Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

...kiedy umysł śpi...

detale

Apteka:

raporty evan k.

...kiedy umysł śpi...

Set & Setting: Ciepły, sierpniowy wieczór, działka nad morzem, warunki wprost idealne.

Dawkowanie: 15 tabletek, zażytych "ad hoc", gdyż po długich doświadczeniach z DXM tak mała ilość piguł w przełyku wydaje mi się śmieszna=P

Doświadczenie: DXM(b. wiele razy), Dimenhydrynat(1x), Benzydamina(1x), THC(b. wiele razy), MDMA(kilka razy), Amfetamina(kilka razy), Bromo-Dragonfly(1x), LSA(3x), oraz wszelkiej maści "dopalacze"

Wiek: 20 lat

Waga: 73kg

Z Avio był to mój drugi raz, ale ponieważ o pierwszej próbie więcej słyszałem, niż pamiętam, postanowiłem ponownie zabrać się za tę substancję, tym bardziej, że czuję w niej dosyć duży "potencjał". Ponieważ okazja nadarzyła się podczas letniego wyjazdu, stwierdziłem, że moment jest idealny. Razem ze mną na wspomnianym obiekcie znajdowała się także moja dziewczyna, oraz zaprzyjaźniona para, wszyscy poinformowani o moim zamiarze. Nie przedłużajmy więc.

T+0: "Get ready" Wraz z nastaniem, jakże oczekiwanego wieczoru, zażyłem 15 tabletek. Reszta towarzystwa udała się do altanki, ja natomiast na wjazd czekałem siedząc na trawie przed domem, słuchając muzyki.

T+20: "It's to begin!" Zaczęło się! W momencie, w którym próbowałem wstać, poczułem niepokojącą miękkość bytu, oraz pewien strach. Możliwe, że był to strach przed nieznanym, możliwe też, że wystraszyłem się tego, jakie obrazy, może kreować mój nieco nerwowy umysł.

T+25: "Flying Carpet" Udałem się do domu. Oczywiście, zaczęły się, jakże wszystkim znane, pytania o treści "i jak?". Ponieważ, mówienie odbierałem jako niezbyt przyjemne, odparłem tylko coś w rodzaju "Ok, tylko nie chce mi się mówić". Poza ogólnym "zmęczeniem" nie odczuwałem na razie nic konkretnego. Spojrzałem na dywan... "O Boże! Na tym dywanie rozgrywają się bardzo ważne wydarzenia! Toczy się bitwa o losy świata! Nie, nie, to niemożliwe, masz głupie schizy!" Nie wiem czy wewnętrzny monolog brzmiał dokładnie tak samo, ale znając siebie, wiem, że mógł tak wyglądać.

W końcu, przestałem przejmować się nierealnością (a nawet realnością) otaczającej mnie rzeczywistości i zacząłem cieszyć się stanem w jakim się znajduję.

T+45: "Sadako strikes back!" Siedząc w wygodnym fotelu, rozkoszowałem się halucynacjami. A to na dywanie pojawiały się nowe sceny, to w mroku pojawiały się dziwne postacie, to znajdowałem na swoich kolanach pokaźne sumy pieniędzy... W pewnym momencie przypomniałem sobie, że ostatnio oglądałem Ringu... W tejże chwili zrobiło się troszkę mniej przyjemnie. Z resztą, myślę, że niewielu osobą byłoby przyjemnie gdyby naprzeciwko nich, z ciemności wyłaniał (emerging, jezu, jakie to straszne słowo) się japoński upiór. USPOKÓJ SIĘ, USPOKÓJ SIĘ, USPOKÓJ SIĘ!!! It doesn't exist!

T+47: "How you doing?" "I co, xxx, jak luta?" Fuck, jeszcze nigdy, nikt nie powiedział do mnie tak spaniałych słów! Japońskie zjawy, sąd ostateczny na dywanie, pająki wielkości pięści, wszytko zniknęło. Niestety, odpowiedź jaka padła z moich ust, nie dość, że wywołała salwę śmiechu, to jeszcze wydawała mi się mało racjonalna. Brzmiała ona mniej-więcej tak: "Szklanka stoi na stole, a bo co?"

T+50: "Communication breakdown" Ponieważ towarzystwo (pozdrawiam!) chciało dowiedzieć się więcej na temat moich przemyśleń, rozpoczęła się regularna rozmowa. Niestety, jednostronna. Ja co prawda rozumiałem ich, jednakże oni za nic nie mogli zrozumieć mnie. Nie żebym bełkotał, co to to nie. Jednak odpowiedzi które ode mnie otrzymywali dalekie były od takich, które mogłyby paść na zadawane przez nich pytania. Może mały przykład.

