Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

kodeina - 345 mg

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
345 mg
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Dobry humor, delikatny stres przed nową dla mnie tak, dużą dawką,sam w domu.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Mj(kilkadziesiąt razy), Kodeina(często), Hydroksyzyna(raz, 2tabletki),Hash(raz, jogurt, słabo), Alkohol(czasem),Tytoń(czasem).

raporty codeine420

kodeina - 345 mg

Trip z późnego wieczora 11.08.18 - pisze dzień po.Age 17.

 

Siedzę wieczorem sam w domu, cały dzień planowałem zarzucić thiocodin który został mi po ostatniej wyprawie po aptekach, zostało mi dokładnie 23 tabletki, każda 15 mg kody, więc 345 mg,zastanawiałem się jednak czy podzielić to na dwie porcje czy zjeść wszystkie na raz tego dnia. Ostatni raz zjadłem o 16.10 i specjalnie nic więcej nie jadłem, wachałem się cały czas czy zjeść wszystko na raz, zdecydowałem się jednak tak zrobić.Muszę nadmienić że za zwyczaj jem 150 mg, a jedynie raz - ponad miesiąc temu zjadłem 20 tabletek thio co daje 300 mg, lecz najpierw 10 potem po przerwie 5 i po kolejnej przerwie znów 5.

 

Najpierw napisze co nabazgralem na kartce podczas, tripa, lecz nie ma tam dużo moich odczuć więc oprócz tego napisze już na chłodno co czułem. 

 

23:45 - Wypiłem szklankę ciepłej wody, zarzuciłem 23 pillsy, popijając je gazowaną wodą, z braku jogurtu wypiłem też szklankę mleka żeby pomóc żołądkowi. 

00:05 - Pierwsze efekty, świat zaczyna wyglądać już nieco inaczej. Leżę po ciemku nielicząc lampki, leżę na łóżku z telefonem i słucham trapu odpalonego na komputerze. 

00:10 - Muzyka staje się inna niż zwykle, piękna. 

00:23 - Załącza się reakcja hitaminowa ..

00:40 - Jest pięknie! 

01:06 - Zrobiło mi się bardzo mdło, to chyba peak. 

01:15 - Jest mi mdło, żeby czuć się swobodniej zdjąlem spodenki i koszulkę. 

01:23 - Podchodzę do lustra - oczy zombie, dość małe źrenice 

01:40 - Mdłości przeszły, czuję się cudownie, nie martwię się w ogóle przyszłością, wszystko musi być dobrze, wszystko doceniam. 

02:00 - Robię się trochę śpiący. 

02:34 - Jestem już bardzo śpiący. 

02:42 - Dalej czuje się mdło ale już mniej, zamykają mi się oczy, słucham w tle yt na telefonie ale powoli zasypiam, chyba spróbuje zaraz iść spać. 

02:55 - Mdłości prawie ustały. 

03:03 - Trip już dobiega końca, świetny humor został, wszystko nadal wydaje się być dobrze, nadal nie martwię się przyszłością ale najwazniejsze efekty mijają. 

03:11 - Byłem śpiący ale już nie jestem. 

 

*Musze przyznać że napisałem bardzo ogólnie i nie jestem w stanie dokładnie opisać tego pięknego uczucia dla kogoś kto z kodeiną nie miał do czynienia*

 

