Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

odłączenie się od ciała i podróż między wymiarami

odłączenie się od ciała i podróż między wymiarami

Przebieg:

Siedzimy z K w pokoju i patrzymy na salvię stojącą na oknie, stwierdzamy zgodnie, że można dziś jej spróbować, bierzemy pakiecik z listkami i dosłownie ociupinkę ziółka (po jednym buchu ziółka nie czuć w ogóle tego okropnego smaku SD), nabijamy lufkę, spalamy po 2 buchy, czekamy 5 min i odpalamy naszą kochaną Lady S.

1 buch

Czuje jak powoli spływam po dymie, palimy dalej, następuje niekontrolowany wybuch śmiechu, po chwili stwierdzam, że jakieś dzieci są u nas w domu i pytam kumpli dlaczego zaprosili dzieci, oni mówią, że to dzieci na placu zabaw. Pomyślałem, że to mój plac zabaw, co oczywiście nie było prawdą, a mnie wydawało się jak bym mieszkał w domu jednorodzinnym z placem zabaw obok (tak naprawdę byłem w bloku na 1 piętrze a na placu zabaw były jakieś dziewczyny). Przy nabijaniu kolejnych lufek czuje się jak bym dozował nam święty proszek i oczywiście entuzjastycznie opowiadam o tym moim towarzyszom (proszek; ponieważ szałwia była niestety mocno pokruszona). K doszedł do wniosku, że „to kopie tylko przy pierwszym buchu”. Mówię mu, że to tylko takie wrażenie bo pierwszy jest najmocniejszy. Ale on stwierdza, że chce rozpalać więc mu dałem, a przy następnej lufce myślałem, że odpala już z 10-ty raz.

Więc wziąłem od niego lufkę, ściągnąłem solidną chmurkę dymu, po chwili stwierdzam, że jestem spocony, ale jest to tak nie do końca moje ciało; ja jestem tylko duszą obecną w jakimś ciele, i że to ciało składa się z poszczególnych powłok. Ta wierzchnia (skóra) wydziela całe litry potu, po prostu tracę poczucie ciała i staje się odrębną duszą nie połączoną z ciałem, tylko akurat tam przebywającą. Oznajmiam to kumplom, którzy oczywiście nie wiedzą o co chodzi.

Idziemy do pokoju. Kumpel puszcza muzykę, a ja myślę o tym, co działo się w kuchni i dochodzę do wniosku, że to nie moja kuchnia tzn. na początku była moja ale później przekształciła się w pewnego rodzaju wehikuł, który przenosił mnie po kolei do wyższych wymiarów i kiedy to przenoszenie się skończyło to zamiast kuchni byłem w jakiejś przebieralni dla sportowców. R stwierdza, że chce zapalić z K, więc ponownie idziemy do kuchni. Wydaje mi się jakby to trwało już godzinami, ale po spojrzeniu na zegarek uświadamiam sobie, że to dopiero dziesięć minut.

Pierwsza lufka idzie w obieg, a ja stwierdzam, że już lepiej nie palę bo jestem prawie trzeźwy (co nie jest prawdą) i niech lepiej jak już tak zostanie. Ale przy drugiej lufce się dołączam, a trzecią rozpalam ja.

Stwierdzam, że zrobię sobie herbatę. Po chwili patrzę się na czajnik i nie wiem o co chodzi .... czemu wylatuje z niego para wodna xD, R z K idą do pokoju, słuchają muzyki, wracam z kuchni i stwierdzam, że ciekawie będzie zapalić na pół sekundy światło, robię to. R się tego przestraszył ale uznał, że to fajna zabawa i cały czas bawiąc się włącznikiem zaczyna tańczyć z K, rzeczywiście wrażenia są niezapomniane ale stwierdzam, że zepsują mi lampę (wydawało mi się że robią to już całe wieki) w końcu przestali to robić, a jak zaświeciłem światło i zauważyłem, że R stoi nieruchomo jak posąg. Nie reagował na żadne bodźce. Trwało to około pół minuty, po chwili patrzę na podłogę, a R mówi, że jest świnią; zaczyna chodzić na czworaka i kwiczeć, dołącza do niego K, ja też chce dołączyć ale stwierdzam, że to jednak głupie. Wchodzę do łazienki i zaczynam krzyczeć, że nie wiem gdzie jestem, naprawdę to miejsce mogło być każdym miejscem na ziemi, w ogóle go nie identyfikowałem z żadnym istniejącym miejscem, tylko ciemność i bezkres, zupełnie jakbym był w kosmosie i przemierzał ten bezmiar.

Kiedy R przechodzi koło łazienki wyskakuję na niego żeby go wystraszyć, on w ogóle nie reaguje, ale po chwili wstaje z podłogi i stwierdza, że wystraszył się na śmierć. Kiedy mówię mu, że w ogóle na to nie zareagował, był zdziwiony.

Idziemy do pokoju i R włącza pornola, niesamowite jak można było się w niego wczuć, ja cały czas przeprowadzam przemyślenia nad tym gdzie jestem, i że chwilę wcześniej byłem niby tu, ale jednak gdzie indziej, jakby po prostu przeniesiony w inny wymiar gdzie niby wszystko tak samo wygląda ale jednak jest inne(żeby zrozumieć trzeba to przeżyć na własnej skórze, naprawdę nie do opisania słowami), siedzimy sobie tam chwile i ogarnia nas wielkie rozleniwienie, trip powoli odchodzi.... ;)

Ogólnie doświadczenie dało mi bardzo wiele do myślenia i ujawniło prawdziwą moc salvii, przekonałem się również że SD to coś więcej niż zabawa, to prawdziwe doświadczenie duchowe.

Pozdrawiam :)

Ocena: 

Odpowiedzi

"SD to coś więcej niż zabawa, to prawdziwe doświadczenie duchowe."

tia... i cały trip chodziłeś z pokoju do kuchni i oglądałeś pornola. Zajebiste duchowe doświadczenie.

;]

Salvinoria

Po SD oglądaliście pornosa i łaziliście po domu... marnotrawienie tego cudu natury :/
To się pali najlepiej samemu w swoim pokoju i przy swojej muzyce! Wtedy poczujesz moc drzemiącą w SD.... a nie to co Ty zrobiłeś :/ A że trwa krótko należy to dobrze wykorzystać....

Wiele tego...

Jeśli czytał byś dokładnie to byś wiedział że moje nastawienie jest głębsze a to co robił mój kumpel to nie moja wina

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media