-To co, idziemy jutro na plażę?

- Dobra, ale na ruszcie.

T+1h: "I must pee-pee!" Nie wiem jakim sposobem, ale jakoś przekonałem moją dziewczynę, że muszę odcedzić kartofelki. Nie chciałem wychodzić sam, gdyż odzywała się moja silna arachnofobia. Wyszliśmy. Ponieważ na działce znajdującej się "vis a vis" mnie dostrzegałem pewne ruchy, oddanie moczu, przekroczyło moje umiejętności, a udawać się głębiej w dżungle nie miałem najmniejszego zamiaru. W końcu jakoś udało mi się odlać, więc wróciłem na poprzednie miejsce zdecydowanie odświeżony, z pomysłem, by pograć w karty (nie był to dobry pomysł).

T+1h10m: "Poker face" Gra się rozpoczęła. Nie to, żebym był karcianym maniakiem, ale wyjątkowo nie podobały mi się nowe, zmienione zasady gry w "Tysiąca". Po jakimś czasie przyjaciołom udało się wytłumaczyć mi, że gramy w makao. No dobra, pomyślałem. Jak makao, to makao, trzeba było tak od razu! Dostałem karty i poczułem się jak Maverick. W mojej dłoni znajdowały się same jockery. Kurde, no fajnie, ale, że raczej nie mam duszy szulera, zgłosiłem ten fakt rozdającemu (my sweet eighteen). Niestety komisja gier i zakładów nie dała wiary mym słowom i chcąc, nie chcąc, musiałem dać im jakiś dowód. Wyciągnąłem dwie pierwsze lepsze kart i podałem.

-Przecież to jest dama i as!

-Nooo... Rzeczywiście. Ale sprawdź te! - nie chciałem łatwo odpuścić i podałem dwie kolejne.

-To jest 3 i 7. - bezlitośnie odbiło się w mojej jaźni.

-Aaa, to sorry, wiecie co, ja nie gram, bo coś mi się pieprzy.- tu zacytowałem dra Gonzo. - Idę spać!

T+1h30m: "Communication breakdown, again" W drodze do miejsca spoczynku, w której doszło do kilku poważnych spięć z powodu mojego stanu, towarzyszyła mi moja miła. Chciałem jej wytłumaczyć, że muszę jeszcze siku, jednak po (na oko) piętnastu próbach, moja lepsza połowa nawrzeszczała na mnie i udała się na spoczynek. Ja zrobiłem to, do czego nawoływała mnie fizjologia.

T+2h: "Man, I can't go to sleep!" Leżąc w namiocie, przewracając się z boku na bok, człowieka mogą najść najgorsze myśli. Szczęśliwie nie mnie. Ja czułem się dobrze, może poza faktem, że nie mogę zasnąć, oraz, że za każdym razem gdy próbowałem chwycić telefon on okazywał się czymś innym. Jednak, nie stwierdzałem większych halucynacji. O ja głupi.

T+3: "Spiders dance" Kurwa! Znowu chce mi się szczać! No dobra, wyjdę. HALT! Spójrz na światło prześwitujące przez namiot. Co to jest? Co łazi po zewnętrznej stronie namiotu? Co to jest!? CO TO JEST!!?? Pająki. I to nie małe pajączki, nawet nie wielkie włochate ptaszniki. To potwory rodem z Zakazanego Lasu pani Rowling. Żeby chociaż ich było kilka. O nie! One kłębiły się, kotłowały, a przede wszystkim chodziły wzdłuż wyjścia. Na oko było ich jakieś pół miliona. O kurwa. KURWA MAĆ!

-Kochanie, błagam cię, wstań.

-mmmmm

-Kochanie, błagam, spójrz na to!

-eeemmmm

-KOCHANIE!!!

-Co?!- odezwał się głos który mógłby skruszyć szkło.

-Spójrz, pająki, pająki, mnóstwo pająków!

-Pojebany jesteś, jakie pająki? - oczywiście nie spojrzała!

Prosiłem ją chyba z 15 minut, żeby choć spojrzała, potwierdziła. W końcu wstała, podeszła, nawet walnęła w przednią ścianę. Co z tego, skoro nawet po tym zabiegu widziałem jak te jebane potwory odskakują od jej ręki? Znowu zostałem sam. Sam. Sam. Sam. Jesteś sam, a my tylko czekamy, żeby Cię dopaść, czekamy, jesteś sam... AAA!

