Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

im później tym gorzej , mój pierwszy dzień na benzie .

detale

Substancja wiodąca:
Apteka:
Dawkowanie:
3g / 6 saszetek tantum rosa
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
lekki stres , ciekawość , chęć odczucia mocnych halucynacji
miasto / aglomeracja / las
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Bieluń ( raz i nigdy więcej )
Niektóre twarde narkotyki ( kilka razy )
Pixy (ok 20 w życiu )
Alkohol (często)
Marihuana ( bardzo często)

im później tym gorzej , mój pierwszy dzień na benzie .

 

02.09.2020

Chcę wam przedstawić historię mojego pierwszego razu z benzydymią .

Krótki wstęp o mnie :
Jestem 17 latkiem mieszkającym w aglomeracji średniego miasta .
Mieszkam w domu jedno rodzimym , teren wokół mojej " wioski" to głównie lasy , mamy rzeczkę i pola . Autobus jeździ , chodniki , latarnie są , mamy 2 sklepy a więc nie jest tak źle . Mam małą paczkę znajomych z którymi się spotykam średnio co drugi dzień . Tyle chyba wystarczy więc opowiem wam tą pojebaną historię.

Wszytsko zaczęło się 1 września gdy po rozpoczęciu roku ( uczę się w 2 klasie technikum po gimnazjum ) siedzieli u mnie moja laska Julka mój kumpel "johny" i mój młodszy brat Łukasz . Piliśmy kawę i gadaliśmy . Wtedy Johny zapytał się mnie czy wiem co to cipacz ? Odpowiedziałem mu że nie , wtedy wyjaśnił mi działanie " tantum rosa " .

Już wiedziałem co będę robić w weekend .
Następnego dnia w aptece przy szkole zaopatrzyłem się w 4 saszetki .
Tego dnia ( 02.09.2020) czytałem bardzo dużo trip raportów z benzą w roli głównej .
Ludzie tu brali po 1/2/3 saszetki to mieli jazdy w chuj , ale zostałem tak obdarowany że czasami 4pak mi wystarczy do zgona a w poniedziałek zarzuciłem 250 MDMA przy wadze 70kg i bardziej odczuwalne efekty utrzymywały się ok 30 min .
Prawie wszyscy mówili o kolorowych kropkach , piorunach i robalach .
W domu czekałem aż starzy pujdą spać i będę mógł spokojnie przeprowadzić ekstrakcję bo z uwagi na nerki wolałem tego nie pić . Czekałem , czekałem i czekałem aż zasną ale to ja pierwszy jebnołem na matę .

