Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

dziś nadszedł ten dzień... benzydamina

dziś nadszedł ten dzień... benzydamina

Set & Setting: Środa wieczór, przechadzka po mieście, park, moje cztery ściany.

Dawkowanie: 1g Haszu, 2g Benzydaminy (Tantum Rosa). Lat 19, wzrost 178 cm, waga ok 65kg.

Pomysł ten siedział już w mojej głowie jakiś czas. Był wtorek, wieczór był przyjemny.

Siedziałem w piwnicy paląc trawę, i do głowy przyszedł mi pomysł z benzydaminą...

Jak pomyślałem tak tez zrobiłem jak było to tylko możliwe.

Środa godzina 21:00

Dziś nadszedł ten dzień, dziś nadszedł dzień,

Może będzie mym najlepszym dniem, a może nie.

Stoję sam w ciemnej piwnicy, nikt nie wie co się wydarzy. Zabrałem się za przygotowanie wszystkiego, co będzie mi potrzebne, było kilka minut po 21, pomyślałem 'powoli zaczynamy'.

T+15

Szklanka, woda, kieliszek i chusteczki, tak, wszystko już było przygotowane, ekstrakcja rozpoczęta, powoli starannie, nic nie rozlać! Nic nie zmarnować!

Przez chwilę zabawa w chemika oderwała mnie od wszystkiego, liczyło się tylko to, co się dzisiaj wydarzy!...

T+25

Jest, już jest, cztery kuleczki czystej benzydaminy wylądowały w pudełeczku, które upchnąłem na samym dnie kieszeni od spodni. Stałem tak chwilę zdezorientowany i...

Zaraz zaraz, i nagle oświeciło mnie, tak! 1g Haszu, który przygotowałem koło godziny 18 na tę noc.

T+30

Wiadro, butla, szpilka, cybuch, jest, wszystko już jest. Powolutku nigdzie się nie śpiesząc załączyłem muzykę w telefonie, i zacząłem robić to co tak bardzo...

Leci, zbiera się, jest siwy, już jest ten zapach! Szybko jeden ruch, wdech, bu!

Dym popłynął do moich płuc, u u u , pomyślałem sobie wtedy "kurwa, codziennie naćpany"

Cóż bywa... spaliłem resztę wciągając dym do płuc i siadając na krześle.

Już nic nie ma, nie ma mnie? Uciekam stąd.

T+45

Czy to ludzie idą, czy to cienie są? Dziwne to jest takie dziwne, xavier przesadzasz!?

Natłok myśli, rozmowa sam na sam z własnym sobą, musiałem odszukać furtkę, którą wyjde...

T+55

Szedłem i szedłem, sklep tak hehehe, wszedłem, kupiłem piwo, obejrzałem sklep i ruszyłem dalej.

I znów jestem tutaj, znów ten park, ta sama ławka? Dlaczego?

Dochodziła 22, czas zacząć, już czas. Otworzyłem piwo, wyciągnąłem benzydaminę.

Rozpoczęło się ...

Minęło kilka minut, ja dalej piłem piwo na ławce, narkotyk został już wchłonięty, pozostaje mi tylko czekanie przy palącym się papierosie.

T+1:15h

Czułem już zmiany zachodzące w mojej głowie, wracam do domu!

Słuchawki na uszach, muzyka raz to brzmi doskonale, a za chwile zmienia się w metaliczny świst, który sprawia mi ból. Światła świecą coraz jaśniej, zostawiają za sobą ślady, powolutku psychodela zaciera wszystko, jeszcze chwila.

T+1:35h

Uf jestem, droga zdawała się bez końca, zmiany były coraz mocniejsze...

Przebrałem się do spania, napiłem, skorzystałem z toalety, patrząc w lustro, uwagę moją przykuły oczy, wielkie źrenice niemal wypływają, nie mieszczą się...

Słuchawki na uszy, jestem już w łóżku, rozglądam się po pokoju, wiem że wszystko jest ok. Muzyka jest przyjemna, czasami brzmi niewyraźnie, spowalnia lub przyspiesza, sprawia mi to ogromna radość.

Co dalej?

T+2h

Kolo północy.

Otwieram oczy, dziwnie, zawroty głowy, czuje jak moje nogi i ręce się trzęsą, dziwne, aczkolwiek miłe uczucie.

Pomyślałem 'może sprawdzimy?'

Hmmm, to będzie dobre. Patrzę na butelkę która leżała w pokoju, wpatruję się w nią i nic, spoglądam kilkadziesiąt centymetrów od butelki i widzę ta sama butelkę w innym miejscu , która kręci się jak karuzela. Zachichotałem...

Patrząc na lustro, w którym odbijało się krzesło, widziałem wielkiego szczura, który łaził w kółko na krześle, przez cały czas tam był.

T+2:30h

Nie wiem, zdaje się że drzemałem przez chwilę. Leżę, muzyka w słuchawkach gra bardzo głośno, mimo to słyszę, słyszę tych ludzi, matka z siostra rozmawiają w drugim pokoju, na pewno wiedzą, że znów brałem, dlaczego ?

Drzwi pokoju były zamknięte, lekkie światło oświetlało szybę od drzwi. Patrzyłem się tak, szukając czegoś. W drzwiach po jednej stronie stal chłopiec, po drugiej zaś dziewczynka, spoglądali oni przez szybę na mnie i chowali się, czułem strach.

Skupiłem wzrok na klamce od drzwi... hehe heheh

Halucynacje są coraz ciekawsze, klamka od drzwi drapie stare drewno, wygina się i sunie po drzwiach jak mały robak po pokoju.

Leżąc tak wygodnie pomyślałem, że wstanę i sprawdzę co za oknem się dzieje.

