Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

dxm po długiej przerwie

detale

Natura:
Apteka:

raporty borys

dxm po długiej przerwie

Set & settings - Noc, mój pokój, starzy w domu.

Dokładne dawkowanie - 450mg DXM + 2 wiadra MJ

Wiek i doświadczenie - 21 lat. Marihuana, Haszysz, Salvia divinorum, Grzyby, LSD, Amfetamina, Efedryna, Kodeina, Alkohol, DXM, Benzydamina, Mieszanki ziołowe z dopalaczy.

Przedwczoraj, po zajebiście długiej przerwie, trwającej ponad rok, albo i nawet dwa lata zarzuciłem sobie Acodin. Farmaceutka nie sprzedała mi dwóch paczek, a nie chciało mi się do następnej apteki po drugą lecieć. Miałem trochę baki, więc pomyślałem sobie, że dawno nie brałem, to pewnie to 450mg przy zerowej tolerancji wymiecie mnie jak za dawnych czasów, a jak nie to sobie dopalę najwyżej.

Zeżarłem ostatnie tabletki o 21. Wpadłem na pomysł, że na chwilę zapalę taką spiralę na komary, co się tak żarzy jak kadzidełko, a dym odstrasza komary. Zrobiłem to aby nie śmierdziało za bardzo ziołem i abym nie odganiał się od komarów na fazie. Zgasiłem po 5 minutach przyciskając do żaru jakiś kawałek metalu i odłożyłem za łózko. Położyłem się, czekam aż faza wejdzie. Jak weszło to okazało się, że 450 było za mało. Problemy z chodzeniem, nudności i zawroty głowy były nawet spore, ale CEVów praktycznie brak. Poszedłem się odlać i jak wróciłem do pokoju, naciągnąłem wcześniej już nabite i przyszykowane wiadro. Wziąłem je na 2 buchy. Dowlokłem się do łóżka i leżałem taki zdekszony i zjarany. Starzy oczywiście w domu. Słysze że ktoś naciska klamkę. Zdarzało mi się dawniej że ktoś coś ode mnie chciał gdy byłem na deksie, więc zrobiłem to co zawsze. Leże i udaje że śpię.

Matka: To stąd tak śmierdzi w całym mieszkaniu.

Ojciec: Co tu tak nadymione?

Wchodzą oboje do mnie do pokoju, a ja już pewny że będzie przypał. Na szczęście nie zapalili światła bo wiadro z lufą stało centralnie na środku pokoju, a ja wyglądałem pewnie strasznie.

Ja: to... ... spi... spirala... - nie pamiętam co dokładnie powiedziałem, ale coś w tym stylu.

Ojciec: Co?

Próbuję usiąść na łóżku nie ściągając z niego nóg, zdejmuje słuchawki, przecieram oczy.

Ja: Ta ... spirala ... na komary... - pokazuję palcem na spirale leżącą na podłodze za łóżkiem i widzę że ona się żarzy. Musiałem nie zauważyć że się tliła po tym jak ją przygasiłem. Do dymu też musiałem się jakoś przyzwyczaić, szczególnie że nie było go widać w ciemności i byłem naćpany więc czułem zapach tej spirali, ale myślałem że on się po prostu jeszcze utrzymuje.

Ojciec: Co ty chcesz puścić chałupę z dymem? W całym domu jest nadymione. Jak ty możesz oddychać w tym pokoju? Przecież tu można się udusić.

Matka: Wystarczy że ci się kołdra obsunie i spalisz się żywcem.

Nie byłem w stanie wypowiedzieć bardziej złożonego zdania, a co dopiero tłumaczyć im, że odstawiłem ją tam, bo myślałem że ją zgasiłem. Właściwie to byłem pewny, że cokolwiek nie powiem zczają się, że jestem naćpany, jeśli oczywiście już tego nie zauważyli.

Ja: D... dobra zgaszę.

Matka: Otwórz okno bo się udusisz w tym dymie.

Ja: Dobra... zaraz zgaszę.

Wyszli z pokoju. Złapałem zawiechę i przez następne 5 minut nie ruszyłem nawet palcem siedząc w tej samej pozycji. Byłem pewien że wiedzą co jest grane i że jutro będę miał wykład. Wrzuciłem spirale do wiadra i otworzyłem okno. Chyba z pół godziny siedziałem na parapecie przy otwartym oknie, słuchając dźwięków osiedla. Ściągnąłem jeszcze jedno wiadro i położyłem się do łóżka. Dex trzymał długo i efekty były podobne jak przy 450 gdy zaczynałem z dexem, tylko CEVy marne. Następnego dnia wyjaśniłem starym że włączyłem tą spirale na 5 minut przed snem aby wygonić komary, a potem ją zgasiłem, a ta musiała się jeszcze tlić. Nie zauważyli że byłem naćpany. Myśleli że zachowuję się jak normalny człowiek, którego się wyrwało ze snu.

Ocena: 

Odpowiedzi

Na plus - w miarę przejrzyście, w miarę poprawnie i zrozumiale.
Na minus - ubogi opis samego doświadczenia, skupiłeś się na opisie przypałowej sytuacji.

Już w ramach własnych przemyśleń mogę dodać, że chyba napisałeś ten TR właśnie pod wpływem przeżycia szoku związanego z wjazdem rodziców do zadymionego pokoju.

Ale piszesz poprawnie, liczę na następny TR, tym razem może bardziej skoncentrowany na działaniu substancji, a nie towarzyszących okolicznościach.

Pozdrawiam.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media