Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

dawka śmiechu i transcendencji, czyli niesamowita harmonia i częstowanie kota papierosem

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
100ug
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Szczęśliwy i podekscytowany człowiek przed swoim pierwszym w życiu kartonikiem oraz pusty dom
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
DXM, Benzydamina, Kodeina, MJ, MDMA

dawka śmiechu i transcendencji, czyli niesamowita harmonia i częstowanie kota papierosem

17:25 Wrzucam pod język karton i pomimo wcześniejszego poddenerwowania i ekscytacji teraz pozostaje tylko spokój.

Po około 30 minutach włącza się dobry humor, wszystko wydaje się zabawniejsze. Ciągle byłem w kontakcie telefonicznym z kolegą który też wrzucił u siebie w domu. Patrzę na swoją prawą dłoń. Wydaje mi się niesamowicie piękna i doskonała z przyozdabiającym palec serdeczny małym tatuażem przedstawiającym symbol kwiatu lotosu. Dzwonię do mojego starszego kolegi - S. żeby mu o tym powiedzieć na co wybucha śmiechem i w tym samym momencie rozłącza się i pisze że przyszła jego siostra a miała być w domu dużo później. Trudno, wychodzę z pokoju i idę do kuchnii. Chodzenie jest niesamowicie przyjemne. Postanawiam spróbować żelków, jabłka i czekolady. Smakują niesamowicie dobrze. Wracam do pokoju w poszukiwaniu jakiejś ciekawej muzyki. Coś wpadło mi w oko i parsknąłem śmiechem. Polski vaporwave xD - https://www.youtube.com/watch?v=ENaRkW-K2Zc. Słuchanie tego dało mi niesamowitą dawke humoru.

Patrzę na swój portret z czasów podstawówki. Wow wygina się. Staje się na zmiane szerszy i dłuższy. Potem patrzę na swoje biurko i widzę jak jego codzienna gładka tekstura tworzy kształty niczym plastry miodu.

Idę do salonu i wpadam na pomysł żeby włączyć na chwile telewizor. Widzę, że lecą jakieś wiadomości. Jest tam starszy pan i pani. Mówię do siebie "Dlaczego oni są tacy smutni i przymuleni gdy życie jest tak piękne samo w sobie i dostarcza nam tyle dobroci, której nie zauważamy. Dlaczego przejmują się tak nieistotnymi rzeczami? Czemu Ci ludzie są tacy zamknięci w swoim własnym ego i nie dostrzegają niczego więcej poza nim?"

Nie mogłem już tego słuchać. Wpadłem na pomysł żeby wyjść na dwór i zapalić papierosa. "Hmm... Ciekawe jak wygląda teraz moje podwórko gdy jest ciemno a lampy w ogrodzie świecą". Założyłem kurtkę i wyszedłem. Poczułem taką lekkość kurtki. To było niesamowite. Na codzień gdy ją zakładam ogranicza mi ruchy i mam poczucie tej grubej warstwy ubrania. Teraz czułem się lekki jak puch. Jakbym nie miał nic na sobie. Odpaliłem papierosa kontemplując piękne gwieździste niebo i krajobraz mojej miejscowości. Popatrzyłem na księżyc, który był tego wieczoru akurat w pierwszej kwadrze. "Jaka niesamowita harmonia wszystkiego. Ten księżyc jest tak piękny i wygląda niczym ying-yang". Mój zachwyt przerwał jakiś niepokojący szeleszczący dźwięk. To Dąb rosnący na moim podwórku. Cały zwijał się z zimna. Jego ostatnie liście były bardzo skulone i wydawały błagalne dźwięki. Zrobiło mi się niesamowicie przykro z powodu drzewa. Miałem ochotę je ogrzać, objąć albo chociaż przekazać część swojej niezwykle ciepłej i pozytywnej energii. Podszedłem i położyłem swoją dłoń na korze drzewa. W tym momencie niepokojące dźwięki ustały a ja poczułem się bardzo błogo. Oddaliłem się i spojrzałem na trawę. Przykrywał ją piękny śnieżny puch. Była niczym miękki dywan po którym mogłem stąpać w klapkach i moczyć moje skarpety. Chociaż wtedy zupełnie mi to nie przeszkadzało. Kończąc papierosa zauważyłem obok mojego czarnego kota, który dziwnie na mnie patrzył. Zapytałem "chcesz bucha?" po czym zorientowałem się w swojej własnej głupocie i zacząłem się śmiać. Kot bardzo dziwnie się zachowywał, tak jakby czuł że jestem skwaszony. Dobra, czas wracać - pomyślałem. 

