Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

'chwilo trwaj', czyli piękno i chillout po oksykodonie

'chwilo trwaj', czyli piękno i chillout po oksykodonie

Moje doświadczenie z opiatami i opioidami do tej pory kończyło się na kodeinie i tramalu. Wielkie ucieszenie pojawiło się u mnie gdy znajomy zadzwonił z informacją, że ma dojście do leku OxyContin. Po krótkim zastanowieniu się zdecydowałem, że kupię jedną tabletkę i wypróbuję ten lek. Po zajęciach na uczelni pojechałem do tego znajomego w celu nabycia OxyContinu. Zapłaciłem 40 zł za 1 tabletkę, zawierającą 80mg substancji. Zamówiłem sobie pizzę oraz w drodze do domu zahaczyłem o sklep spożywczy żeby kupić piwo. 

Po powrocie do domu od razu zabrałem się za konsumpcję specyfiku. Przed przyjęciem zdarłem zieloną otoczkę aby zapobiec 'wolnemu uwalnianiu', do tego w trakcie spożycia pogryzłem tabletkę. Była godzina 15:30 (T). 

T+10 min: Pojawiają się pierwsze efekty. Ciepło rozchodzi się po całym moim ciele, ale w inny sposób niż po kodeinie i tramalu - 1000 razy szybciej i intensywniej. Na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech, który towarzyszy mi przez całego tripa.

T+0,5h: Problemy odchodzą gdzieś daleko. Nie przejmuję się nimi. Liczy się tylko ta chwila, ten piękny stan, do którego ani kodeina, ani tramal, nie mają podbicia. Ciepło jest niesamowicie przyjemne. Pełen chillout. Każdy kawałek pizzy ma cudowny smak, a każdy łyk piwa zawiera w sobie całą głębię jego smaku. Wraz z muzyką odpływam wgłąb swojej wyobraźni. Jest po prostu idealnie.

T+1,5h: Następuje apogeum działania substancji. Chillout, brak problemów oraz ciepło stają się coraz bardziej intensywne. Zaczyna falować obraz (nie jakoś gwałtownie, po prostu widzę to falowanie gdy patrzę na ściany czy na przedmioty w moim pokoju). Chyba chciałbym żeby ten stan trwał wiecznie. Niczego więcej nie potrzeba mi do szczęścia. Ten stan utrzymywał się bardzo długo bo około 5 godzin , a ja cieszyłem się jego każdą mikrosekundą. Pojawia się również lekka senność, ale do zniesienia - nie chcę przespać tak pięknej fazy.

T+7h: Wyglądam za okno - jest już bardzo ciemno, w polu widzenia nie ma żywej duszy. Czuję dość wyraźny spadek w działaniu, jednak nadal jestem uśmiechnięty, jest mi ciepło a problemy zdają się nie istnieć. Powoli ogarnia mnie coraz większa senność i zadowolony zasypiam.

Następnego dnia wstałem wypoczęty i zadowolony z przeżycia. Było mi jednak trochę smutno, że ten stan minął, skończył się, odszedł. Przestrzegam zatem przed tą substancją - można się łatwo uzależnić psychicznie od szczęścia. Postanowiłem, że będę powtarzał to doświadczenie, jednak nie częściej niż raz w miesiącu, bowiem każdemu z nas należy się dzień relaksu, oderwania od życia i życiowych problemów, ta piękna chwila, w której po prostu odpoczywamy. Oksykodon z pewnością jest substancją, która może umilić nam ten czas odpoczynku, jednak na co dzień musimy po prostu stawiać czoła życiu, choćby było bardzo pod górkę - nikt nie mówił, że będzie łatwo. W tym oksykodon na pewno nam nie pomoże. Zatem tą substancję polecam do stosowania z rozwagą i z odpowiednimi przerwami, inaczej ona nas przyciągnie do siebie jak magnez i już nigdy nie puści. Do usłyszenia!

