Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

dobry odlot po malutkiej dawce. cudo po dxm (15tabsów - 225mg)

dobry odlot po malutkiej dawce. cudo po dxm (15tabsów - 225mg)

Set & Settings - wygodny i bezprzypałowy pokoik ziomka (nazwijmy go dr.Joint, czemu? bo tak), zimowy wieczór 2009, nastrój hmm.. miedzy nami naajs, osobno? oboje podłamani, liczyliśmy na fazę ale.. nie na aż taką.

Dawkowanie - paczka Aco (30 tabsów) po 15 na łeb, 225mg, moja waga coś ok. 55kg, dr.Joint trochę więcej, aplikowane po 5 co hmm ok 2min. bo ziomka korciło :D

Wiek i doświadczenie - oboje po 15 lat, doświadczenie - DXM kilka razy (małe dawki) marihuana, alko, tytoń. Aco popijane wodą.

A więc.. zaczynajmy..

spotkanie było zamierzone na 17 ale musiałem wrócić się na bazę bo nie zamknąłem drzwi oO powrót, zamknięcie i let's go na spotkanie z dr.Jointem. Spotkaliśmy się ~17:15. Wpierw trasa do sklepu (trzeba kupić jakąś zapitkę i gastro), dopiero później do Apteki. Ziombel wbija do apty, wpierw schiza.. (trochę się jąka więc to było dla niego wyzwanie) ale uzyskał nasze magiczne tabsy dosłownie bezproblemowo ; ) hmm no to go forrest na jame, bo piździ... Jesteśmy.. zimno jak skurwysyn.. ale jesteśmy twardzi. Teraz przede mną pierwsze wyzwanie, schody dr.Jointa.

o kurwa tak porytych schodów nie widziałem nigdy ale chuj, wspinamy się (dosłownie wspinamy, za pomocą 4 kończyn) Krótkie blablabla z tatą ziomka, śmiechy chichy, w końcu zostaliśmy sami, W KOŃCU! dr.Joint poleciał po szklanki na wodę, ja w tym czasie rozporcjowałem tabsy.. zaczeliśmy.. 'Let's party begin!'

Wpierw.. muka, gadamy, oglądamy demoty, pianie pianiem.. było coś ~18:30 aż tu nagle 'pach'... pytam ziomka czy też już coś czuję.. on mówi, że tak.. Czas zacząć.. Odpaliliśmy film.. (poszliśmy na całość, odpaliliśmy najbardziej poryty film jaki mogliśmy) Antychryst... A niech go chuj.. tego nie dało się oglądać, wszystko w spowolnionym tempie normalnie, a w połączeniu z DXM tworzyło coś okrutnego dla mózgu..

dr. Joint naglę zaczął drapać się po głowie, po plecach.. zaczyna się drzeć 'kurwa ale mnie swędzi'.. mówię mu, żeby się nie drapał bo będzie gorzej ale on nic sobie z tego nie robił, napierdalał jak oszalały.. po kilku minutach mu na szczęście przeszło ale... teraz nowa faza mu się wjebała ;o niby oczy mu się same zamykały i musiał rękami je otwierać i trzymać tak ;o o kurwa myślałem, że tam skonam ;o film wyłączyliśmy po 15min, pamiętam z niego tylko to, że chłop jebał się z panną, a dziecko w tym czasie wyszło przez okno i piździec [*] (powtarzam wszystko w slow motion ;o)

