Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

jeden strzal i mózg zaserwował mi ostro zniekształconą rzewistosc

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
Jedna lufa
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Zachód, plener
Wiek:
19 lat

jeden strzal i mózg zaserwował mi ostro zniekształconą rzewistosc

Opisze wam bad tripa jakiego złapałem po jednym strzale z bonia, to będzie moj pierwszy raport.

Zacznijmy od tego, że żaden ze mnie nowicjusz, przez ostatnie 4 lata regularnie paliłem jointy, czasem wiadro czasem bonio. Na początku josh byl dla mnie świesznym papierosem, nie bylo żadnego melanzu by nie zapalic. Ziólko bylo srednie - 3 joshe wpadaly w obieg na 3-5osob i nigdy jakoś bardzo nie wchodziło ale muzyka brzmiala świetnie.

Dziś jest troche inaczej, z biegiem czasu zmieniła sie wtyka, zmienilo sie otoczenie i na te 3-5osób kręcony jest jeden bat na dłuższą chwile albo odrazu ładowane szkło i utopia przez pól wieczora. Ale do rzeczy.

Jesli o mnie chodzi od jakiegos czasu zacząlem doznawać ogromnego dyskomfortu od palenia i zacząłem sie schizowac, ale kij myśle- to tylko głowa jestem wśrod swoich. Problem polega na tym ze mam 2 wersje fazy - taka jak reszta, jest haj i jest fajnie i druga. Druga polega na tym, że faza narasta i nie stabilizuje się. Po zapaleniu faza wchodzi, wchodzi, zaczynam czuć się zajebiscie ale z jakiegos powodu wchodzi dalej - do momentu w którym trace panowanie nad cialem i po prostu padam nieprzytomny. Zdarzylo mi sie tak 4 razy i po kazdym razie czułem sie jakbym dostał porazenia elektrycznego ale opisze ten jeden, który zmienił moje podejscie do MJ.

No więc jestem z kilkoma dobrymi kumplami w plenerze, nabijamy szkło bul bul bul strzal i tyle. Wydawalo by sie, że wszystko ok, patrze na zachód slonca i czuje ogromną euforie, ale jednak nie, faza wchodzi i nie stopuje. Dostaje wiadomosc od ziomka, która mnie mega schizuje ale w sumie wyjaśnilem mu cos i problem nie lezal po mojej stronie tylko jego. 

Dobra wstaje bo chce sie ogarnąc, wziac głeboki oddech, to tylko głowa mysle. Padam na plecy i nie moge wstać, podnosi mnie przyjaciel, stawia mnie w formie siedzacej na ławce, w moich uszach brzęczy jak cholera a wszystkich wokól ledwo słysze, jestem otumaniony, moje cialo pracuje na najwyzszych obrotach, czuje jak płone a z policzka i czola splywa pot, Dotykam twarzy by ogarnąc czy serio jestem taki mokry jak mi sie wydaje i jestem. Oczy mam zmrózone caly czas. Myśle pół świadomie, wiem że jest bardzo źle i robie przypał ale fazy nie moge ogarnąc. Otwieram oczy i zaczyna się jazda.

Stoją przedemną 4 postacie, wiem kto to jest ale nie widze ich twarzy i koloru ubran, 4 czarne zamazne postacie które rozpoznaje tylko przez sylwetke i sposob mowienia. Cały swiat przybrał kolory zgniłej zieleni i fioletu, niebo przytłaczające ciemno fioletowe, trawa zgniła zieleń caly obraz szwankuje, przechodzą dziwne poziome kreski od gory w dól jakby stare audio nagrane starą kamerą - no i wspomniane 4 postacie, które starają się mi pomoc(mówią ciagle do mnie, dają wode).

Mija na oko 15-20min, odzyskuje powoli wzrok, z przytłaczającego zgniłego świata wrócilem do rzeczywistości, jestem w totalnym szoku, kumpel odwozi mnie do domu, wchodze na podwórko przed domem siedzi babcia, najgorsze co moze byc konfrontacja z rodziną, staram się wypasc dobrze, nie utrzymuje kontaktu wzrokowego. Trafiam do swojego pokoju, miejsca najwiekszej strefy komfortu, nie pomaga czuje się nie swojo, nie dochodzi do mnie to co wydarzylo się zaledwie killanascie minut temu,  przypominam sobie obraz, który byl najstraszliwszym obrazem jaki widzialem i zastanawiam sie gdzie ja byłem. Ide spać, budze się, ogladam film, powoli do siebie dochodze.

Nie mam pojecia co się ze mną dzieje, opisany bad trip miał miejsce kilka miesiecy temu, nie pale od kilkgu tygodni, przypalam jointa po trzysta raz za czasu, jest spoko, tylko spoko ale boje się zjarać znów. 

Przerzuciłem się na piguły, są niesamowite ale biore raz na 2/3tyg. Od dawna czytałem o kwasie, nastawialem sie na niego i przygotowywalem umysł, wkońcu pojawila sie taka okazja, kumple brali, zadnych skutków ubocznych mowią - bezpieczne. Po tym tripie jednak nie odwazylem się, jak zwykła roślina wytworzyla we mnie tak ogromne halucynacje to co dopiero kwas? Nie wiem czy przekazałem moje przeżycie wystarczająco dobrze, jedno wiem - nigdy nie chcialbym ponownie zobaczyć tamtego świata.

Ocena: 

Odpowiedzi

Tak bylo

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media