Substancja wiodąca: 
Rodzaj przeżycia: 
Wiek: 
20 lat
Set and setting: 
Pozytywne nastawienie z nutką ciekawości i niepewności. Trip spędzony we własnym pokoju, przy dobrym jedzeniu, piwku i muzyce.
Ocena: 
Doświadczenie: 
Thc, lsd, 4-ho-mipt, 4-aco-dmt, ketamina, 2-cb, 2-oxo-pcm, dxm, dimenhydrynat, amfetamina, mefedron, 3mmc, 3cmc, 4cmc, 4cec, 4MMEoC, pentedron, izopropylofenidat, 4-cl-pvp, hex-en, władek, mdma, molly, 4-fluoro-MPH, gumi jagoda, etizolam, diclazepam, clonazepam, hydroksyzyna, nasen, xanax, pst, tramadol, kodeina, alkohol, nikotyna, oksykodon.
Dawkowanie: 
80 mg leku OxyContin

Odpowiedzi

Opowiem Ci swoją historię, tak na szybko. Kodeinę zacząłem brać pod koniec 2015. Wtedy traktowałem to jako jednorazowy eksperyment, ciekaw tego stanu. Oczywiscie sie rozczarowałem. Kolejną próbe miałem jakies 2 miechy później i tak znowu i znowu. U mnie uzależnienie postępuje stosunkowo szybko, więc w połowie 2016 roku z tych miesięcznych przerw zaczęły się robić przerwy tygodniowe i dwutygodniowe. Akurat byłem w dosyć toksycznej relacji z ludźmi, z którymi pracowałem. Opio działało cudowie i było tak samo jak u Ciebie. Stres gdzies udziekał, czułem się ten jeden raz w tygodniu, przez te kilka godzin lepiej. Źle zaczęło się dziać pod koniec wrzesnia 2016, kiedy z kilku osobistych problemów zacząłem kodę napierdalać co 2 dni. Bardzo szybko doszedłem do wniosku, że kodeina jest za droga i trzeba poszukać czegos innego. Znalazłem PST, wtedy już napierdalałem prawie codziennie. Ale oczywiscie skoro po 2 tygodniach nic specjalnie złego się ze mną nie działa to stwiedziłem, że jeszcze jest luz. W lutym 2017 obudziłem się z objawami pierwszego skręta. Powiedziałem sobie "O kurwa, trochę kiepawo. Odwstawię to zaraz, bo tak być nie może". Odstawiałem tak rok i 2 miesiące. Wtedy też wylądawałem na terapi. W międzyczasie pojawiło się podbijanie benzo, fentanyl, przedawkowałem 2 razy. Przejebane, nie? Byłem przez 28 dni na terapii dochodzeniowej. Najlepszy miesiąc 2 ostatnich lat. Byłem czysty, co prawda w bezpiecznym miejscu, ale jednak czysty. Wróciłem po tym czasie do swojego domu i po 6 tygodniach stweirdziłem "Hmmm, ciekawe jak to będzie kiedy wezmę teraz". Po 3 tygodniach wylądowałem znowu w łózku ze skrętem. Przez 3 tygodnie próbowałem "ten jeden raz". Stwierdziłem, że faktycznie to nie jest tak, że się wyczyscisz, chwilę odkiblujesz i możesz później napierdalać dalej bo będzie tak jak na początku. Nie, nie będzie. Zaczniesz ZAWSZE w tym momencie w którym ostatnio skończyłes. Wytrzymałes miesiąc, rok, 5 lat? To nie ma znaczenia. To nie jest tak, ze oddziela Cie od tego ten czas, to zawsze będzie jedna działa. I nie piszę tego po to, żeby Cię szokować. Uzależnienie jest jak bieżnia, która cały czas przyspiesza ale u każdego w różnym tempie, sekretem jest nie to, żeby biec na niej szybko, tylko żeby z niej zejsć. Będzie pewnie taki moment w Twoim życiu, że opiaty będą swietnym remedium na to co Cię boli i dotyka. A wtedy polecisz. Powiem Ci jeszcze, że ja jestem dużym szczesciarzem. Spotkałem ludzi, którzy delikatnie mi zasygnalizowali, że mam problem. Ja się dzisiaj już z tym nie sprzeczam. Nie mówię, że jestem inny. Każdy tak mówił. Dzisiaj wiem, że dostałem ostatnią szansę, żeby jeszcze w miarę bezbolesnie sobie z tym poradzić. Ale Ty takiej szansy możesz nie mieć. I tak jeszcze na koniec. Twierdzisz, że nie jestes uzależniony. A według Ciebie pisanie o swoich cudownych przeżyciach po jebanym oksykodonie na forum o substancjach psychoaktywnych jest zachowaniem osoby zdrowej? I nikomu nie udowodnisz, że jestes wyjątkiem. Bo po pierwsze: nie jestes a po drugie: I tak wszyscy mają na to wyjebane. Będziesz oszukiwał tylko samego siebie, zawsze. I to nie jest też tak, że masz jakis cudowny złoty srodek, żeby brać i się nie wjebać. Cały Twój potencjał w nałogu pracuje przeciw Tobie. Mózg chcę Cię dosłownie zajebać tylko po to, żęby mieć te kilka chwil przyjemnosci. Dlatego współczuje Ci Twojej inteligencji, bo jeszcze nie wiesz w cos się pakujesz. Z Bogiem 

