Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

drugs, sex & horror

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
125 mg 6-apb w postaci zielonej tabletki na osobę.
Lufka MJ na dwoje.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Dobry nastrój, wolne mieszkanie - współlokatorzy na urlopie, ciekawość w związku z testem nowej dla nas substancji. Chęć miłego spędzenia czasu z A (19).
Wiek:
24 lat
Doświadczenie:
Ja;
Marihuana
Maczanki
Benzydamina
DXM
2C-E
4-HO-MET
JWH-210
pFPP
Bufedron
a-PPP
NEB
MeOPP
GBL
Etylofenidiat
Kodeina
Buprenorfina
Absynt
MXE
UR-144
LSA
25D
25C
2C-P
STS-135
AKB48
Metylokatynon
3-MEO-PCP

A;
Marihuana
25C
2C-P
MXE
25D
3-MEO-PCP

drugs, sex & horror

 

W TR znajdują się treści o charakterze erotycznym – uprzedzam, bo nie każdy lubi czytać :)

 

Zacznę od tego, że od dwóch miesięcy mieszkam w UK z dziewczyną. Zaraz przed delegalizacją udało nam się zakupić trochę groszków na 6-abp w promocji. Był piątek, A wcześniej wróciła do domu. Padł pomysł, by przetestować nową substancję. Postanowiliśmy się jeszcze godzinkę przed wszystkim zdrzemnąć, po krótkim odpoczynku obiad (pieczone ziemniaki z mięsem i cebulą) i znów godzinka odpoczynku, kawa itp. by nie wrzucać od razu po posiłku.

 

Około 17.20 połknąłem zieloną tabletkę zawierającą 125mg substancji, A jeszcze chwilę czytała info o efektach empatogenów na necie i około 17.30 zażyła identyczną dawkę. Czekając na wejście trochę rysowaliśmy, opowiadałem A o możliwych efektach ubocznych.

 

W okolicach 18 poczułem lekki body high, dreszcze i drobne mdłości (lekko mydlany posmak) nie mocniejsze niż po obfitym posiłku. Zacząłem kręcić na poi, A bardzo wciągnęła się w rysowanie. Czasami odczuwałem mocne zmiany temperatury, moja skóra pokrywała się gęsią skórką. Zauważyliśmy, że nasze zajęcia sprawiają nam dużo przyjemności, a muzyka brzmi dużo lepiej. Włączyliśmy sobie dyskografię Marylina Mansona, chcąc sprawdzić jak podejdzie nam cięższa muzyka - podeszła bardzo dobrze.

 

O 18.20 A wyszła do toalety, w tym momencie zauważyłem bardzo mocne podbicie kolorów – zrobiły się miękkie i pastelowe. Weszło dość gwałtownie – cały obraz zaczął lekko pulsować, niektóre elementy charakterystycznie dla psychodelików przyciągały wzrok. Bardzo zabawnie się chodziło – nogi były jak z waty. Jednocześnie mocna stymulacja nie dawała usiedzieć w miejscu. Kiedy A wróciła wymieniliśmy się odczuciami, jeszcze chwilę kontynuowaliśmy dotychczasowe zajęcia, w pewnym momencie postanowiliśmy ogrzać się pod kocykiem. Nie trwało to długo, ponieważ, bodyload dość szybko przeszedł, a nam bardzo spodobało się wzajemne masowanie i kizianie. Parę minutek i byliśmy bez ubrań. Ciężko opisać co się działo potem... Zachowywaliśmy się jak zwierzęta, aktorzy w pornosie. Zanurkowałem z jęzorem między nogami A i oszalałem. Przyjemność „seksualna”, ale jednocześnie niesamowite uczucie bliskości – czysta przyjemność – wciągnąłem się na dobre. Po około 20-30 minutach zamieniliśmy się miejscami. Obłędna przyjemność – dla obydwu stron – w każdym wariancie. Jedynym problemem była suchość w ustach (partnerki – ja miałem bardzo ułatwioną sprawę), co chwilę piliśmy wodę. Bardzo charakterystyczne było ciągłe pojękiwanie, „miauczenie” i mruczenie, które zostało nam do dnia następnego (np. przy zakładaniu ubrań) Do typowej penetracji doszło tylko raz i na niezbyt długo – głównie z powodu niemożliwości osiągnięcia pełnej erekcji – nie czuliśmy również takiej potrzeby. Molestowaliśmy się cały peak, nakręciliśmy pornosa. Uczucie potężnej empatii i zrozumienia połączone z pożądaniem i wyuzdaniem spowodowało, że daliśmy się ponieść - namiętność przebijająca nasze pierwsze spotkania.

