Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

kostka rubika

detale

Dawkowanie:
Około 100mg ekstraktu 15x
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Późny marcowy wieczór, mieszkanie, towarzystwo dwóch zaufanych ludzi. Ciekawość, chęć wyrwania się poza codzienność.
Wiek:
24 lat
Doświadczenie:
Wtedy: kofeina, alkohol, MJ, mieszanki "ziołowe" (Spice'y).

raporty angry.fejd

kostka rubika

Prolog

Opisywane dalej doświadczenie miało miejsce w 2009 roku kiedy roślina ta była legalna. Ja rocznikowo miałem 24 lata i był to czas kiedy reprezentowałem stricte konsumpcyjne podejście do używek, ot, mam dostęp do czegoś nowego to przyjmę (podkreślam: konsumpcyjne, nie lekkomyślne). Do dziś wiele się zmieniło, bogatsze doświadczenie i podejście przede wszystkim, wspominam o tym i jako pierwszą raportuję tutaj szałwię bo chyba od tej rośliny, od tego właśnie doświadczenia zacząłem inaczej myśleć o substancjach.

Set&Setting:

Późny wieczór końca zimy, mieszkanie w bloku, 9-te piętro, wygodna kanapa (leżę w ten sposób, że patrzę w okno). Dwoje zaufanych ludzi jest ze mną, palimy każdy po kolei. Chill, ciekawość, chęć wydostania się poza codzienność, nastrój nieco nostalgiczny.

 

Trip

Podpalam ekstrakt w lufce zapalniczką żarową, zaciągam się i trzymam dym w płucach przez około 10 sekund. Wypuszczam dym i czekam na efekt, choć przyznaję że na podstawie dotychczasowych doświadczeń spodziewałem się po prostu odmiennego stanu przy zachowaniu świadomości, ale po krótkiej chwili świat który obserwowałem zaczął "pękać" na piksele...

Przypomnę, że leżałem na kanapie wpatrując się w okno za którym sterczały szczyty innych bloków na tle granatowego nieba. Świat swoją konstrukcją zaczął przypominać tytułową kostkę Rubika, składał się z kolorowych sześcianów. Nie jestem do końca pewien czy zamknąłem oczy czy też dalej obserwowałem przestrzeń ale w pewnym momencie te szcześciany zaczęły formować ogromny wir, tornado i w tej jednej chwili nie byłem już sobą.

 

Tzn. nie wiedziałem kim jestem a co gorsza, gdzie i kiedy jestem. Pierwsza wizja to spacer po korytarzu w wieżowcu, takim peerelowskim molochu końca lat 80-tych, na klatce schodowej stoją rośliny typu fikus, jak to zwykle na takich klatkach. Zatrzymuję się przy jednej z roślin i wspomnienia zaczynają mnie uderzać, chotycznie, nie jestem w stanie wyodrębnić osób które się w nich pojawiają (babcia mieszkała w takim właśnie bloku) jednocześnie mam poczucie teraźniejszości, niejasnej ale wiem że istnieje coś takiego jak "teraz". Co więcej jestem przekonany że wszystko dzieje się w przyszłości. To poczucie przebywania w trzech czasach na raz jakby strąciło mnie na ułamek sekundy do pokoju. Ale nie miałem nawet pojęcia w jakiej pozycji w danym momencie znajduje się moje ciało.

Wszystko nadal było chotycznem kłębkiem klocków na które rozpadła się rzeczywistość, najczęściej przebijały się jakieś strzępy wspomnień, ewentualnie marzeń i planów, a poczucie zagubienia w czasie i przestrzenie nie zanikało.

Powoli świat zaczynał się rekonstruować, sześciany układały sie w kształty które zapamiętałem w chwili kiedy odpalałem lufkę. Nagle własną osobę ujrzałęm jako zbiór danych na papaierze: imię, drugie imię, nazwisko. Wiek? Miejsce urodzenia? Pal to licho, gdzie ja jestem?

 

Bardzo powoli świat odbudował się, czułem już jak serce agresywnie zachowuje się w piersi a skóra wilgotna była od potu. Jakbym wrócił z jakiejś naprawdę trudnej podróży. Zacząłem zbierać wiedzę o sobie do kupy. Imię, nazwisko, imiona ludzi którzy są ze mną. Piękna rzecz, powrót do samego siebie. Zdajesz sobie nagle sprawę kim jesteś, tak po prostu, nie mam tu na myśli jakiś filozoficznych rozkmin, identyfikujesz siebie, miejsca, wspomnienia, plany. W jakiś sposób zaczynasz to doceniać, nie chcesz tak po prostu od tego wszystkiego odpaść. Jeszcze chwila introwertycznej jazdy na ten temat i już jestem na ziemi.

 

Przez kilka następnych dni kiedy jeździłem (naprawdę długą trasę) autobusem na wydział śmiałem się sam do siebie, mimo wszelkich przeciwności cieszyłem się, że jestem sobą :D

 

Epilog

Tak intensywne doświadczenie pozwoliło mi zaakceptować siebie, nie to że wcześniej miałem z tym jakiś problem ale, kurczę, jestem tu i teraz! Jest fajnie!

Podejście do podobnych doświadczeń też uległo zmianie. Zasadniczo, chęci poznania nowego zrytualizowałem i celebruję każdą substancję.

Szczerze żałuję, że o szałwię obecnie jest tak trudno ponieważ ciekaw jestem tego doświadczenia po 3,5 roku tak bogatych w różne wydarzenia...

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media