Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

wyjście z ciała po substancji udającej marihuanę

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
Spuszczak z pięknie nabitej lufki
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Dobre nastawieniem, chęć doświadczenia czegoś głębszego po raz drugi po mj. Sam w domu.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Mj często,Dxm raz,mdma 3 razy, 4-ho-mipt

wyjście z ciała po substancji udającej marihuanę

Wypiłem 4 yerby mate, przebigłem moją małą miejscowość na sprincie, po czym przy dalej wzmożonym oddechu przyjąłem w płucka pięknego spuszczaka. 

Na początku wiadomo nic sie nie dzieje, tak więc zabieram co moje z łazienki, i ruszam do zaciemnionego pokoju. Minęło juz pare mnut a mi dalej nic sie nie dzieje. Co bylo dosyć dziwne ponieważ zazwyczaj od razu mnie łapie. Tak więc zrezygnowany kładę sie na łózko, wkładam słuchawki i zapuszczam sobie piosenkę "rly real-blackbear" i zamykam oczy.

Z zamkniętymi oczyma dalej nic nie czuje, więc otwieram oczy i nagle bum. Serce biło chyba najszybcniej w moim zyćiu, miałem niesamowite "lagi". Wykonywałem szybki ruch ręka a wydawalo mi sie jakbym robił to parę minut. Z tego powodu ze miałem już mocniejsze przeżycia po mj nie spanikowałem tylko sie śmiałem, oraz uspakajałem się co by serce nie wystrzelilo z klatki. 

Gdy serce trochę sie uspokoiło, znowu zamknąłem oczy i puściałem te samą piosenke, brzmiała ona wtedy strasznie głęboko, tak jakby idealnie wpasowała sie do mojej bomby. Z każdą sekundą piosneki było coraz grubiej, stwierdziałem ze nie moge juz jej słuchać bo to ona nadaje mi takiej bani a bylo już naprawdę bardzo cięzko. Starałem sie więc przełączyć piosenke lecz byłem strasznie roztrzęśniony, nie mogłem odblokować telefonu, pózniej nie mogłem zdecydować sie co włączyć a piosneka coraz bardziej mnie :mieliła". W końcu uświadomiłem sobie ze przeciez mogę wyciągnać słuchawki z uszu. i tak też zrobiłem, tyle ze wyrwałem je jednym ruchem i cisnąłem gdzies w kąt pokoju. 

Od tego momentu, faza przejęła kontrole. Myśli kazały mi iśc na taras, połozyć sie na słóńcu. Choć moja osoba tego nie chciała, więc stwierdziałem ze zostaje. Nie bylo to dorbym wyborem bo z kazdą sekundą robiło sie coraz ciężej. Wszystko mnie bolało, uświadomiłem sobie ze muszę robic to co każe mi faza. Tak więc schodzę po schodach, ledwo co, im bliżej jestem tarasu tym lepiej sie czuję. Wydaje mi sie że tam zaznam ulgi. 

Kładę sie na tarasie, zamykam oczy, swieci słońce.. Widże pod powiekami światło, oczywiście od słońca, które wypełnia moje ciało od stóp do głowy. Bylo mi coraz przyjemniej lecz gdy swiatło dochodziło do głowy wszystko sie zmieniło. Nagle myśl, MUSISZ WRACAĆ DO POKOJU. Słyszałem ten głos w głowie, krzyczał. Nie mam pojęcia ile to trwało czasu, aczkolwiek ciale widziałem rożne dziwne obrazy, tak jakby dusza pod presją słońca wychodziła z ciała przez ucho. Niestety nie mogę tego opisać, po prostu jest to nie możliwe. Otwieram oczy, bania ogromna. 

Wchodzę do domu i nagle widzę siebie z sufitu, poruszam ręką, widzę tak jakby dwie pary rąk nakładające sie na siebie. Jestem pod wrażeniem swojej bani, no ale dalej paniki nie ma. Idę na góre, siadam na łózku. 

