Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

podróż w nieznane, czyli pierwszy raz z grzybami

Error message

Ten Trip Raport jest opublikowany, nie możesz go zmieniać. Skontaktuj się z moderatorem jeśli chcesz edytować. / This Trip Raport has been published, you may not make changes to it.

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
2 gramy po czym dołożenie około 5 gramów
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Set: Trudny okres w życiu, dużo stresu, bardzo częste myśli samobójcze, natrętne i raczej pesymistyczne przemyślenia o świecie i śmierci. Nastawienie do grzybów było pozytywne i przeważała duża ciekawość, ale zważając na mój stan psychiczny, było też wiele niepewności i obaw.
Setting: dom dwóch znajomych, przyjazne otoczenie, na środku ustawiony duży, kolorowy abstrakcyjny obraz, który traktowaliśmy jako punkt odniesienia; jedna osoba, której wcześniej nie znałem i jeden trip sitter, który cały czas był trzeźwy.
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
Marihuana kilka razy w tygodniu, alkohol raczej rzadko.

podróż w nieznane, czyli pierwszy raz z grzybami

Całe moje doświadczenie z substancjami psychoaktywnymi zamykało się do tej pory na THC oraz etanolu, ale od dłuższego czasu chciałem spróbować grzybków i LSD. Kiedy więc mój znajomy (nazwę go tutaj H.) powiedział, że zamówił growkit i właśnie szykują się do suszenia drugiej partii grzybów, od razu powiedziałem, żeby brali mnie pod uwagę, kiedy będą chcieli je testować. Parę dni temu dostałem wiadomość, że mam wpadać, bo dzisiaj będzie ten dzień. Szybko zjawiłem się w domu H. Na stole zobaczyłem wagę i całe pudełko pięknie ususzonych grzybów. Z czterech osób mających jeść grzybki tego wieczora tylko jedna miała z nimi doświadczenie, więc ta osoba wzięła 3 gramy a reszta po dwa. Ten moment oznaczę jako T.

T+00.25

Po 25 minutach jedyne co nam towarzyszyło, to nieco dziwne samopoczucie. Ja sam nie wiedziałem, czy cokolwiek się zmieniło, ale czułem się trochę nieswojo, wszystko wydawało się inne. Reszta czuła się mniej więcej tak samo. Efektów wizualnych brak. 

T+01.00

Po takim czasie, kiedy teoretycznie powinniśmy czuć całkiem sporo, pozostała dwójka czuła coraz mniej, a ja i H. cały czas czuliśmy się dziwnie, obraz jedynie delikatnie nam pływał, gdy skupiliśmy wzrok w jednym miejscu. Zaczęliśmy się zastanawiać, co mogło być nie tak z tymi grzybami, przecież powinniśmy już być w okolicach peaku fazy, a tymczasem działo się niewiele. 

T+01.30

Pojawił się pomysł zjedzenia reszty grzybów, które zostały. Na początku nikt nie był chętny, bo robiło się późno, plus wydawało nam się to bez sensu (bo przecież i tak już nie wejdzie). Po chwili z jakiegoś powodu wszyscy uznali jednak, że zjemy resztę - wyszło około 5 gramów na osobę. 

T+2.00

Chłopaki dalej nic nie czuli, więc poszli po papierosy, a ja i H. zostaliśmy w domu. W pewnym momencie spojrzeliśmy na siebie i poczułem, jakby nasze umysły się połączyły. Zaczęliśmy się śmiać tak, jak nigdy nie śmiałem się po THC. Nie mieliśmy pojęcia dlaczego, ale w środku czułem, że jest jakiś powód. Leżeliśmy na podłodze i śmialiśmy się tak nienaturalnie i głośno, że gdy tamci wrócili, myśleli, że sobie żartujemy - oni dalej nic nowego nie czuli. 

T+3.00 

Z trudem wróciłem do domu taksówką, wszystko było dla mnie jednocześnie straszne i ciekawe. Moja percepcja była silnie zaburzona - obraz oddalał się i przybliżał, barwy były bardzo wyostrzone, a kiedy skupiłem wzrok na ścianie, widziałem jak oddycha i faluje. Czułem, że wszystko, co mnie otacza, jest piękną organiczną materią, z której składa się cały wszechświat, a my ludzie nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. To uczucie zaczynało mnie jednak przytłaczać, więc uznałem, że zapalę MJ. Logiczne prawda :')? Spaliłem małą lufkę, po czym położyłem się w łóżku, włączyłem muzykę i pozwoliłem grzybom wędrować po mojej psychice. 

