Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

czekając na...

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
Pierwszy wrzut 160mg kryształu w kapsułce
Dorzutka 80mg na język
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Nastawieni jak zwykle na cudowne doświadczanie. Jak za każdym razem, głównym filarem przyjaciele, następnie muzyka, światełka kolorowe by co nie co ubarwić ściany, kocyki, poduszeczki i całkiem sporo miejsca.
Wiek:
26 lat
Doświadczenie:
12 lat z Marią(THC)
MDMA od 5 lat z większymi bądź mniejszymi przerwami(najdłuższa 2 lata) ostatnie 2 miesiące zarzucane co weekend.
LSD kilkukrotnie na przestrzeni 3 lat
N2O przy każdej możliwej okazji średnio 2 razy w miesiącu(świetnie łączy się z MDMA i LSD)

raporty miszczu emki

czekając na...

1:55 - przez nasze przełyki drogę przebyła kapsułka wypełniona magicznym kryształem. Do ok. 2:30 każdy z nas oczekiwał pierwszych efektów działania substancji. Minuty mijały w spowolnionym tempie tylko po to by nagle przyspieszyć na sile. Klaudiusz nasz zawodnik numer jeden nadal narzeka że nie odczuwa żadnych skutków ‚emki’. Muzyka toczy się spokojnym tempem, na suficie migoczą światła lasera mieniąc się w czerwieni i zieleni na przemian.

Z nadejściem godziny 2:30 czas przestaje mieć znaczenie, coraz większą trudność sprawia mi pisanie, nie tyle ile składnie zdań a wyostrzenie obrazu. Powoli wszystko zaczyna się rozmazywać i tracić na ostrości. Priorytety stały się inne. Interakcja, dotyk, rozmowa i błogie odczucia posiadania nadludzkiej mocy, dającej nam niezrównaną siłę i całe tony empatii i pozytywnej energii. Cały czas żartobliwie powtarzam że zostałem stworzony do zarzucania ‚emki’. Mój organizm kocha ten stan w 100% w każdym jego wymiarze. Zaczyna się to co najciekawsze. Moje oczy zaczynają podróż sam nie wiem po czym ale wiem jedno. Zaczynam się rozpływać.

Krzysztof się topi, literki się topią, wszystko zaczyna się roztapiać. Z każdą chwilą tracę ochotę na by egzystować z komputerem i wstukiwać tutaj te literki, coraz bardziej ciągnie mnie do błogiej interakcji z rówieśnikami. Jedno jest pewne jesteśmy pokoleniem świadomych użytkowników najróżniejszych substancji. Esencją naszego życia stało się tripowanie po odmętach naszych świadomości.

Pierwsza faza zatrzymała się na poczuciu ‚nieznośnej lekkości bytu’. Cały czas czekam na główne efekty. Tym razem mam wyjątkowo długi czas ładowania się specyfiku. Przyjąłem około 160mg także powinno mnie wytrzepotać. Mam z tyłu głowy taką męczącą mnie myśl że jesteśmy narkomanami ale za każdym razem uświadamiam sobie że to nie prawda. Jesteśmy ludźmi gotowymi spojrzeć na prawdę którą ukazują nam substancje które zażywamy. Teraz kiedy moja świadomość nie jest jeszcze odurzona na full mogę z pewnością powiedzieć że jestem wdzięczy za każdą substancję z którą obcuję w swoim życiu, a trochę ich już było. ‚Emka’ to cudowne dzieło które zmienia możliwość patrzenia na świat.

3:36 - wpadło 80mg do rzutki. Liczę na wzmocnienie efektów… ale chwila jakich efektów. Zwyczajowo zarzucałem dawkę 120mg kryształu i działanie było cudowne, wznoszące i rozdzierające serce poczucie szczęścia i radości. Liczę że tej nocy odczuję skutki działania ‚Emki’.
Zaplanowaliśmy sobie że od poniedziałku(19.03) robimy sobie Tbreak. Tolerka wzrosła nam tak mocno.