 

A chuj mnie ten podpis boli....

Narazie myśli że ogarnął bo mu dziewczyna zabroniła :D
Takie przestawanie dla kogoś to chuj, zerwiesz z nią zakurwisz się w tydzień.

Sztuką jest skończyć dla siebie.

Priv ci wysłałem ale nie wiem jak z odpowiedzią, bo kiedyś do mnie pisałeś i nic nie dostałem.

A jednak pomyłeczka, bo dostałem i odpisałem chyba, coś moja poczta dziwnie działa.

Odpisane ;)

Tak przeszukałem email i rzeczywiście coś kiedyś pisaliśmy, to był mój "czarny" okres w życiu nawet tego nie pamiętałem :(

"...kiedy z kilku osobistych problemów zacząłem kodę napierdalać co 2 dni..." - Dalej chyba nie muszę komentować twojego uzależnienia.Ta strona jest od tego żeby się dzielić przeżyciami po substancjach psychoaktywnych i oksykodon ma takie same prawa jak ta wasza ayahuasca czy salvia. Poza tym, skoro oszukuję sam siebie, a wszyscy mają wyjebane, to skąd tu tyle komentarzy? Powtarzam milionowy raz - wpierdolę się, to będzie kurwa MOJA wina. 

Chacken, jesteś chyba najbardziej dwulicową osobą na tej stronce, bez kitu, to już nawet mnie nie śmieszy, bardziej żenuje :)

Czasami jak się nakręcę to leci, nie wiem kto tutaj odemnie nie dostał w pizde :P

Pozatym mój spam wkurwu i obelg leci głównie pod tripraportami z opio w których ktoś je poleca, na samą myśl jestem wkurwiony bo, po pierwsze widzę w tym swoje gówno, po drugie widzę jakie nieświadome gówno czeka użytkownika który zawsze się wypiera (piszę ogólnie, nie pierwszy tripraport taki i nie pierwszy wkurwiony na mnie) i dobija mnie fakt ile taką gównianą gadką ucierpi przy tym osób, po trzecie do potęgi wkurwia mnie to że jakiś młodziak to przeczyta, a w podsumowaniu info że no w sumie polecam fajny czil. 

Ten ostatnij podpunkt powoduje wylew mózgu... nie czekaj wylew zakazów, stopów i historii dlaczego nie brać bo może ktoś się powstrzyma.