Leżywszy sobie na wyrku ziomka rzuciłem hasło, żeby puścił jakąś techniawkę to poszalejemy (ogólnie jesteśmy na rapie ale wszystkiego trzeba spróbować na fazie ;d). Nastrój idealny, wciąż happy, banan na twarzy u mnie jak i u dr. Jointa. poleciały jakieś kawałki, wspomnienia z dyskotek ze szkoły podst. troche Hardstyle, poryliśmy sobie bańki. Mówię do dr.Jointa, że ma dziwne palce, ten look na swoją rękę i.. zawias z mega fascynacją ;o Zamykaliśmy oczy i robiliśmy dziiiwne ruchy w rytm muzyki, to były takie... ruchy z głębki serca, gdyż muzyka brzmiała jakby

wychodziła z nas.. zapewne wyglądało to wszystko mega śmiesznie ;d

'Potańczyliśmy' troszkę.. wiem.. muka.. dla nas mega faza ale trudno to opisać. Rzuciłem hasło, żeby zapuścił jakiś hiphop to zapodamy jakieś rapsy do dyktafonu.. Poleciały kolejne tracki.. Miuosh - Pogrzeb, Paktofonika - Ja to ja 2, LUC - Nibypocieszne psychomarionety (pamiętam, że LUC był największym wyzwaniem, na nagraniu słychać moje bluabluasczlkaejabsdktcjzcjenrjkasdkga, a w tle ziomka 'Nie próóóbuj, nie uda ci się'), chyba nawet zapodałem pod bit mój tekst, który napisałem jakiś czas temu :D rozjebały mnie 2 fazy ze szklanką, wpierw ziombel siedzi i do mnie z tekstem.. cyt. 'Ty nie dam rady szklanki podnieść' 'Jak to nie dasz rady?' 'No pprst nie mogę' Po kilku minutach 'No bierz kurwa tą szklankę!' 'No nie mogę kurwa!' i nagle.. Victoria! i okrzyk dr. Jointa 'MAM!' Później nie wiem o co chodziło ale.. w naszych szklankach z wodą mineralną pokazały się bąbelki ;o pełna fascynacja i zazdrość bo Joint miał ich więcej ;/ ehh lekka kłótnia, kilka bluzgów typu 'skurwysyn ma więcej' no ale chuj..

fazujemy dalej ;)

I teraz nadchodzi ta chwila.. wyczekiwana.. najcudowniejsza.. ; o była godz. przed 20.. w Winampie leci Holdcut.. Zamknąłem oczy, siedząc na krześle czułem, że kręcę się raz w prawo raz w lewo, i tak na zmianę.. przyjemne uczucie ;) ja z dr.Jointem zafascynowani magią jaką tworzy Holdcut, pochłonięci jego twórczością, jakby zaczarowani wsłuchani w dźwięk postanowiliśmy tripować.. koniec z bezsensownym siedzeniem i patrzeniem się w monitor.. mówię mu, żeby odpalił Holdcut - Pure & Life.. 33minutowa poezja dźwięków.. Powiedziałem niech odpala to, gasi światła, wyłączy

monitor, kładzie się na glebe, zamyka oczy i odda się muzyce.. Jak powiedziałem tak zrobiliśmy

godz ok.~20:10.. Pure & Life odpalone.. leżymy.. dosłownie leżymy nie mogąc się ruszać.. oczy zamknięte.. zaczyna się coś pięknego.. momentalnie moje ciało zaczęło funkcjonować tak jak mu się podoba.. czułem się jakbym wisiał na jakiejś skale.. środkowa część ciała (brzuch, tyłek) wbiły mi się w łóżko, ręce czułem, że mam powykręcane i ściskają coś z całej siły.. Nogi w rytmie bity czułem jak mi się od strony wewnętrznej (pięt) wykręcają w górę i w dół.. W zależności od tego jakie emocje przenosiła muzyka, moje mięśnie napinały się i rozluźniały, jak tylko chciały, nie panowałem nad nimi.. nie miało znaczenia czy miałem zamknięte czy otwarte oczy, sam nie wiem czy miałem je otwarte czy zamknięte.. w banie weszły halucynacje ;o widziałem kosmos.. Tfu.. BYŁEM W KOSMOSIE.. widziałem niebo, gwiazdy, obok mnie była jakaś chmura. później wzbijałem się coraz wyżej.. spadały na mnie jakieś cyferki, literki i liczby których nie byłem

w stanie odczytać.. wypadały one z jakiegoś białego światełka.. Mega intrygująca była taka hmm 'mgła'.. jakby taki zielony, prawie jakby radioaktywny obłok, dryfujący mi przed oczami, zataczający kółka, rozszerzający się i zwężający.. widziałem też takie hmmm... animacje? jak w WMP.. kropeczki wielokolorowe rozchodzące się we wszystkie strony.. (dużo dawał dach dr.Jointa, który był pochyby gdyż mieszkał na poddaszu).. No właśnie.. okno.. teraz czas na okno..