03.09.2020

Budzę się o 1.36 , od razu przypominam sobie że mam przeprowadzić ekstrakcję a więc idę na dół do kuchni , odmierzam 100 ml wody , biorę łyżkę i wracam do pokoju . Spotykam matkę na schodach a ta się pyta czemu nie śpię , powiedziałem coś w stylu że śpię i tylko po wodę przyszedłem . Położyłem się w pokoju i poczekałem aż matula zaśnie . Po ok 15 min wziąłem się do pracy . Wsypałem 4 saszetki , pomieszałem kilka min , o 2 postawiłem szklankę i odczekałem 15 min . Wziąłem drugą szklankę , położyłem na niej 5 warstw chusteczek higienicznych i zacząłem powoli przelewać . Trochę się wylało ale chuj . I tak było tego sporo (ok 2g) . Zdjąłem benze z chusteczki i położyłem wysoko na szafce żeby nikt tego do rana nie znalazł a zawartość drugiej szklanki wylałem poza balkon . Przez resztę nocy nie mogłem zasnąć , byłem ciekawy jak to będzie wyglądać . Co się będzie z mną działo i do tego oglądałem YT . Ok 6.30 zacząłem się ogarniać , nie zjadłem śniadania i wyszedłem o 7.15 , lekcje miałem dopiero na 11 ale i tak wiedziałem że na nie nie pójdę . 7.20 zarzuciłem bombkę ale te ścierwo utknęło mi w gardle , wtedy poczułem ten smak , inni mówili że ohydny ale nie zdawałem sobie sprawy że to jest aż tak ... w chuj gorzkie i słone . Myślałem że się porzygam ale zdążyłem wyciągnąć wodę z plecaka i choć trochę przepłukać mordę . Usiadłem na przystanku i czekam na busa żeby spotkać się z Johnym na " altance " w naszej wiosce . Wysiadłem po 2 przystankach i poszedłem do sklepu bo woda nie pomagała , matka mi jeszcze z rana dała 150 na książki . Kupiłem energola i miętowe gumy . Pogadałem z kasjerką , wychodzę z sklepu a tu mój stary do roboty z bratem jedzie . Zatrzymuje się i mówi żebym wsiadał , pyta się dla czego nie pojechałem busem , mówię że mi uciekł . Zapytał się czy mam kasę pokazałem mu 146 zł a on zdziwiony bo mnie pieniądze się nigdy nie trzymają ile mam tyle tego dnia wyjebie . Chciał zawieść mnie pod szkołę ale wolałem nie bo byłem już umówiony . Wysadził mnie pod stadionem , ok 4km na Altankę bo powiedziałem mu że busem co stał obok nas dojadę do szkoły , wysadził mnie , poczekałem aż odjedzie i próbowałem podjąć decyzję . Mogłem iść z buta ale to było ryzykowne bo mama miała nie długo zawozić moje rodzeństwo do przedszkola . Jeżeli to was interesuje to mam 3 rodzeństwa , brata 14 , brata 6 i siostrę 5 . Ja jestem najstarszy a więc zawsze dostaje po dupie . Nw czemu ale schowałem się za koparkami ( drogę do naszej wioski właśnie remontują ) . Czekałem , czekałem , czekałem . Złapałem stopa i podjechałem pod samą altankę .Siadam sobie wygodnie , była to dopiero 8 i czekam na johnego lecz on mi nie odpisywał . Wtedy dzwoni do mnie matka i pyta się gdzie jestem , mówię że na altance czekam na kumpla białego , stała na przeciwko mnie jakieś 200m dalej . Podszedłem chwiejnym krokiem , miałem chuchnąć xd . Nic nie piłem a więc chuja czuła , i pojechała . Wracam na altankę i czekam na johnego , debil dalej nie odpisuje a ja powoli zaczynałem coś czuć . Ponoć można po tym mieć chęci i próby samobujcze więc zacząłem się trochę stresować . Uznałem że bezpieczniej będzie schować się w małym lesie który po tej historii nazywam piekłem ( mamy też niebo gdzie podczas kwarantanny napierdalalismy wodospady praktycznie codziennie) . Siedzę w lesie , słucham muzyki , jest spoko ale nic ciekawego się nie działo , jedyne co było dziwne to w chuj wolny czas minuty były godzinami . W pewnym momencie coś się zaczęło . Najpierw jakieś pojedyńcze głosy , znałem je ale nie mogłem sobie przypomnieć  ich wlaścicieli , szczekanie psów , dźwięk łamanych gałęzi , szeleszczących liści i do tego najgorsze , śmiech jakiejś małej dziewczynki. Po chwili wstałem , włączyłem schodki maty , uniosłem ręce tak jak bym był samolotem i zacząłem się powoli obracać  podziwiając wszystko w okół , sam dobrze znałem ten las bo jak na altankę przyjeżdżały pały to las był jedyną drogą ucieczki dla najebanych lub innych którym groziła wytrzeźwiałka lub dołek . Kręcę się tak kila min podziwiając świat gdy nagle zatrzymuje się na jednym , większym rzewiee , dotykam go , zajebiste uczucie , patrzę do góry a ona ma z 300m . Patrzę ciągle w górę ale miałem wrażenie jakby coś stało nie daleko mnie i na mnie patrzyło . Opuszczam głowę i widzę faceta mojego wzrostu (192) , był ubrany na czarno , dyszał jakby przebiegł maraton . Na głowie miał kaptur przez który nie mogłem zobaczyć jego twarzy . Patrzę się na niego jakieś 2/3 s a wtedy on zaczyna bardzo szybko biec w moim kierunku i znikną gdy był pół metra odemnie . To już nie były haluny tylko jump sacary lub ostre shizy , przez chwilę miałem wrażenie że 10m odemnie stoi mój brat Łukasz w moim szlafroku , ale gdy podszedłem bliżej okazało się że to zwykłe drzewo . Postanowiłem stąda jak najszybciej spierdalać . Zatrzymałem się pomiędzy wejściem do lasu a Altanką . Siedzę tu sobie i myślę co się przed chwilą odjebało , było jeszcze grubo przed 9 . Oglądam tel z pisze z laską że jest nieźle i o której i gdzie się spotykamy . Co chwilę najróżniejsze , głównie straszne dźwięki w moje głowie . I lekkie nie tyle co haluny ale przewidzenia , za to czułem się bardzo dziwnie , było to dosyć przyjemne uczucie którego nigdy wcześniej nie odczułem . Przeglądam sobie memy a tu nagle słyszę muzykę , śmiechy , męskie/damskie głosy dochodzące z altanki . Podchodzę sprawdzić kto się tam bawi a tu nikogo nie ma , wracam do swojej miejscówki i próbuję skontaktować się z Johnym . Uznałem że nie będę tu dłużej czekać i poszedłem na busa . W drodze na przystanek dzwoni matka i pyta gdzie jestem , powiedziałem że idę na przystanek , ona dzwoniła do białego i on nie jedzie z mną itd . Mam zaraz busa a ta przyjezdza i mówi żebym wsiadał . Od tego momentu nie pamiętam wszystkiego ale postaram się napisać jak najwięcej . Matka zapytała czy mam kasę , pokazałem jej 146 a ona je wzięła bo stwierdziła że przepije lub przepale . Ogólnie z starymi mam od dawna kosę , musiała interweniować policja , skończyło się na kuratorze i sprawie w sądzie , ahhh ,długa noc i pamiętajcie żeby nie popijać wódki piwem  . Wracając od tematu , pokłóciłem się z matką i wysiadłem . Wsiadam do busa , patrzę kto jest , parę babci / dziadków trochę randomów z wioski obok , największa pizda czyli , syn starej sołtysowej "czaruś " . Widzę chwytak , moja koleżanka , dosiadam się i zaczynamy o czymś gadać itd , ona się pyta czy coś brałem ja powiedziałem jej tyle ile wy aktualnie wiecie ( o ile ktoś to czyta ) . Gadaliśmy i wyszło tak że miałem ją podprowadzić pod jej szkołę gdzie uczy się moja była z którą spędziłem 3.5 roku , nawet nie pytajcie .

