimetylotryptamina -  to pistolet na wodę w porównaniu do Lady S. Zgadzam się w pełni. SD to Jumbo jet wśród narkotyków psychodelicznych, najbardziej ekstremalny z ekstremalnych halucynogenów. Do tej pory to właśnie DMT było uznawane za najsilniejszą substancję zmieniającą percepcję (tak jest ze względu na dawkę), dopóty, dopóki nie odkryto potencjału zawartego w ekstraktach Salvii Divinorum (większa dawka, w formie ekstraktu, ale i znacznie silniejsze przeżycie). Przebicie w DMT to małe osiągnięcie w porównaniu z tymi niepozornie wyglądającymi ekstraktami o ciemnej barwie aromatyzowanymi wonią borówki. Masz ochotę na skosztowanie herbatki?

Bardzo satysfakcjonujące pod względem mocy tripy występują po wypaleniu dużych chmur ekstraktów 10-120x.

Syto nabite bongo podpalamy zapalniczką żarową, wciągamy maksymalną ilość dymu do płuc, nie martwimy się o wypuszczenie dymu (wystąpi już poza naszą kontrolą/świadomością). Peak pojawia się w 30-stej sekundzie i trwa około 4-6 minut, natomiast 8-15 minut trwa opadanie fazy, godzinę subtelne after effects.

Dopóki się całkowicie nie odetniesz, czyli będziesz wiedział gdzie jesteś, miał kontrolę, wiedział co się stało, kim jesteś, będziesz rozpoznawał otoczenie - nie uzyskałeś właściwego (5) pułapu doświadczenia (poziomu psychodelicznego) https://pl.wikipedia.org/wiki/Doświadczenie_psychodeliczne. Bardzo charakterystyczne dla silnych doświadczeń jest 'pokładanie się', upadki, bezwładność ciała.

 

 

Nie sposób opisać ogromu wrażeń i wniosków wyciągniętych z podróży na Szałwii Wieszczej, dlatego opiszę tylko parę aspektów doświadczenia.

 

 

Szałwia przemówi i zaniesie do Ciebie śpiewy, pociągnie głosem osoby bliskiej lub zanuci w obcym języku. Ukaże Ci osobę, do której niosłeś intencję, może będzie to zmarły ojciec, a może babka? Albo bliżej niezidentyfikowany zastęp anielski? Może to być coś, co nie będzie posiadało aparatu gębowego. Byt ów zaserwuje uprzedmiotowiony przekaz zsuwający się niczym okienna roleta, ni to słyszalny, ni to widzialny, ni to odczuwalny, zwyczajny-nie-zwyczajny - swojski-dziwaczny. Nie z tej rzeczywistości! Zawoła "podążaj za mną".

Czy wystąpi synestezja, pytasz... Wystąpi, ale zupełnie inna niż sobie ją wyobraziłeś, niezależnie od tego jak bardzo rozbudowaną masz wyobraźnię...

Plamy obrazów z przeszłości podczas gonitwy myśli to zjawisko, które napotkasz podczas wycieczki w nieznane. Życie przelatujące przed oczyma, przywoływane wspomnienia z dzieciństwa, przeżywane na nowo najważniejsze sytuacje życiowe. To wniesie duży impakt psychiczny. Bedę to powtarzać - musisz być przygotowany. Niejeden tzw. 'dres' wpadnie w czarną rozpacz i pierwszą w życiu, głęboką refleksję, odczuje gorycz życiowej porażki, ujrzy pierwszy raz swoje blokowisko z dalszej perspektywy, przejrzy na oczy, mimo, że niby pół życia miał je szeroko otwarte. Zapali mu się lampka, światło podświadomości i nieświadomości, które będzie prześwitywać przez szybę zabrudzoną mechanizmami neurochemicznej przemiany, ale szyba ta będzie prawie czysta, przejrzysta, jakbyś dotykał tego co jest za nią, jakby jej nie było. Wyczuwane cienie, zmaterializowane myśli, namalowane słowa, dowolne połączenia informacji z narządów zmysłów. Rewiry niedostępne, tereny spoza odbiornika świadomości jakim jest umysł. Czy to w ogóle możliwe wyjść poza umysł? Nie wiem, może tak? Nie funkcjonując na zasadzie mózg w mózg, a raczej jako konglomerat wibracji energetycznych o różnej amplitudzie. Interpretacje są i będą dowolne, zmienne, płatające figle, jest ich tyle ilu jest użytkowników. A kiedy doświadczenie osłabnie, rozejdzie się przed Tobą widok rzędów strzelistych drzew iglastych, zamek krzyżacki jak w starej grze na Pegasusa, po którym będziesz się wspinał. Wspinał, wspinał, dupsko wypinał. Twój odbyt zje głowę ze smakiem. Uciekniesz przed czarną dziurą śmierci znajdującą się na Twej własnej dupie. Krzykniesz: per rectum ad astra (paaałer rektum ad astraaaaaaa-eeee-ee!) i ślinka pocieknie Ci z ust, a z całego analnego bałaganu wyniknie sraczka! Ach, słodkie chwile namacalnego powrotu do ego, chwile odpoczynku.

