Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

pierwszy kontakt z dopalaczami

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
Jeden mały skręt na 5 osób
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Duża ilość alkoholu, domek na wsi w ciepły czerwcowy wieczór.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Alkohol (często), Marihuana (kilka razy w miesiącu), Kodeina, Mefedron, Gałka muszkatołowa, Extazy

raporty dominimodomin

pierwszy kontakt z dopalaczami

Czerwiec 2016 rok:
Impreza planowana od tygodnia doszła do skutku. Było na niej łącznie 5 osób. Ja ze swoimi trzema dobrymi ziomkami których będę oznaczał C, K i M a do tego dziewczyna kumpla (E) która nie była zbyt mile widziana.

Wybraliśmy się około godziny 20 do domku na wsi. Jezioro, brak sąsiadów w okolicy kilku kilometrów sprzyjało fajnej imprezowej atmosferze. Zabraliśmy ze sobą kilka butelek wódki, żarcie, browary. Odpalona muzyka, gra w karty, ogólnie bardzo fajna atmosfera. Po wypiciu pierwszej butelki wódki wybraliśmy się na spacer nad jezioro. Wszyscy mają świetny humor, zaczynają się w końcu wakacje. Po powrocie do domku i ponownym powrocie do spożywania Etanolu E nagle nam oznajmia że ma zioło (co się później okazało oszukała nas, bo były to dopalacze). Ja z racji, że nigdy wcześniej nie miałem z niczym innym niż alko doczynienia wystraszyłem się, ale podniosły charakter spotkania i wypicie dużej ilości alkoholu dodało odwagi i myślę sobie jak nie teraz to kiedy, jest idealna okazja. Kolega M który palił kilka razy zioło skręcił blanta. C i K nie mieli nigdy wcześniej doczynienia z niczym oprócz alkoholu. Wychodzimy na zewnątrz, śmiejemy się i M mówi, że takiej ilości nie powinniśmy nawet poczuć. Stajemy w okręgu i każdy bierze po buchu.

Biorę bucha

T+0
Odchodzę od towarzystwa na chwilę do toalety po czym szybko wracam bo znowu moja kolej na ‘blanta’. Biorę drugiego bucha i kiedy podaję dla kolegi naglę czuje BUM.
Świat zaczyna wirować i kompletnie nie wiem co się dzieję . M pyta C czy czuję to samo co on. C odpowiada „nooo ja pierdole”.
 
T+5m
Wracamy gęsiego do pokoju, siadamy przy stole. Wszyscy nagle patrzą przed siebie i się nie ruszają, nikt nic nie mówi.

T+30m?
Przez około pół godziny siedzimy bez kompletnego ruchu i ani słowem nikt się nie odzywa. Ja słyszę tylko, że muzyka zwalnia ciągle i przyśpiesza. Psychicznie czuję się jakbym był w 100% trzeźwy, myślę normalnie, jednak nie jestem w stanie nic przekazać ani się ruszyć. E która siedzi naprzeciwko mnie obraca ciągle oczami i nie rusza się. Jestem przerażony tym, że ciągle na nią patrzę bo wygląda jakby miała zaraz zejść ale nic nie mogę z tym zrobić. Nagle M wstaje do laptopa wyłączyć muzykę. Po chwili mi udaje się wziąć do ręki butelkę Coli. Odkeciłem ją i napiłem się jednak nie mogłem zakręcić butelki. Kręce i kręce a ona nie chce się zakręcić (może kręciłem w złą stronę). Upuściłem butelkę na ziemię, cola się wylewa na dywan jednak ja nie jestem w stanie jej podnieść. Dopiero kiedy przestała się wylewać udało mi się ją chwycić i już bez problemu zakręcić. Usiadłem znowu

T+1h
C leżący na kanapie zaczyna wymiotować, po chwili E zaczyna wymiotować. Pytam się C jak się czuję (z E nie ma wciąż żadnego kontaktu, siedzi odcięta i przewraca oczami). Kolega odpowiada, że lepiej, po czym znowu zwymiotował.

T+1,5h ?
Powoli się ogarniamy jednak najmniejszy ruch sprawia kłopot. Ręce jakby ciągle przerywały. Trudno jest mi opisać to uczucie. Jakby bardzo zacinająca się gra. Wychodzimy na zewnątrz z M zapalić papierosa. Rozmawiamy o tym i M bardzo zdenerwowany mówi o tym, że laska dała nam trefny towar. M wraca do środka ja zostaję chwilę na zewnątrz, mówię że chce pooddychać trochę. Odpaliłem drugiego papierosa i spojrzałem w gwiazdy. W głowie ciągle kompletna pustka nie mogę zebrać w ogóle myśli. Opuszczam głowę ale nie widzę nic tylko ciemność. Nie wiem co się dzieje. Papierosa upuściłem momentalnie na ziemię i z rękami wyciągniętymi do przodu próbuję odnaleźć się w przestrzeni. Nie wiem ile czasu mi to zajęło i w jaki sposób to zrobiłem ale udało mi się znaleźć drzwi. Otworzyłem je i nagle się okazało, że znowu wszystko widzę.