Nagle zaczynam słyszeć wszystko.Słychę ptaki, jakiś ciągnik, morze, samochody(mieszkam na wypizdowiu, rzadko co tu jeżdzi tak więc musaiełm słyszeć je z odległosci conamniej 1,5km?). Biorę łyk wody, i słysze BARDZO głosńa jak przelewa mi sie ona przez ciało. Bylo to strasznie nieprzyjemne, nie mogłem juz tego wytrzymać. Traciłem kontakt z rzeczywistością. Wiedziałem ze jest coraz cięzej, szukałem czegoś co przypomni mi o rzeczywistości, wpadłem na youtube, obejrzeć coś. Tak więc z roztrzęsionymi rękoma wchodzę na yt, nie wiem co chciałbym puścić, po prostu nie mozność podjemowania decyzji, to bylo straszne. Napędzało spirale paniki. Tak wiec przewijam i przewijam, nagle zauwazyłem tam jakis vlog gimpera, nie chciałem tego ogladac, lecz faza chciała. Ja stwierdzam ze nie i przewijam dalej. Im dalej przewijałem tym bardziej nasilała sie bania i objawy depersonalizji. Tak więc stwierdzam ze jednak muszę to włączyć, dalej cały rozstrzęśniony szuakm spowrotem tego materiału, nie mogę go znaleźć, coraz bardziej zaczynam panikować. TRAGEDIA. 

W końcu mi sie udaje, włączam cieszę sie jak nigdy, ogladam, i smieje się z jego łysej bani hahah. To bardzo mi pomogło, juz myślałem ze będzie dobrze, lecz nagle, wszystko powróciło,te dzwięki, ogromne lagi, i znowu faza przejęła kontrole. Musisz iśc na balkon, tak więc ide. Chodziłem tak z 5 razy?? Góra, dół, góra, dół. Nie pamietam co sie wtedy działo. 

Pamięć wraca mi w momencie gdy byłem ostatni raz na dole, leże tam, zamknietę oczy. Widzę przed oczyma różne daty, obliczenia, twierdzenia, sławne sentencje. Pozniej nagle zegar które się cofa. Widzę prymitywne obrazy pokazujące jak rozwijał sie świat poczynając od prehistori, dinozurów. Byly to piękne chwile, byłem wtedy bardzo szczęsliwy, nie mogłem w to uwierzyć. Nagle sie skończylo, i teraz widziałem jak moja dusza robi sobie powolne okrążenie wokół mojego domu, aż wraca do ciała i od razu instyktownie otwieram oczy. Słyszę ptaki, mam jakby wizje przed oczyma że te ptaki atakują moj mózg. Bardzo mnie to boli i psychicznie i fizycznie, tak więc wchodzę do domu. Dalej słysze te piski ptaków. 

Idę do pokoju, kłade sie, zamykam oczy, dalej ptaki i obrazy przed oczyma jak te ich małe dzióbki wrzynają mi sie w mózg. Uświadamiam sobie że przeciez mam otwarte okna! Zamykam okna,włączam muzyke, zamykam oczy. 

Od tego momentu czuję samą piękna euforie. Zarówno psychiczną jak i fizyczna! Widzę jak dusza wraca do mojego ciała przez ucho, jak wypełnia każdy zakamarek mojego ciała, jak dobije sie w nie i chcę tam zostać juz na zawsze. Nachodzą mnie myśli że od tej pory moja dusza już nigdy ciala nie opuści, a ja trafię do nieba. Przy tym widziałem rózne ciekawe obrazy których nie mogę opisać. wzystko bylo bardzo dobrze do siebie dopasowane, i z kazdą nastepną piosneką dusza podejmowała jakby następne kroki w celu utwierdzenia sie w moim ciele.

Pózniej z kazdą nastepną piosenką przeżywałem coraz to inne odczucią euforii.

Cały trip trwał w sumie 6h!! Nie byłem swiadomy czasu lecz zączałem koło 12 a o 18 miałem bierzmowanie, na którym to co prawda nie miałem juz bani aczkolwiek serce biło o wiele za szybko, ciągle sie stresowałem, czułem ogromne odrealnienie, byłem drażliwy. Po wyjściu z kościoła wszystko minęło, to bylo strasznie dziwne. 

 

Ocena: 

Odpowiedzi

Ani czas działania ani działanie nie upoważniają do twierdzenia, że to marihuana. No chyba, że sam ją hodowałeś i wziąłeś prosto z krzaka...

wczesniej paliłem ten sam stuff, z ziomkami i nie dzialo sie nic nadzwyczajnego. Marihuana bardzo mocno na mnie dziala, gdy pale w dużych odstępach, tj miesiąc, 3 tyg. 

 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media