Wróćmy do poziomu 5-tego doświadczenia psychodelicznego:

Coś, co dotychczas było pomieszczeniem zawieszonym w czterowymiarowym kontinuum czasoprzestrzennym, tj. trójwymiar + czas, wygina się, miksuje, morfuje od Twoich reakcji psychofizycznych w pościnany twór na kształt podwójnego heliksu, spirali, tunelu, walca. Opada kotara... koniec przedstawienia - już nic nie zobaczysz. Od tej pory możesz spokojnie uznać, że wszystko to, co widziałeś jedynie wydawało Ci się. Pomiędzy żaluzjami wprawnym okiem wychwycisz jakieś humanoidalne antropo-krasnale. Ohydztwo, ścierwo! Spróbujesz stać się jednym z elementów układanki. Wpasowanie się w puzzle to gra o najwyższą stawkę. Zwiedzisz wszeczasy, reverse, od starożytnych, forward! Własny sąd ostateczny. Ktoś za Ciebie zdecyduje czy jesteś gotowy przejść na drugą stronę, umrzeć. Czas zostanie ułożony na planszy do gry w Monopoly, pierwsze pole 'poniedziałek', piąte - 'piątek' - skoczysz raz, drugi i otworzysz bramę do najbliższej przyszłości. Wtem wyrywaj karty z kalendarza przewidując przyszłość, np. w piątek pojedziesz na basen z córką, a w środę popielcową trafisz do burdelu na sesję BDSM.

Odbędzie się przedstawienie teatralne. Publiczność wyraźnie oddzieli się od sceny. Powyginane, błazeńskie skonsternowane miny współtripujących będą projekcją Twoich odczuć, emocji, motywacji. Każdy punkcik percepcji zostanie zajęty przez totalną imaginację. Ty, pomimo wszelkich starań, okażesz się ewidentnie nieprzygotowany na spotkanie z tą horrendalnie przedziwną, poważną, a jednoczesnie sprawiającą wrażenie swojskości - przestrzenią. Zobaczysz wyraźną granicę pomiędzy znanym, doczesnym - w formie groteskowej 'tektury' (rysunku dziecka z zespołem Downa), która będzie oddzielała się i symetrycznie odbijała na brzegach, jak w lustrze w "Randce w Ciemno". Wszystkie rzeczy w pomieszczeniu podobnie zwiną się, zrolują, będziesz plamką na kawałku twardego, najtańszego papieru toaletowego, wyrzuconym babokiem miażdżonym fizyczną siłą, przejechanym maglem. A może zostaniesz pięknym rozkładanym wachlarzem żeber kaloryfera połączonych z...

...oknem?! Zapytasz: czy można wypaść? Ano można, bo żadnego przedmiotu zewnętrznego za chu-chu nie rozpoznasz. Mam tylko nadzieję, że przez przypadek przez to okno nie wylecisz. Zresztą, kanapa przejmie kontrolę i wciągnie Cię z powrotem. Poturlasz się jak wałek do ciasta.

To w czym do tej pory żyłeś, mimo, że normalne, znośne czy nieznośne, radosne czy smutne, czasem zmuszające do samobójstwa, godne refleksji, wielkie, maluczkie itd.- wydawać się będzie skrajnie groteskowe i żałośnie infantylne w porównaniu z tym, bądź co bądź, nietypowo swojskim półświatkiem knajpki na enigmatycznej prerii Twin Peaks. Jeden oksymoron. Całość doznań w zasięgu wzroku zostanie opiewana dwoma strumieniami świadomości przeszywającymi przestrzeń jak laser, nieregularna fala energii. Odpłynie ona w nieskończoną pustkę, a - jakby na opak, poczujesz ciasnotę, niczym z 'Alicji w Krainie Czarów' - normalnych rozmiarów, niewinna dziewczynka, w małym domku, z rękoma wystającymi przez okna.

