Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

dzień między zmianami życiowymi

Error message

Ten Trip Raport jest opublikowany, nie możesz go zmieniać. Skontaktuj się z moderatorem jeśli chcesz edytować. / This Trip Raport has been published, you may not make changes to it.

detale

Substancja wiodąca:
Apteka:
Dawkowanie:
140 mg = 2,47 mg/kg
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Set: Jestem teraz w ciekawej sytuacji życiowej. Wczoraj skończyła mi się codzienna praca zarobkowa, a od dziś wieczór na tydzień mam zamieszkać na działce. Jest to taki punkt przejścia między starą a nową rzeczywistością, a między nimi ten od dawna planowany trip. Pomimo tego, że spałem dziś ponad 12h, wciąż jestem zmęczony, zapewne przez nadmiar rzeczy i obowiązków, jakie na siebie nałożyłem w ostatnim okresie życia. Chciałem nawet przełożyć tripa, lecz nie mam na kiedy, ten dzień jest jedyny i idealny. Jestem na czczo.

Setting: Pomimo tego, że zażywam DXM w domu, to jestem ubrany i od razu wychodzę nad pobliską rzekę. Jest zaraz po południu i jest ciepło oraz lekko pochmurnie.

dzień między zmianami życiowymi

Substacja: DXM-HBR ekstrahowane z Acodinu, eksperymentalną metodą (z małą wydajnością :( ), w dawce 140 mg = 2,47 mg/kg

 

Set: Jestem teraz w ciekawej sytuacji życiowej. Wczoraj skończyła mi się codzienna praca zarobkowa, a od dziś wieczór na tydzień mam zamieszkać na działce. Jest to taki punkt przejścia między starą a nową rzeczywistością, a między nimi ten od dawna planowany trip. Pomimo tego, że spałem dziś ponad 12h, wciąż jestem zmęczony, zapewne przez nadmiar rzeczy i obowiązków, jakie na siebie nałożyłem w ostatnim okresie życia. Chciałem nawet przełożyć tripa, lecz nie mam na kiedy, ten dzień jest jedyny i idealny. Jestem na czczo.

 

Setting: Pomimo tego, że zażywam DXM w domu, to jestem ubrany i od razu wychodzę nad pobliską rzekę. Jest zaraz po południu i jest ciepło oraz lekko pochmurnie.

 

 

 

T+ 0: Zjadam DXM, popijając wodą i natychmiast wychodzę z domu, kierując się nad rzekę.

 

T+ :13 Docieram nad rzekę i kładę się w cieniu, zamykając oczy.

 

T+ :20 Czuję małe znieczulenie głównie na szczęce, trochę takie, jakie dostaje się w zastrzyku w dziąsło przy robieniu zęba, ale słabsze i inne. Proste hipnagogiczne obrazy od słońca stają się dosyć wyraźnie.

 

T+: 27 Otwieram oczy. Czuję się coś inaczej, ale nie potrafię określić co to za zmiana. Wstaję i wyruszam plażą. Dźwięki są głośniejsze. Odczucie znieczulenia zwiększa się i rozchodzi po ciele. Śmiesznie się idzie.

 

T+ :37 Pojawia się odczucie, z braku lepszego słowa, lepkości na oczach. Patrząc na podłoże, mam wrażenie, że doświadczam pierwszych zmian wizualnych, które jednak są tak małe i znikają tak szybko, że wymykają się klasyfikacji. Zdarzenia płyną wolniej i wyraźniej, np. obserwowanie ważek w ich naturalnym środowisku jest detaliczne i interesujące.

 

T+ :45 Jestem na końcu, małego wysuniętego w rzekę półwyspu i zapatruję się w kamień oraz nurt wody. Podziwiam detale tych zdarzeń. Fajnie jest się tak zapatrywać, jest to trochę hipnotyzujące. Po chwili wracam na rzekę i wyruszam dalej.

 

T+ :52 Zauważam, że jaśniejsze rejony obrazu są jaśniejsze niż zwykle, na przykład jasnozielone gałęzie odstają jasnością bardziej od tych mniej oświetlonych/ciemniejszych. Podobnie z piaskiem i innymi obiektami. Czas wyraźnie spowalnia.

 

T+ 1: Jestem przy tak zwanej ścieżce przyrodniczej i zauważam, że zmiany jasności nabierają lekkiej dynamiki oraz są czasem w akompaniamencie małego dryfowania obrazu, pionowymi kreskami, w górę. Najbardziej widoczne są na prostych teksturach, np. na ścieżce, na bardziej skomplikowanych obiektach, typu drewniane posągi, zmiany wizualne nie występują. Występuje zwiększone widzenie peryferialne. Zaś w sferze odczuciowej czuje, że jest spokojnie i pięknie, zarówno na zewnątrz mnie, jak i we mnie.

