Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

muzeum świadomości

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
1 kapsułka (kompozycja z iMAO i DMT)
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Pozytywnie, ciekawość tego "co mi dziś pokaże DMT".
Cel: Przesłuchać album Shpongle - "Museum of Consciousness"
Miejsce: Niewielkie mieszkanie. Podróż w samotności
Wiek:
22 lat
Doświadczenie:
THC, DXM, DMT

muzeum świadomości

Trzecie użycie DMT - tym razem w samotności. Jeśli chodzi o doświadczenie poprzednie być może pojawi się oddzielny trip raport.

Spędziłem dobre kilka minut patrząc na szklankę wody i leżącą obok kapsułkę. Wahałem się - jak zawsze. Doskonale wiedziałem, że doświadczenie będzie potężne. W końcu zdecydowałem się(T = 19:13), a następnie wypiłem jeszcze jedną szklankę wody. Zgasiłem światło i zapaliłem dwie świece. Zapisałem aktualną godzinę na kartce i czekałem w skupieniu na wejście. Z głośników sączyła się jazzowa muzyka. Po dziesięciu minutach poczułem znane już "odurzenie". Jeszcze przez kilkanaście minut nie działo się nic szczególnego. DMT za każdym razem atakuje mnie trochę z zaskoczenia - długo długo nic aby momentalnie wrzucić ciało i umysł w sam środek potężnej psychodelii. 

Przez cały czas miałem wrażenie, że mam kilka umysłów chcących robić coś innego, myśleć o czymś innym ale też odczuwać zupełnie inne emocje.

Wstałem na chwilę, by się czegoś napić. Napełniłem szklankę, a dźwięk nalewania do niej wody wzbudził we mnie bardzo pozytywne odczucia. Wypiłem pierwszy łyk, a następnie drugi po czym moja świadomość przesunęła się. Czułem się jakbym znajdował się w środku tej szklanki. Widziałem szkło wokół siebie. Po jej odstawieniu świadomość wróciła na miejsce. Zdziwiłem się, że szklanka nie została upuszczona.

Chciałem sprawdzić co się stanie gdy zostanę w kompletnej uważności. Usiadłem wygodnie, a już po kilku sekundach poczułem prawdziwa ciszę. Scalony ze wszystkim co było. Patrzyłem na zasłony wyglądające niczym płytki drukowane przenikane przez czystą energię. Cisza stawała się potężniejsza z każdą sekunda. Zaryzykuję stwierdzenie, które wtedy wydawało mi się perfekcyjne: "Cisza stawała się głośniejsza". Doświadczenie tej ciszy było przyjemne ale też przerażające - nie spotkałem się z tym nigdy wcześniej. Stan bez myśli, w którym nic nie mogło mnie rozproszyć.

Często wiele rzeczy rozśmieszało mnie do granic możliwości. Stan euforii był tak wysoki, że szersze otwarcie ust z powodu śmiechu było fizycznie nie możliwe, chociaż bardzo chciało się to zrobić. Śmiech zamieniał się w łzy. Morze łez. Wiedziałem, że ten stan nie będzie trwać wiecznie. Smutek i radość na równym poziomie. Wszystko musiało być w pełnej harmonii.

Przygotowałem muzykę tak jak planowałem to przed podróżą - Shpongle - "Museum of consciousness". Tytuł tej kompozycji jest strzałem w dziesiątkę. Zostałem wrzucony w szereg przepięknych stanów świadomości, emocji, sposobów myślenia i postrzegania. Przez większość czasu leżałem na łóżku. Znaczna ilość moich życiowych "problemów" stała się niczym, a wiele wizji zawsze pokazuje jakieś rozwiązanie. To jeden z powodów, dla których cenię sobie DMT.

Będąc szczęśliwym posiadaczem "psychodelicznego" instrumentu jakim jest didgeridoo poczułem ogromną potrzebę zagrania na nim. Szybko wziąłem je do ręki i zagrałem pierwszy dźwięk. Cała rzeczywistość wibrowała z identyczną częstotliwością. Zagrałem dłużej i poczułem się kompletnie scalony z tym instrumentem. Jeden zamknięty mechanizm - tworzący i odbierający dźwięk. Nie da się opisać tego doświadczenia tak, aby ktoś z zewnątrz wiedział o czym mówię. Być dźwiękiem, być instrumentem, być energią - wszystko jednocześnie.

Tym razem moje zainteresowanie skupiło się na tym co widzę przy otwartych oczach. Krawędzie przedmiotów powieliły się, a każda z nich pulsowała innym kolorem. Nastąpiło to w momencie, gdy z głośników sączyły się wyłącznie dźwięki dzwonków.

Wstałem by się trochę rozruszać. Wyjrzałem przez okno, a gdy skupiałem się na drzewach układały się w przepiękne roślinne fraktale - identyczne jak przy pierwszym doświadczeniu.

Pod koniec przesłuchałem jeszcze klika fragmentów Entheogenic aż do całkowitego zaniku wizji. Podróż zakończyła się ok. T + 03:30

Doświadczenie za każdym razem jest tak silne, że przez jakiś czas czuję się nieziemsko spokojny. Wychodzę jednak z założenia, że 80% rzeczy, które widziałem, słyszałem i czułem po prostu nie jestem w stanie opisać słowami, co wydaje się być naturalne dla doświadczeń psychodelicznych. Postrzeganie czasu zostaje znacznie zaburzone, gdyż pod koniec podróży zawsze mam wrażenie że minęło np. dziesięć godzin, gdzie w rzeczywistości były to niecałe cztery.

Ocena: 

Odpowiedzi

Możesz podać dawkowanie imao oraz dmt? 

Niestety nie mam info o proporcjach tej mieszanki.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media