Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

trochę tego, trochę tamtego... czyli jak przypadkiem się odkleiłam

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Dawkowanie:
dwa piwa ~5%, balony z gazem rozweselającym (między 5-7), ciągłe palenie jointów, około 30mg MXE, około 300-350mg metylonu (zmieszane w napoju razem z dziurawcem)
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Brak pomysłu na imprezę psytrance, początkowo miało być na trzeźwo, jednak nastrój miejsca pociągnął za sobą decyzje o wrzuceniu czegokolwiek.
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
MDMA (bardzo często), 25i-NBOMe (bardzo często), MXE (często), amfetamina (rzadko), 3MMC (rzadko), alkohol (rzadko), marichuana (sporadycznie), 25b-nBOME (sporadycznie), LSD (4-5 razy), metylon (trzy razy), 4MMC (dwa razy), 4-aco-dmt (dwa razy)

trochę tego, trochę tamtego... czyli jak przypadkiem się odkleiłam

22:00

Trensy w klubie zawsze spoko. Super muzyka, piękne dekoracje, swoi ludzie. Akurat tak się złożyło, że dotarłam na miejsce wraz z otwarciem imprezy, sama - znajomi mieli dojechać później. Przywitałam się z tymi, których zastałam już na miejscu i znalazłam kącik, poduszeczkę, usiadłam, zapaliłam papierosa. Kupiłam piwo na barze. Spokojnie czekałam na znajomych.

23:00

Piłam drugie piwo, kiedy podszedł do mnie uśmiechnięty facet i podarował mi balona. Podziękowałam, dopiłam szybko piwo i poszłam na trancefloor, skorzystać z nieoczekiwanego prezentu. Chwilę potem sama kupiłam sobie kolejnego.

23:30

Zaczęli przychodzić znajomi. Przekazywaliśmy sobie jointy. Wypite piwo właściwie wywietrzało, postanowiłam wziąć "paluszka" MXE. Na oko 30mg. Kolega przyszedł z mieszanką jakichś soków, metylonu, dziurawca i innych ziół. Wypiłam od niego pełną dawkę, w której było mniej więcej 200mg metylonu.

0:30

MXE ledwo poczułam, bo prawie od razu załadował mi się metylon. Żołądek zaczął delikatnie przypominać mi o wypitym wcześniej piwie, rozsądek coś pomrukiwał o syndromie serotoninowym... Poszłam dopić trochę matylonu, mniej niż wcześniej, na oko było tam jakieś 150mg. Napój był okropny w smaku i po wypiciu ledwo powstrzymałam się od wymiotów. Zachciało mi się kolejnego balona, jednak nie okazało się to najlepszym pomysłem - ciągle palone zielsko, MXE, a przede wszystkim wypity chwilę wcześniej metylon zrobiły swoje i poszłam odpocząć na chillu. Leżałam tam jakoś 1,5 godziny.

2:00

Działanie zielska i MXE zaczynało ustawać, metylon cały czas był w mocy. Zachciało mi się kolejnego balona. Poleciałam go kupić i wróciłam na miejsce na chillu. Położyłam się wygodnie i wzięłam całego balona naraz. Przez następne kilka lat (minut??) byłam totalnie gdzie indziej...

TRIP (około 20 minut, z marginesem błędu do dekady)

Po wzięciu balona poczułam zwyczajne mrowienie warg. Potem nagle poczułam, że całym moim ciałem zarzuciło do tyłu, umysł kompletnie się oderwał. Przez pewien czas byłam zapętlona w próbach zrozumienia, dlaczego wszystko - dźwięki, obrazy, odczucia - są cienkimi, pionowymi, przesuwającymi się paskami. Trwałam w tym stanie relatywnie bardzo długo (według relacji znajomego, zobaczył mnie skamieniałą z półprzymkniętymi oczami i niewidzącym spojrzeniem i obserwował około 10 minut, a po tym czasie postanowił coś z tym zrobić i szturchnął mnie w kolano), nagle poczułam, że ktoś łapie mnie za nogę. Jak przez gęstą mgłę zobaczyłam jakąś twarz i przeszła mi przez głowę bardzo ociężała myśl, że coś jest nie tak. Przypomniałam sobie po kolei że jestem na imprezie, nie kontaktuję, nie wiem za bardzo gdzie jest moje ciało i jak się mówi, i że bardzo nie chcę, żeby sprawa skończyła się pogotowiem.

Czułam się, jakbym leżała przyciśnięta do szklanego klosza, kiedy Rzeczywistość była w środku tego klosza. Po drugiej stronie. Za moimi plecami rozciągała się niezbadana przestrzeń. Bałam się odwrócić i w nią spojrzeć, przerażona, że mogę stracić z oczu Rzeczywistość.

Nie mogłam przebić się z powrotem. Uspokajałam sama siebie, że nie wzięłam tak strasznych substancji w jakichś potwornych ilościach i zaraz powinno mi minąć i wystarczy poczekać. Ciągle się zapętlałam, czułam się jak na ruchomej platformie, która jedzie do tyłu, kiedy ja chcę pozostać w tym samym miejscu. Czekałam. Minęło 5 lat. Albo 5 minut.

Poczułam kolejne szturchnięcie w nogę. To była moja szansa na powrót - złapałam się tego uczucia i przebiłam z powrotem do własnego ciała. Z relacji kumpla wyglądałam, jakbym nagle wyjęła twarz z wody. Złapałam głęboki oddech i miałam szeroko otwarte oczy. Przez chwilę starałam się ochłonąć.

Kumpel miał już obmyślony plan i zamiast pytać, co się stało i oraaaany wyglądałaś strasznie, zapytał o tytoń do fajek, i mu go podałam, nieświadoma że zorientował się w sytuacji. Ja jednak i tak od razu mu podziękowałam mówiąc, że się odkleiłam i dzięki niemu wróciłam i że jeju.

 

Wnioski końcowe:

Pierwszy raz w życiu doświadczyłam czegoś takiego i byłam przerażona stanem, w jakim się znalazłam - teraz uważam to przeżycie za warte powtórzenia, chociaż wątpię, że uda mi się to uzyskać. Wiem jednak jedno - następnym razem obejrzę się za siebie i zobaczę co jest po tamtej stronie.

Ocena: 

Odpowiedzi

Miksowanie balonów z innymi substancjami jest czymś niesamowitym.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media