Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

eksperymenty z dmt

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
30-50mg DMT
Rodzaj przeżycia:
Wiek:
21 lat
Doświadczenie:

Nie ma sensu wymieniać poszczególnych substancji:

44 Psychodeliki i empatogeny
11 Kannabinoidów
8 Dysocjantów i deliriantów
24 Stymulanty
28 Depresantów

eksperymenty z dmt

Zdecydowałem się w końcu pokrótce opisać parę moich przygód z DMT. Przy czym od razu zaznaczę, że każde kolejne doświadczenie z tą substancją było dopełnieniem i rozwinięciem poprzednich co nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się przy jakiejkolwiek innej substancji.

Pierwszy raz z DMT miałem do czynienia jakiś rok temu. Była to dawka bodajże w okolicach 30mg waporyzowana z butelki z folią zamiast dna. Eksperyment odbywał się w otoczeniu paru przyjaznych osób przy piosence Eltona Johna - Can You Feel The Love Tonight, której słuchałem na słuchawkach. Zaraz po wciągnięciu dymu w momencie kiedy odkładałem prowizoryczną vapo machinę doznałem wspaniałego odczucia lekkości i przełomowości momentu odczuwając na twarzy coś w rodzaju zdejmowania maski co bardzo skojarzyło mi się z elementem z szóstej części Gwiezdnych Wojen kiedy to Luke zdejmował maskę Vaderowi przed jego śmiercią. Oparłem się o ścianę siedząc na łóżku, a percepcja rzeczywistości osiągnęła stopień porównywalny z 40mg 4-AcO-DMT. Kiedy zamknąłem oczy ujrzałem przepiękną, falującą, złotą siatkę, którą odebrałem jako matrycę rzeczywistości. Całemu doświadczeniu towarzyszyło mocne odczucie bezwarunkowej miłości wypływającej z samej matrycy rzeczywistości podtrzymującej wszystko przy istnieniu. Kiedy na moment otworzyłem oczy i zorientowałem się, że większość osób w pomieszczeniu skierowało na mnie wzrok po czym szybko zaczęło patrzeć na siebie nawzajem, rozmawiać i zajmować się różnymi sprawami czas drastycznie przyspieszył. Wszystkie ich ruchy postrzegałem 10x szybciej niż normalnie. Szybko zamknąłem ponownie oczy aby rozkoszować się odczuciem fundamentalnej bezwarunkowej miłości oraz eksploracją nowo poznawanego świata. W pewnym momencie poczułem silne powiązanie z moim ojcem i odczucie jakobym to ja był nim samym, bądź może po prostu przedłużeniem jego istnienia. Z istotnych informacji byłoby to chyba tyle.

Moje drugie doświadczenie z tą substancją miało miejsce w sierpniu ubiegłego roku w moim ówczesnym miejscu zamieszkania w towarzystwie paru przyjaznych mi osób. Przy akompaniamencie muzyki Vibrasphere - Archipelago zażyłem kolejne 30mg DMT tą samą metodą co poprzednio. Od razu po wciągnięciu dymu zamknąłem oczy i tak jak poprzednim razem ujrzałem przepiękną złotą siatkę, której wcześniej puste kwadraciki między przecinającymi się liniami wypełniły słabiej widzialne miniaturowe fraktale, w których przeważał kolor błękitny. Sama siatka w pewnym momencie przybrała postać olbrzymiej żywej płaszczki, której ogromu nie jestem w stanie do niczego przyrównać. Czułem przyjemne fizycznie masowanie mięśni mojej twarzy poprzez ruchy wykonywane przez tą istotę. Rozkoszowałem się tym doświadczeniem do momentu, aż płaszczka zniknęła pozostawiając za sobą jedynie siatkę, którą postrzegałem również podczas pierwszego razu. Resztę doświadczenia spędziłem przy otwartych oczach.