Nie mówię że nie jestem chujem o jestem... takim mnie opio urządziło i nie znam opiatowca który nie był by egoistą i gnojem. Chociaż w życiu codziennym staram się z tym walczyć, w sieci jeszcze zdarza się jak widać na załączonym obrazku.

Każdy jest egoistą, każdy na swój sposób. Generalnie większość opiatowców to bardzo wrażliwi i inteligentni ludzie. Zamienieni w skrajnych egoistów przez chorobę. A problem leży tak naprawdę w sercu, a nie w mózgu. Też mnie wkurwia, jak ktoś opiaty poleca w podsumowaniu, to dowodzi błogiej nieświadomości równi pochyłej.

Triper porównanie Ayahuaski do oksykodonu jest co najmniej nietaktowne. 

To tylko sen samoświadomości.

Chodziło mi tylko o to, że skoro ludzie mogą tu opisywać swoje przeżycia po ayahuasce, dxm'ie, MJ itp itd etc. to tak samo mogą pisać o oksykodonie. Wolność słowa. Tak samo jak Wy mnie możecie za to zjechać jak śmiecia, ja mogę mieć to w dupie albo się spinać. Wolność.

Nie chodzi o to, żeby Ci pojechać, a o dwie rzeczy. Po pierwsze, byś otworzył oczy, a po drugie (tak, jak Chacken napisał), by żaden dzieciak nie poleciał w to gówno, bo przeczyta, że fajny chillout jest i ludzie polecają. Wiesz, z boku to wygląda tak, że taplasz się w szambie, a mówisz, że to czysta woda. Najgorsze, że dalej do Ciebie nie dociera, że nie jesteś inny... a już tyle osób Ci to napisało. Ale dojdziesz i do tego (im wcześniej, tym lepiej dla Ciebie, bo to Twoje życie). 

To tylko sen samoświadomości.

Nikt nie powiedział, że nie masz prawa tego opisywać. Tylko nie żyj w iluzji, że jest to zachowanie zdrowe. To nie ma znaczenie co bierzesz. Nawet LSD uzależnia. Po prawdzie bardzo ciężko jest to brać dzień w dzień. Ale znam przypadki, które nakuriwają kawacha co 1,5 tygodnia od 2 lat i już są od tego pojebani. I co z tego, że nie biorą codziennie? "Każda potwora znajdzie swego amatora". Jeden znajdzie Drug of choice w zielsku drugi w heroinie. Ale oboje będę mieli spierdolone życie na swój własny unikatowy sposób. Tylko, że w przypadku opiatów i to jeszcze tak silnych jak okyskodon zasłanianie się stwierdzeniem "przecież ja eksperymentuje" jest kuerwsko naiwne. Tak naprawdę to już Cię zabiera. To, że robisz sobie przerwy miesięczne to nie ma znaczenia. Tak jak powiedziałem wczesniej: Nałóg zawsze startuje od tego momentu na którym skończyłes. Tylko jeszcze tego nie widzisz, na tym polega cała sztuczka. I to nie chodzi o to, żeby Cię jechać. Ja Ci to mówię tylko po to, bo nikomu nie życzę czegos takiego, zwłaszcza osobom, które są w stanie wykorzystać swój potencjał do czegos dobrego. I nie będę Ci opisywał jak to jest żyć z czyms takim w głowie. Bo tego nie da się zrozumieć, jesli się tego osobiscie nie doswiadczyło. Najgorszym koszmarem jest koszmar swojego chorego myslenia. I rozumiem, że możesz mieć empirystyczne podejscie do życia. Tylko w narkotykach w pewnym momencie resztę "kariery" trzeba sobie wyobrazić. Bo jak będziesz próbować i będziesz chciał doswiadczyć wszystkiego w tej zabawie to po prostu zginiesz. Im wczesniej to sobie uzmysłowisz tym lepiej. A co do pisania o chilloucie po opiatach. Sorry, ale to jest szczyt. To trochę tak jakbys polecał dostać w ryj od Tysona bo się fajnie po tym w głowie kręci. Tylko syf, który fundujesz swojej podswiadomosci i to jak rozkurwiasz sobie neuroprzekazniki to juz inna kwestia. Serio, ja juz wolałbym tego Tysona bo obity ryj to jeszcze można jakos zagoić. 

