czyścieć
detale
Pierwszy raz podróż przeniosłem do kuchni zamiast do swojego pokoju jak dotychczas.
czyścieć
To wydarzenie miało miejsce kilka lat temu gdzie miałem praktycznie 0 tolerancji na kaszlaka.
Cofnijmy się trochę w czasie:
Obudziłem się wieczorem po drzemce pozytywnie nastawiony na podróż tamtego dnia, miałem 0 negatywnych myśli, przeniosłem swoją kołdre z pokoju do kuchni i położyłem na dywan, zawsze wcześniej waliłem jak kaszlaka to w swoim pokoju się cieszyłem fazą, tym razem zmieniłem miejsce tripa. Była jakoś godzina 21, 45 tabletek przyjąłem na raz (znaczy 10 na rękę, w kilku seriach) na pusty żołądek. Odrazu po zajebaniu tablekek się położyłem na tym dywanie i kołdrze w kuchni xd i czekałem na tripa, oglądałem jakiś filmik z kręcącym się syropem z dexa w jakimś kolorowym tunelu, tutaj link do niego: https://www.youtube.com/watch?v=0vKfI9im6T4, po 20 minutach czuje pierwsze efekty, muzyka zaczyna lepiej brzmieć zamykam oczy i przez 5 minut zapierdalam w jakimś kolorowym tunelu, euforia dosyć mocna tańczę szyją jak oszalały, NOW THAT'S WHAT I'M TALKING ABOUT I'M HIGH AS FUCK.
Po ponad 5 minutach z zamkniętymi oczami nagle film mi się urwał, budzę się 3 godziny później w jakimś czyścu przez chwilę myślałem że zginąłem, moja mama również tam była i patrzała na mnie z zapłakaną twarzą. Zapomniałem w ogóle że coś brałem, czyściec był dosyć bogaty w szczegóły, był to biały kościół w jakiś podziemiach. Otwieram oczy i jestem w jakimś ciemnym garażu, przypominam sobie że coś brałem i zamykam oczy dalej, chodź byłem rozczarowany że trochę tripa zmarnowałem. Byłem w jakimś szarym tunelu pozbawionego kolorów dalej będąc rozczarowany i lekko wystraszony tym co się właśnie wydarzyło, wydawało mi się że cały mój dom to jakieś inne pokoje z tamtego czyścia. Potem gdzieś o 3 nad ranem znowu mi się film urwał i przeskoczyłem to godziny 7, faza wtedy dalej była mocna miałem już dosyć. PIERDOLE TEGO DEXA TO TYLKO BODY HIGH NIC WIĘCEJ, w pewnym momencie jakąś godzinę chodziłem do łazienki i dywanu w kółko by nie zajebać pod siebie, kompletnie dość wtedy fazy miałem.
Cała podróż trwała ponad 13 godzin i mówiąc na myśli cała podróż mam na myśli chód robota przez 13 godzin, chodzenie było dosyć ciężkie jak robot ważący z ponad 200 kilo musiałem się ściany albo blatu trzymać by się poruszać, to był mój najstraszniejszy moment na DXM dotychczas myślałem że już na zawsze będę robotem, nigdy kaszlak nie działał aż tak długo, gdzieś o 11 poszedłem spać.
Podsumowując:
To był w sumie mój najgorszy trip na dxm kiedykolwiek, jakiś miesiąc temu przed tym brałem 750 mg i w ogóle film mi się nie urwał. Ponad miesiąc po tym tripie miałem podobnie, wziąłem 600 mg z sokiem grejfrutowym i film mi się urwał, ale to było tak 'o chuj umarłem ale fajnie'.
Ponad tydzień temu przed tymi 675 mg miałem jednego z najlepszych tripów na kaszalaku (top 3 moich tripów ogółem na dxm) gdzie dex wyleczył moją mizofonię. W sumie tamten trip to nic specjalnego, euforia towarzyszyła mi cały czas wziąłem wtedy 435 mg (wysokie II plateau). Jako osoba autystyczna od zawsze nienawidziłem dźwięków ogólnie z pralek (nie będę wchodził w szczegóły i tak nie zrozumiecie guys), na fazie se puściłem jakiś filmik z pralką i w ogóle żaden dźwięk mnie nie ruszał, O CHUJ A WIĘC TO TAK WSZYSCY INNI SŁYSZĄ (pomyślałem sobie) i w sumie od tamtego momentu nawet obecnie na trzeźwo prawie w ogóle nie mam mizofonii (jakieś 1%). I tak mówie serio że kaszlak mi wyleczył mizofonię. Nie no jest wiele innych sposobów na mizofonię niż wpierdalanie tabletek na kaszel.
- 3 odsłony