 

T+ 1:16 Siadam na ławce, nawadniam się i zamykam oczy. Widzę ledwo co świecące punkciki. Odpoczywam.

 

T+ 1:22 Wstaję i wyruszam. Moje ciało lekko się buja i czuję małe mrowienie w głowie. Dodatkowo opisane przeze mnie wcześniej aspekty wizualne lekko przybierają na sile.

 

T+ 1:37 Dochodzi do mnie uczucie, by ściągnąć buty. Robię to i powoli idę w samych skarpetkach, dobrze czując podłoże. Pojawia się uczucie zanurzenia w otoczeniu oraz lepiej i łatwiej mi się oddycha. Zwiększa się odczucie ciała i widzenie peryferialne. Od tej pory chodzę bez butów.

 

T+ 1:55 Znów jestem na plaży, siadam w cieniu przy wale i po prostu chilluje, czasem bawiąc się piaskiem, albo na coś zapatrując. Czuję lekki niedosyt, ze względu na małe efekty mentalne, wizualne i dźwiękowe (w porównaniu do mojego ostatniego tripa - na gałce). Zadaje się, że teraz przeważają bardziej efekty cielesne. Czuję się lekko senny. Gdy zamykam oczy, widzę zwykle jasne pole z latającymi małymi punktami, raz jakby przekrojony w pół, dwuwymiarowy standardowy matematyczny fraktal. Wszystkie te wrażenia wizualne są bardzo przeźroczyste.

 

T+ 2:11 Wyciągam telefon i sprawdzam informacje o DXM, w szczególności wiązania do receptorów. Patrzę na tę tabelkę i te liczby i dochodzi do mnie, dlaczego na pierwszym plateu jest tak, jak jest.

 

T+ 2:25 Chowam telefon, zbieram plecak i kieruję się na pół wysepek, na którym byłem wcześniej. OEVy są bardziej jasne i czasem widać na piasku lekkie wzorkowanie jego powierzchni. Jest miło na ciele, czuję lekkie mrowienie, trochę mną buja i mam małe zaburzenia równowagi oraz taką lekkość w głowie.

 

T+ 2:35 Jestem na krańcu półwyspu, ściągam plecak i siadam na kamieniu, myjąc, a potem mocząc nogi i ręce w płynącej rzece. Siedzę. Czuję spokój. Kolory czasem wydają się być bardziej nasycone. Patrząc się na swój ulubiony kamień, widzę efekt, który nazywam kolorowaniem saturacją. Gdy zamknę oczy, jest w mierę jasno. Tak miło spędzam czas.

 

T+ 3: Moje myśli są ciężkie i powolne. Moje ciało czuje się raz ciężkie raz lekkie. W głowie mi się buja. Jest sennie, ale żywo. Dźwięki są oddalone. Czuję, że zbliża się peak. Wyciągam z plecaka kamerę i mikrofon i przygotowuję do użycia, a następnie wkładam buty oraz plecak.

 

T+ 3:15 Ogarnięty ruszam powoli półwyspem. Poruszam się powoli i ciężko, co chwila przystając i chłonąc chwilę.

 

T+ 3:30 Włączam nagrywanie i ruszam dalej tym samym powolnym, przerywanym postojami tempem.

 

T+ 3:37 https://gfycat.com/deadlyblackandwhitebats

 

Idąc, trzymam się z daleka od ludzi. Nie chcę, by sprawiali mi problemy.

 

T+ 3:50 Ogólnie spaceruję sobie powoli dalej, czasem zadbam o drzewka, obrywając je z obumarłych części. Zauważam, że wizuale, tak jak były subtelne, to teraz zmniejszają się wraz z częstotliwością ich występowania.

 

T+ 3:55 Jestem zmęczony i zmulony. Siadam przy małej dróżce. Nawet nie wiem dokąd iść dalej. Odpoczywam, używam telefonu, obserwuję "autostradę mrówek". Czuję wzmożoną senność. Wstaję, z zamiarem trzeciego już powrotu na mój ulubiony kamienisty półwysep okrężną drogą.

 

T+ 4:20 Jestem na miejscu, ściągam ze mnie przedmioty i po prostu oddaję się chillowi i nurtowi rzeki. Efekty percepcyjne są w odwrocie, zostaje senność i spokój, a ja po prostu siedzę z nogami w wodzie, odpoczywając i obserwując nurt rzeki, ryby, owady i kamienie. W międzyczasie sprawdzam, co MMSem wysłała mi mama i okazuje się, że to nasze wspólne zdjęcie jak byłem noworodkiem, na co reaguję negatywnie, lecz po chwili mam nutkę autorefleksji: czemu?, skąd taka reakcja?