Trzecie doświadczenie odbywało się również w sierpniu ubiegłego roku w mieszkaniu mojego znajomego. Standardowa dawka 30mg zaskutkowała jak zwykle przeniesieniem do rzeczywistości złotej siatki wypełnionej błękitnymi fraktalami, z której tym razem uformował się wyraźny zarys szamańskiej twarzy. Kiedy otworzyłem oczy wciąż widziałem przez pewien czas wpatrującą się we mnie twarz owego szamana. Sam klimat tripu był bardziej kosmiczny niż jak za poprzednimi razami miłosierny.

Czwarte i piąte doświadczenie nie są warte opisu ze względu na niskie dawkowanie i słabe efekty.

Szóste doświadczenie przeprowadziłem w moim ówczesnym miejscu zamieszkania również w otoczeniu znajomych i jak za drugim razem przy płycie Vibrasphere - Archipelago. 40mg przyjętę standardową, opisaną wyżej metodą zaskutkowało ekspresowym przeniesieniem w świat DMT. Tym razem złotą siatkę wypełnioną fraktalami będącą jednocześnie całym światem DMT spostrzegłem jako ogromną kopułę, której rozmiarów nie jestem w żaden sposób oszacować. W pewnym momencie ujrzałem przepiękną nieludzką istotę płci żeńskiej, bardzo wysoką, chudą w talii, u dołu poszerzoną zasklepioną w siatkę świata DMT, ze świetlistą owalną głową, z której symetrycznie wychodziły złote świecące rurki również połączone z resztą siatki. Istota ta tańczyła obracając się w okół własnej osi. Kiedy zacząłem się do niej przybliżać (pierwszy raz zacząłem świadomie poruszać się po rzeczywistości DMT) owa istota zwróciła na mnie swą uwagę, odwróciła się plecami i zaczęła oddalać emitując w moje pole widzenia coś o kształtach sarkofagów w różnych odcieniach fioletu, które docierając do moich "oczu" wbrew mojej woli odwróciły mój wzrok w zupełnie inną stronę gdzie widziałem dziwaczne mechanizmy, których nie jestem w stanie za bardzo ubrać w słowa. Czułem się jakbym był wewnątrz jakiejś superzaawansowanej kosmicznej machiny. W pewnym momencie otworzyłem oczy wracając do naszej rzeczywistości, którą przez pewien czas percepowałem jak po dość wysokiej dawce 4-AcO-DMT.

Siódme doświadczenie miało miejsce pod koniec sierpnia ubiegłego roku i diametralnie różniło się od poprzednich. Zainicjowałem je w środku nocy tą samą metodą co zwykle tym razem zwiększając dawkę do 50mg będąc sam w prawie całkowicie ciemnym pomieszczeniu, jedynie z pokoju obok docierało do mnie trochę światła. Po wciągnięciu dymu efekty nabrały ogromnej mocy w zaskakująco szybkim tempie. Niestety przez cały czas eksperymentu miałem otwarte oczy, po prostu w momencie odczucia ogromu mocy działania DMT zapomniałem o ich zamknięciu. Całe pomieszczenie, w którym przebywałem zamieniło się w coś w rodzaju na wpół materialnego na wpół energetycznego statku kosmicznego. Z podłogi i ścian wyłoniły się dziwaczne inteligentne, biologiczno-mechaniczne maszyny, które przybliżały się do mojego ciała i dotykały go swoimi wypustkami przeprowadzając jakieś badanie. W przełyku czułem ogromną ilość jakiegoś dziwacznego śluzu, które moje ciało wykrztuszało całe się nim brudząc. Jak za poprzednimi razami odczuwałem przyjazność i miłosierność rzeczywistości DMT tak tym razem odczuwałem jedynie przerażenie. Czułem wyraźnie obecność tych świetlistych istot zza zamkniętych powiek, które telepatycznie uspokajały moją psychikę, jednak żadnej z nich nie zobaczyłem. Jak tylko efekty zaczęły słabnąć miejsce w którym przebywałem zaczęło nabierać fragmentów dobrze znanego mi pokoju, a dziwaczne maszyny zaczęły zanikać uzyskałem władzę poruszania moim ciałem. Pobiegłem do łazienki wykrztuszać do umywalki wydzielinę z przełyku. Patrząc w lustro nie przypominałem w ogóle człowieka, lecz bardziej jakąś insektoidalno-humanoidalną istotę. Zimna woda i odkrztuszanie wydzieliny pomogły mi trochę doprowadzić się do normalnego stanu. Następnie wyszedłem na zewnątrz aby pooddychać świeżym powietrzem. Patrząc w rozgwieżdżone niebo w momencie kiedy podziękowałem sobie w myślach za to, że doświadczenie już się skończyło zobaczyłem błysk sztucznego, białego światła. Później przez około 15 minut siedziałem na trawie wpatrując się w niebo aby zweryfikować czy nie był to na pewno samolot, ale błysk się nie powtórzył.