Mózg, maszyna obliczeniowa mająca ponad 80 miliardów neuronów przez wzgląd na zbyt małą ilość pamięci RAM - zawiedzie, roztrzaskasz go i rozmażesz na chodniku. Odkryjesz wielkie misterium chcąc się zwyczajnie naćpać. Zaznasz. Poznasz. Otworzysz arkana enigmy. Gdzieś tam jednak pozostanie nieuchwytna cząstka, nie zobaczysz jej, ani tym bardziej nie dotkniesz, jest nienamacalna, jest poza Tobą, mimo, że wizja 360 stopni stanie sie dla Ciebie dostępna. Czy to cząstka zamani, zapomnianych przodków wyrastających jak góry czarnych oczu za plecami?

Będziesz chciał się wnykami umysłu wkraść i poznać tajemnicę życia po śmierci. Twoja percepcja nie nadąży, rozkalibruje się, nim zorientujesz się, że mogłeś tego dokonać. Zgłupiejesz, staniesz się ślepcem! Będziesz próbował utrzymać sens własnego istnienia jakby to było coś materialnego. Jako człowiek i byt ograniczony do jednej chwili, tu i teraz, zostaniesz wypadkową całego dorobku ludzkości. Zgromadzisz swe członki stając się uniwersalną świadomością zbiorową. Uch! Nieskończoność rozedmie się i wchłonie doczesność, będziesz chciał tam zostać? Nic z tego... Nie znajdziesz drogi wyjścia z naszego "wielkiego", bogatego świata wynalazków i cudów Maryi Panny, Marie Curie-Skłodowskiej, ukrzyżowanego Jezusa, biznesmenów, miliarderów, mafioso i podobnych zacnych dupków - a to wsjo cholerstwo tego świata jest li tylko malutką zapałką sierotki Marysi wielkości trzech ekranowych pikseli, czyli błędem pomijalnym przez system. To jest nic po przyjęciu komunii od Lady S.

Po całym widowisku zostanie wielka czarna dziura, lej po uderzeniu halucynogennego Jumbojeta i dziurka wielkości przecinka - po przeniesionym grobowcu afrykańskiego bożka.

 

Twoja sprawa czy się wystraszysz czy zapłaczesz nad własnym losem, a może zechcesz zostać ze zmarłymi w pamięci i niepamięci i odczujesz powrót jako głęboki cios? Rozchorujesz się na tymczasową depresję. Zaakceptujesz tamte prawidła? Czy też może wrócisz ciesząc się jak dziecko jak gdyby nowym światem, tym maluczkim, groteskowym, zaczniesz na nowo bawić się lalkami i śmiać w niebogłosy, nie kumając za bardzo o co loto. Ewentualnie, sprzedasz ekstrakt szałwii za gieta trawy i będziesz wesoło bujał się w rytm DJ-a Tiesto i Hazela i opowiadał ziomkom, że po tej truciźnie upadłeś jak długi na dancefloor.

Notabene przypadkowe dopalaczowe ćpuny zawsze, ale to zawsze sprzedawały mi szałwię po taniości, zwyczajnie nie odpowiadała ich gustom, była - delikatnie mówiąc - za mocna, zbyt mistyczna, nierekreacyjna, ale zawsze zostawała w ich psychice niczym niezabliźniona, paprząca się rana...

 

Pamiętaj! Po zapaleniu silnego ekstraktu już nic nigdy nie będzie takie samo... Czy zmysłowa rzeczywistość to igraszka w rękach zmarłych bogów?

 

Salvia's soundtrack...

https://www.youtube.com/watch?v=4UuCgIi3Dgk

Ocena: 

Odpowiedzi

Ja się cieszę, że jednak tylko ekstrakcik piąteczkę przyjarałem xD Szacunek.

No i koniec :D

Szałwia nie jest stricte psychodelikiem, a dysocjantem. Ale to szczegół. Kiedyś znalazłem woreczek Szałwii pod czyimś autem. Po dwóch buchach zorientowałem się, że to x60. Poskładało bardziej, niż x30 na kwasie. Kazałem to wysypać ziomkowi, a on wyrzucił woreczek w krzaki. Później szukałem go w tych krzakach bezskutecznie przez 2 godziny. Hehe. 

 

Chętnie wybrałbym się na Twój wernisaż. Sprzedajesz swoje obrazy?

To tylko sen samoświadomości.

To nie mój obraz!

Pod którymś z raportów umieściłaś obraz, a na moje pytanie, czy jest Twój stwierdziłaś, że oczywiście, dlatego wziąłem za pewnik, że ten również. No ale w życiu pewna jest tylko śmierć;-)

To tylko sen samoświadomości.

Zacnie opisane :) Co ciekawe, nawet mimo tych informacji i setek innych - na szalwie nie przygotuje cie nic. Niedlugo opisze co pozostawila mi w glowie, wolnej chwili potrzebuje tylko.

Czekam!

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media