A chuj mnie ten podpis boli....

Jestem za tym żeby dać mu już spokój z umoralnianiem, myślę że temat wyczerpany, wszystko zostało powiedziane z jednej i drugiej strony :)

Co się będzie działo dalej zobaczymy

My napisaliśmy swoje, on "zrozumiał", tak jak to każdy opierający sie w tym miejscu.

Czeka go nieuświadomione gówno schowane pod zrozumieniem a potem płacz i zgrzytanie zębów ALBO okaże się że jest 1% tych którzy przetrwają. (chociaż w przypadku "tego złego co go spotkało to chyba 0.0001%). 

Widzieliście Infinity War? ten moment w którym przewidywał ile scenariuszy jest "wygranych"? Mega mi to pasuje to opiatów :D

Chociaż po tym jak napisał że miał depreche i przygody z psychiatrą, uważam że diagnoza jest jedna, taka jaką wszyscy tutaj przewidują. 

Kurde tak napisałem do wszystkich ale wiadomka róbcie jak chcecie.... ogólnie mnie wczorajszy komentarz o "zrozumieniu" ostatecznie utwierdził w tym że już nie ma co pisać. 

Czekam na kolejnego "fajna faza, fajny chill, polecam" żeby pojechać po całości.

Pozdro świry

Nigdzie nie zaprzeczyłem, że od wszystkiego można się uzależnić. Zgodziłem się też z wypowiedzią gościa, który napisał, że opio uzależniają bardzo szybko. Mówiłeś, że współczujesz mi inteligencji. Serio? Sam napisałeś, że zacząłeś napierdalać kodę z powodu problemów osobistych. Jak masz problemy osobiste i sobie nie radzisz, to idziesz do specjalisty, a nie bierzesz kurwa kodę. Wiem, że to jest nic nie warte pierdolenie bo oczywiście znasz życie lepiej, więc możesz moralizować i pouczać, ja takiego prawa nie mam bo żaden narkotyk nie odebrał mi pracy ani kobiety. Jak widać, trzeba sobie spierdolić życie żeby móc kogoś pouczać. Tylko taki dam przykład do przemyślenia - czy psychiatra musi sam przeżyć depresję żeby leczyć pacjentów? Czy onkolog musi mieć raka? Czy chirurg musi być po X operacjach? No nie sądzę. Ale co ja tam mogę wiedzieć. Serio, kończę tą dyskusję bo każda wypowiedź kończy się mieszaniem mnie z błotem. 

 

Chacken, na temat związków i rozstań się nie powinieneś wypowiadać, czytając twoje komentarze widzę, że nie masz problemów moralnych z ruchaniem czego popadnie, byle buzia była 'ruchable', więc idąc TWOIM tokiem myślenia, powinieneś się zakmnąć w przynajmniej tej sprawie. Przeżyłem już rozstania i tylko w przypadku pierwszego z nich (gdy miałem 16 lat) poszedłem się napierdolić alkoholem, następne brałem na klatę.  No i twoja beka z tego, że dziewczyna mi zabroniła, to już jest szczyt żenady. Pewnie Ty jesteś sam i nawet w razie problemów nie masz na kogo liczyć. No jak widać, u mnie jest inaczej. A Tobie już po raz któryś współczuję, no i życzę powodzenia (bez ironii).