Taak, i tutaj pisze juz z pamięci, zasnąłem jakoś po godzinie piątej, rano kiedy wstałem czułem się -fizycznie- bardzo źle, bo psychicznie czułem się nadal świetnie, choć nie jest to już ta cudowna euforia. Bardzo bolał mnie brzuch i kiedy próbowałem wstać choć na chwilę strasznie chciało mi się wymiotować, w końcu nie wytrzymałem i musiałem się zhawtowac, razem 2 razy. Trochę to pomogło ale nie do końca. Ogólnie cały dzień trochę bolał mnie brzuch, ale szczególnie rano, bardzo mocno. Domyślam się że odpowiedzialny za to był sulfogwajakol zawarty w thiocodinie, możliwe tez ze był to brak leku antyhistaminowego, który powinienem był wziać. No właśnie - antyhistaminy, następnym razem nie biorę kody w takich ilościach bez antyhistaminy. Oprócz tego że pomoże w swędzeniu to również w mdłościach, właśnie dlatego zachodni raperzy piją tyle Leanu i nic im się nie dzieje, przez prometazyne, która jest antyhistaminą i dodatkowo wzmacnia działanie kodeiny. Następnym razem nie biorę kody, a tymbardziej w tak dużych ilościach bez antyhistaminy, jeśli to nie pomoże to oznacza że problemem jest sulfogwajakol,ogólnie postaram się przerzucić na antka całkowicie. Ogólnie było świetnie, pomimo złych efektów fizycznych, przez cały czas psychicznie czułem się świetnie, muszę jeszcze powiedzieć że chwilami obraz bardzo mocno mi się rozmazywał,a kiedy próbowałem wstać bardzo ciężko mi się chodziło,a kiedy spojrzałem się na rażące światło od razu chciało mi się wymiotować. Ogólnie bez antyhistaminy nie jadę, i jebać sulfogwajakol! 

 

 

 

 

 

 

 

Ocena: 

Odpowiedzi

18 lat i już wpierdolony w kodeinę... Masakryczne jest to jak młode osoby spierdalaj sobie życie po sam jego kres. To gówno zostanie z tobą już do śmierci.

Naradzie przeżyłeś 18 lat.... Pomysł ile to czasu było... Pomysł ile czasu uważasz się za dorosłego, rok?.... I pomysł że właśnie zaczyna się początek prawdziwego życia... A ty już jesteś w prawie nieodwracalnej dupie. 

Minie 60 lat tego dorosłego życia.... A w kodeksie ciągle będziesz wjebany... 

Ja pierdole. Szkoda gościa.

Ale ogólnie to zawsze beka z tych "pięknych historii". Poprostu czytam i że śmiechu się zwijam. 

Kurwa no jakimś cudem jednak nie wziąłeś mniej tylko więcej niż zwykle... "AKURAT" kurwa zostało xDD

Przy kodzie ciągle takie magię się dzieją, potem nagle zostanie 30, 40, 50, 100.... Zawsze kurwa przypadkiem. Dobrze to znam.

Zdaje sobie sprawę że opiaty to poważne gówno ale nie czuję sie uzależniony, raz na tydzień mam ochotę na kode, to biorę, czasem częściej, czasem raz na miesiąc, nie ma reguły ale nie jestem uzależniony. I tak miałem wtedy akurat tyle więc wzięłem tyle, potem wróciłem do 150mg, wzięłem od tego czasu że 2 razy i kody nie jem już ponad tydzień i w ogóle nie mam na to ochoty, niemniej masz dużo racji i mam zamiar z tym skończyć. 

Pisałem to tutaj 1000 razy i nie chce mi się znowu przytaczać całego mechanizmu uzależnienia.... ale po którce napiszę że kurwa właśnie o to w tym uzależnieniu chodzi... że użytkownik NIE wie do samego końca że jest wjebany. Przykład ja: dziennie wpierdalałem 60 tabletek ale i tak w 100% byłem pewny że wcale nie ma źle i że nie mam z tym problemu.... i to nie jest kurwa ściema, czy śmieszne... tylko realnie swoim mózgiem wierzyłem w to i nie było dla mnie dziwne wpierdalanie tego tak często..

