Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

głęboka podroż do wnętrza z „peruvian torch”- heavy trip!

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
ok 40-50g./na osobę Sproszkowanego suszu kory.

Substancja czynna : meskalina i inne alkaloidy w kaktusie „Peruvian Torch”+ THC
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
: Ja i mój zaufany towarzysz tripa. Wolne mieszkanie , przytulny i ciepły
pokoik. Muzyka Psybient/Psychill dłuuuuga playlista.
Wiek:
24 lat
Doświadczenie:
THC- ok.10 lat
alkochol- ok 10 lat
nikotyna- Ok. 12 lat
LSD- 7-8razy
meskalina (kaktus)- 3razy
psylocybina (grzyb)- 10-12razy
DXM- 1raz Argyreia nervosa - 1raz
Galka muszkieterów- 1raz
XTC- ( tablety)- 15-20 razy
MDMA- 1raz
Kokaina- 6-8 razy
Amfetamina (bee!)- ok.6mies.
Kodeina- 4razy
Tramadol- 2razy
Kratom- 1 raz
Top-200 (pigułka) do tej pory nie wiem co to było ( odradzam) - 1raz
Rozmaitości których nazw niepamiętanym.

Waga: ok.68kg.

głęboka podroż do wnętrza z „peruvian torch”- heavy trip!

GŁĘBOKA PODROŻ DO WNĘTRZA Z „PERUVIAN TORCH”- Heavy trip!

 Raport ten był pierwotnie mailem do przyjaciela , ale podrasowałem troszku i mam nadzieje ze nie będzie trudny w obiorze.

Dość sporo czasu nam zajęło skonsumowanie. (paskuda i  największa gorycz z możliwych). Po ok1,5godz. zaczynały się pierwsze efekty ,typu; lekkie wyostrzenie barw; wesołkowatość; ekscytacja;,jednak dopiero po zwróceniu (zyganko) , stan zaczął nabierać      głębszych barw a trip stawał się coraz to bardziej klarowny.                                                 Po wymiotowaniu dojedliśmy jeszcze sporo i co ciekawe tego już nie zwróciliśmy. Żołądek przestał protestować. Od tego momentu trip zaczął już tylko rosnąc i nabierać impetu             ( tak rósł iż miałem obawy ze mnie przerośnie,czekając cierpliwie kiedy się ustabilizuje ale hoc moment  kumulum bywa czasem srogi to nie musi trwać długo                                                    ,za to podczas sesji to jednak wieczność)

        (Godz.+2,5)              KSIĘGA 1- Wejście (w) Smoka

    Zaczynało się skromnie i powoli , lecz teraz wiemy ze nadchodzi coś bardzo silnego , nieokiełznana siła. W pokoju robi się  „ciasno” ,mój umysł  przestaje się mieścić w tym pomieszczeniu, moja percepcja domaga się większego pola do manewru, ale wiem ze to przejdzie niebawem ,tylko kiedy jest to niebawem?                                                          Oboje czujemy lekki niepokój , to przechodzi nasze oczekiwania, w ogóle się tego nie     spodziewaliśmy .Ciężko ogarnąć nie bardzo wiemy  co nastąpi.  Pojawia się obawa                 przed nieznanym , poczucie  bezpieczeństwa zostaje lekko zaburzone. Przyjaciel mówi coś do mnie jakby cala twarzą  , która mieniła się w siwo -zielone wyblakłe kolory.Raf stwierdza ze nie chciałby się znaleźć w tym momencie sam,najeżyłem się cały na sama myśl. Bardzo przytłaczające i ociężale wejście.

      Uratował nas Jelonek z obrazu :), zaczął wychodzić do nas z lasu , uśmiechał się w porozumiewawczym geście . Pokój zaczął wypełniać las z obrazu ,drzewa przyjaźnie kołysały się w nasza stronę , kolory mieniły się mozaicznie.Ot tamtej pory jelonek jest dla mnie  symbolem pozytywnej energii. Dzięki Stary!

      Leząc tak nie odczuwałem żadnych potrzeb ,nie czołem tez swego ciała, no momentami owszem i to w jakim nasileniu,ale to potem.
 Stałem się swoja świadomością, żyłem tym samym tempem co cały wszechświat. Momentami ciężko było się odnaleźć w tym gąszczu otaczającego mnie świata i jego energii. Rozpaczliwie    szukałem jakiegoś punktu odniesienia, ale na próżno, tak więc musiałem    ściągnąć   „model” siebie w jakim tu przybyłem i jaki do tej pory znalem,  zrozumiałem ze  wchodząc do tej świątyni trzeba się  „rozebrać „ do czystej     formy swojej istoty, stać się świetlista wiązka energii i niczym więcej.
   Dlatego tez przestałem próbować i odpuściłem sobie wszelkie formy interpretacji ,Pozwoliłem roślinie wejść we mnie jak głęboko tylko zechce    oddałem się temu całkowicie , zaufałem jej i zaczęła się nasza współpraca, żadna cząstka mnie od tej pory nie protestowała.

