Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

ciekawy horror.

detale

Substancja wiodąca:
Apteka:
Dawkowanie:
3 saszetki Tantum Rosa.
Rodzaj przeżycia:
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Marihuana, etanol ,dimenhydrynat.

raporty depesz

ciekawy horror.

Raport piszę pół roku od zdarzenia.

Pewnego razu trafiłem na FAQ związany z benzydaminą. Zaciekawiła mnie faza szczegółnie ze względu na halucynacje i horror w głowie. Bez zbędnych ceregieli zgadaliśmy się z ziomkiem aby mnie popilnował, po czym poszliśmy do apteki.  Nieśmiało zapytałem, czy jest tantum rosa w saszetkach - bez problemu dostałem 3 sztuki i życząc miłego dnia wyszedłem.

Poszliśmy do lasu. Jako że wziąłem cały sprzęt oprócz chusteczek, postanowiłem wypić ten napój bez ekstrakcji (nie wiedziałem nic na temat szkodliwości, ale dla mnie to był mały problem). Po krzywieniu ryja w ciągu 2 minut wypiłem całą zawartość kubka, po czym nastąpiło zdrętwienie warg, języka i gardła. Niczym się nie przejmując poszliśmy na miasto, by przeczekać bodyload który wyczułem od razu. Już po około 20 minutach poczułem znaczne odurzenie na twarzy, czułem euforię z tego powodu "kurwa działa!" - pomyślałem sobie. Weszliśmy z kumplem do marketu. Najpierw zahaczyliśmy o kibel, niestety nie mogłem się wylać... ale co to? Słyszę jakiś dziwny dźwięk, jakby ktoś pocierał o falowaną blachę, ogólnie nazwałem to efektem rury. Ucieszony nową przygodą poszliśmy do sklepu. Kurwa, trzeba zostawić plecak, a ja nie mam drobnych, ziomek także, więc on poszedł a ja zostałem. Usiadłem na ławce. "Efekt rury" już był wszechobecny, a chodzenie sprawiało mi lekką trudność. Wrócił kumpel z piciem, mi tymczasem w ustach ostro zaschło. Wychodząc z marketu patrzę na wieżowce. Dziwne wieże, wyginają się - ciekawe. Po chwili coś jasnego przeleciało mi przed oczami, nie zwracając na to uwagi idziemy dalej, ale nagle znowu jakiś "błysk". Potem więcej i więcej i nagle całe fale zalewają mi oczy, przez co niewyraźnie widzę. Ogólnie pozytyw.

Pochodziliśmy trochę po mieście i po około godzinie stwierdziliśmy że idziemy do domu, bo moja przygoda dobiega końca. Pomyślałem, że jeszcze się przespaceruję po mieście i tak też zrobiłem. W chwili gdy kolega zamknął drzwi na klatce schodowej, faza dziwnie się wzmocniła . Przy przechodzących ludziach miałem wrażenie jakbym umiał czytać w ich myślach (coś do mnie mówią, ale nie patrzą, nie ruszają też ustami - to było dziwne). Chodziłem przez osiedla i tu wypatrzyłem rolę cieni. Musi być dosyć ciemno, w parze z lekkim oświetleniem które rzuca cień. I z tą myślą chodziłem po mieście tam i spowrotem, lekko już zmęczony chciałem wrócić do domu. W głowie miałem całkowitą pustkę, która ograniczała się tylko do utrzymania równowagi i szukania nowych wrażeń. W pewnym momencie spoglądam w lewo i zobaczyłem tory, stwierdziłem że to dobry kierunek i jak pomyślałem, tak poszedłem. A więc idę, otacza mnie kompletna ciemność i uczucie ulgi, gdy stąpam na zaśnierzone kamienie wzdłuż torów. Idąc słyszę rozmowy, najczęściej kobiet lub głosy dzieci - wszystko dochodziło z lasu, wzbudzając z minuty na minutę większy strach. Ciągłe halucynacje przebiegały wśród drzew. Dodam że od czasu wejścia na tory miałem konkretną manię prześladowczą - widziałem 4 ziomków którzy idą za mną, o czymś gadają i rzucają we mnie kamieniami. Mózg nie potrafił już rozróżnić urojeń od rzeczywistości, więc z myślą że i tak się tego nie pozbędę, poszedłem dalej. Przed dobrze oświetlonym wiaduktem robię przerwę, siedzę i rozmyślam o tym co widzę (a szczególnie o tym kimś, kogo widziałem przede mną ). Po krótkim odpoczynku ruszyłem dalej, ulicą mojego osiedla wzdłuż torów. Dochodzę do starej stacji PKP, wyglądającej zresztą straszliwie (szczególnie o północy po benzadyminie). 

