Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

pseudoefedryna zamiennikiem fety?

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Apteka:
Dawkowanie:
840mg
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Nastawienie pozytywne, niedzielne popołudnie nie sprzyja nauce więc szukałam czegoś na koncentrację i pobudzenie
Wiek:
20 lat
Doświadczenie:
MJ - wiele razy
alko - wiele razy
tytoń - kilkanaście razy
DXM - kilkanaście razy
kodeina - kilkanaście razy
feta - kilka razy

pseudoefedryna zamiennikiem fety?

Witam wszystkich czytających. Jest to mój pierwsz trip raport, więc proszę o wyrozumiałość. 

Pseudoefedryny postanowiłam spróbować jako wspomaganie do nauki - czytałam wiele opinii, że poprawia koncentrację i zmiejsza senność. Niektórzy nawet sądzą, że może zastąpić amfetaminę. Fetę co prawda jadłam już kilka razy, ale ze względu na jej wysoki potencjał uzależniający nie chciałam jej stosować do nauki. Zachęcona pozytywnymi komentarzami na temat pseudoefki na forach, zakupiłam paczkę Sudafedu - uznałam, że na pierwszy raz wystarczy.

13:00-Biorę 6 tabsów i popijam colą. Jako że nieszczególnie chce mi się uczyć, siedzę i chilluję przed kompem w oczekiwaniu na efekty.

13:30-Poprawiam, popijam 4 kolejne tabletki. Idę po kuchni po Tigera, podobno kofeina podbija efekt. Wypijam i dalej czekam aż coś zacznie się dziać.

14:30-Jak na razie lipa totalna. W desperacji łykam ostatnie 2 tabletki, licząc, że może jednak coś da się z tego wydobyć.

15:30-Dalej nic. Czuję tylko przyjemne mrowienie w głowie, ale może być to placebo. Z ciekawości sprawdzam ciśnienie - 140/90 czyli jak na mnie bardzo wysokie (zazwyczaj mam w granicach 115/75), tętno 70 - w normie. Dopiero teraz zauważam, że lekko trzęsą mi się ręce. Ale nie czuję żadnego pobudzenia, wręcz przeciwnie - jestem senna. Zaglądam do szafki kuchannej i znajduję Ibuprom Zatoki. Łykam 4 tabsy i idę się uczyć. (Tak, wiem, że ibuprofen rozwala wątrobę, jednak uznałam, że wolę już przyjąć te 800mg niż iśc do sklepu po kolejny Sudafed.)

17:30-Nauka mi idzie tragicznie, nie mogę się skupić. Koncentrację mam gorszą niż "na trzeźwo", więc daję sobie spokój. Jedyny efekt jaki czuję to brak głodu - w ciągu całego dnia zjadłam tylko małą kanapkę i nie miałam już na nic ochoty. Żrenice mam trochę rozszerzone. Domyślam się, że już nic z tego nie będzie i zajmuję się czymś innym. 

00:00-Chcę położyć się spać jednak orientuję się, że z czasem przeminęła mi senność. Próbuję jednak zasnąć, jutro rano mam zajęcia na uczelni na 8 i wolałabym się przed nimi wyspać.

2:00-Kręcę się w łóżku i nie mogę zasnąć. I tak do 5:20.

5:20-Decyduję się wstać, budzik i tak zadzwoni za 40 minut więc nie ma już sensu próbować zasnąć. Nie czuję się ani zmęczona, ani wypoczęta. Dziwnie.

8:00-16:00 - Pół dnia spędziłam na uczelni. Czułam się dobrze, nie byłam głodna ani senna. Byłam w stanie się skupić na obliczeniach, ćwiczeniach i innych pierdołach. Takiego efektu oczekiwałam od razu a nie po prawie 24 godzinach od zjedzenia pseudoefedryny. Czy polecam? Spróbować warto, na każdego działa inaczej. Może mam większą tolerancję? Nie wiem. 

Dziękuję tym, co dobrnęli do końca. Pozdrawiam i mam nadzieję, że choć trochę Was zainteresowały moje wypociny.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media