Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

25b-nbome, piękno i brak rozmowy.

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
4mg oczywiście nie naraz.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Ciemny pokój, do którego wpada trochę światła przez okno od latarni z ulicy.
Nastawienie bardziej na "nic ciekawego", przez co kop był naprawdę miły ;)
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
DXM (10-15razy), hasz (5razy), baka (dużo razy), benzydamina (1raz).

25b-nbome, piękno i brak rozmowy.

Witam.Nie dawno postanowiłem zacząć przygode z RC. Chciałem doświadczyć nowych doznań, padło na 25-NBOMe. Zamówiłem więc 0,25g, nie miałem zielonego pojęcia jak podzielić to na chociaż by 1mg (boltterów nie potrafię zrobić), więc  po tygodniu szperania po hypku, i innych forach postanowiłem nasączyć tabake, rozpuszczonym 25B w spirytusie. Tabake wybrałem winogronową (słodka, nie ścieka szybko). Po całej szopce i przygotowaniem i nasączaniem, postanowiłem na następny dzień spróbować 1mg przed spaniem. Wieczorem byłem ze znajomymi więc poszły 4 piwka. Wróciłem do domu zrzuciłem ubrania i zaczynamy.

T+0: Podzieliłem dawke na mniej więcej 1mg po czym władowałem nosem. Chciałem jeszcze coś zjeść ale nie miałem apetytu, więc ogarnąłem kilka rzeczy po czym położyłem się do łóżka.

T+25: Działanie alko spada, czuje coś innego, jak by lekki niepokój, bolał mnie troche brzuch, ale nie było to strasznie uciążliwe.

T+40: Nie moge leżeć spokojnie, cały czas wierce nogami, rękoma. Wszystko zaczyna mieć głębsze kolory, światło które pada z okna znakomicie zrobiło klimat. Apetyt nagle wrócił, więc postanawiam zjeść jogurt z bułką. JEST OK!

T+1H: Efekty przybierają na sile, ściany zaczynają się wyginać, CEV'y są spoko. Cały czas się wierce i nie wiem co mam ze sobą zrobić. Postanawiam iść do toalety. Chodzenie po 25B jest troche dziwne, ze względu na rozmazujący się ekran i dziwny ruch mięśni. Gdy zapalam światło zauważam ze halucynacje nabierają na sile, strasznie mnie to ucieszyło, nie mogłem skupić się na jednym punkcie, ponieważ cały czas zmieniał kształt, formę. Wracam do pokoju, czuje nie dosyt. Odmierzam podobną kreske i sniff. Kłade się do z powrotem do łóżka, po 10min czuć dojazd.

T+2H: Jest już naprawde mocno, praktycznie nic nie ma tego samego kształtu, wszystko jest otoczone kolorowymi punktami, kreskami. Niektóre rzeczy mają  śliczne kontury (takie jak przy oglądaniu filmu 3D bez okularów). Czuję że szoruje zębami. Szczenka od czasu do czasu pobolewa, a w oczach ogromne spodki. Kiedy patrze się na siebie w lustrze moja twarz wciąż się deformuje, to coraz brzydziej to coraz ładniej.

T+3H: Ładuje kolejną kreseczke 1mg. W tym momencie nastąpił peak całego tripa. Był genialny, wszystko zmieniało kolory, cały czas wydawało mi się żę światło jest lekko włączone, zamykając oczy widze zajebiste CEV'y, OEV'y jeszcze bardziej pogrzane niż były. Musze z kimś porozmawiać! Zaczynam świrować. Tak chciałem z kimś porozmawiać, poprostu było to moim największym marzeniem. Dręczyła mnie myśl, że jestem tu sam. Nogi cały czas o siebie tarły. Zęby co chiwile zgrzytały, a mocniejszy oddech nosem, wiercił w głowie jak wiertarka. Momentami byłem ogłuszony, a CEV'y jeszcze przybierały na sile (działo się tak tylko momentami, aczkolwiek było ich troche). Sprawdzam która jest godzina. Obrazek z tapety cały czas się zmienia, fascynuje. Wszystko jest tak nie realne. Zaczynam słuchać muzyki, nie odbierałem jej jakoś lepiej niż na codzień, aczkolwiek bardzo dobrze mi się jej słuchało. Pośmiałem się sam do siebie, i co chwile świrowałem, jak to bardzo musze z kimś porozmawiać.

T+5H: Kiedy zaczyna się uspokajać, podejmuje decyzje walnięcia ostatniej krechy. 1mg jak za każdym razem  i lecimy. Tym razem usiadłem na krześle przed oknem, i wpatrywałem się w ulice, drzewa, latarnie. Były takie piękne, takie pokręcone i kolorowe. Strasznie podobał mi się widok z okna, był przecudny. Myślałem wtedy o tym całym pięknie, znowu o tym, jak było by zajebiście gdymy mógł z kimś porozmawiać. Przesiedziałem tak niecałą godzine, pod kocem, było przytulnie i ciepło (chociaż szczenka czasami sie trzęsła, lecz nie z zimna).

T+6H: Postanowiłem iść spać, ponieważ wpadłem na genialną myśl "im szybciej zasne, tym szybciej z kimś porozmawiam". Nie chciałem komuś opowiadać tripa, poprostu potrzebowałem rozmowy. Spanie jednak nie było takim łatwym zadaniem, przez ponad godzine leżałem i nie mogłem zamknąć oczu, wtapiałem się w poduszke, oglądałem wykręcone drzwi, szafe, ściany, sufit, co chwile zerkając na lampe, czy napewno nie świeci.

T+11h: Budzę się, wiem że muszę wstać. Zejścia strasznego nie było, lecz  do teraz czuje lekkie odcięcie (minęło prawie 24h od zapodania pierwszej dawki). Lekkie zwiechy, zmęczenie. Ale jest już ok.

Jednym zdaniem. Substancje napewno spróbuje jeszcze nie raz. Ale nie w łóżku (na  pierwszy raz ok, ale myśle że za drugim razem było by ciekawiej na zewnątrz). Polecam oczywiście tripowanie z kimś. Myślę, że jeżeli miał bym z kim porozmawiać, trip by był o wiele wiele przyjemniejszy. Nie polecam zarzucać na noc, jeśli wiemy że musimy wstać wcześniej, nie możemy się spokojnie wyspać. Ciekawi mnie tylko, jaką mam teraz tolerke, po takiej dawce ;/.

PS: W gratisie dostałem 0,1g 30-NBOMe, bardzo mnie ciekawi, jak będzie wyglądał trip po zarzuceniu po 1mg obu naraz ;)

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media