 

O 10 poczułem, że lekko mi schodzi, A cały czas miała jeszcze mocno. Zapaliliśmy światło – czerwoną żarówkę, co miało duży wpływ na dalszą część. Pomiętosiliśmy się gdzieś do 23, potem przez jakiś czas rozmawialiśmy o całym doświadczeniu, naszych relacjach, wspominaliśmy. Bardzo przyjemna i „intymna” (choć nie dotyczyła seksu) rozmowa, podczas której często głaskaliśmy się i masowaliśmy.

 

Koło północy A rozbolała głowa, w dalszym ciągu czuliśmy działanie benzo-fury, dodatkowo mieliśmy spięte mięśnie (głównie szczękościsk), sucho w ustach i uczucie balonika w brzuchu. Stymulacja nie wydawała się zbyt nachalna – po prostu nie chciało nam się spać. Partnerka uznała, że przed połknięciem Ibupromu chciałaby coś zjeść. Zaproponowałem wtedy przypalić trochę trawy na wyluzowanie. Małe gastro i zamułka na sen wydawała mi się dobrym pomysłem. Zielsko było diabelnie mocne i zazwyczaj rurka na pół powodowała mocną ochotę na sen i jedzenie.

 

Gdzieś w okolicy 00.40 zapaliliśmy z lufki, ja dużo więcej (A wdychała dym z moich ust, z lufki ściągnęła tylko 2 chmurki). A smarowała chleb margaryną, nagle poczułem się mocno upierdolony. A nawijała coś o moich oczach „Kurwa, żebyś widział te tunele, są jak w mangach” po chwili pobiegła po telefon. Stałem strasznie zdezorientowany, jedynie w marynarce z lufką w dłoni. A nagle przerwała swój słowotok, spoważniała i powiedziała coś w rodzaju; „Znasz to uczucie, kiedy się tak zajebiście mocno spalisz? Wtedy w pewnym momencie następuje jakby przebudzenie – jest takie łup! Nagle zdajesz sobie sprawę z tego, że to, co działo się przed chwilą wcale nie działo się w Twojej głowie tylko naprawdę”. Byłem tak upierdolony, że ledwo dałem radę odpowiedzieć (z przypomnieniem sobie całej sytuacji mam naprawdę duży problem). W samej kuchni doznaliśmy przebudzenia jeszcze parę razy, A była niesamowicie nastymulowana – odczuwała bardzo mocną potrzebę mówienia, cały czas się poruszała.

 

Poszliśmy razem do pokoju, usadowiliśmy się na łóżku. A na okrągło mówiła o przebudzeniach kołysząc się bez przerwy. Powtarzała też, jak bardzo bez sensu jest to, że mówi w kółko o tym samym i zdaje sobie sprawę z tego. Zjedliśmy po gryzie chleba z masłem – całkowity brak śliny – nie daliśmy rady więcej. Co chwilę piliśmy po łyku wody. Czas rozciągnął się jak popierdolony. A męczył ból głowy i stymulacja „Znów kurwa muszę Ci opowiedzieć o przebudzeniu – znów to miałam”. Fizycznie poza kapciem w ustach nie czułem się, źle. Psychicznie była to masakra. Widziałem jak w świetle stroboskopu, A wyglądała jak wijący się cały czas wąż – nie mogłem rozpoznać jej twarzy. Czasami jej twarz zaczynała morfować podobnie jak po klasycznych psychodelikach (2c-p, 25d), przybierała nieco zwierzęce rysy - niczym u kotki. Nieszczęsne „Przebudzenie” dawało chwilową ulgę – myślałem, że wybuchnę z popierdolenia. A w międzyczasie połknęła Ibuprom. Nastawiliśmy w telefonie kamerę i postawiliśmy na nocnej szafce. Po chwili przestaliśmy zwracać na niego uwagę. Porozmawialiśmy ze sobą chwilę, pogadaliśmy do kamery. Od palenia wszystko straciło klarowność, zdarzenia mieszają się, ale pamiętamy dokładnie jeden moment i myślę, że zapamiętamy go na bardzo długo;

 

Siedzę naprzeciwko A, już wcześniej wydawało nam się, że mamy lekko podkrążone oczy (co nie wzbudziło naszych podejrzeń – w końcu byliśmy już mocno zmęczeni). Przyglądamy się sobie i nagle widzę strach na jej twarzy, wyciąga dłoń w moją stronę. Pod jej oczami pojawiają się ogromne sińce które bardzo szybko rosną a skóra najpierw żółknie a potem robi się oliwkowa. Myślę – pierdolnęły nam wątroby. Oliwkowy zmienia się miejscami w biały (jak zepsute mięso). A zaczyna krzyczeć „Boże...”. Serce zaczyna mi mocno napierdalać. Czuję się, jakbym miał atak paniki – jedyne o czym myślę to karetka. Zapalam białe światło (wcześniej siedzieliśmy cały czas przy czerwonej żarówce), odbijając się od zielonych ścian uspokaja nastrój – nasze ciała mają w miarę normalny kolor. Szybko zmieniam muzykę z Mansona na Mum. Robi się trochę lepiej ale dalej jesteśmy w szoku. Wymieniamy się doświadczeniami (widzieliśmy to samo). A dopytuje czy głośno krzyczała – nie jestem w stanie udzielić jej odpowiedzi.

