Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

prawda i światło

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
Wysuszony ekstrakt z 2 opakowań Antidolu - teoretycznie 300 mg.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Na kodeinę trafiłem w najgorszym momencie, w jakim tylko można trafić na opiaty. Ciężki okres w życiu, problemy zawodowe, problemy z związku. Przez pełne stresu miesiące, nie potrafiłem się zrelaksować choćby na minutę, potrzebowałem przerwy i tak oto jestem.

Samotny, piątkowy wieczór. W zanadrzu czeka playlista z ulubioną muzyką i woda w razie potrzeby. Jestem dość podekscytowany, mam spore oczekiwania i ciekaw jestem, czy rzeczywistość pokryje się z wyobrażeniami. Biorę na pusty żołądek, jestem też nieźle zmęczony fizycznie.
Wiek:
26 lat
Doświadczenie:
Niewielkie, dawno temu marihuana (łącznie nie więcej niż 5 razy).

raporty vatras

prawda i światło

 

 

Gdyby mój pierwszy raz, zamienić z drugim, to wziąłbym to tylko raz w życiu i zapomniał...

Dlaczego? Ponieważ drugim razem efekty były delikatne, mało euforyczne, słabe i zwyczajnie nudne. Ale pierwszy, który tu opiszę, pokazał mi na co stać tą substancję.

 

  •  T-00:34 (19:11) – Zażywam 20 mg cetyryzyny, w tym przypadku Allertec WZF. Liczę na ograniczenie świądu i ewentualnych nudności. Związek ten osiąga swoje maksymalne stężenie w ciągu godziny od zażycia. Biorąc pod uwagę czas wjazdu kodeiny w okolicach 30 minut, powinienem zażyć ją gdzieś w okolicach 19:40, by jak najlepiej zgrać działanie obu substancji.

 

  • T-00:00 (19:45) – Zaczynamy. Złudne były moje nadzieje na całkowite zagłuszenie gorzkiego smaku. Jednakże otrzymany roztwór jest całkiem „zjadliwy”, nie powoduje odruchu wymiotnego. Wypijam wszystko w ciągu mniej niż minuty.

 

  • T+00:12 (19:57) – Już…? Nie spodziewałem się tak szybkiego startu.. Czuję, że moje ręce zaczynają robić się ciężkie, na twarzy pojawia się mimowolny uśmiech. Pozytywnie zaskoczony szybkimi efektami, odpalam przygotowaną muzykę.

                                      

  • T+00:20 (20:05) – Jak ciepło, jak dobrze… Leżę całkowicie rozluźniony w fotelu, na słuchawkach jedyny słuszny utwór w tym momencie, tj. Ganju – VACCUM, dźwięki są miękkie i spokojne. Przez całe ciało przelewa się ciepło, czuję jak wędruje poprzez żyły. Raz w jedną, raz w drugą stronę…

 

  • T+00:25 (20:10) – Ledwo jestem w stanie utrzymać długopis. Podniesienie się chociaż o milimetr graniczy z niemożliwością. Czuję jakbym odzyskał to, co mi odebrano. Po latach na dnie, kiedy każdą sekundę mojego bezsensownego życia wypełniał lęk i marazm, w końcu czuję się dobrze. Najczystsze ciepło promieniuje z mojego ciała. Zlewam się z podłożem. Moja głowa jest ciężka, powieki się przymykają. Mam wrażenie, że złe emocje, które zazwyczaj mi towarzyszą, próbują walczyć i przebić się na wierzch… Ale nic nie jest w stanie zakłócić obecnego stanu… Prawda i Światło.

 

Dopisek: Patrząc na ten wpis na trzeźwo, jestem nieco zmieszany swoimi słowami. Był to chyba punkt szczytowy całej zabawy, pamiętam jak oszałamiająca była euforia kiedy to pisałem.

 

  • T+00:55 (20:40) – Nadal dobrze, nadal ciepło. Jednak nie jestem już tak rozmontowany jak kilkanaście minut temu. Mogę już trochę łatwiej się poruszać, chociaż dalej najprzyjemniejszą rzeczą jest leżenie w fotelu… Brałem na pusty żołądek i głód trochę daję się we znaki. Dziwi mnie to, przypuszczałem, że opiaty zniosą w jakimś stopniu potrzebę jedzenia.

 

  • T+01:16 (21:01) – Działanie na tyle zwolniło, że wstałem zrobić sobie kanapki. Jedzenie smakuje mocniej, smaki są bardziej nasycone, nawet w zwykłej margarynie wyczuwam kilka aromatów. Przygotowuję sobie słodką, mocną herbatę. Jest mi ciepło, ale czuję, że musze się cieplej ubrać. Mimo grzejników odkręconych na pełną moc, zakładam bluzę. Dalej jest cudownie przyjemnie. Mniej oszałamiająco, ale pięknie.