4:00 +/- do rzutka wjechała ze zdwojoną siłą. Teraz kiedy to piszę jest już grubo po 17, a to ze względu na to że nie byłem w stanie usiąść przed kompem. Nosiło mnie po całym ciele, ogarnęły mnie przyjemne spazmatyczne fale szczęścia, jak to mówię stany orgazmiczne :D
Z każdą chwilą czułem że 80mg które dorzuciłem idealnie łączy się z pierwszą dawką powodując tak wielką masę przyjemności że nie pozostało mi nic innego jak poddanie się temu. Moje oczy wówczas były dosłownie wszędzie. Sądzę że jestem najsłodszym naćpanym ‚emką’ typkiem na ziemi. Choć tak pewnie myślą tysiące osób. To wszystko trwało łącznie może z 4-5h =, miewałem już dłuższe tripy(tolerka wzrosła) ten był wyjątkowo krótki choć bardzo intensywny. Wszyscy całą trójką byliśmy wniebowzięci. Przytulanie się, wspólne masowanie i głaskanie. Dotyk który zmienia tak wiele. W ogóle POLECAM położyć się na podłodze wszystkim wam, będąc pod wpływem Molly. Podłoga przyciąga i daje jakieś dziwne poczucie jakby pojednania ze światem. Kocham ‚emkę’ choć bardziej kocham moich współlokatorów, bo tak na prawdę dzięki nim mój świat jest tak piękny, każdy trip tak bogaty w doświadczenia i ciekawe przeżycia. Wszystko tak na prawdę skupia się wokół ludzi, relacji i przyjaźni. Narkotyki tylko pomagają nam zrozumieć wszystko to co dookoła nas, a i czasem to co wewnątrz nas i naszych świadomości. Co do MDMA w krysztale o czystości minimum 84%(sprawdzone testami) POLECAM POLECAM POLECAM ALE NIE ZACHĘCAM

Teraz jest już późno i zachodzi słońce, tym czasem my zasiadamy do stołu i zabieramy się za posiłek i suplementacji tego co wypłukane :D
Bawcie się z głową, z poszanowaniem zasad i rozsądkiem. Nie zarzucajcie towaru o którym nic nie wiecie, dbajcie o swoje zdrowie kochani.

Pozdrawiam Miszczu Emki 

Ocena: 

Odpowiedzi

MDMA zarzucone w domu ze znajomymi jest moim zdaniem dużo lepsze niż wrzucanie tego na imprezie, nigdy tak się nie otworzyłem przed nikim jak na emce, jest to w pewnym sensie oczyszczające.

Jak ktoś wie że będzie się dobrze bawić to emka wszędzie da kosmiczne efekty. Brałem w klubie z przyjaciółką, niesamowity lot. Brałem na psytrancach no tu to wiadomo. Brałem w domu ze znajomymi cudowne doznanie, na jakiejś randomowej domówce (psytrancowców) genialnie.

Ogólnie od święta to emka wszędzie działa cudownie o ile ma się z kim.... lub żyje się w zgodzie z samym sobą.

Raz brałem samemu w domu ale lot był pusty. Chwila odpierdalania i potem chuj. Uważam że to właśnie ze względu na to że brałem "bezmyślnie", a w życiu miałem lipe. Jak się też oczekuje na działanie kosmiczne to uważam że puste loty.

Z emki dużo można wyciągnąć, podobnie jak z psychodelików nie bez powodu mdma pomaga niektórym w depresji o ile wiedzą jak używać.

Właśnie kluczem jest rozsądna zabawa, ja ostatnimi czasy trochę popłynąłem i właśnie jestem w trakcie przerwy do wakacji. Nie bez powodu mówią "im rzadziej tym lepiej". Czasem cieżko sobie odmówić w jakiś tam sytuajach. Co do zarzywania wsród znajomych. Tylko i wyłącznie z moimi ludźmi :D Uważam że ogromny wpływ ma na nasz stan właśnie to z kim, gdzie. Te szczere rozmowy, "jasność umysłu". Wiem jedno, będę do emki na pewno wracał.

Po przeczytaniu Twojego TR zebrało mi się na wspominki :)
Pierwszego doświadczenia z emką nigdy nie zapomnę! Podzieliłam 1g na pół, zrobiłam dwa roztwory, wypiłam eliksir wraz z narzeczonym i poszliśmy na spacer do lasu wieczorową porą bo w domu opętała nas klaustrofobia. Jakże lekko i rześko się wtedy szło! Jakże pięknie wyglądała leśna flora, skąpana delikatnie w blasku młodego księżyca! Ta radość z otaczającego nas świata, te rozmowy, dotyk i uśmiechy! Obłędna była też majestatyczność, wielkości i piękno Drogi Mlecznej!
Ah, aż się łezka w oku kręci :3 . Czas najwyższy odświeżyć przyjaźń z emką bo zaniedbałam ją ostatnio i to nawy bardzo!

Wszystko po tej cudownej substancji staje się piękne, wszelkie troski odchodzą na bok. Liczy się tylko tu i teraz. Stan w który wprowadza mnie mdma mogę śmiało określić stanem orgazmicznym. Odczucia wszystkiego stają się tak intensywne i wszystko wokół jakby mówiło do mnie szeptem 'kocham Cię' :D 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2018
design: Metta Media