Idziemy , halunów brak , tylko kolory o wiele żywsze , jaśniejsze + dalej odgłosy w głowie . Pogadaliśmy , podprowadziłem ją pod szkołę , ona weszła do budynku a ja jak debil stoję i nw co dalej . Na początku dzwonię do kumpla z klasy który mieszka obok ale on powiedział że śpi a mi się zachciało płakać . Postanowiłem pójść pod swoją szkołę ( ok 15 min z buta ). Idę przez bloki , nw czemu ale każdemu mówiłem dzień dobry , wyjebalem się parę razy oraz gubiłem się bo jak się potem okazało w mapach Google nie byłem ustawiony jako pieszy tylko że poruszałem się samochodem . Doszedłem pod szkołę , trwały lekcje więc nikogo nie było przed szkołą , postanowiłem się przejść za aptekę bo tam zawsze się znajdzie kogoś znajomego , myliłem się . Był 1 chłopak , 1klasista , nazywał się chyba Piotrek ale nie pamiętam . Nie pamiętam też jak się zaczęła gadka , czy on zaczął czy ja , gadaliśmy o szkole , nauczycielach , zapaliliśmy po szlugu i zapytał co ja taki wystrzelony , opowiedziałem mu co mnie dziś spotkało , itd . Było przed 10 , wtedy przyszedł biały a potem Klaudiusz . Białego znam ok 4lata więc odrazu zorientował się że coś jest nie tak bo źrenic ponoć nie miałem i zaczoł wyzywać mnie od ćpunów. Ogólnie byłem w chuj rozczarowany , wszyscy mieli takie zajebiste tripy , haluny itd a ja tylko 3/4 mocniejsze halucynacje i to przy takiej dawce . Poszliśmy pod szkołę , jak kumple mnie zobaczyli nie mogli przestać gnić . Dodam że ostatnio ojebałem się na 0 i wyglądam jak taki typowy patus/sebek .
Pogadaliśmy , pośmialiśmy się i oni poszli na lekcje a ja zajołem się telefonem i myśleniem gdzie teraz ? Napisałł do mnie kumpel Igoro  i  odpisał mi johny.Jak zobaczyłem swoje odbicie w ekranie tel to wyglądałem jak cyklop i puściłem tel , na szczęście nie pobił się. Johny miał jazdy 14/15 więc postanowiliśmy się spotkać w busie po 15 w kierunku naszej wiochy .