 

T+ 5: Postanawiam ruszyć plażą w stronę działki, na której mam się dziś rozbić tarpem, w związku z czym dzwonie do dziewczyny, gdzie się widzimy. Okazuje się, że już wychodzi i mamy się zobaczyć na Przyrodniczej Ścieżce. Wyruszam boso, bo i tak mi stopy nie wyschły.

 

T+ 5:12 Jestem na miejscu, siadam przy drodze i czekam, zakładając buty. Jest spokojnie i zamuleniowo.

 

T+ 5:20 Doczekałem się! Widzę Ajlo z naszym psem. Witamy się i leniwie rozmawiając, ruszamy na plażę, w stronę działki.

 

T+ 5:30 Zarządzony jest postój, podczas którego Ajlo zmienia skarpetki, a ja zajmuję się identyfikacją rośliny, która prawdopodobnie jest Mozgą Trzcinową, do czego Ajlo też się dołącza.

 

T+ 5:50 Ruszamy dalej plażą w stronę działki. Tempo jest już lekko szybsze. Czas zajmuje nam rozmowa. Z efektów DXM został chyba tylko antydepresyjny.

 

T+ 6:05 Dostrzegam w odległości, na jednym z półwyspów, człowieka, który kosi kosiarką tam wszystko, co żywe. Czuję złość i chęć reakcji, bo kurwa, nawet tu muszą kosić? "Po chuj to kosisz?", pytam, krzycząc. "Po chuj to się w wodzie stoi!", odpowiada. "Po co to kosisz?", poprawiam się, a on zmieszany odpowiada "Bo tak trzeba." Ogarnia mnie coraz większa złość. Ludzie muszą wszędzie wejść ze swoimi kosiarkami i wszystko skosić do kilku centymetrowej trawy, nawet tutaj. "A ty po co jesz mięso?" dorzuca. "Nie jem mięsa!", odkrzykuję. Ale mleko już się rozlało, złość przejmuję nade mną kontrolę, zaczynam wydzierać się i wyzywać go od debili, następnie wykrzykując nienawiść w stronę ludzkości, która wszystko niszczy bez powodu. Całość dzieje się podczas marszu. Ajlo milknie, idąc koło mnie.

 

T+ 6:14 Jesteśmy już poza terenem rzeki. Obniżony nastrój. Wywiązuje się rozmowa o moich emocjach i sposobie ich wyrażania. Dodatkowo włóczymy się w poszukiwaniu miejsca, w którym można kupić jedzenie (niedziela). Jest smutno i źle.

 

T+ 6:54 Gdy odtwarza mi się w głowie rozmowa z tym kosiarzem, dociera do mnie że wszystko jest w porządku, a ta sytuacja, która się zdarzyła, miała się zdarzyć, przez jakieś względy karmiczne czy astralne, czy jakieś tam i będzie miała jakieś wnioski i konsekwencje. Czasem bywa ciężko w świecie ludzi. Od tego czasu zaczyna mi wracać spokój i pozytywne nastawienie.

 

T+ 7:05 Jesteśmy na działce. Jem jabłko i bawię się z pieskiem, co powoduje powrót nastroju i energii, jak z początku dnia/tripa. Później zajmujemy się swoimi sprawami i wraca miłość między nami, a następnie kładziemy się spać.

 

D+ 1 Jest spokojnie, miło i miłościowo, lecz nie wiem na ile to afreglow po DXM, a na ile to taki dzień sam w sobie, bo jest wyjątkowy. Czasem doświadczam lekkich zmian wizualnych w zakresie jasności.

 

D+ 2 Zły dzień, wszystko mnie drażni i wkurwia, głowa boli, problemy z koncentracją, lecz czy ma to związek z DXM, nie wiem.

 

D+ 3 Powrót równowagi i normalnego samopoczucia.

 

Substancja wiodąca: 
Rodzaj przeżycia: 
Set and setting: 
Set: Jestem teraz w ciekawej sytuacji życiowej. Wczoraj skończyła mi się codzienna praca zarobkowa, a od dziś wieczór na tydzień mam zamieszkać na działce. Jest to taki punkt przejścia między starą a nową rzeczywistością, a między nimi ten od dawna planowany trip. Pomimo tego, że spałem dziś ponad 12h, wciąż jestem zmęczony, zapewne przez nadmiar rzeczy i obowiązków, jakie na siebie nałożyłem w ostatnim okresie życia. Chciałem nawet przełożyć tripa, lecz nie mam na kiedy, ten dzień jest jedyny i idealny. Jestem na czczo. Setting: Pomimo tego, że zażywam DXM w domu, to jestem ubrany i od razu wychodzę nad pobliską rzekę. Jest zaraz po południu i jest ciepło oraz lekko pochmurnie.
Ocena: 
Dawkowanie: 
140 mg = 2,47 mg/kg
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2022
design: Metta Media