T+?: "Morning" Otwieram oczy. Jest jasno. Boże, jest nowy dzień. Nocne mary zniknęły. Wychodzę z namiotu. Sikam, szczam, leję. Jeszcze nigdy nie było to tak przyjemne. Palę papierosa, smakuje wspaniale. Wracam do namiotu, znów zasypiam. Budzę się ok. 10. Jest nowy dzień.

Ocena: 

Odpowiedzi

Pierwszy TR z avio a roli głównej jaki mnie przekonał aby spróbować... w przyszłym tyg sam zostanę avionautą :D Świetnie napisany, z luzem i ciekawie opisanymi wizualizacjami! Serio, na prawdę pikne to jest :)

Wiele tego...

Zaczynam wątpić w sens przedsięwzięcia zwanego neurogroove.

oddaj się nadziei.

"Szczęśliwy, kto wyrzekł się świata wcześniej, nim świat wyrzekł się jego."
Timur

A to niby czemu?

a to temu, że czytelnicy po przeczytaniu TRów na temat substancji mocno negowanej w innych opracowaniach, nakręcają się na jej używanie.

Nawet jeżeli ktokolwiek "nakręca" się na użycie "negowanych" substancji, to absolutnie nie jest to moja sprawa. Ja opisałem "swoje spostrzeżenia dotyczące użytkowania substancji psychoaktywnej" a co komu siedzi w głowie, to już jego prywatna sprawa. Jeżeli po przeczytaniu TR masz ochotę coś przyćpać (wybacz określenie) to się lepiej mleka napij, a nie bierzesz się za drugi.

nie o mnie mowa, tylko o pana który dodał pierwszy koment.

A cóz takiego złego w tym, że napisałem że spróbuję? Jakiś macie problem z tym?
Szczerze to nie wiem nawet o co tyle hałasu. Strona chyba powstała z myśla o dzieleniu się (?) wrażeniami po spożyciu pewnych substancji. Wszyscy piszą co "przezyli" a jak ktoś przyzna że dzięki TR chce czegoś spróbować to od razu napaść i wszyscy święci są.... więcej hipokryzji się nie da?

Wiele tego...

jesteś strasznie przewrażliwiony, skoro za napaść uważasz wyrażenie swojego niezadowolenia przez innego użytkownika.

to, że ktoś napisał, że dzięki TR chce czegoś spróbować, świadczy o tym, że prezentowane w serwisie treści zachęcają do ćpania, co uwaga, NIE JEST DOBRE.

Nie zachęcają bo to indywidualna sprawa czy ktoś czegoś sprobuje po przeczytaniu TR czy nie, i dziwi mnie że wywołało to taką reakcję... w końcu serwis o substancjach psychoaktywnych i co? Mozna tylko pisać jak jest "po" ? A nie można napisać że chcę wziąść? Albo ja nie rozumiem czegoś, albo trzeba w regulaminie uściliślić jakie ma przeznaczenie ten serwis...

Wiele tego...

dużo można, między innymi wyrażać swoją opinię, zrozum to. komuś, kto miał z dragami więcej do czynienia od Ciebie, nie spodobało się, że TRy zachęcają do ćpania - i to jego sprawa.

No tego nie wziąłem pod uwagę.... cóż, pozostaje mi tylko przeprosić.

Wiele tego...

Autorze na litość ćpuńską starych hipisów! Masz w doświadczeniu LSA, br-df a trip report piszesz z aviomarinu dostępnego na stacji benzynowej?

Głosuj -1

Salvinoria

A niby co to za różnica? Delirium to też inny stan świadomości. A, że tobie się nie podoba... No cóż, każdy ma swoje upodobania. LSD na początku też był dostępny w aptekach.

Substancja imho beznadziejna.
Ale opis świetny :D

Evan.k

dobiłeś mnie tymi pająkami, atak bardzo chciłam to spróbować a teraz się boje bo mam arachnofobie i nie wiem czy czasem nie zobacze pająków ale takich 2 metrowych-często mi sie śnią i skaczą wysoko za mną. :( ale chyba się przełamie.

A ma się po tym rozszerzone źrenice?

"Głos kogoś,kto jest i nie jest mną,kto szydzi, śmieje się i odzywa,gdy jest głodny, gdy wyje z żądzy.A żądza była teraz bardzo silna,zimna,spięta,skulona i sprężona, jak nigdy dotąd nieodparta,zwarta i gotowa,mimo to wciąż czekała i obserwowała."

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media