Kurwa mać bo nie strzymię. Miałem beke z tego że sam nie potrafiłeś i jak to ma byc szczyt żenady to po twojej stronie. Napinasz się do mnie i do moich teorii, a prawda jest taka że na jaką terapie nie pójdziesz każdy powie Ci dokładnie to samo, a jak byś przyszedł na taką terapie i powiedział że nie bierzesz już bo cytuję "moja kobieta przeczytała te wszystkie komentarze i mam dożywotniego bana na opio" to by cię tam ludzie też zjechali tak jak ja tutaj. Rozumiesz? Terapeuta beke z ciebie ciśnie? Hehe ja tak miałem na terapii bo powiedziałem coś podobnego. I kurwa NO OFFENCE do ciebie wszystko poprzednie co pisałem, bo od samego początku próbuję kurwa pomóc po swojemu, a ty jeszcze wyrzucasz mi na chuj wie jakiej podstawie że "nie masz problemów moralnych z ruchaniem czego popadnie", kurwa nie wiem skąd to wyciągnąłeś.

A z 'ruchable' to nie trafiłeś bo mam wielki szacunek do kobiet, co raczej tutaj ludzie wiedzą. Owszem nie mam na kogo liczyć bo zerwałem z laską jak znowu zacząłem brać, by nie wpierdalać jej w moje problemy, tak i jestem teraz samotny, bo nie chcę żeby ktoś kurwa przezemnie ucierpiał. 

Nie robię tak jak Ty że świadomie nakurwiam dragi i jeszcze wciągam w to drugą osobę.... to się na terapii odpowiednio nazwa "osoba współuzależniona" i są całe wieloroczne terapie dla takich osób bo mają przejebane nie z ich winy, a często jest tak że wszystko zaczyna sie jak jest się młodym i dopiero za x lat dochodzi do nich że jest chujnia.

I jak już ktoś miałby być niemoralny to ty w stosunku do twojej dziewczyny jeżeli kiedykolwiek jeszcze raz przyjebiesz. Nie mówię że teraz bo powiedziałeś i mówisz jej wszystko, jeżeli się na to godzi to już własna głowa, ale to rozumiem bo też byłem w związku i jesteśmy w stanie za drugą osobę oddać nerkę.

Tylko tak ty się znowu zaprzesz że nie, że wszystko wporzo, że przecież "rozumiem ile razy mam pisać", że ja po tobie jadę, a prawda jest taka że nie chcesz dopuścić do siebie prawdy.
Gdybyś kurwa rozumiał to byś po mnie nie jechał... była tutaj osoba która po moim objechaniu rzeczywiście zrozumiała i ostatecznie mi dziękowała.

Piszę agresywnie ale tak już jest jak się poleca opioidy ludzią. 

Dlatego kurwa napisałem że nie ma sensu z Tobą pisać bo jesteś kurwa zamknięty na opcje w swoim świecie i jeszcze nakurwiasz o mnie informacje chuj wie skąd. Nie wiem? sądziłeś że się zasmucę czy coś bo nie mam do kogo się odezwać? Otóż nie i napisałem dlaczego, bo to dobrowolny morlany i dorosły wybór. Kurwa chyba przez cale życie nie poznałem osoby tak bardzo opornej.

I nie wiem co tutaj do współczucia? to że świadomie nie wpierdalam kogoś w gówno? Współczujesz mi że nie mam osoby która by cierpiała przez moje odpały, trzymając mnie na duchu?

Jak tu usunąć konto ? heh

Nie no, żartuje, od mojego konta wara

Ja jestem oporny? Oj pozwól, że Cię wyprowadzę z błędu. Od początku tu pisałem, że dopuszczam do siebie tą myśl, że mogę się wjebać (tak jak milion razy pisalem, że to będzie MOJA wina) i to nie dotyczy tylko opio, a każdego narkotyku. Jeśli sądzisz, że uzależnienie od opio jest znacznie gorsze niż wjebanie się chociażby w speeda, to widać kto tu jest zamknięty w swojej opcji. Do tego zmierzam teraz. To TY ciągle oceniasz ludzi swoją miarą, nie dopuszczasz do siebie myśli, że nie każdy jest Tobą. Miałem skończyć tą dyskusję już dawno, ale na nieszczęście mam tak spierdolony pod tym względem charakter, że takich bzdur nie puszczę bez komentarza. 