Igor miał być najpierw z kumplem ale w końcu przyjechał sam . Na początku czekałem na niego na przystanku ale potem zadzwonił żebym szedł w stronę PSS . Dalej miałem te głosy , problemy z wzrokiem , czasami widziałem tylko mgłę , nie dałem rady nic przeczytać . Z prostym chłodzeniem też było ciężko . Spotkaliśmy się , w grupce był biały , Kuba , chyba Kacper i ......... co ma fiuta jak u mamuta .
No i + Igor . Poszedłem z nim do inter smokera który był jakieś 5 min z buta , halunów brak , tylko głosy i dziwne uczucie wypełniające mój organizm . Wchodzimy do środka , oprucz nas był oczywiście sprzedawca i 1 klient , chłop młodszy odemnie o rok który uczył się w tej samej szkole . Igor chciał kupić szkiełko i lq a ja stałem i byłem zajęty wąchaniem chmur z ekiepów , faza w chuj . Pamiętam że ciągle się śmieliśmy z tego co robiłem . Kumpel nie dał rady rozkręcić sprzęta i wymienić szkiełka więc powierzył te zadanie dla mnie choć dobrze wiedział w jakim jestem stanie . Zaczołem napierdalać szkiełkiem w plastikowy kosz , oni już zwijają się na podłodze a ja nie mam pojęcia o co im chodzi , poprosiłem o nożyczki i poszło jak nimi zajebałem . Jeszcze chwilę posiedzieliśmy , pogadaliśmy . Następnie poszliśmy do galerii , spacer bardzo zmysłowy . Idę do kibla bo od 7 nie szczałem . Wchodzę do kibla , pierwsze pomieszczenie z zlewami i ... lustrami , tego się najbardziej obawiałem . Ciągną za drugie drzwi które prowadziły do kiblów lecz niestety był zamknięte . Czeka , czekam , czekam , przeglądam tel ale postanowiłem popatrzeć w swoje odbicie , wyglądałem źle , może nie koszmarnie , ale nawet osoba bez wiedzy widziała by że coś z mną jest nie tak . Patrzę na sobie i gdy ja robiłem jakiś ruch , w lustrze tego nie było , to coś ciągle patrzyło się na mnie bez ruchu . Obsrany w chuj popatrzyłem w bok , a tam drugie lustro i tak samo stojące moje odbicie , to już nie było przyjme , minęło jakieś 10 min a z kibla dalej nikt nie wychodzi , pociągnąłem za klamkę jeszcze raz i co ? Otwarte kurwa , magia . Odlałem się i wpadłem na genialny pomysł . W sumie raz się żyje , ojebałem 4 saszety i porównaniu z innymi to chuja czuje więc idę zajebać kolejne 2. Poszliśmy do apteki w galerii , i mówię " tantum rosa " poproszę , ona patrzy na mnie przez chwilę po czym znika gdzieś na magazynie i wraca z pudełkiem . Zaczyna powoli otwierać , obok stoi kumpel a ta się pyta dla kogo to ? Odpowiedziałem że dla dziewczyny a ona mówiła żebym broń Boże tego nie pił xd . Ja się pytałem co może się stać jak to wypije lecz  nie doczekałem się odpowiedzi , zapłaciłem niecałe 5 zł i wyszedłem. Nie wiedzieliśmy co robić , było trochę po 10 . Pojechaliśmy busem pod szkołę mojej laski . W busie był zarzygany , obsrany cały w brudnych śmierdzących ubraniach żul . Ale nie taki patyk biedny tylko wielki grubas , zajmował 2 siedzenia . Odeszlismy tak daleko jak się dało . Spotkałem znajomego z gimnazjum i mojego pierwszego dilera który z tego co słyszałem uciekł z ośrodka ale o takie rzeczy się nie pyta .więc nie mam 100% pewności . Podjechaliśmy pod jej szkołę , pojebany budynek . Trochę się poszwendaliśmy i usiedliśmy na jakimś dziwnym betonowym nawet nw czym , wyglądało to jak zbiornik na szambo zakopany pod ziemią . Siedzimy , gadamy , na przeciwko nas jakichś 2 typów wywalało odpady budowlane a my sobie zapaliliśmy po fajce . Po jakimś czasie moher z góry się do nas przyjebał mamyamy stąd iść bo jesteśmy  za głośno i palimy . Trochę się z nią podrażniłem aż w końcu odpuścimy . Po chwili na zakręcie było widać sporo osób w mundurach , nic dziwnego skoro to liceum mundurowe . Podchodzę tam , Igorek się obsrał a ja zagaduję i pytam czy mają rozkład dzwonków bo Julka nie odpisywała mi od ok 1h . Okazało się że to jej stara klasa , rozumiecie ? Kiblowała z własnej głupoty . Powiem tyle że sporo tam czasu spędziłem (przynajmniej tak mi się wydaje ) i nagadały mi one bardzo dużo żeczy , nie uważam że to prawda , ale w niektórych słowach miały rację , często to co mówiły przelatywało mi przez głowę , nie licząc dalszych dźwięków . Wtedy przyszła Julka i poszliśmy razem z Igorem i jej koleżanką do żabki . Potem Julka powiedziała że musi coś jeszcze załatwić i niedługo będzie . Ja wtedy zacząłem przygotowywać drugi roztwór . Zostały dla niej 2 wf ale z nich uciekła i pojechaliśmy razem do galerii w której byliśmy wcześniej. Wyjebałem się na przystanku gdy próbowałem usiąść . Gadaliśmy , dziewczyna była jakaś nie w humorze ( Kobiety pamiętajcie , facet nigdy się nie domyśli ) . Wsiedliśmy do autobusu i pojechaliśmy. Po kilku min byliśmy na miejscu , było chyba ok 12?