największą rozkminę... podczas tripu widziałem przez te okno gwiazdy, nawet satelitę czy tam samolot.. (2 czerwone światełka) nie mogłem skupić na tym wzroku bo oczy mi spierdalały do dołu ale.. widziałem.. lecz później mega się ździwiłem.. po tripie patrze.. a te okno.. CALE JEST ZAJEBANE ŚNIEGIEM!! NIC NIE WIDAĆ!! Komar siurka nie wsadzi nawet..

Po tym cudownym tripie czułem się jakbym przed chwilą co się narodził.. Wszystko miałem w dupie, Nic się nie liczyło.. Pokochałem świat.. kochałem wszystko, nie czułem nienawiści, smutku, żalu, nie czułem żadnych negatywnych emocji.. wszystko było piękne.. czułem się beztroski, bezproblemowo, taki kurwa MEGA Chillout.. nie mogliśmy z dr.Jointem wyjść z podziwu.. przez ponad godzinę czasu siedzieliśmy i tylko 'o kurwa, to było cudowne, ja pierdole, o Jezuuu..

ja byłem w niebie, ja byłem w kosmosie, widziałem kosmos.. o kurwa to było piękne' i tak przez ponad godz. czasu :D Ja jeszcze jako tako jestem w stanie chociaż uogólnić wam to co przeżyłem.. ziomek powiedział, że ni chujutki nie da rady nawet nie próbuje bo to jest niewykonalne.. niby ma racje.. tego co przeżył każdy z nas nie da się opisać w żaden sposób..

Czuję, że dzięki temu przeżyciu dużo się zmieniło w moim patrzeniu na świat.. chociaż narazie.. na dzień dzisiejszy chce mi się żyć ;) na pewno powtórzę to po niedługiej przerwie, już wiem czego mogę oczekiwać od DXM.. postaram się wyssać z niego wszystko ale oddać mu siebie w zamian..

Co było wkurwiające? może to, że często gubiłem język zastępując słowa jakimś 'tyrytyrytyry' albo amatorskim 'beatboxem' Kilka razy miałem tą fazę z ziewaniem.. znacie to? Że jak się ziewa to czujesz, że nie dasz rady oddychać przez kilka sekund.. No i przejebana faza z mięśniami szczęki.. wciąż mi drgały :D

Ocena: 

Odpowiedzi

Cały TR nie rodzi żadnych wątpliwości co do Twojego wieku. Jest napisany przez piętnastolatka (podejście, język). DEX zniszczy wasze niewykształcone jeszcze umysły chłopaki. Za wcześnie na to gówno.

"Szczęśliwy, kto wyrzekł się świata wcześniej, nim świat wyrzekł się jego."
Timur

... dlatego nie jest na głównej ;]

Tylko pytanie: czy powinien tu wisieć w ogóle?

Salvinoria

Trip całkiem przyjemny :) Po 15 też miałem ten zajebisty stan gdzie wszystko jest Pozytywne :) Ale niestety nigdy po DXM nie doświadczyłem żadnych Wizuali :( Pozdro

Typowo kindercpunski lot na Acodinie ;)

Kinderowski TR ;) Mieliście fajnie, ale z podejsciem nieco gorzej. Pozatym , dziwne, ze S&S Wam nie siadło- moze nie jestem obiektywna ale techniawa nie robi dobrze na DXM. , zycze powodzenia

C. Slade

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media