Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

2ce-pierwszy psychedelik, ilość bliżej nie określona

2ce-pierwszy psychedelik, ilość bliżej nie określona

Substancja przyjmowana: 2-ce pod postacią kapsułek o nazwie LZD z Smartszopu (2 kapsułki- ilość bliżej nie określona, według wpisów na forum mogło to być 10-20mg) –pierwszy raz

S&s: las, dom, sklep, dom kumpla, dwór

Wiek: 17

Exp: alko (parenaście razy), mj (bardzo wiele razy), dxm (2 razy), kilka razy różne mieszanki „ziołowe”

13:58-siedzę przy kompie. Piszę kumplowi (nazwijmy go S.) aby pożarł nabyte przez nas kapsułki.

14:00-kapsułki połknięte, S. wpada po mnie. Z butelką wody kierujemy się w stronę lasu. W lesie oczekujemy na trip. Bodyload występuje, lecz nudności nam nie przeszkadzają, byliśmy zdenerwowani, że nic nas nie chwyta.

15:30- wracamy do domu, zaczyna się chmurzyć. Wracamy ścieżką rowerową, zauważam pierwsze efekty-kolor różowy. Widzę go na niebie, chmury są różowo-fioletowe. Lekka zmiana bartw otoczenia. Wszystko to trwało jednak około 10 minut i naprawdę nie było to nic rewelacyjnego. Zatrzymujemy się na chwilę na przystanku. Przyglądamy się falującemu chodnikowi-fajnie ale bez rewelacji, byliśmy naprawdę smutni. Zaczęło kurewsko padać. Rozdzielamy się na klatce naszego znajomego. Obraz zaczyna bardziej falować. Wchodzę do swojego bloku, jestem cały mokry. Siadam na schodach przed własnymi drzwiami – obraz nieźle się morfuje…wchodzę do domu. Krótka rozmowa z Mamą (ale pada, zmokłem bla bla bla), Widzę swoje oczy w lustrze-źrenice jak po acodinach (5 złotówki :D). Wszystko się zamazuje. Wchodzę do łazienki-tutaj zaczyna się psychedela. Wzorki na kafelkach ruszają się, obraz nabiera co jakiś czas fioletowej barwy. Wychodzę z pod prysznica…wszystko się rusza, wzorki unoszą się w górę! Dobrze jest, ubieram się idę wypić herbatę z mamą. Nogi mi się trzęsą, ręce także. Ciężko mi się rozmawia z mamą, mój młodszy brat chce się bawić…ja nie mam ochoty. Piszę sms do S.- ale nera…po chwili otrzymuje odpowiedź—chodź na kompa. Siadam przy kompie. Monitor się wygina ostro, obraz się morfuje bardzo ładnie, kolorki fioletowe, zielone co jakiś czas pojawiają się. Śmiesznie piszę się na klawiaturze-ręce są jakby z waty, piszę lecz czuję same palce. Okazuje się, że mam iść do sklepu…myślę będzie fajnie :D. Wychodzę, widzę Słońce, jest pięknie ! Dzwonie po S.-zaraz mamy się spotkać i iść po reszte ekipy. W sklepie dzwonię do kumpla F.-miałem mu opowiedzieć czy warto brać się za tę substancję…naprawde warto . Szukam chleba-yeah, znalazłem. Patrzę na półkę z nabiałem, wszystko się rusza, staruszka obok mnie dziwnie mi się przygląda, uśmiecham się do niej i idę do kasy. W kasie siostra kumpla, biore resztę (nie było tak ciężko jak podejrzewałem) i na chate. Zaniosłem zakupy. Myślę ale nuda, słońce tak pięknie świeci…wybiegam na rejon ! Dzwonię po S.-złaź zajebiste Słońce

-dobra już.

Niestety znowu idziemy do Polo marketu…tylko, że razem. Dobry humor zaczyna nas opanowywać. S. śmieje się niemalże na cały sklep. Naszą uwagę przykuły zabawkowe miecze świetlne, nawet na chwile wczułem się w klimat Star Wars. Siostra naszego kolegi na kasie uśmiecha się pod nosem. Idziemy po Se. Se. Wpuszcza nas do siebie. Trochę słuchamy muzy, gramy na kompie. Zaczyna być bardziej stymulująco, obraz nadal się morfuje jednak już bez kolorów. Sh. Wpada do nas. Częstuje buszkiem jakieś mieszanki-odmawiam. Leże na łóżku i wpatruję się w kasetony na suficie. Czuję się błogo, w sumie jakbym miał orgazm. Myślę, że można to tak nazwać. Jest miło, mógłbym tak leżeć i leżeć, obraz morfuje się całkiem nieźle-chodź jakąś godzinę temu było lepiej. Niestety nie piszę która jest teraz godzina, bo nie pamiętam. Pamiętam tylko, że około 18:30 wyszliśmy z domu Se. Idziemy…słowotok, gadamy z S. jak najęci, opisując nasze wrażenia. Palimy szlugi, łazimy nic ciekawego. Siadamy po daszkiem. Biorę Buszka mieszank (troszkę przymulił)i i lecimy na chatę. Czuję energię…zaczyna padać deszcz, myśle co tam….przegonie chmurę deszczową i tak biegnę z S. do domu. Rozdzielamy się w klatce Se. Wracam na chatę. Efekty bardzo małe, prócz tego, że cały czas czuje ten błogostan(orgazm:D). Grałem w cs’a do około 22. Od 22 żadnych efektów, może lekka stymulacja, chodź zamulało mnie, ale nie mam ochoty iść spać. Podsumowując, długo wchodzi, jest i psychodelicznie i stymulująco+błogostan. Zachowanie trzeźwości myślenia było proste. Ciężko opisać zdarzenia po 2ce. Bardzo dużo zależy od s&s i naszej psychiki-generalnie było tak jak chciałem . Był to mój pierwszy raz z psychedelikiem z krwi i kości. Na pewno powtórzę to kiedyś.

Ocena: 

Odpowiedzi

Mimo, że twój TR dobry to jakoś wciąż nie mogę się przekonać do dopalaczy. Chociaż mój klaser jest bardzo bogaty, to mimo wszystko szkoda byłoby mi hajsu na to jakbym miał go mało, wybrałbym już się do apteki :P

Jestem panem swojego JA

Też nie jestem przekonany co do dopalaczy, zdecydowałem się z kumplem na "LZD", gdyż wczytałem iż te tabsy zawierają 2ce ;)

Większość pilli z sklepów z tzw. dopalaczami jest na RC: Doves na butylonie, Amphibia prawdopodobnie bufedron... więc nie wiem czemu ludzie tak boją się dopalaczy. Swoją drogą już lepiej na 4lab (stary doktor) kupić 2C-E :D Taniej za większą ilość. Rcblk też mają chyba 2C-E, więc jest w czym wybierać ;)

Sam trip raport... jak każdy opisujący psychodeliczne działanie - jedyny w swoim rodzaju :D

Wiele tego...

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media