Pierwsze co zobaczyłem to twarze bliskich mi osób, miałem wrażenie, że psylocybina stara mi się powiedzieć, kto jest moim prawdziwym przyjacielem, a kto nie. To był jednak tylko wstęp, bo chwilę później poczułem, jak moja świadomość wyrywa się z ciała i łączy z całym wszechświatem i wszystkimi bytami, które wchodzą w jego skład. Zrozumiałem, że nasza rzeczywistość jest wielkim kosmicznym żartem. Wszystkie moje problemy, całe moje życie wydało mi się tak nieznaczące wobec tego, co wtedy odkryłem, że znów zacząłem się śmiać. Zaczęły mną wstrząsać fale ekstazy, które rozchodziły się po całym moim ciele. Było to uczucie, jakbym uprawiał seks z całym wszechświatem. To była czysta euforia. Gdy się rozluźniłem, przy każdym kolejnym spazmie moje zamknięte oczy zalewane były pięknymi, kolorowymi i jaskrawymi visualami przyjmującymi postać wstąg i eksplodujących kolorów. 

T +04.00

Kiedy faza troszkę się uspokoiła, poszedłem do łazienki. Szedłem tam po ciemku i kiedy zapaliłem światło, mocno mnie ono oślepiło i nic przez chwilę nie widziałem. Kiedy oczy przyzwyczaiły się do światła, zobaczyłem, że wszystkie wzory na kafelkach płyną jak woda, układają się w mozaiki i mieszają. To było bardzo piękne. Siedziałem tak na skraju wanny i wpatrywałem się w nie około 10 minut. Kiedy spojrzałem w lustro, przeraziło mnie, że moja twarz się wykręca i zmienia kształty, ale powiedziałem sobie "uspokój się! Grzybów się naćpałeś, to się wykręca" i to o dziwo mnie uspokoiło :). Położyłem się do łóżka i nad czymś jeszcze rozmyślałem, ale nie pamiętam już szczegółów. 

Podsumowując

Był to dobry trip, myślę, że wiele wniósł do mojego życia. Ten TR piszę w miarę na świeżo, bo cała przygoda miejsce miała jakiś tydzień temu. Moje postrzeganie świata zmieniło się, nie patrzę na niego tak poważnie i nie traktuję go tak ostatecznie(?). Mimo że jestem zdecydowanym ateistą i racjonalistą czuję teraz, jakbym na co dzień nie widział wszystkiego, jakbym miał filtr na oczach, którego pozbyłem się w życiu raz - na grzybach :). 

Nie polecam jednak na pierwszy raz tak dużych dawek (nawet jeśli z naszymi grzybami było coś nie tak - swoją drogą ciekawe co, bo reszta miała dużo słabszą fazę praktycznie pozbawioną visuali). Odradzam też mieszanie ich z THC (na pierwszy raz), bo wtedy podróż zaczyna się robić bardzo intensywna. Jeśli chodzi o to, co się zmieniło po tripie, to mam teraz mniej myśli samobójczych (co nie znaczy, że teraz wszystko ze mną dobrze, grzyby po prostu pozwoliły mi spojrzeć na wszystko z dystansu) i wdrożyłem w życie parę przemyśleń z fazy, które dobrze się sprawdziły. Na pewno przed śmiercią zmierzę się jeszcze z psychodelikami, bo mam pytania, na które chcę poznać odpowiedź. 

  

Substancja wiodąca: 
Rodzaj przeżycia: 
Wiek: 
19 lat
Set and setting: 
Set: Trudny okres w życiu, dużo stresu, bardzo częste myśli samobójcze, natrętne i raczej pesymistyczne przemyślenia o świecie i śmierci. Nastawienie do grzybów było pozytywne i przeważała duża ciekawość, ale zważając na mój stan psychiczny, było też wiele niepewności i obaw. Setting: dom dwóch znajomych, przyjazne otoczenie, na środku ustawiony duży, kolorowy abstrakcyjny obraz, który traktowaliśmy jako punkt odniesienia; jedna osoba, której wcześniej nie znałem i jeden trip sitter, który cały czas był trzeźwy.
Ocena: 
Doświadczenie: 
Marihuana kilka razy w tygodniu, alkohol raczej rzadko.
Dawkowanie: 
2 gramy po czym dołożenie około 5 gramów

Comments

Słuszne uwagi w podsumowaniu odnośnie ilości i mieszania z thc. Pozdrawiam, Klamm

Chcesz wnieść poprawki do swojego raportu lub masz jakieś pytania związane z NG? W takim razie pisz do mnie. Pozdrawiam, Klamm

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2022
design: Metta Media