Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

czas na kodeine, czyli mój pierwszy raz

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Apteka:
Dawkowanie:
1o tabl thiocodinu + 3 piwa
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Wolny wieczór, chęć przeżycia czegoś nowego, nastawienie nadzwyczaj pozytywne, niecierpliwe czekanie na obiecane efekty
Wiek:
20 lat
Doświadczenie:
alkohol, marihuana, tytoń (bardzo często, niemalże codziennie), 2x MDMA, kilka razy DMX, kokaina, amfetamina, haszysz, ecstasy, pseudoefedryna, 2x gałka muszkatołowa, kofeina

czas na kodeine, czyli mój pierwszy raz

To mój pierwszy raport, także przepraszam za wszelkie błędy, no ale jak to ktoś kiedyś powiedział 'człowiek uczy się na błędach', więc cóż... próbuję!

Od pewnego czasu interesuję się działaniem różnych substancji na człowieka, od 3,5 roku regularnie wręcz codziennie jaram, pije alkohol jednakże dopiero od roku próbuję eksperymentować z innymi substancjami. Kodeina została mi 'zareklamowana' w bardzo pozytywny sposób, więc natychmiast pomyślałam: 'czemu nie spróbować?' i udałam się do najbliższej apteki. Nastawienie miałam bardzo pozytywne, nie mogłam doczekać się tego stanu, czytałam, słyszałam o niesamowitym uczuciu błogości, wręcz relaksu czy wniebowzięcia i tego też się spodziewałam. Przed zdarzeniem byłam na egzaminie, od razu po powrocie zjadłam obiad, zakupiłam opakowanie thiocodinu, a idąc do sklepu po ziemniaki stwierdziłam, że mogą przydać się jeszcze z 3 piwa.

A więc tak jestem studentką I roku, mieszkam ze współlokatorkami z przypadku. Dziewczyny są w porządku, natomiast nie wyobrażam sobie jaka byłaby ich reakcja to gdyby wiedziały co zamierzam. Wystarczająco już słyszę o negatywnym wpływie marihuany na młodych ludzi, choć myślą, że jaranie w moim wypadku to kwestia kilku razow w życiu (nasuwa mi się od razu pytanie KU*WA CZY ONE NAPRAWDE NIE WIDZĄ, ŻE JESTEM SPALONA CODZIENNIE?!). No ale do rzeczy. Dzień wcześniej byłam z kolegą na małej popijawie, rozmawialiśmy o różnych substancjach i gadka zeszła na kodeinę, była ona wychwalana pod niebiosa wręcz, dlategoteż następnego dnia (dziś) jak wróciłam z uczelni od razu udałam się do apteki. Była wtedy godzina 16. Kupiłam opakowanie Thiocodinu, bez żadnych problemów, pani z uśmiechem na twarzy podała mi paczuszkę za 6.47 zł.

W drodze do domu wstąpiłam do ulubionego alkoholowego i zakupiłam 3 piwa. Była to moja pierwsza przygoda z kodeiną, więc nie chciałam przeholować, wolałam najpierw być ostrożna.

16.30

Jestem w domu, stwierdzam, że jestem głodna, gotuje pyszny obiad, jem i stwierdzam, że przydałaby się jakaś konkretna przerwa po jedzeniu zanim zjem opakowanie thioco.

18.45

Oglądam seriale, z nieciepliwością czekając na odpowiedni moment, decyduję się jednak najpierw na piwo. Przelewam do kufla, kończę serial i idę ukradkiem do łazienki.

19.15

Wypijam szklankę ciepłej wody i łykam naraz po 5 tabletek w odstępie max 30 sek. - partie. Tabletki nie mają osłonki więc trochę utykają w gardle przepijam ciepłą wodą. Smak da się znieść, chociaż do najprzyjemniejszych nie należy, według mojego odczucia jest bardzo gorzki. No, powiem wprost nie jest dobry, ale cóż da się wypić :D

19.25

Wracam do pokoju, puszczam na słuchawkach muzykę, piszę ze znajomymi na czacie i czekam na obiecane efekty.

20.00

Zaczyna robić mi się ciepło, siedzę w polarze i leginsach natomiast z ciałem temperratura jest ok, natomiast twarz jest bardzo gorąca, policzki mi wręcz płoną. Czuję się jednak przyjemnie, nie wiem czy to placebo czy efekt kody, natomiast lekki, niewyrazisty.

20.30

Decyduję się na piwo, piję normalnym tempem, jest w porządku, miło mi się leży, co jakiś czas odpalam papierosa, wtedy czuję się super miło, naprawdę sprawia mi przyjemność, to że go palę i że go mam, nie jest to jednak euforia, raczej po prostu jest sympatycznie. Co jakiś czas ze strachem i lekką ironią zerkam obok na współlokatorki i myślę 'jakbyście wiedziały...'

22.00

Piję kolejne piwo, co jakiś czas czuję miłe uczucie w środku, fajnie mi się siedzi, zaraz jednak mija i znowu wraca, ale tylko na chwilę, nie rozumiem dlaczego, chce pozostawić go dłużej przy sobie. Staram się go przywoływać, liczę na to, że to efekty wstępne, że zaraz zacznie się okres tego 'ciepła' trwający zdecydowanie dłuzej.

23.00

Czuję się normalnie, ale nie chce mi się spać, chciałam pójść po browara, ale nie mam klucza, a dziewczyny spią, no nic na dziś odpuszczam i jak widać jest 3 a ja siedzę dalej. Mam jednak jeden problem, wszystko okropnie zaczęło mnie swędzieć, drapie się jak opętana, mam już wręcz ślady na ciele, szczególnie plecach, udach na szyji i nie potrafie tego powstrzymać!!!

WNIOSKI

Spodziewałam się dużo większego 'kopa', 'zabawy'. Może za mała dawka? A może po prostu taka reakcja z uwagi na pierwszy raz? Pierwszą próbę? Było jednak przyjemnie, cieplutko momentami, ale chciałabym, żeby to uczucie trwało zdecydowanie dłużej. Jutro zamierzam równieź spróbować, ciekawi mnie jak osiągnać zamierzony i bardziej intensywny efekt, narazie cięzko mi stwierdzić czy polecam, gdyż znam substancje po których czułam się bardziej 'na fazie'. Zamierzam jutro zarzucić 2 opakowania, możliwe, że zdecyduję się na antidol. No cóż albo jestem ciekawa, albo te momenty ciepła no jakby to powiedzieć, przyciągają do siebie. Czy żałuję, że spróbowałam? Na pewno nie. Czy wrócę do kodeiny? Jak najszybciej.

Ocena: 

Odpowiedzi

Przy pierwszej probie wyrabia sie receptory opioidowe, wiec moglas nie poczuc pelni potencjalu. Nie przeskakiwalabym od razu na dwa opakowania, wez 1,5 i antyhistamine (zyrtec bez recepty np.), to nic nie bedzie Cie swedzialo.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media