Uzależnienie postępuje wolno ale przez cały jego okres wydaje się że wszystko jest ok i wierz mi jeden trip nawet jak by to było raz na 2 miesiące to jest kurewnie dużo w przypadku opiatów... zresztą zobaczysz za kilka lat... nie myśl że będziesz odrazu napierdalać takie ilości... to się dzieje powoli, z roku narok, potem z miesiąca na miesiąc, potem raz na 3 tyg. potem raz na 2 potem przerwa żeby pokazać sobie że jest ok. Miesiac później znowu, dwa tyg później znowu... przecież to nic w porównaniu z tym co wjebani, no to za 2 tyg znowu, po 2 takich miesiącach próbujesz raz zamiast 2 tyg przerwy... raz na tydzień... potem przystopowanie żeby pokazać sobie że lajt i wjebanie siemnie nie dotyczy, mija miesiąc, i znowu tylko teraz odrazu raz na 2 tyg... z próbami tydzień po tygodniu... potem znowu jakaś przerwa i tak leci aż przekonasz się do tego żeby brać tylko jak stanie sie coś dobrego zeby się nagradzać... np. jak sięnauczę to wezmę i tak co tydzień jakaś dobra robota w pracy/ocena w szkole i bierzesz bierzesz, potem jakoś częściej robisz wiecej w domu.... nagradzasz się za ciężką pracę i jest wrażenie że wszystko jest ok bo kiedyś się nie chciało uczyć a teraz są chęci do nauki i robienia ciężkiej pracy... a dodatkowo nagradzam się kodeiną i tak leci już 2x w tygodniu...

Następnie przychodzi czas kiedy jest chujowo... dziewczyna zerwała, z pracy wyrzucili, studia przerwane... źle się czujesz.... ale w głowie wiesz że ludzie napierdalają po 60 tab dziennie więc co to jest wziac trzeci raz w tygodniu.... 

I tak minęły 4 lata, jesteś na etapie 3x w tygodniu ale wszystko jest ok... dla pewności zrobię przerwę cały miesiac... kurwa wytrwałem ALE BARDZO NIE JESTEM WJEBANY. No to powrót 3x w tyg... ale jakoś tak wieczorami fajnie więc 4 x tyg... a jak już 4 to zrobię od poniedziałku do piątku i weekend wolny żeby nie przesadzać... no i ok leci tak sobie roczek, dla pewności znowu przerwa... nie ma źle wszystko wporzo no to go wracamy przecież... ta kodeina mnie leczy... kiedyś nir pracowałem a teraz robię za 10 osób i mieszkanie zawsze czyste... oceny same piątki, w pracy najważniejsza osoba....

Reszty już mi sięnei chce symulować ale tak jest w 90%... tylko inne wymówki inne zachcianki... ale przebiega to dokładnie TAK SAMO u wszystkich.

Kurwa miałem się nie rozpisywać a tu chuj

Nakurwiam i piszę pod każdym raportem z opio i nakurwiam i ostrzegam i tłumaczę, taką jakoś tutaj rolę na NG przyjąłem różnie ludzie reagują ale ze wszystkich z którymi pisałem TYLKO jedna rzeczywiście sie zastanowiła. Wszystkich wkurwiam by potem śmiaćsiez nimi z tego że wjebali się i że koniec życia heh

Wszyscy inni za wszelką cenę próbowali mi udowodnić że jest ok i że pierdolę maniany, nie widząc tego jak bardzo śmieszne są wymówki tych że osób odnośnie tego czemu biorą hehehe

Ogólnie mnie to zawsze śmieszy... bo widzę jak ja bardzo byłem ślepy w tym etapie... i wiem że te moje pierdolenie i tak nic nie da... a wjebać i tak się wszyscy wpierdolicie.... bo to kurwa jest opioid... TWARDY naroktyk to nie jest dla śmiechu powiedziane... to jest przejebany kurwa niszczący latami w bardzo wolnym tempie przejebany narkotyk. To nie jest zabawka... na jaką wygląda... taka miła przyjemna fazka na luzie hehe

Kurwa ludzie dajcie se siana :D

Biorę kodeinę raz w tygodniu, czasem częściej. Nie jestem uzależniony xD Mistrz:-) 

WziĄłem!

To tylko sen samoświadomości.

Chciałem powiedzieć, że raz mogę brać przykładowo 3 dni z rzędu, a innym razem nie brać miesiąc i nie mam z tym NAJMNIEJSZEGO problemu.Jednak przeczytałem jeden raport chackena i faktycznie chyba przestanę brać albo ograniczeń kode do minimum żeby ten stan rzeczy sie nie zmienił 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2018
design: Metta Media