Tak tez zrobiłem. Podchodząc do okna widziałem dziwne płomienie, drgania elektryczne, dziwne, nie da się tego opisać dokładnie.

Spoglądam w niebo, lecą jedna za druga, gwiazdy spadają, piękny obraz. Obserwacje gwiazd przerywają mi nietoperze, które latają w stadach po 50, nawiedzając mój umysł.

W oknie spędziłem jakieś 5 minut, po czym wróciłem do łózka.

T+2:50

Klamka hehehehahaha rusza się wygina, skupiam się najbardziej jak tylko mogę, piękne!

Klamka odczepia się od drzwi, lewituje w moją stronę, jest taka prawdziwa.....

Drrrrrzwi się otwierają! Jest już późno, co ty robisz w pokoju, siostro?

Poszwendała się chwile po pokoju, usiadła i wyszła... gdy usiadła straciłem ją z oczu, zniknęła jak dym... i znów się narodziła, jak feniks z popiołów i patrzyła na mnie, z żalem w oczach...

Halucynacje nasilały się, głosy, przedmioty, osoby które widziałem, zwierzęta, wszystko było tak wszechobecne.

Leżałem, czułem że się pocę, leząc tak lekko poddenerwowany dalej ich słyszę, widzę jak co jakiś czas wchodzi do pokoju siostra, matka moja i znikają bez słowa.

T+4:10h

Przedmioty, ciuchy lezące na podłodze zmieniają się, żyją własnym życiem, wszystko jest takie zrozumiałe. Ponownie spoglądam w okno, cieszy mnie to co widzę.

Stojąc przy oknie odwróciłem się, zaświeciłem światło i poszedłem do ubikacji, oddałem mocz, dziwne uczucie, stojąc czuję moje sztywne nogi, patrze na lustro, wyglądam dziwnie, wracam do łózka i kładę się z muzyką na uszach.

Zamykam oczy, gra świateł, wzory są przepiękne, fraktale tak!

Znikają...

Pojawiają się coraz ciekawsze obrazy, rzeka, miejsca w których już bylem, zatopiłem się w tych wizjach, zapomniałem o wszystkim ...

Otwieram oczy, znów jest niesamowicie, klamka skacze, lewituje dosłownie przed moim nosem, na podłodze widzę jakiegoś czarnego szczura, pasek zamienia się w węza, który zaraz znika...

T+4:40

Xavier! Xavier! Xav! chodź na dół, no Xavier!. . .

Słuchając muzyki słyszałem moich kilku kumpli, myślę sobie czego oni chcą o tej godzinie. Krzyki nie ustają, więc przekonany, że ktoś stoi pod oknem, podchodzę do niego. Patrzę, glosy ustały, nikogo nie było... Wracam do łózka.

Halucynacje powtarzały się co raz, głosy, takie wyraźne szepty?

Znów ich widzę, siostra z matka, ojciec... a na chuj on tu? Butelka dalej wiruje, zaczyna uciekać przed moimi oczami, chowa się za szafą, wychodzi, pojawia się i znika.

T+5h

Halucynacje, które przyszły po 5h były...

To co zobaczyłem, Mrok zaścielił pokój jak puch śniegu, wszystko w pokoju jest słabo widoczne, to co się dzieje nie ma teraz znaczenia, pająki, myszy czy inne zwidy.

Lustro w drzwiach od szafy, od podłogi aż po sufit, jest widoczne doskonale jedyna rzecz w pokoju, której nie da się nie zauważyć.

Szkło zaczyna się wyginać, drgać, wygląda to bardzo ciekawie, zaraz pęknie!

Lustro się zatrzymało, widzę w nim mój pokój, z lustra ujawnia się dłoń, trzymając za kąt lustra wychodzi z niej moja siostra, w całym pokoju widzę tylko ten obraz, lustro i siostrę która wychodzi z niego do mojego pokoju i szybko ucieka tą samą drogą.

Oniemiałem, patrzyłem się w to lustro, nie wierzyłem w to co widziałem, było to tak prawdziwe...

T+6 T+7

Resztę wieczoru przeleżałem w łózko słuchając muzyki i obserwując to co mi się pojawia przed oczami, fobie, ludzie wszystko wychodzi...

JUŻ MOŻESZ OTWORZYĆ OCZY...

Powidoki, głosy, zjawy. Piszę ten tekst, teraz jest godzina 17:18 dalej odczuwam działanie narkotyku, objawy nie są tak intensywne, lecz lekko się utrzymują i czasami dają o sobie znać. Dodatkowo jestem bardzo zmęczony, chciałem spać, cóż nie da się.

Cały TR pisałem pod wpływem, lekkim ale intensywnym. Wszystko co udało mi się zanotować wieczorem, przelałem tutaj.

Ocena: 

Odpowiedzi

Rozpisałeś się tak na prawdę o niczym, wszystko co okrasiłeś tutaj całą masą zbędnych słówek można było zawrzeć w kilku zdaniach.
Kulejąca językowo i merytorycznie grafomania.

Btw, to już zostało poprawione, ale w oryginalnej wersji tekstu, autor z uporem maniaka pisał o benzynaminie ;)

Zdecydujcie sie czy chcecie miec TR napisane w punktach nudne i takie same? czy napisane slowami osoby, ktora pisze to co chce przekazac jak najlepiej?

TR przeszedł moderację, bo według mnie się nadaje.
W komentarzu wyraziłem swoją opinię jako czytelnik. Słaby styl i język, sztuczne budowanie napięcia, rozpisywanie się o prostych efektach benzydaminy jak o niesamowitych psechedelicznych zjawiskach, nieznajomość tematu (benzynamina).

Kazdy ma prawo miec swoje zdanie i ja kazde uszanuje ;D

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media