Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

2 niewielkie zaciągnięcia potrafią narobić szumu

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
2 zaciągnięcia czystej marihuany 60/40 indica/sativa, lufka
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
późny wieczór, godzina 22 po kinie wraz z drugą połówką, wyluzowanie ale podekscytowanie przed paleniem
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
alkohol w niewielkich ilościach, i co około miesiąc marihuana, aviomarin

2 niewielkie zaciągnięcia potrafią narobić szumu

Trip może być opisany nieskładnie i czasem niezrozumiale, nigdy nie miałem styczności z pisaniem tripów.

Godzina 22:10, wyszliśmy z kina i idziemy w kierunku naszych domów, mamy przy sobie jedno porządne nabicie lufki naprawdę dobrej jakości staffu, towar był jasnozielony i bardzo i to bardzo zbity. Docieramy do miejskiego parku, chwile rozmawiam z dziewczyną i dochodzimy do wniosku, że jest okej atmosfera i można zapalić (musimy mieć dobrą atmosfere i nastawienie aby cokolwiek spalić a w innym przypadku kończy sie krzywą fazą). Przy samym wyjściu z parku ukochana wyciąga lufke i zaciągam się porządnie dwa razy, już po pierwszym buchu czułem typowe objawy thc spływającego do mojego mózgu, lekkie klatkowanie obrazu oraz zapętlanie czasu, tak to właśnie czuję, całą moc zawartą w tej roślinie. Okej, już po buchach, dziewczyna wzięła też 2 ale nic kompletnie nie czuje (ona to ma pancerną głowę), wychodzimy z parku i następnie idziemy na przystanek autobusowy 100m od parku. Już po samym wyjściu poczułem typową paranoię po trawce ponieważ szedł za nami jakiś facet i już obmyślałem plan obezwładnienia go oraz znokautowania poprzez klucze w dłoni, od razu wróciłem do rzeczywistości gdy tylko nas minął. Jest godzina 22:24 a autobus mamy mieć 3 minuty później.. oczekiwanie na nasz transport to DOSŁOWNIE wieki, przez 3 minuty zdąrzyłem się spytać się o godzinę 3 lub 4 razy, już wiem jak czas mija w piekle.. Ale najlepsze jest przedemną, wsiadamy do autobusu i klasycznie, KAŻDY SIĘ NA MNIE GAPI, czułem jakby każda osoba w autobusie się na mnie patrzyła i widziała jak bardzo jestem upalony w trupa (byłem, i to bardzo mocno), może przesadzam ale jestem nowicjuszem w paleniu trawki i chyba tak zostanie. Okej szukamy miejsca siadamy a tu boom, za nami siedzi również kompletnie upalony w trupa znajomy z podstawówki i znajomy z gimnazjum mojej dziewczyny, kiedy spytaliśmy go gdzie jedzie, on spojrzał się na rozkład w autobusie, zastanowił sie z 30 sekund i odpowiedział "a gdzieś sobie jade", w mojej zesmażonej główce przypominał mi on jakiegoś.. sebe z pod bloku albo sam nie wiem kogo, przeraziło mnie to ale było całkiem pozytywnie, gadam z kolegą kompletnie nie wiedząc o czym, jakby czas się zatrzymał w miejscu. Kiedy już wyrwałem się z rozmowy nie wiedziałem gdzie jestem, po prostu, rozglądałem się po oknach szukając jakiegoś drzewa, przystanku, bloku który bym pamiętał.. i jest! blok oddalony od mojego około kilometra! wiemy gdzie jestesmy! ufff, to wszystko trwało 2 minuty a czułem się jakbym wjeżdżał do innego kraju.. pare minut później poczułem się słabo od świateł w autobusie i wzroków pasażerów, oznajmiłem dziewczynie że muszę się przejść, i tak też wysiedliśmy z autobusu. Powietrze było chłodne i przyjemne, jak to w grudniu, szliśmy tak dobre 10 minut i nagle jakby wydawało mi się, że moja świadomość mnie wyprzedzała, patrzyłem na przystanek oddalony o 30m i myślałem że tam jestem, odwracałem się i boom, jestem od niego hmmm.. 50m? to było dziwne ale mega fascynujące, miałem tak może jeszcze 2-3 razy przez ten spacer. Docieramy z dziewczyną na nasze osiedle i rozdzielamy się, ja do domku i ona tak samo. 

22:59 - już w domu

Usiadłem przed komputerem i postanowiłem, że wejdę na teamspeaka i pogadam z koleżkami i może w coś zagram, jednak kiedy już wszedłem na ts faza uderzyła 2x mocniej niż na dworze, wszystkie głosy były okropnie przytałaczające, jakby mówiły ze wszystkich stron pokoju, postanowiłęm zrobić sobie płatki z mlekiem, to był dobry pomysł lecz okropnie się najadłem i miałem typowe uczucie po trawce, zaraz pęknę, nie miałem ochoty już jeść, pić ani grać, wyszedłem z ts bez słowa i położyłem się spać, zasnąłem jak niemowlę.

12:10 - budzimy się

Obudziłem się późno, w sumie jak zwykle w sobotę, lekkie uczucie betonu po trawce i delikatne otępienie, i tyle.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media