Poszedłem do kibla , roztwór gotowy do ekstrakcji . Zrobiłem to w bardzo amatorki sposób czyli : 3 warstwy chusteczek położyłem na klapie od sedesu i powoli wylewałem na to zawartość buteleczki . Gdy wszytsko wylałem wziąłem pierwszą chusteczkę z benzą , złożyłem ją , wycisnołem bo im mniej tego ohydnego gówna tym mniejsze szanse na wymiotowanie . Bombkę zapakowałem w chusteczki i do kieszeni , wróciłem do laski a Igor musiał załatwić jakąś sprawę . Zjedliśmy maka i stypa w chuj . Przymuliło mnie jak nigdy , więc o 13.10 z wielkim obrzydzeniem zjadłem ok 1g benzy , tamta już chyba przestała działać . Wracam do Julki , po chwili przeszedł Igor i choć mi zabraniali to powiedziłem im że ojebałem jeszcze 2 saszety . Wkurwieni mocno ale ja powiedziałem że skoro można to brać nie częściej niż raz na 1.5roku to nie będę siedział na dupie i się nudził , więc obrałem kierunek park . Doszliśmy tam chyba po ok 15 min , było ok 13.40 .
Posiedzieliśmy na ławce a ja zapytałem czy idą z mną w tripa ? Odpowiedzieli że nie , a więc założyłem słuchawki , i lecę przed siebie , niestety faza tylko słabła , a druga porcja nie zaczęła jeszcze działać . Idę parkiem , było sporo ludzi ale ja podziwiałem piękno natury , nagle widzę czerwone drzewo , podchodzę bliżej a ono jest całe pokryte tymi czarno pomarańczowymi robakami . Myślę sobie
no w końcu jakieś haluny . Ale coś mi nie pasowało , wyciągam tel i włączam aparat a na zdjęciu to samo co na żywo . Dostałem niezłego mindfucka . Gdy wyrwałem się z zawiechy to poszedłem na plac zabaw gdzie bawiłem się jak pojebany . Zabawę przerwała mi wielka potrzeba skorzystania z toalety , jedynka nie dwójka . Wychodząc z galerii zadzwonił do mnie Igor i pyta za ile będę bo zaraz ma busa do domu . Nie było mnie jakieś 20/30 min więc przyspieszyłem tempa ale gdy dotarłem na miejsce ich już nie było .
Myślę sobie wyjabane i idę na przystanek czekać na busa do domu 40 min . Po jakimś czasie dzwoni Julka i pyta gdzie jestem , z tego wynikła sprzeczka ale potem się spotkaliśmy . Siedzimy na przystanku a obok nas chyba 10/11 latki które zawsze mnie wkurwiały . Jedna to córka sołtysa a druga siostra kumpla , więc czuły się bezkarne . Gały dalej wyjebane , wtedy zaczął pierodlic mi się wzrok , wszytsko trzęsło się i przybierało inne kolory a po chwili wszytsko wyglądało jak przez mgłę , nie dałem rady nic rozczytać . Do tego od wzięcia pierwszej porcji bardzo szybko mówiłem . Miałem wrażenie że słyszę o czym gadały te gówniary i ciągle miałem wrażenie jakby próbowały zrobić zdjęcie moich oczu . Po pewnym czasie przyjechał bus . Na czwórce siedział johny z Kamilą , usiedliśmy z nimi , johny zaczął się śmiać i pytać jak u mnie , co czuję .Mało gadaliśmy bo było sporo osób , dość cicho i ogólnie mówiłem że wszytsko opowiem na altance. 15.30 byliśmy na miejscu a pierwsze co zrobiłem poszedłem do lasu ale szybko go opuściłem bo był jeszcze straszniejszy .

‌Posiedzieliśmy trochę gdy zadzwonił mój stary , odbieram i pyta gdzie jestem , odpowiadam że się nie dowie i czy coś jeszcze chce ? Mówił żebym powiedział gdzie jestem i on po mnie przyjedzie ale nie miałem zamiaru wracać do domu . Dzwonił jeszcze kilka razy , pytał o to samo , odpowiadałem tak samo , powiedział że chyba coś piłem bo mi się język plontał . Postanowiliśmy zmienić miejscówkę na las gdzie nie ma ludzi .