T+3h?
Siedzimy dalej w środku i M gra z K w karty. E dalej nie ogarnia nic poza pustką w swojej głowie a C śpi na kanapie. Przewróciliśmy go na bok żeby się nie zadławił.
Ja staram się jakoś rozgrzać dłonie i głowę, bo jest mi bardzo zimo, cały się trzęsę.
Nagle znowu nic nie widzę przed oczami i mam pustkę. Ciemność, zero myśli. Nie wiem co się dzieje. Z opowieści M wiem tyle, że wybiegłem na chwilę z pokoju, otworzyłem drzwi, popatrzyłem w ciemność, wróciłem i jak gdyby nigdy nic usiadłem i znowu się nie ruszałem i nic nie mówiłem.

T+4h
Jest jakoś po północy, M z K grają dalej w karty. Nie wiem w jaką gre grają bo kompletnie nie ma sensu. Jeden z nich trzyma 5 kart, drugi 3. Rzucają karty jakie chcą, nie ma to sensu. Nagle K oznajmia, że muszą grać od nowa bo ma Jokera. Wszyscy się roześmiali na chwilę po czym znowu nastała cisza, cisza która rozwala mój umysł.

T+5h
Uznajemy, że nie ma sensu siedzieć dalej, bo każdy się mega źle czuje, więc położyliśmy się spać. Ja na podłodze przykryłem się jakimś kocem, C na kanapie, M na podłodze a K i E poszli do drugiego pokoju.

T+6h
Nie mogę spać, ciąglę mam pustkę w głowie. Słyszę, że M też się śpi więc mówię : „ale się odjebało, nie tak to miało wyglądać”. M odpowiada „nooo, strasznie chujowo”
Uznaliśmy że pójdziemy do kuchni wypić browara. Posiedzieliśmy około 30min gadając o tym co to mogło być, doszliśmy do wniosku, że dopalacze.

T+7h
Wróciliśmy w miejsce naszego snu. Piwo, papieros i w końcu normalna rozmowa jakoś mnie rozluźniło, w końcu zacząłem myśleć i udało się jakoś zasnąć.

T+9h?
Nagle do naszego pokoju wpada E w samych gaciach i krzyczy, że dla K coś się stało. Wszyscy momentalnie się przebudzają. Czuję przypływ adrenaliny który pozwolił mi wstać. Może z racji tego, że przez ostatnie kilka godzin E widziałem jako siedzące zombie z przewracającymi czerwonymi oczami. Więc jej nagły krzyk w nocy przyprawił mnie o dreszcze. Biegniemy do pokoju a K leży na podłodze, nie oddycha. Nie wiemy co się dzieje, krzyczę, że trzeba dzwonić na pogotowie. M mówi, że nie ma opcji bo wtedy wszyscy będziemy mieli przypał (śmieszne bo jakby nie przyjechała to nagle przypału by nie było… jednak ciężko o racjonalne myślenie w takiej sytuacji). Po kilku minutach masażu serca K nagle wziął głęboki oddech i od razu zapytał „co się stało”. Ogarnialiśmy się jakoś jeszcze kilkanaście minut i wróciliśmy spać.

Wstaliśmy około godziny 11. Ręce ciągle mi przycinały, nie mogłem nic bardziej skomplikowanego zrobić. Utrzymało się to przez kilka dni. Po powrocie z imprezy mieliśmy mieć próbę, ale M tak samo jak ja nie mógł nic zagrać na instrumencie.
Był to mój pierwszy raz z jakąkolwiek substancją poza alkoholem. Bałem się przez rok spróbować nawet marihuany z obawą, że wszystko wróci. K po tej nocy zerwał kontakt z E, a ona jedyne co powiedziała to „tak miało być”…..|
Teraz mam już większe doświadczenie i może dobrze, że na początku mojej przygody z podróżami tak się stało. Ta noc nauczyła mnie jednej podstawowej rzeczy. Nie bierz NIC od osoby której nie ufasz.

Ocena: 

Odpowiedzi

Nigdy nie należy brać niczego dopóki nie masz 100% pewności co do osoby i towaru. Jest taka inicjatywa jak SIN sprzedają odczynniki którymi możesz zbadać swoją substancje tzn sprawdzić czy ktoś Cię nie otruje jakimś dopalaczo-badziewiem. Trzymaj się i staraj stawiać małe kroczki w tym świecie a raport ok, pozdro.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media