Wyczerpany przebytymi kilometrami siadam na przystanku autobusowym, w sąsiedztwie tej osobliwej budowli sprzed ponad 130 lat. "Wzorki" ciągle mi towarzyszą, rozjaśniając trochę lękową atmosfere. Ale co to ? Patrzę przed siebie i znów widzę dwóch ziomków, którzy wykonują dziwne figury. Popatrzyłem się w lewo na światło, potem znowu na "ziomków" i znów inna poza! Pozy te zmieniały się jak w kalejdoskopie. Mówiłem do nich na głos żeby podeszli i nie walili w chuja ,lecz nie doczekałem się żadnej reakcji. Kiedy chciałem podejść, wtapiali się w pobliskie krzaki lub chowali za stacją. Wróciłem na przystanek i z jak największą prędkością podbiegłem do nich, lecz oni z szybkością światła wtopili się znów w tło. Próbowałem tak kilka razy. W końcu pomyślałem, że przecież było ich 4. Patrzę za siebie i za płot, a oni leżą w śpiworach . Mówiłem do nich, lecz odwzajemniali się tylko uśmiechami. Cała ta saga trwała około 3 godzin. W tym czasie przy torach widziałem znicze, trupa w czarnym worku (od razu skojarzenia że został wyrzucony z pociągu - ogromna paranoja przez kilka sekund). Patrzę - czerwono niebieskie światła policji "kurwa muszę uciekać ". Biegłem z 15 metrów, dopóki szum silnika samochodu, jak i syrena zniknęły. W końcu całkowicie wyczerpany i śpiący poszedłem do domu  widząc po drodzę tych kolegów i masę zniczy.

Wszedłem do mieszkania. Z jednej strony ulga, ale ciągle miałem wrażenie ich obecności. Patrzyłem przez okna siedząc w ciemności. Pomknąłem do pokoju, zapas kilku litrów wody i z kilogram owoców czekały przygotowane - mogę zaczynać zjazd, który jest masakrą. Miałem wrażenie że serce przestało mi bić, szmery z zewnątrz i pokoju rodziców, doprowadzały mnie do szału. Około 3 w nocy włączyłem telewizor. O ironio! Leciała akurat reklama tantum rosa. Pomyślałem: "kurwa, wszędzie to za mną musi być". Po najokropniejszej nocy w życiu, rano czułem się jakbym spał ze 2 dni, lecz głowa była zmęczona tym wszystkim. Powidoki zostały, zapaści w mniejszym stopniu również .

Ogólnie - całe to przeżycie oprócz zjazdu było jak najbardziej super. Nie polecam dla ludzi o słabej psychice (ja tydzień myślałem nad tym co się stało i nie mogłem w tym czasie rozróżnić urojeń od faktów). Pomimo odbicia się benzy na moim zdrowiu, powtórzyłem zarzucenie jeszcze 2 razy. Raz we dwóch z ziomkiem (o wiele łagodniejsza faza, lecz równa wizualnie). Za trzecim i chyba ostatnim razem zarzuciłem 4 saszetki, będąc sam w domu. Cały ten horror jest 2 razy większy niż w przypadku 3 saszetek, które są chyba optymalną dawką.

Benzydamina pozostawiła mi pamiątki w postaci powidoków i przewlekłej nerwicy lękowej o swoje zdrowie. :)

Ocena: 

Odpowiedzi

ja pierdole, spacja po kazdym znaku interpunkcyjnym. niech ktos inny sie meczy, hehe

Do , tego , wystarczy , funkcja " szukaj i zastąp " :)

Nie . Do , tego , wystarczy , lufka , DOBREGO , palenia .!11

Wyzsza szkola jazdy, dzieki za podpowiedz.

 

Pillotka, jak mi wyslesz dwie, to moge Ci odeslac jedna, hehe.

Wawoj, poprawiłam i przeredagowałam. Dostanę paczkę thiocodinu?

"Mam powidoki, manię prześladowczą, paranoję, odwodniłem się i miałem długotrwałe halucynacje, ale jest super" - Szacun na dzielni i brak logiki. Ale jak lubisz to i cipacza wcinaj. Peace!

Co ty chcesz :D
Faza jest- Jest, Siekło- Siekło.
Tak naprawdę ten pan/ pani nie zrozumiał/-a celu istnienia NG i istniejącym na nim poziomie ;)
Nie opisał nic, historia niezbyt ciekawa, sporo efektów ubocznych- Ale jest super...

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media