 

Poszliśmy razem do łazienki (od tej pory chodziliśmy parę razy prawie zawsze razem), przemyliśmy twarze wodą, szybki sik (kolor moczu w normie). Uspokajaliśmy się cały czas wspominając zmiany po 25C, które podkręciło fioletowy i zielony na skórze. Potem jeszcze trochę - które wydawało się nieskończonością - posiedzieliśmy w łóżku. Kolejne lęki już delikatniejsze dotyczyły ilości wypitej wody i kolejnej tabletki ibupromu, którą zażyła A. Cały czas byliśmy mocno pobudzeni, ja bardziej zdezorientowany z lękami, a dziewczyna nie mogła przestać mówić i poruszać nogami.

 

Po jakimś czasie zgasiliśmy światło. A cały czas się wierciła i powstrzymywała od mówienia. Ja miałem dalej paranoję. Powiedziałem jej, by się nie podtrzymywała, bo świadomość jej obecności mi pomaga. Przytulaliśmy się w różnych konfiguracjach, A parę razy jeszcze opowiedziała o przebudzeniu. Nocka w całości nieprzespana, na szczęście po jakimś czasie zeszła paranoja. Niespokojne nogi dokuczały nam do samego rana, około 9 nie widząc sensu w dalszym spacerowaniu na leżąco poszliśmy pod prysznic. Kąpiel okazała się czymś bardzo przyjemnym, wszystko wydawało się bardzo miękkie i ciepłe, a jednocześnie orzeźwiające. Czuliśmy się zadziwiająco dobrze. Dalej nie mogliśmy nic zjeść i suszyło nas jak cholera, pomimo, że wypiliśmy ponad 4 litry wody we dwoje. Trochę pobolewały nas głowy. Cały poranek czuliśmy jeszcze bardzo mocną bliskość i nie przechodziła nam ochota na pieszczoty i seks, co pomogło nam trochę rozładować stymulację. Spacerek i dużo szczerych rozmów, byliśmy zafascynowani sobą niczym podczas pierwszych tygodni związku. Tego samego dnia udało nam się jeszcze zorganizować imprezę i wytrwać do 2 w nocy.

 

Podsumowując – pomimo mocno seksualnego charakteru doświadczenia i późniejszego „bad-tripa” - bardzo pozytywnie, z bardzo miłym day after. Bardzo zbliża, odświeża uczucia. Jednym z zabawnych efektów następnego dnia był „przemęczony jęzor” z, lekko naderwanym wiązadełkiem. Film który nagrywał się niestety (może na szczęście) zerwał się koło 7 minuty. Słychać tylko fragment konwersacji mocno nastymulowanej dziewczyny i potakiwanie zmulonego kolesia który czasem chichocze.

Ocena: 

Odpowiedzi

Cos jest na rzeczy z tymi substancjami, hehe. Rozsmakowalismy sie bardzo w 5-api z Kosmo i zazwyczaj zmierza to w podobnym kierunku :) Efekty baaardzo podobne do opisywanych u Ciebie. Po przerobionych 1,5 grama tej substancji mam na dysku chyba z tuzin filmow horror-erotyki, heh. Akurat 6-apb nie moge narazie dostac, ale mam nadzieje w najblizszym czasie zmiksowac api z MXE, to musi byc cos. BTW. tez pisze TR, tylko cos mi to powoli splywa. Pozdrawiam :)

Odpowiednie warunki i osoba :P na wszystkim nas do siebie ciągnie. Do tej pory nie zmolestowaliśmy się tylko po 3-meo-pcp i trawie (po zielsku robię się leniwy i głodny ale może wreszcie się uda). Na mxe nie było to "seksualne" ale macanie, obsciskieanie (dziwne poczucie ciała) bardzo miłe.

Jak na "intymny" trip 6-apb bardzo polecam.

Pozdrawiam.

Dysocjanty i seks to dosyc dziwne polaczenie, mozna z siebie zrobic bestie o dwoch grzbietach w sensie raczej doslownym. :) Splatajac sie w ciemnosci mozna pogubic konczyny, nie wiadomo gdzie konczysz sie Ty i zaczyna partner, oboje zapadacie sie w dysocjacyjna mase. Najlepiej wspominam MXE, bardzo eee... fabularne. Mozna sie przez przypadek zmienic w demona, heh. Oczywistej satysfakcji cielesnej raczej nie znajdziesz, niemniej polecam. 6-apb na pewno sprobuje w te wakacje. 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media