 

  • T+01:34 (21:19) – Odczuwam lekki świąd skóry głowy. Nie wiem czy to efekt kodeiny. Może leki przeciwhistaminowego słabną? Nie wydają mi się. nie zgadzałoby się to z czasem ich metabolizmu. Dodatkowo odczułem kilka lekkich „skurczów” ze strony układu pokarmowego. Oglądam bzdurne filmiki na YouTube, pełen chill.

 

  • T+02:15 (22:00) – Dość długi czas nic nie napisałem. Mam wrażenie jakbym coraz bardziej się zamulał, przy coraz mniejszej euforii i cieple. Chce mi się spać. Bardzo.

 

  • T+02:33 (22:18) – Siedzenie w krześle jest przyjemne, ale chyba już bardziej z faktu narastającej senności… Zniknęło ciepło promieniujące po całym ciele. Mam wrażenie, że niedługo będzie po wszystkim. Odkryłem, że przeciąganie się, jest niezwykle przyjemne. Zauważyłem również, że przy znikającym uczuciu kodeinowego ciepła, moje policzki i dłonie są niezwykle gorące.

 

  • T+03:13 (22:58) – Definitywny koniec nadzwyczajnych efektów. Przestałem być nawet tak mocno senny, wróciło trochę energii. Humor dalej powyżej normalnego, ale to już nie coś „nienaturalnego”.

 

 

Podsumowanie

Jestem bardzo zaskoczony szybkim wjazdem. Po 12 minutach od zażycia zauważyłem pierwsze efekty. Efekty te bardzo szybko się wzmocniły. Znacznie przerosło to moje oczekiwania, nie sądziłem, że uderzy tak mocno.

Wiele raportów podaje trochę dłuższy czas działania. Nieco ponad 3 godziny w moim wypadku, wydaję się być dość krótkim czasem.

Czy spróbuję ponownie? Tak. Jednak patrząc na moc z jaką potrafi to we mnie uderzyć oraz całą otoczkę, która skłoniła mnie do zażycia, muszę podchodzić do tematu bardzo ostrożnie i z dużą samokontrolą.

Od tamtego razu wziąłem jeszcze dwa razy w przeciągu trzech tygodni (czyli znacznie za często). Drugi, jak już wspomniałem był słaby, ledwo poczułem efekty, trzeci za to bardzo zbliżony do pierwszego. Na teraz dłuższa przerwa, zbyt celnie dobrałem sobie substancję i nie chciałbym się w niej utopić.

 

Ocena substancji: 9/10.

Substancja wiodąca: 
Rodzaj przeżycia: 
Wiek: 
26 lat
Set and setting: 
Na kodeinę trafiłem w najgorszym momencie, w jakim tylko można trafić na opiaty. Ciężki okres w życiu, problemy zawodowe, problemy z związku. Przez pełne stresu miesiące, nie potrafiłem się zrelaksować choćby na minutę, potrzebowałem przerwy i tak oto jestem. Samotny, piątkowy wieczór. W zanadrzu czeka playlista z ulubioną muzyką i woda w razie potrzeby. Jestem dość podekscytowany, mam spore oczekiwania i ciekaw jestem, czy rzeczywistość pokryje się z wyobrażeniami. Biorę na pusty żołądek, jestem też nieźle zmęczony fizycznie.
Ocena: 
Doświadczenie: 
Niewielkie, dawno temu marihuana (łącznie nie więcej niż 5 razy).
Dawkowanie: 
Wysuszony ekstrakt z 2 opakowań Antidolu - teoretycznie 300 mg.

Odpowiedzi

Najgorsza rzeczą, jaka prawdopodobnie Cię spotka będzie uczucie pustki i znudzenia. Będzie ono dotyczyło wszystkiego co nie związane z kodą i utrzymywać się może kilka dni po zażyciu. Gdy wszystko Cię będzie wkurwiać/nic nie będzie wychodzić tak jak ma to musisz zdać sobie sprawę, że to przez kodę i jej szatańskie działanie. To są oznaki, że muisz zrobić dłuższą przerwę i poczekać, aż wszystko samo wróci do normy. Tylko potem jak weźmiesz znowu może być tylko gorzej.

Po ostrzeżeniach wyczytanych pod swoim tr zerwałem na długo z kodą, a potem brałem na sportowo max 4 razy do roku i obserwując skutki uboczne dochodzę do wniosku, że w zasadzie minusy znacznie przeważają pozytywne aspekty fazy.

Peace

 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2021
design: Metta Media