‌ JEŻELI TO CZYTASZ TO GRATULUJĘ BO DOPIERO TERA ZACZYNA SIĘ PRAWDZIWA PRZYGODA

‌Stoimy w lesie było to przed 16 . Byłem ja , johny , Julka i szymek , czekaliśmy na Igorka patrzę a w krzakach 10m od nas kotek patrzy na mnie , raz się liże , raz rozgląda , przez dłuższy czas patrzył się w stronę przeciwną niż moją i zaczął powoli obracać głowę , nie pamiętam dokładnie jak wyglądała jego twarz  ( była jakby ludzka ale zdeformowana , cała biała z małymi ostrymi zębami , bez jakich kolwiek włosów )ale w chuj się jej wystraszyłem i miałem kolejnego jump scara z diabłem takim który ma czerwoną mordę , rogi itd , a kotek zniknął . Miałem jeszcze 2/3 haluny po czym zdecydowaliśmy się iść na maryjkę . Wtedy mi odjebało . Szedłem obok johnego i opowiadałem mu wszytsko co widziałem zaczynając od jakichś dziwnych starych wojennych niemieckich niebieskich samochodów po ruchające się małe niedźwiadki brunatne . Idę a tu kurwa nagle duży , cały żółty plac zabaw xdd . Miał domek , zjeżdżalnie , rurę do zjeżdżania , 2 huśtawki no po prostu był jak prawdziwy . Nie pamiętam wszytskiego co widziałem ale gdzie nie popatrzyłem to wszędzie coś widziałem
‌. Na maryjce po 16 johny chciał wracać do domu bo był mocno głodny a mi od rana jednyne co dostało się do mojego żołądka oprócz benzy to 1 energetyk i 3mcnuggets . Teraz zjadłem sobie kanapkę z serem a dla johnego dałem 4 duże kawałki pizziny które szybko ojebał ( potem mówił że od tej pizzy srać mu się chce ) . Julka ciągle o czymś gadała z Igorem ale ja byłem w wymiarze lustrzanym ( pozdro dla kumatych ) . Wtedy Julka do mnie podchodzi i mówi że wybieram ją lub ćpanie , powiedziała że jedyne co to mogę pić ile chce , czasami zajarać lub MDMA zarzucić . Zapytałem się jej czy jakbym ja tego nie robił to czy ona też by się powstrzymywał ona powiedziała że tak a więc się zgodziłem na taki układ choć wolałem przełożyć tę rozmowę na puzniej bo tego dnia nie byłem w stanie podejmować decyzji .
‌Po paru min zapytałam się jej czy mnie dalej kocha ? Haluny mocne bo pod nogami łaziły mi 50cm , zielone , gąsienice . Niestety nie uzyskałem odpowiedzi , Zdałem pytanie ponownie lecz ona mi nie odpowiadała . Po 15 min próbowania wyciągnięcia z niej odpowiedzi uznałam że skoro jeszcze mnie trzyma to idę solo w tripa w miejsce które nie powinienem iść bo łatwo się tam zgubić ale jak byłem pod wpływem choćby trawy to ciągnęło mnie jak nie wiem co . Wziąłem głośnik Szymka , puściłem Erike i dumnie maszerowałem przez las śpiewając najróżniejsze piosenki . Wtedy zaczęła się 4 gęstość , halunów było tyle że nim ogarnąłem co widzę to już pokazywały mi się 3 kolejne .Wtedy zobaczyłem coś co mnie wyjebalo , domek jebanego hobbita . No kurwa 1:1 dom Bagginsa . Idę dalej a tam najróżniesze gówna , pamiętam tyle : jakieś małe domki , gigantyczne kwiat , koń , wiedźma , karp , ruchające się jeże , zwłoki 10m kosmity , slenderman z teczką , niedźwiedź (choć to mogły nie być haluny , w tych lasach nie raz spotkasz nie tyle co sarnę lub jelenia tylko łosia czy niedźwiedzia )   I miałem haluny moich znajomych , ale o tym zaraz . Szedłem tak ścieżką , raz prosto , raz w lewo , raz w prawo . Spotkałem kobietę z psem i postanowiłem powoli wracać zobaczyłem Szymka siedzącego na trawie palącego elektryka , ucieszyłem się na jego widok gdy nagle kurwa zniknął i głosy w głowie wróciły , na następnym zakręcie zobaczyłem Szymka z mieczem w dziwnej zbroi , i nie wiem czemu ale uwierzyłem że to naprawdę on i do niego pomachałem . Lecz po skruceniu dystansu okazało się że to kolejne drzewo . W pewnym momencie się zorientowałem że z każdą minutą haluny coraz straszniejsze , mocniejsze , bardziej realistyczne . Pamiętam że szedłem w kierunku moich towarzyszy ale potem biegłem bo goniła mnie Baba Jaga. Przy wyjściu z Shire odwróciłem się by sprawdzić czy ta wiedźma na mnie czeka ale zamiast jej zobaczyłem 2 żołnierzy na rowerach czytających mapę , ten widok ani trochę mnie nie zdziwił nie dla tego że już tyle widziałem tylko z powodu że obok jest poligon , poszedłem dalej ale jak odwróciłem się po chwili ich już nie było.