Wróciłem na górę i zacząłem robić sobie herbatę. W miedzyczasie patrzyłem na układ pokojów w domu i przestrzeń oraz odległość wydały mi się strasznie dziwne. Napisałem do S. "Staryyy dlaczego wymiar 3d tak nas ogranicza i czym jest odległość?"

Miałem problem z doborem herbaty. Strasznie wplątywałem się w szczegóły. "Przecież każda jest inna, każda z innych składników i każda ma inne właściwości. Którą mam wybrać?"

Ostatecznie wybór padł na czerwoną herbatę z imbirem a ja wróciłem do pokoju. Na tej subtelnej dawce porównałem mój początek przygody z kwasem do roku szkolnego. Ten trip był jak starszy kolega, który pokazał mi przed pierwszą lekcją do której sali mam się udać i gdzie usiąść. Świetny stan świadomości. Czułem, że mogę porozmawiać dosłownie z każdym. Zadzwoniłem do S. był poddenerwowany po rozmowie z jakąś dziewczyną. Powiedział, że jest uzależniona od opiatów i zupełnie niczego nie rozumie z jego kwaśnych wywodów. Przyznałem mu racje zauważając jak ogromna przepaść dzieli "opiowraka" i psychonaute. Następnie zaczęła się nasza godzinna rozmowa filozoficzna na wszelakie tematy. Argumenty nie miały końca. Rozwidlenia naszych myśli też nie miały końca. Każda myśl materializowała się w obraz w mojej głowie gdy ją wypowiadałem. Ostatecznie stwierdziliśmy, że nasze wywody zostawimy na kiedy indziej i idziemy dalej cieszyć sie tym pięknym odmiennym stanem świadomości.

Poszedłem do kuchni a moją uwagę przykuł banan. Zacząłem myśleć o tym, że ten banan przeszedł niesamowicie długą drogę tylko po to, żeby skwaszony gość go teraz zjadł. Byłem niesamowicie wdzięczny, że mogę jeść akurat tego banana i akurat w tym momencie. Byłoby to zapewne dosyć komiczne dla osoby patrzącej na to z zewnątrz.

Wszedłem na pocztę i zacząłem pisać wiadomość do mojego serdecznego znajomego, który jako jedyny w tamtym momencie rozumiał moje wywody na temat natury wszechświata i rzeczy na codzień ukrytych przed naszymi ludzkimi zmysłami. Przesłał mi dawkę dobrej muzyki do odsłuchu. Pozdrawiam serdecznie i wiem że to czyta ^^

Przedmioty w pokoju nadal falowały. Reszta tripu zleciała na słuchaniu muzyki, rozmyślaniu nad ludzką świadomością i rozwojem duchowym oraz oglądaniu pięknych obrazów pod powiekami. Potem około godziny 2 po ostrej szarpaninie z samym sobą na łóżku jakoś udało mi się zasnąć.

1P, niczym dżentelmen wprowadził mnie delikatnie na swoje salony. Niewątpliwie w najbliższym czasie zdecyduję się na dużą dawkę i rzucę się w wir jego pełnych możliwości już na łonie natury :-)

 

Ocena: 

Odpowiedzi

Pozdrawiam również młody mistyku:-) Pamiętaj, żeby regularnie ćwiczyć. 

Zwierzęta oczywiście wyczuwają energię (chyba nawet bardziej, niż ludzie). Poczekaj do wiosny i udaj się na łąkę potańczyć z motylami:-)

To tylko sen samoświadomości.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2018
design: Metta Media