Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

coś tam...

detale

Natura:

raporty descartes

coś tam...

Wiosna

wiek - 22

doświadczenie: alkohol, zioło

Zaczęło się tak:

13:00

Dzień wcześniej wpadłem na pomysł, żeby kupić 1 g (na użytek własny - nie pale dużo - pale rzadko). Ustawiłem sie u kumpla - wytrawnego gracza. Wiadomo, 1 lufa z nim na sprawdzenie towaru. Mi pasuje, jemu chyba też. Biorę swoja 1/2 żura (1g) i lecę

do domu. Mam dzisiaj chęć na samotne palenie. Trzeba dodać że pokłóciłem sie akurat z laską - wcześniej melanżowałem (alkohol) jakieś 400km od miejsca zamieszkania...

14:00

Dom, a raczej stancja. Wchodzę zadowolony z życia i gotowy na bliskie spotkania płuca - żur. Wcześniej zaopatrzyłem sie w przydomowym kiosku w lufkę. Zapalniczka juz na mnie czeka przed komputerem, który standardowo chodzi 24h/dobę wiec ruch myszka i

już widzę jakieś migające wiadomości z gg z poprzedniego dnia. Jednak urwał mi sie trochę wczoraj film po alkoholu...

14:30

Po wizycie w kuchni i przebraniu sie w domowy strój - odpalam pierwszy raz... Uczucie przyjemności rozlewa sie po mnie. Lubię sie psychodelizować (choć chyba jeszcze nie wiem, co to do końca znaczy). Zarzucam cięższą nutę... King Crimson, płytka: THRakaTTaK (dla mnie bomba - nawet bez niczego). Ok. Wszystko zaczyna grać... palę już 2gą lufę (może nie umiem nabijać nie wiem - wiec czy wyszło 4 czy 5 z 1g nie pamiętam). Zacząłem rozmowę na gg... mój nastrój jest jak muza – jak ona zaczyna robić się niespokojna - ja podejrzliwy. Koleżanka: "Co myślisz o konkursie piękności?" (zastanawiając sie nad startem) Ja: "Myślę że chyba bym się nie nadawał..." Rozmowa wyraźnie schodzi gdzieś na analizę poezji na sposób matematyki i funkcji falowych... STOP - bez ostrzeżenia wyłączam gg.

16:00

Palę dalej, ale teraz jakoś wpatrzony w punkt w ścianie. Zasłony mam 24h/dobę zasłonięte - ale i tak jakoś za dużo słońca wpada do pokoju, więc staram się to zmienić... szukam ubrań jakiś rzeczy żeby zasłonić. Ha! Znalazłem okulary przeciwsłoneczne kumpla... :]. Muzyka mnie nakręca, całe ciało jakoś tak mi ciąży trochę, ale miło ciąży.

17:00

O, kumple wpadli (współlokatorzy) - jeden trzeźwy drugi z winem. Pijemy trochę - jakaś rozmowa. Ogólnie czuję się zajebiście, pełny pierdolniętych myśli. Coraz częściej wychodzę po żarcie do lodówki.

17:30

Znowu zamykam się w pokoju. Leżę na łóżku i dopalam resztę zioła. Lufę odkładam na wdzięczne miejsce, na ołtarzu monitora...

18:00

Poruszenie w domu - nagle ogrania mnie lekka panika! Nie wiem co sie dzieje ktoś wchodzi i robi dużo hałasu. Zdążyłem się tylko schować pod kołdrą. Drzwi do mojego pokoju sie otwierają – fajnie, myślę DUPA, więcej nie zapale. Nagle ktoś mnie odkrywa - moja była? Ona tutaj? Przyszła po rzeczy. --Co ty kurwa robisz pod tą kołdrą jak jakiś pajac? W dodatku w okularach przeciwsłonecznych? Pojebało cię już do reszty.

Wydaje mi się jakbym słyszał śmiech z holu.

Bełkoczę:

-Ja?

Ona:

-Dobra kurwa, gdzie moje rzeczy?

Ja:

-Ale, o co Ci chodzi?

Ona:

-Piłeś?

Nie wiedziała że paliłem kiedyś THC, w ogóle ona nic o tym nie wie.

Ja:

-Ja? Co ty przecież wiesz, że nie - po prostu zimno mi jest.

Ona:

-W taka pogodę? Jest z 30 C na dworze! Pojebie.

Krząta się po pokoju - szuka swoich rzeczy...

Nagle ONA:

-Co to do... ch...?

Rzuca lufką w ścianę nade mną. Widzę normalnie sekunda po sekundzie, jak lufa rozsypuje się pięknie na ścianie :) - zaczynam sie uśmiechać. Ona, wkurwiona maxymalnie:

-Zawiodłeś mnie - ja chciałam sie pogodzić... masz cos do picia?

Znajduję coś... to ZIOMAL (koleś mi kiedyś sprzedał w monopolowym przy polibudzie - winiacz w butelce po jakimś napoju dla dzieci. Otwiera z premedytacja (a trzymałem na pamiątkę). Bierze łyka i wypluwa - płacząc wychodzi... Pokój nagle znowu wypełnia muzyka. Słyszę trzask drzwi. Wchodzi kumpel:

-O, ziomal otwarty - napiję się, ok?

Wypierdolił całego. Zarzucam "Wile E. Coyote and Road Runner" bez głosu z podkładem z THRakaTTaK'a. Kocham tę bajkę - jej fizyka mnie rozpierdala...

...usypiam w końcu.

Ps. Nie wiem czy sie wam podoba czy nie trochę mi to wisi. Ale chciałem opisać. Jak palę zawsze mam jakąś dziwną fazę, nie każdemu się podoba. Mi zawsze. Nie jestem wytrawnym graczem - 1g to dla niektórych śmiech - ale halucynacji innych takich jeszcze nie miałem po żurze i chyba nie da się mieć... Stan jednak piękny. Może kiedyś się przerzucę gdzieś dalej...

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media