Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

mordo, coś za tobą stoi... benzydamina-pierwszy raz

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
Najpierw 1,5g po kilku godzinach dorzucenie 1g
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Wieczór, dom kumpla, nastawienie pozytywne z lekką dozą strachu przed nieznanym
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Tytoń cały czas, alkohol wiele razy, marihuana wiele razy, amfetamina rzadko, MDMA 2 razy

mordo, coś za tobą stoi... benzydamina-pierwszy raz

Proszę o wyrozumiałość, ponieważ jest to mój pierwszy tripraport

Piątek 15.01.21 godzina 16

Zaczytując się tutaj na neurogroove w raportach o benzydaminie stwierdziłem że chciałbym spróbować tego specyfiku a że nie chciałem być w tym sam namówiłem mojego odwiecznego towarzsza tripów (S.) do wspólnej fazy. Nie zwlekając długo zebraliśmy się by pójść do apteki. "opakowanie Tantum Rosa poproszę". Młody aptekarz uśmiechnął się lekko i podał mi pudełko. 

18.45

Przygotowywaliśmy się do zrobienia ekstrakcji. Sama ta czynność przebiegała nam dość mozolnie, nie będe tu przynudzać, więc mogę tylko powiedzieć że stresowałem się iż nam to nie wypali. 

19.30

Nadszedł czas. Zarzuciliśmy po bombce z 1,5g i przepiliśmy wodą. Najgorsze jest zawsze oczekiwanie na efekty, usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać przy papierosku nieukrywając niecierpliwości. Czas zaczął nam się straszliwie dłużyć. 

około 20.00

Wstając z krzesła poczułem jak zaczynam się chwiać, przeszedłem się po pokoju i zacząłem czuć się jak po kilku piwach, S. również. Humory zaczęły nam dopisywać, nagle zrobiliśmy się bardziej gadatliwi, banan z twarzy nie schodził, chęć na fajkę zaczęła wzrastać, mimo tego że paliliśmy może z 10 min temu. Oboje odczuwaliśmy lekkie gniecenie w brzuchu. Ogólnie i tak zastanawiałem się czy to nie jest jakieś placebo bo niektórym jazdy odpalały się już po pół godziny a tu tylko efekty jak po piwie, no nic... poczekam może coś się stanie

ok. 20.30

Stało się coś dziwnego. Nagle przed oczami strzelił mi taki szary piorun, dosłownie widziałem go przez  sekundę, ciężko to wytłumaczyć ale myślę że Ci co jedli benzę będą wiedzieć o co mi chodzi. Następnie gadając z kumplem zauważyłem że przy jego ruchach rąk pojawiają się takie jakby smugi ale takie troche delikatne, przezroczyste, jakby mieszał powietrze, po chwili przed oczami przeleciało mi takie bardzo szybkie malutkie światełko, po tym już zrozumiałem że wchodzi, S. dalej czuł się normalnie.

21.15

Przed oczami widziałem przeróżne przebłyski, kolorowe latające lasery, ciemniejsze kropki na podłodze i tak jak to każdy opisuje zacząłem obserwować te już typowe smugi tzn. machając ręką widziałem lekkie slowmo i jej cień podąrzający za nią. Podobny efekt występował gdy S. albo cokolwiek zbyt gwałtownie, lub szybko się poruszył, tak jakby mój mózg miał lekkie opóźnienie z wczytywaniem szybkiego ruchu na ekranie. Humor dopisywał dalej i zaczęliśmy się cieszyć z posiadanych efektów, któżby wiedział że to dopiero początek..