Wpierdalam się w Twoje życie? Tak jak w moim przypadku, skoro piszesz o sobie informacje z życia prywatnego w internecie, to automatycznie zgadzasz się żeby inni internauci to komentowali. Tak samo jak ja pisząc ten raport (eh, wtedy tego nie wiedziałem) zgodziłem się na to żebyś wjeżdżał mi na ambicję, mówił o spierdoleniu sobie przeze mnie życia, proroczył przejebane problemy, jeszcze moją kobietę w to mieszał sugerując 'współuzależnienie' (tak, tak, wiem - zaraz napiszesz, że nadinterpretuję albo mam bujną wyobraźnię, znany schemat takich ludzi jak ty). 

I jeszcze jedną rzecz Ci uświadomię - jakbyś nie chciał żeby ktoś przez Ciebie cierpiał, to w gorszych chwilach życia nie napierdalałbyś kody. Sparafrazuję Ciebie - "Możesz nie wierzyć".

"znany schemat takich ludzi jak ty" - a co jak oni mają rację skoro tak uporczywie się tego czepiają? Warto chwilę to skontemplować... bo tak jak napisałeś (sam to napisałeś)... 'znadinterpretowałeś' a musiałeś ciągnąć "dane" z 'bujnej wyobraźni' nie wiem skąd wyciągnąłeś tyle danych których tam nie ma. Ja bym lepiej tego Ci nie skomentował jak Ty sam sobie. Może coś w tym jest? A nie tylko wyrazy rzucane na wiatr...

Jeszcze chciałem coś dodać ale po tym co przeczytałem teraz ja już nic nie piszę.

------------- poza dyskusją, do reszty wariatów--------------
Zauważyłem że wracam na neurogroove to głównie jak mnie głód na narkotyki łapie... tak sobie analizuję ostatnij tydzień, ewidentnie walczę w nawrotem głodu. Podejrzewam że wejście tutaj i próba pomocy bierze się z tego że mam świadomość tego że jestem po bardzo wymagającej terapii, tysiącu zmian w życiu i to że mimo że nie biorę już xxx czasu (tj. substytucja na minimalnych), nawet kawy nie piję, a wszystko wokół w jednej chwili jednej sekundzie, ni z chuja ni z pietruchy zamienia się w smutek i załamkę, amotywację, depresję, byle tylko cokolwiek przypierdolić i trwa to tak xxx czasu aż wytrwam i się skonczy. Ehhh...

Sami tu widzicie że bywa tak że jestem -> nie ma mnie -> jestem -> nie ma mnie itp. Ewidentnie tutaj widzę próbę walki z tym gównem ale muszę się nauczyć nie wracać na NG :D 
Sory chlopaki ale wiadomo ocb, chociaż walka z buprą czeka mnie jeszcze z conajmniej rok więc przez ten czas raczej będę sie tu pojawiać :D

Właśnie z tego względu kupiłem sobie wczoraj worek treningowy do boxu :D. Chuj że nigdy nie boxowałem muszę gdzieś tą pierdoloną cheć na przywalenie czegokolwiek, gdziekolwiek gdzieś wyrzucić z siebie np. spontanicznym treningiem, a nie tylko na NG.

i jak co chce się cpać to hypera wertuję heh no ale jak ma ci pomóc to znikają...

A jak będą zawroty wracaj... joke, nie miej nawrotow

Kurda chory jestem i mi auto korekta burdel w momencie zrobiła lekki heheh

"Teraz równie pochyłą widzę jasno i czysto, choć wtedy zdawało mi się, że raczej wspinam się na szczyt."

