Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

mirystycynowe myśli

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
1/3 kubka cacauatl zalanego wodą, 1 piwo vol. 3%,, 1 opakowanie gałki muszkatołowej (10 g).
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Set: Chęć psychodelicznego pozytywnego przeżycia, lekki smutek spowodowany wyjazdem ukochanego, zrelaksowana w domu, chęć tworzenia sztuki.
Setting: Domowe zacisze, spokój, samotność.
Wiek:
20 lat
Doświadczenie:
Bieluń - 1 raz; tytoń - dawniej często, teraz nie palę; alkohol - dość często, najczęściej piwo; marihuanna - średnio raz na tydzień; hasz - 1 raz; gałka muszkatałowa - trzeci raz, drugi udany; kodeina - cztery razy, wszystkie nieudane; pseudoefedryna - kiedyś często, w dawkach 360 mg; DXM - 1 raz; clonazepam, relanium - 1 raz; kawa - codziennie kubek; cacauatl (kakao) - od niedawna w dużym stężeniu.

mirystycynowe myśli

Dnia dzisiejszego (20.09.) musiałam pożegnać mojego narzeczonego, który wyjeżdżał beze mnie do wujka. Wiele spraw się złożyło na jego samotny wyjazd, w tym także nasze kłótnie. Dzisiejsza kłótnia jednak doprowadziła nas do konsensusu, jednakże wyjazdu nie dało się odwołać, więc świeżo pogodzeni, musieliśmy się pożegnać na trzy dni. Smutek i tęsknota naprowadzały mnie na głupie myśli, ażeby znaleźć pocieszenie w PST. Jednak po dłuższym namyśle postanowiłam tego nie czynić, gdyż sobie i mojemu ukochanemu obiecałam, że będę sobie sama radziła ze złymi myślami. Więc poczułam chęć do przeżycia dziś czegoś nowego, by wyżyć się artystycznie przy pomocy gałki muszkatołowej. Ruszyłam więc do sklepu... ;)

Godzina 15:00 - Spożycie całego opakowania gałki muszkatołowej (10 g), popijając sokiem grefrutowym.

Godzina 15:20 - Załatwienie kilku spraw, powrót do domu.

15:30 - 19:00 - kompletny brak odczuć, zapewne tak długo mi się ładowała (dwie godziny wcześniej jadłam spory posiłek), po godzinie 17:00 zaczyna mnie swędzieć skóra (co jest u mnie charakterystyczne dla gałki, jak i DXM)

19:30 - przypływ pozytywnych myśli, nieposkładanych, zagmantwanych (jak po marihuanie). Dziwne odczucia w całym ciele (ni to "niewygodny mięsień", ni to sztywnienie nóg). Suchość w ustach i ściśnięte gardło, jednakże nie przejmuję się tym, jak za pierwszym razem z gałką.  Duża gastrofaza :)

20:00 - zjadam przepyszną kolację i zabieram się za tworzenie różnych rzeczy. Raz robię zdjęcia, raz maluję, raz tworzę wierszę. Czuję przeogoromną wenę, podsysaną nietypowymi pomysłami, "psychodelicznym" myśleniem. Rozkminiam na wiele tematów, przeżywam wręcz euforię "odgadując zagadki życia" :). Jednakże pamięć krótkotrwała jest zaburzona, więc zapominam o czym myślałam. Radość i ekscytacja z możliwości wyżywania się artystycznie.

21:45 - pisząc właśnie ten trip raport. Widzę dość spore różnice w moich dwóch gałkowych przygodach. W poprzedniej zjadłam niemalże na pusty żołądek z rana (8:00), a teraz spożyłam trzy godziny po posiłku, jednakże w obu popiłam sokiem grejfrutowym. Pierwszy raz ładowało się z półtorej godziny, teraz około czterech. Wcześniej faza była bardzo intensywna, mocno fizyczna (przypływy fal gorąca, ogromne zmęczenie, suchość w ustach, obolałość mięśni), teraz bardziej w głowie, bardziej psychodeliczna, mniej męcząca, subtelniejsza. Właśnie myśli mają nieustanną gonitwę, powieki stają się ciężkie, a ciało zmęczone. Myślę, że kiedyś jeszcze spróbuję podróży z gałką, jednakże to za kilka(naście) miesięcy. Choć i tak z dzisiejszej (jeszcze trwającej w zasadzie) podróży jestem bardzo zadowolona. To lecę dalej w przestrzeń, przeskakując po pagórkach myśli :)

A tu wstawię moją małą twórczość:

Mirystycynowe myśli
by ~Elvis Presley

Tak coś czuję
Że wszystko jest jednością
I że tak właśnie miało być
Tak coś czuję
Że żyć da się tylko miłością
Uczuć swych tak nie kryć
Tak coś czuję
Że żałować będę nie raz
Pluć przez lewę ramię
Tak cos czuję
Że przytłacza mnie życia głaz
Już mnie w krzyżu łamię
Tak coś czuję
Że siły więcej i więcej potrzebuję
Stoi tuż przy mym boku
Tak coś czuję
Że sama takie barwy maluję
I zatracam się w amoku

Ale jak tylko Ciebie chcę poczuć
Mój umysł nie da mi odczuć
Daję sobie nowe usprawieliwienia
Lecz nie ma tu za bardzo do myślenia
To tylko fikcja, taka projekcja
Bolesna życia lekcja
Odgarnąć te myśli jak czerwoną kurtynę
Zamieść z podłogi długą rutynę
I wystąpić na swej scenie
Widząc dobre zakończenie... 

 

Pozdrawiam podróżujących! 

Ocena: 

Odpowiedzi

naprawdę fajny raporcik ;) troche zmienił moje zdanie na temat gałki, a ten wiersz świetny!

 

elo

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media