Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

ej krupek

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Chemia:
Dawkowanie:
1x pixa
2x Lolek w obieg
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
trochę zestresowany poddenerwowany pierwszym razem, jednak pełen nadzieji
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
merry codzień od 2 miesięcy
wcześniej w mniejszych ilościach

raporty stary mocher

ej krupek

Nastawienie trochę zestresowany poddenerwowany pierwszym razem

Scena starówka Toruń  Szwejk

Czas akcji 19:40
Przyjazd do Torunia. Byłem umówiony z kolegą który czekał na mnie na PKS. Razem poszliśmy na miasto poszukać reszty grupy. 

20:20
Wszyscy są oprócz naszego kolegi F. który miał przynieść nam dropsiki, Więc postanowiliśmy po kolejnych próbach dodzwonienia się do niego udać się do sklepu po alko i na bulwary nad Wisłą.

21:00

F. miał już być, ale jak zwykle coś wykręca, wszyscy wkurwieni. Nie ma już wyboru, bo mówił że  niesie. Spotkaliśmy jeszce kolegów M. I H. oraz koleżankę N. Spytalismy co robią, powiedzieli nam że idą się skurwic do hotelu. Popatrzylismy na siebie z K.  (mój przyjaciel z podrozy) i takie coooo do hotelu? Okazało się ze H. tam pracuje w nocy i możemy tam wbić, więc przyjęliśmy zaproszenie

21:15
Przyszedł F. mówi że nic nie ma.
No nie wierzę, co on odjebal. Mówi proszę jeszcze 5 min ok, ok. Przyszedł B. mówi że on ma i idziemy na klatkę to nam da.  Wyszło tak, że trzeba było dopłacić 5 zł od sztuki to dałem mu hajsy za wszystkich i już byłem w posiadaniu dominos. Lecimy przed klub B. został. pod klubem rozdajemy dropsiki i myk już ich nie ma.  Zabawę czas zacząć :)

21:50
Dropsiki lekko wchodzą K. dostaje  tel od M. Mówi że mamy wbijać do hotelu. Bez chwili namysłu już nas nie było w klubie. Biegniemy bez kurtek, szatniaż nie wydaje. Spory kawałek, 400m przebiegniete, spotykamy się z ekipą, byli na fajce. Kolory  wydawały mi się wyraziste, takie jaskrawe K. mówi, że jeszcze mu nie weszło, więc weszliśmy do hotelu. Poszliśmy z tyłu na parking i 2 lole poszły w obieg. Zgarnelem kilka buchow i poszliśmy do środka usiąść. Miło było w cieple. Baaaardzo miło wydawało mi się, że nie chce stamtąd iść. Powiedzieliśmy trochę z nimi pogadalismy. A że wszyscy mieli dobre humory posmialiśmy się. Widać było po mnie ze coś się dzieje i widząc mnie wszyscy się śmiali. Szczególnie rzuciło się w oczy to ze moiotalem nogami na wszystkie strony.  roznosila mnie energia. wieczny uśmiech i nadeszły skurcze szczęki.  Gryzu, gryzu pysznie w buzi.  Podjebalem wszystkim dając gumy.  Nigdy nie widziałem szczęśliwszych ludzi.
dobra Ale to nie był nasz cel, więc pożegnaliśmy się z nimi i jazda do klubu.

23 00

zadzwonił po mnie kolega ze wszyscy nas szukają gdzie jesteśmy.?  dogadalem się ze już wracamy. powiedział ze wybiegnie po nas bez koszulki ahahah no dobra mówię zaraz będziemy.  no nie doczekaliśmy.  K. mówi ze mu zimno nie dojdzie weszliśmy do maka  :)  tam też znajomi pomogliśmy im zamówić bo tak najebani ze ledwo mówili.  po chwili okazało się ze wzięliśmy na wynos.
zjedzone to idziemy klub wita.  W między czasie przypomniało mi się o koledze dzwonię do niego co jest.  mówi ze wybiegł bez koszulki A ja mu ze nie widziałem.
przyszedł do maka i razem poszliśmy do klubu.

23 30
jaki iż nie jestem zapalenczym klubowiczem poszliśmy i usiedlismy do znajomych pogadane oni też po pixach patrzę jeden dobry kolega patrzy tylko w ścianę pytam co jest.?   A on ze zajebiscie się siedzi A ściana się rusza.  mówię mu nie zamulaj pizdy ruszaj z nami.  pokrazylismy po klubie pogadalismy z każdym.  bardzo otwarty byłem.  K.  sobie wkrecil i cały czas robił zdjęcia oczu.  no spoko.  pić się zachciało Ale nie miałem ochoty na alkochol
patrzymy S.  kupił sobie kole i nalewa do niej wody.  zajebisty pomysł geniusz.  poszliśmy i kupiliśmy sobie kole.  wypita niedobra bez smaku tylko gaz czuć (nie przepadam za gazem )
więc wzięliśmy butelkę i poszliśmy do kibla.  jebie dżojem. Ale picie ważniejsze.  nalane 7 razy do butelki i wypite  wracamy na salę. zrobiliśmy tak ze 3 razy(kilka rzeczy wykreslam zbyt prywatne) podczas jednej podrozy do kibla poszedl z nami ł.  i rozpalil lufę zgarbelismy kilka buszków.  no na lepsze samopoczucie.

potem coś zrozumiałem po co na była kola skoro mogliśmy sobie kupić wodę.  teraz wydawało się to normalne Ale wcześniej nikt o tym nawet nie myślał. reszta imprezy mniej więcej minęła.
4 00
 jaki iż impreza się skończyła zebraliśmy ekipę i ruszyliśmy w poszukiwaniu kebsa.  nawet się chciało jeść. kiedy wyszliśmy z klubu kolory się znów wyjaskrawily jakby całe miasto było oświetlone. znaczy jest oświetlone Ale wydawało ze to budynki świecą.  misja zakończona niepowodzeniem wszystkie kebsy zamknięte.  A więc wybraliśmy się na PKS.  tam nasze drogi się rozeszły zadzwoniłem po ojca aby mnie odebrał (mieszkam dużo dalej) bałem się z nim spotkania bo oczka na wystrzale. Ale co robić. czekaliśmy jeszcze 30 min i przyjechał wchodzę do samochodu unikając wzroku. chyba w porządku nic nie wie. pytam o wodę wiadomo cały czas się pić chciało. spojrzał na mnie dziwnie i do mnie co palonko było.  wyparlem się oczywiście.  I dojechaliśmy do domu.  leżąc w łóżku rozmyslalem.  jak to by było zajebiscie jak by każdy znał ten stan.

następny ranek

nic zupełnie żadnych złych objawów. poczucie normalne znaczy trochę podbudowany po zajebiste imprezie.  powtórzę na pewno nie raz.  narazie jednak postanowiłem zrobić sobie detox na dużo skalę 3 miesiące czysty bez narkołykow. 

pozdro dla wszystkich dzięki którym mój dzień stał się lepszy/ Stary mocher

 

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media