To tylko sen samoświadomości.

Ja widzę przed sobą prostą. 

"W końcu w robocie nadszedł czas dużego wdrożenia ważnej aplikacji a poziom stresu był masakryczny. Wpadłem wtedy na świetny pomysł - co lepiej zwalczy nerwy niż kodeina? To przecież nie alkohol, nic nie czuć po oddechu i zachowuję się na tym normalnie."

Wiem, że w tym raporcie wszystkich ujmuje szczerość i autokrytyka autora, jednak można też na to spojrzeć obiektywnie.

Jeszcze jeden szczególik tu dołączę. 

"Po pracy ładowałem cztery, a czasem sześć paczek, zapijane obowiązkowymi browarami lub ćwiartką. " 

Chyba temat już wyczerpany do granic możliwości.

Triper, ale gdzie ja Ci wjeżdzam na ambicje powiedz mi? Ja Cię nigdzie nie obraziłem. Nie powiedziałem, że jestes zjebany, bo nie jestes. Ja Ci tylko mówię jaka jest prawda. Tylko Ty nie chcesz się z nią pogodzić i walisz tekstami, że Cię tutaj jedziemy jak burą suke. Sam się przyznajesz, że bierzesz, żeby na moment zapomnieć. To ja Ci powiem, że zapomnisz a wkońcu zapomnisz nawet o tym co istotne. I nie rozumiesz tego dlaczego Ci współczuje inteligencji. Nie dlatego, że jestes głupi. Dlatego, że cała ta inteligencja działa przeciwko Tobie. I to nie będzie tak, że jak masz IQ 170 to jakims cudem nie wpierdolisz sie w nałóg. Im większa inteligencja tym trudniej sobie z nim radzić , tak to już jest . Bo niestety to tworzy jeszcze większą iluzje w Twojej głowie. I ta iluzje już u Ciebie działa. Może tego nie widzisz. Ale jestes w tym momencie wręcz klasycznym przykładem. A całe oburzenie i gównoburza w kierunku Twojej osoby wynika z tego, że chwalisz opiaty. I dawanie przestrogi w stylu "Tylko stosujcie z rozwagą" to kurwa trochę tak jakbys polecał jogging przez pole minowe i powiedział "Tylko uważajcie, żeby nie wpasc na mine". Dociera do Ciebie to, że przeczyta to jakis 15-sto letni szczyl, który będzie miał akurat dostęp do oksy (Bo nie wiem, po chorej babci zostało) i stwierdzi "Hmm, nie jest tak źle". Nie daj Boże spierdoli mu to życie i czy tego chcesz czy nie w jakis sposób bierzesz za to moralną odpowiedzialnosc. Jestem ciekaw jakie usprawiedliwienie i teorię na to znajdziesz. Przestań się karmić bullshitem i zdaj sobie sprawę z pewnych rzeczy, chociaż wiem, że to raczej niemożliwe. 

A chuj mnie ten podpis boli....

Załatwiajcie swoje smutne kłótnie na privie, bo nikt nie ma ochoty tego czytać

Dreams are, things are too far away for us to see
Love is, stoned is the only way for us to be

To nie czytaj. Proste. I ja nie traktuję tego jako kłótnię, po prostu zjebany i eskpresyjny charakter pisania sprawia, że moje posty są postrzegane jako spiny. A nie są. 

ZZ tego co wiem to akurat w pizdę dużo osób to czyta i chce czytać :)

Skoro takie proste, to równie dobrze Ty nie muszisz pisać i zaśmiecać sekcji komentarzy blokiem tekstu na pół monitora zupełnie nic nie wnoszącym do tematu. Pozdro.

Dreams are, things are too far away for us to see
Love is, stoned is the only way for us to be

A co Twój komentarz wniósł? Skoro jesteś mądrzejszy, to olej moje wypociny i grzecznie wypierdalaj, proste :)

Strony

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media