Przy wyjściu z tej ścieżki spotkałem ich wszystkich , w końcu nie zniknęli , wziąłem Julkę pod rękę a obok szedł johny i reszta próbuje im powiedzieć co tam się działo , gdy doszliśmy do maryjki na miejscu był Igor i Julka? Tak , to były tylko haluny , a ja jak debil idę z ręką w powietrzu (sam trip zajął chyba ok 30 min i przeszedłem z 3/4km) Siadam na pieńku i pytam się Julki czy zna odpowiedź , cisza . Igor mówi żeby coś odpowiedział a ta dalej siedzi cicho . Po paru minutach dałem sobie spokój , brak odpowiedzi był dla mnie znakiem że nie , to co będę tu dalej siedzieć . Johny już nie mógł wytrzymać więc podprowadziłem go trochę a potem sam się zawróciłem nie wiedząc gdzie idę . Po lewej miałem ścieżkę , w chuj mroczny las i czułem że to podróż w jedną stronę więc sobie to odpuściłem. Wylądowałem na bagnie ( jedna z miejscówek ) usłyszałem krzyk Julki , rowery i igorka oraz Szymka , biegne za nimi a tu co ? Znowu haluny , przynajmniej wyprowadziły mnie w kierunku wyjścia z lasu . Od tamtej godziny kompletnie straciłem poczucie czasu . Idę w kierunku altanki , halunów narazie nie ma , głosy bez przerwy napierdalają a ja idę . Dochodzę na altankę , widzę Szymka , zapłakaną Julkę i Igorka który ją pociesza , pytam się go czy ma lq . Zalał mi , Julka nie chciała gadać więc poszedłem na palarnię (ok 2km od altanki ) w tel mialem z 7% więc szybko napisałem do kumpli żeby wpadali w wyznaczone miejsce , wszystkich poza Tomkiem nie było w okolicy , więc przyjechał tylko on . Sama droga była ciężka , najpierw 2km piaskową drogą gdzie po 2 stronach stoją domy , miałem wrażenie że jedzie za mną policja lub rodzice i będą kłopoty . Potem szedłem przez las ale to była droga przez mękę bo też miałem trochę do przejścia , średnio się czułem , nie było już tak jasno i najgorsze było że śledziła mnie biała , lewitującą kobieta ( coś typu południca ) a w ręku miała dziwny lecz ostry przedmiot , dobrze ją widziałem , ona mnie też widziała . Patrzę się na nią ale chuj odwracam się i idę dalej , myślałem sobie już nic mnie dzisiaj nie zaskoczy , myliłem się . Doszedłem na miejsce ok 19 , kilka min puzniej przyjechał Tomek , posiedzieliśmy , pogadaliśmy . Po jakimś czasie przyjechaliśmy na altankę , Tomek kierował a ja siedziałem na kierownicy . Przychodzę na altankę , mijam ich i idę do piekła . Potem była długa rozmowa z igorem której wam oszczędzę . Nie wiem co się  wydarzyło , pamiętam że coś pomiędzy tymi wydarzeniami się działo ale za chuja sobie tego nie przypomnę . Julka poszła do piekła a ja po chwili postanowiłem pójść 

