Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

boże jak błogo!

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
Ok 180mg
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Miła atmosfera, pozytywne nastawienie z mojej strony, piękny lasek i najlepsi towarzysze
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Marihuana(za dużo)
amfetamina(parę razy)
Alkohol(okolicznościowo)
Tytoń(regularnie)
Mdma(dużo razy)
lsd(raz)

raporty czarnykoleszka

boże jak błogo!

Przygotowania:

Razem z 2 osobami utworzyliśmy małą ekipę do tripu z pigułkami (ona G, on K i ja).

Któregoś dnia umówiliśmy się że weźmiemy owe cukiereczki, które niestety albo stety mi pozostały z holandii, z której wróciłem. Miałem TYLKO 2  zielone heinekeny (które szczerze mógłbym brać codziennie) i 1 niebieską WB, która była dla mnie bardzo słaba bo pamiętam,  że musiałem wziąć 1.5 by poczuć cząstkę działania jak w heinekenie ale mniejsza :P 

Generalnie na całą zabawę umówiliśmy się po lekcjach :D

Zabawa... AKCJA? 

Oczywiście zanim się spotkalismy to razem z K. poszliśmy do mojego domu by podładować sprzęty czyli telefony i glosniki aby w pelni korzystać z tripa. 

Jak już wszystko było gotowe to ruszaliśmy w droge czyli do parku gdzie mieliśmy wszyscy razem się spotkać. 

Spotkaliśmy się na ławce i z miejsca wzięliśmy tę cudowną substancję. Dla mnie i dla K. przygotowałem po 1 heinekenie lecz na pierwszy rzut wzięliśmy połówkę by potem dorzucić kolejną a dla G. zostawiłem 1 Wb, która jak  się okazało całkowicie się skruszyła i został tylko niebieski proszek jednak nie było żadnych problemów z przyjęciem. Oczywiście dałem też G. ćwiartkę swojej tabletki bo bardzo dobrze znałem ten sort i wiedziałem,  że ilość jaką przyjęła G. mogłaby być za mała by czerpać radość. 

No to zaczynamy :DDD

Była godzina 15 i minęło może 10-15 minut od przyjęcia a ja mogłem już zaobserwować pierwsze, naprawdę drobne efekty jak np.  większy nieogar i poprawa humoru. Zauważyłem że G. miała takie same efekty jak ja i tylko u K. nic nie widziałem... Jak sie późniejo okazałoo- do czasu. 

Mieliśmy zachaczyć o sklep by kupić gumy, które zawsze mi się przydają i wodę. Tutaj poczuliśmy efekty jeszcze bardziej.  

Wychodzimy ze sklepu i G. chciała iść na przystanek by jechać do lasku o którym wspominała lecz powiedziałem jej byśmy szli bo to zaledwie 40 minut drogi i wejdziemy tam akurat w momencie pełnej fazy. Jak mozna sie domyśleć-zgodziła się. 

W trakcie drogi bałem sie że może to być trefny towar a wszyskie efekty jakie mialem to placebo (bo pomiędzy kolejnym "wejściem" była dość długa przerwa) więc co chwilę mówiłem że jak minie godzina to mozemy się zwijać. 

Dochodzimy do lasku,czujemy już głębsze efekty. Czas na włączenie muzyczki. Oczywiście byłem bardzo pobudzony. G. zaczęła jęczeć jak przy orgazmie- co z resztą mnie bardzo jarało B) a K? No K jak K. Nic nie było widać by za parę minut patrzeć jak zwala go praktycznie z nóg.

Pełny trip:

Minęło ok 50 minut od przyjęcia. Szlismy polem i w tym momencie widzieliśmy jak ktoś kopał koparką jakiś rów. Koparka była jaskrawo żółta i pięknie komponowała się z żółto-czerwono-zielonymi trawami pola. Drzewa zaczęły się lekko kołysać bez wiatru. Było widać głębię kolorów i piękne kontrasty (dla mnie to dość ciekawe przeżycie ze względu na to że choruję na ślepotę barw).

Wchodzimy do lasku, muzyka na głośnikach, i niesamowity smak papierosa. Mimo wszystko nadal jestem pobudzony i mówię szybciej niż eminem na rap god'zie (XD) G. jednak jest bardzo wychillowana a K. tylko lekko pobudzony.

Dochodzimy powoli do miejsca do którego planowaliśmy. Nasze fazy w końcu się zgrały. Ja i K. złapaliśmy chill jak G.

Zaczynam integrować się z naturą, zaczynam czuć drzewa, dotykam liści i kory. Piękne <3

Zaczynamy czuć bliskość między sobą i przytulamy się we trójkę w środku lasu. 

Wchodzimy na wysoką na ok 20m piaszczystą górkę która była naszym celem. Było ciężko ale się udało. 

Kładziemy się wtuleni w siebie. K-G-Ja taka kolejność. Rozmawiamy o wszystkim i o niczym. Nie liczy sie nic bo jest tylko tu i teraz. Słuchamy bardzo spokojnych piosenek. Hippie Sabotage, 17 od X, swimming mac millera, lil peep itd.

Palimy nie wiedząc ile. W pewnym momencie mialem odruch wymiotny i bałem się zwymiotować by nie stracic tego wszystkiego ale mi przeszło po 5 minutach a może po godzinie (możliwe że od nikotyny) 

Faza wchodzi jeszcze głębiej. Nie wiem ile to wszystko trwa. 

Zaczynamy rozmawiać o sensie istnienia itd będąc zespoleni jeszcze bardziej.

Bierzemy i dzielimy się między soba tym co zostało z pigułek

Zaczynam bawić sie piaskiem. Przekładam z ręki do ręki, przekopuję, zakopuję,  badam, analizuję. Najlepsze uczucie. Boże jak błogo! 

G i K leza ze sobą a ja ze spokojem opowiadam jaki świat jest piękny

Minęło moze 4h i zauważyłem że faza już pusciła w wiekszości G i K

Było mi smutno że nie starali się by chociaż trochę ich trzymało. Na szczęście ja leżałem w mojej błogości.

Ze względu że G miała inne plany na noc to musiała wracać więc ją odprowadziliśmy... W końcu byla prawie 20 i już ciemno.

Wracając widziałem najróżniejsze rzeczy...

Od kota poprzez ludzi uprawiających jogging po wielkie bloki w środku lasku gdzie jak potem się okazywało były to drzewa bądź krzewy. 

Podsumowując:

To był dla mnie jeden z lepszych jak nie najlepszych tripów. Atmosfera, pogoda. umiejscowienie i przyjaciele sprawiły że nie mógło być źle. Bardzo chętnie bym to powtórzył :3

I wybaczcie że takie długie ale akurat taką złapałem wene hah

 

Trzymajcie się<3

 

 

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2018
design: Metta Media