ok. 22.00

Siedzę w pokoju na łóżku i wpatruję się w ścianę, farba na niej zaczęła topnieć ale nie na tyle by spłynęła z niej, kantem oka w stercie ciuchów na pufie coś się poruszyło. Próbując to zbadać przyjrzałem się i nagle zza ubrań wybiegł nieduży szary, z futrzastym odwłokiem pająk. Chodził sobie po pufie i kiedy obczaił że mu się przyglądam to przyjął jakby taką pozę do ataku (stanął na tylnych odnóżach i podniosł przednie do góry) troche się przestraszyłem ale byłem świadomy że to halucynacja, jednak dla pewności spytałem S. czy on to widzi ale stwierdził że nie, po tym jak odwróciłem głowę pająk znikł. Efekty wizualne w postaci kolorowych kresek, powidoków i różnych "brudów" przed oczami dalej narastały. Wokół nas pojawiło się kilka much i jakieś robaki na podłodze. Czas upływał bardzo wolno

ok. 23.00

Wyjrzeliśmy przez okno, nic specyficznego- ulica, domy, latarnie. Spojrzałem na niebo i nagle przeleciały dwie komety, były piękne, od razu opowiedziałem o tym S. i on też zaczął je widzieć. Potem puściliśmy jakąś muzykę, wydawało się że jest lekko podkręcona, lekko szybsza, spojrzałem w kąt pokoju, przebiegła tamtędy dość sporawa mysz, potem jeszcze w kilku miejscach ją widziałem. Zgasiliśmy całkiem światło w pokoju i włączyliśmy jakieś filmiki na yt z laptopa. Po kilku minutach oglądania zacząłem znów widzieć myszy, tym razem były one mniejsze i nieśmiałe, czaiły się z tym by do nas podejść, nagle jedna z nich wskoczyła na klawiature a druga ją goniła i tak jak zawsze rozpłynęły się w ciemności

23.40

S. poszedł się odlać a ja stałem wczytany na stół i półmrok w kuchni. Miałem taką wizję że stoją tam 2 wózki a w nich są dzieci a te dzieciaki to moje rodzeństwo tylko że znacznie młodsze, ktoś zawołał moje imie 2 razy, chciałem pójść do tych wózków ale w tym samym momencie S. opuścił kibel lekko przerażony i powiedział że gdy spojrzał w lustro to zamiast siebie widział tam tylko cień. Po jego wypowiedzi wszystko co widziałem w kuchni znikło. S. zaproponował że zrobi herbatę, usiadłem na krześle w pokoju i stamtąd patrząc w kuchnię a dokładniej w róg ujrzałem coś na wzór postaci ale która jeszcze nie jest gotowa by się pojawić? tak czy siak w progu stał S. i ja do niego rzuciłem tekstem "mordo.. coś za Tobą stoi...". Zrobił się blady na twarzy ale po odwróceniu się zrozumiał że to tylko mój mózg robi mi pranka, kiedy stanął w tym progu jeszcze raz to zza jego pleców wyskoczyła jakaś pocięta twarz kobiety, myślałem że zwariowałem, podskoczyłem ze strachu. Następnym mózgotrzepem było to że wyglądając za okno ukazała mi się scenka w której szwagier kumpla wychodzi z podwórka przez furtkę która jak się potem okazało nie istniała a szwagier był w domu.

01.00

Nie mogłem niczego przeczytać na telefonie, wszystko się rozmazywało, zarzuciliśmy jeszcze 1g, przepalając je marihuaną, dalej wszystkie efekty wzrokowe były takie same, od czasu do czasu przebiegały myszy, lub jakieś robactwa, do tego dochodziły halucynacje słuchowe typu że słyszę tuptanie myszy a jej nie widze, posiedzieliśmy do 3 rano. Leżąc w łóżku i spoglądając na karnisz ściana się zwężała i wydłużała. Nie mogliśmy zasnąć do rana. Do godziny 10 słyszałem jeszcze głosy w głowie.

Substancja wiodąca: 
Rodzaj przeżycia: 
Wiek: 
18 lat
Set and setting: 
Wieczór, dom kumpla, nastawienie pozytywne z lekką dozą strachu przed nieznanym
Ocena: 
Doświadczenie: 
Tytoń cały czas, alkohol wiele razy, marihuana wiele razy, amfetamina rzadko, MDMA 2 razy
Dawkowanie: 
Najpierw 1,5g po kilku godzinach dorzucenie 1g

Odpowiedzi

To mój pierwszy tripraport

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2021
design: Metta Media