z nią pogadać . Kolejny raz wracam do tego przeklętego miejsca , było przed 20 ale w lesie było już naprawdę ciemno . Wchodzę i pierwsze co widzę to ten klaun z IT , trzyma balonik , patrzy na mnie swoimi żółtymi świecącymi gałami , ale nie biegnie do mnie . A Julki nie ma , wołam Igora , po chwili przybiega i odrazu zobaczył Julkę , idę za nim i tu leży segway , tu zwłoki krowoczłowieka , i jakieś inne pojebane żeczy + dalej widzę klauna . Podchodzę do Julki i proszę Igora żeby zostawił nas samych . Pogadaliśmy , udało się nam jakoś pogodzić , podczas rozmowy zaczołem czasami zauważać aurę wokół siebie i innych . Wychodząc z lasu chuja było widać a tu nagle jeb , zesrałem się jak nigdy . Wyskoczył na mnie biały z Filipem . Serce mi napierdalało tak że myślałem że mi zaraz wyskoczy ale cieszyłem się na ich widok bo uświadomiłem sobie że moje szanse na to że klaun zaatakuje mnie pierwszego zmalały . Biały pytał jak się czuje a ja mówię że haluny dalej ostre . On się pyta co widzę , patrzę w pierwsze lepsze miejsce i zobaczyłem pralkę , co ujrzałem to powiedziłem , wszyscy kisną a ja nie rozumiem co w tym śmiesznego . Wyszliśmy z lasu , resztę spotkania przegadaliśmy, Igor i szymek pojechali ok 20.20 Julka miała autobus 20.40 więc posiedzieliśmy , pogadaliśmy. Bez przerwy miałem przed oczami odbijają się w oddali piłeczkę pingpongową , czasami widziałem tą aurę u siebie , czasami u innych , raz to wyglądało mniej więcej jak pole magnetyczne a następnym razem jak pół metrowe smugi identycznej wielkości i kolorów co właściciel .  Widziałem też spadające gwiazdy i pioruny . Zaprowadziłem Julkę na busa , wsiadła , odjechała . Chłopacy pojechali do domów a ja stoję sam na przystanku i nw co robić . Pokminiłem i postanowiłem spróbować wrócić do domu , do znajomych nie będę w takim stanie się wpierdalać , najbliżysz bus dopiero za półtorej godz , a w kierunku domu stał reak z creepy pasty ( ten taki biały ) . Do domu miałem ok 2km , na szczęście 3/4 drogi jest oświetlone , tylko moja ulica nie . Idę idę , źle nie jestn, głosy są coraz rzadziej , a halunów nie ma , towarzyszyło mi tylko te dziwne uczucie cały dzień i głód . Wchodzę na swoją ulicę i ciemność , w tel zostało mi 3% więc włóczyłem samolotowy i latarkę . Latarni nie było , ciemno jak w dupie . Idę i już po jebanych 15 m widze 2.5m figurę która nagle się odwraca i ryczy na mnie (sylwetką przypomniało tego dużego , złego , łysego z Spiderman Universe) , szybko zamknąłem oczy i krzyk ucichł , po paru krokach otworzyłem oczy ale tu znowu haluny  wszędzie , gdy byłem już prawie pod domem , na kostce brukowej uznałem że do domu mam 15s to wyłączę latarkę . I to był największym błąd . W momencie zgaszenia latarki stałem 2m przed płytą od kanalizacji , była zamknięta . Gaszę światło , płyta jest otwarta i jakąś wychudzona czarna ręką łapie mnie za kostkę , daje rurę jak nigdy że w 2s jestem już w przedpokoju . Starego nie ma , matka się do mnie nie odzywa , idę na górę , zapalam światło w całym domu i podłączam tel , w nocy gdy było zgaszone światło chciałem iść na dół coś zjeść , ale na dole schodów była spora ,czarna , włochata , krwisto oka kreatura . Patrzymy się na siebie a ta zapierdala po schodach w moim kierunku , odskakuje do tyłu a to coś nagle znika gdy już miało mnie złapać , wracam do pokoju , owijam się w kołdrę i oglądam yt przez resztę nocy bo mam już dość wrażeń jak ja ten czas .

Co z tego wyciągnąłem itd ?

Nastawiłem się na bardzo złego tripa a okazało się że w moim wypadku było nawet więcej + niż -

Mnie to nie poskładało , nie było źle i czuje że kiedyś to jeszcze powtórzę ale tym razem w nocy w domu .

Mam problemy z wzrokiem , dalej w miarę często widze te "pole magnetyczne"

Nie da się tego wszystkiego opisać , to trzeba przeżyć .

To chyba na tyle ode mnie a więc do kolejego  raportu.

 

 

Ocena: 

Odpowiedzi

Ciekawa historia. Interpunkcja leży, sporo błędów ortograficznych ale jak to poprawisz to będzie miodnie.

Dobrze wiem że jest tu sporo błędów ale mam stwierdzoną dysortografię 

mazur

Nie wiem czy to pomoże ale możesz zainstalować plugin w przeglądarce, będzie ci podświetlał wyrazy z błędami.

 

Bardzo, ale to bardzo chciałbym to przeżyć, gdyby nie trwałe skutki uboczne, z czego problemy z oczami to pikuś. Boję się deliriantów jak cholera, a z drugiej strony chyba żaden inny narkotyk nie jest już w stanie mnie zaskoczyć.

Kwasy, morze dysocjantów i tryptamin, szałwia, DMT, piko, benzo+alko. Jest mnóstwo rzeczy, które cię jeszcze mogą zaskoczyć. Świat dragów nie kończy się na kaszlaku.

A propos skutków ubocznych to na dzień dzisiejszy żadnych nie odczuwam a więc w 100% było warto .

mazur

powiem szczerze że tekst długi i nudnawy no ale trudno nie to chcę ocenić, po przebytej pschozie poamf. doskonale wiem co przeżywałeś tylko że u mnie przeważały gorsze momenty a cała psychoza trwała 6 dni dopóki mnie nie zamknęli w psychiatryku. Po takim przeżyciu nigdy bym nie sie nie pisała na powtórkę... imo nie polecam tego brać bo odpukać ci tak zostanie

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media