                           (Godz.+3,5)         Księga 2 -   Współpraca

 Pozwoliłem sobie się rozpłynąć zostałem dźwiękiem.    Moglem modelować  rzeczywistość. W jednym momencie
bylem w stanie obserwować kilka obrazów naraz potrafiłem odczytać dwa rożne obrazy przestrzeni, jeden widziany lewym okiem a drugi prawym ,a do tego widziałem i dotykałem dźwięku.  Zorientowawszy się ze cały czas miałem zamknięte oczy ,  resztka sil je otworzyłem i  właściwie to nie było żadnej różnicy.

Widzieliśmy swoje myśli i nietrudno było je odczytać. Nie komentowaliśmy tego gdyż dawno już zrezygnowaliśmy z werbalnej komunikacji jak tylko ona przestała mieć swój sens i jakiekolwiek znaczenie.

                              (Godz.+5) -      KSIĘGA 4– Stan doskonały

 
 Szarpały mną niesamowite wizje, nie były to omamy wzrokowe ,falowanie lub lekkie załamania obrazu te były  gdzieś na początku. Mnóstwo Postaci z mojej podświadomości krystalizowały się pod wpływem dźwięku i materializowały  , zbliżały się do mnie i dotykały mnie w jaźń i one właśnie wprowadziły mnie w stan absolutnej lewitacji zmysłów
w miejsce bez kresu gdzie wszystko odbijało się swoim echem, całość ,absolut zsynchronizowanej w każdym najmniejszym szczególe zawiesiny czasowej. Wszystko
 odbywało się w nieskończonym kwadracie. Rozkwit moich zmysłów przeszedł sam siebie i osiągnąłem nowy pułap, Stan ten nazwałem  nie aktywnością    katalizatora zmysłów.  Zrozumiałem ze zmysł jest jeden ,a mozg jako katalizator , dzieli energie i bodźce jakie odbieramy na kilka strumieni.     Zdezaktywowany katalizator
   pozwalał mi modelować sobie dźwięk dotyk , i wiele innych , moglem odczuwać je z osobna np. widzieć dźwięki czuć jego dotyk, lub po prostu odbierać wszystkie bodźce jednym zmysłem.

Oprócz całej bezkresnej psychodelii czułem niebiański błogostan i euforie, tak intensywnie ze moglem w odpowiedzi jedynie poruszać palcami u stup i ta przyjemność pozwalała mi wracać do swojego ciała od czasu do ......?  światło i energia która otaczały każdy możliwy element przenikało mnie całego ,to żyło  silnie i w nieskończoność. , rozlałem się,rozpadłem . Moje ciało wibrowało a atomy i cala materia w jakiej do tej pory mieszkałem zmieniały swa formę
   i dopasowywały się do innych tak tez stałem się wszystkim i na odwrót. Przeżyłem niekończący się orgazm przy którym to nie musiałem nawet palcem ruszyć( no może poza tym u nogi).

    Nagle nie wiem skąd i z kiedy wyłaniają się glosy połamane , niezrozumiale jak by w zwolnionym tempie okazało się ze Raff uruchomił transmiter telewizyjny  zwiotczałe, ułomne  karykaturalne postacie zaczęły wyłaniać się z odbiornika   i   dosłownie wylewać się  na ma twarz.   To było już za wiele jak na mój móżdżek, potem chyba  zacząłem urywkowo tracić świadomość , zapadałem w letargi wybudzałem się  , ale pamiętam tylko przebudzenia.

                  (Godz.+7)        Księga 3 -  Ważny aspekt tripa !

      Otóż, muzyka leciała z mp3playera podłączonego do głośników wierzy. Nagle bateria siadła i otumaniająca ciszaaaa.. nie wiedzieliśmy co jest przyczyna nagłej zmiany rzeczywistości , doszliśmy jednak ze to dźwięk jest brakującym ogniwem i szybko się tym zająłem . Podłączyłem Playera do ładowarki i znów puściłem muzykę tyle ze tym razem zapomniałem podłączyć do głośników.

   Nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to ze nawet nie spostrzegliśmy różnicy. Muzyka leciała ze słuchawek !!!!(typu do uszu).  Stalo się to gdzieś w połowie tripa i cala resztę (czyli ok6h)słuchaliśmy muzyki ze słuchawek lezących gdzieś w kacie i nie zauważyliśmy różnicy pomiędzy powiedzmy    20 000 Hz a 20khz  To udowodniło mi jak bardzo zmysły się wyostrzają na sesjach z psychodelikami.