Moje ósme doświadczenie z DMT odbyło się parę dni temu. Opisałem je tu: http://neurogroove.info/trip/transcendentalna-psychofizyczna-operacja

Na pewno jak tylko będę miał okazję dostać dobre DMT będę kontynuował eksperymenty. Jest to zdecydowanie najgłębsza i najciekawsza ze wszystkich znanych mi substancji. Zaskakujące jest w niej to, że każdy kolejny trip jest dopełnieniem i rozwinięciem poprzednich. Przykładowo za drugim razem dostrzegłem wyraźniej trójwymiarową przestrzeń i miałem kontakt z jakąś istotą, a dopiero za szóstym miałem bliższy kontakt z istotą inteligentną i uzyskałem możność przemieszczania się po tamtym świecie. Świetne w tej substancji jest również to, że nie działa praktycznie na psychikę, a jedynie jak portal kompletnie przenosi w niematerialną lecz spójną rzeczywistość rządzącą się zupełnie innymi prawami niż ta dobrze znana nam, a samo przeniesienie jest tak naturalne jak przejście przez drzwi do innego pomieszczenia. Dodatkowym i chyba największym plusem tej substancji jest możliwość nawiązania kontaktu z inteligentnymi istotami czego nigdy nie uzyskałem a jedynie zbliżałem się do tego po wysokich dawkach innych psychodelików. Na koniec zaznaczę, że bardzo prawdopodobne jest, iż każda osoba zażywająca DMT trafia do tej samej zbiorowej rzeczywistości za czym przemawiają te same, bądź bardzo podobne wizuale różnych osób, które miały do czynienia z tą substancją. Wizje Alexa Greya z DMT przedstawione na jego obrazach dobrze oddają wygląd tamtej rzeczywistości. Wiem, że opisywanie moich doświadczeń za pomocą symboli słów jest dość ułomne ze względu na zależność rozumienia słów od ich wyobrażeń, jednak nie dysponuję obecnie lepszym narzędziem do ich opisu niż słowa. W przyszłości wraz ze znajomym mamy w planach sprawdzenie istnienia rzeczywistości DMT jako obiektywnej lub subiektywnej poprzez próbę przekazania przez jedną osobę drugiej osobie w świecie DMT jakiejś informacji np. liczby wylosowanej przez jedną osobę z jakiegoś przedziału.

Ocena: 

Odpowiedzi

Czy wielokrotne zażywanie wpłynęlo jakoś na twoją koncentrację lub pamięć?

Brak szczególnie zauważalnych zmian.

Od jakiegoś czasu mam dość odświeżoną pamięć długotrwałą, przede wszystkim epizodyczną. Potrafię idealnie odtworzyć zdarzenia, których doświadczałem w wieku paru lat, aczkolwiek nie wyciągałbym pochopnego wniosku, że to DMT jest tego przyczyną.

Z własnego przekonania i doświadczenia powiem ci, abyć spróbował pozostać na tripie tylko obserwatorem i zdać sobie z tego sprawę na tripie, że to co widzisz, dzieje się tylko pomiędzy powieką a okiem. :) Bo ja angażując się tak jak ty, odbierał bym sobie jakąś część "frajdy".

Czy twoje doświadczenia mają coś wspólnego z przeżyciem śmierci klinicznej, odzieleniem ciała od duszy? W filmie Molekuła duszy , jeden z wolentariuszy twierdzi, że przeżył 1000 lat w 15 min. Czy sądzisz, że robił to otwierając oczy czy w pozycji leżącęj "zasypiając?

 

Pzdr.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media