     (Godz.+12+) -                 KSIĘGA 5 - Exodus

 Po ok 13godz. Od zjedzenia, ja lezę na dywanie nadal jeszcze wykonując ta sama czynność    ( ruszanie palcami u stup), kolega skurczony i sfilcowany leży na łózko , puszcza nas od jakiegoś czasu ale powoli . Słuch nadal wyczulony , słyszymy wodę w rurach całego budynku, glosy zza ścian, uczucie przyjemnej pustki w umyśle. Potem wstajemy całkiem weseli i pobudzeni do życia, choć zmęczone ciało o sobie przypomina.  Nie spałem jeszcze cały następny dzień lecz nie z powodu insomnii, ale ze zdumienia jak silnych wrażeń i doznań  doświadczyłem.

  Wszystko co powyżej jest oczywiście niewierna i marna kopia zaledwie małego kaska  smaku jakiego doświadczyłem. Jest to Pusty szablon ubrany w kilka slow i zdań które nie odzwierciedlają tych przeżyć i nijak się maja do całości....
      Wszechniesamowite......!!

                                                     Podsumowanie  

    Zdecydowanie najpotężniejsze przeżycie z psychodelikiem jak do tej pory.Nigdy jeszcze nie dotarłem tam gdzie zaprowadził mnie ten kaktus tamtej nocy.Nie żałuje , aczkolwiek              następnym razem zjadłbym mniejsza ilość.  Im cięższy trip tym łatwiej się go przestraszyć.Jeśli chodzi o aktywność fizyczna to odpada, totalna nieudolność, przybija do podłogi.             

W pewnych momentach byłem przekonany ze tak właśnie wygląda śmierć na żywo, ze moje ciało znajduje się w stanie hibernacji , wiem tez ze momentami byłem totalnie nieświadomy siebie(nie mylić z nieprzytomny) Iście szamańska przejażdżka !

   Nie chce tutaj bluźnić ale to 50g było coś  jak 13godzinny kwas w połączeniu z MDMA         (w moim odczuciu). Owszem z początku ciężko osiodłać ta zwierzynę ale  na tym ptaku leci się daleko.

                                                 ZAPAMIĘTANE Z PODRÓŻY

 -  Być może czas jest pojęciem względnym i nie biegnie  prostolinijnie w jednym kierunku,można tez rzec ze czas nie istnieje i nie ma jako takiej formy we wszechświecie, jest jedynie jednostka miary ,szablonem.

   -Być może zmysł jest jeden, a mózg ludzki pełni role katalizatora. Działa tez jako filtr.Rozszczepia wszystkie bodźce  z zewnątrz porządkując je sobie by łatwiej było mu interpretować rzeczywistość. A już na pewno Filtruje tez wszelkie odczucia i bodźce zewnętrzne .

                                    OSOBISTE PORÓWNANIA I REFLEKSJE

 Kwas wrzuca cie w to miejsce jednym kopem a potem zostawia tam samemu i radź sobie
 z tym wszystkim ,a na koniec opuszcza cie bez pożegnania pozostawiając cie w ...??  Mimo to lsd jest bardzo spektakularne w swoim działaniu i pozostaje na mojej liście najlepsiejszych ze względu na swoja niepowtarzalność.

 Grzyby natomiast wprowadzają cie w ten stan powoli ,okazują ci każda tajemnice po kolei
są bardzo przyjemnym kompanem , są przy tym bardzo cierpliwe i wyrozumiale. Mienia się kraina baśni i komiksu. Monza je śmiało przetrwać ( zależy od gatunku i ilości)
Nie męczą tak umysłu, powoli wypuszczając cie z krainy.........                                  Psylocybina jest piękna...i delikatna.

     A teraz największy tytan z jakim do tej pory moglem współpracować ..                                ( kaktus "Trichocereus peruvianus") Ta roślina to ma w sobie potencjał!
Podobnie jak grzyby wprowadzają cie powoli wiec masz czas zapoznać się z nowym terenem. Jest mała różnica,
 („ miękkie” mięśnie,ogólny bezwład z przyjemności). Występuje niesamowity euforyczny błogostan ( od początku do końca), nie mówiąc już o  nieopisywalnej psychodelii.
 Ta roślina ma w sobie niesamowity potencjał psychodeliczny ,a do tego zawiera ogromne pokłady wewnętrznej ekstazy, co wszystko sprawia ze jest bardzo potężna w doznaniach. 

     Pozdrawiam wszystkich ciekawskich świata!

Ocena: 

Odpowiedzi

...

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media