Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

sigma, morze miłości i objawienie.

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
2c-p - 1 mg
etanol - 1 piwo
opipramol - 1-3 tabletek przez tydzień przed doświadczeniem
dextrometorphan - 450 mg poprzedniego dnia
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Set - natłok myśli, duża ilość emocji, które były zarówno euforią, melancholią i zdenerwowaniem - nie potrafiłam rozpoznać, o co chodzi mojemu organizmowi. Nie oczekiwałam niczego, trip był dla mnie niespodzianką. Liczyłam na to, że może 2c-p da mi choć maleńką fazę z powodu pramolanu i zjazdu na dxm, ale nie spodziewałam się takich cudów.
Setting - mój pokój, noc, mama spała w drugim pokoju, tata w Anglii.
Wiek:
20 lat
Doświadczenie:
Psychodeliki:

Tryptaminy: LSA (kilka razy), DMT (nie zadziałało), 4-ho-met (parę razy), 4-ho-mipt (raz), 5-meo-mipt ( 2 razy),
Fenyloetyloaminy: 2c-p (parę razy), 25C-nbome (raz), MDMA (raz),
Dysocjanty: DXM (bardzo dużo razy), MXE (parę razy), Salvinorin (nie zadziałało)
Delirianty: Benzydamina (parę razy), Dimenhydramina (parę razy małe dawki (1-3 tabletki) do podbicia fazy)
Inne psychodeliki: DOM (raz), THC (kilka razy), Gałka muszkatołowa (parę razy), PfPP (nie zadziałało)

Inne:

Stymulanty: kofeina (bardzo dużo razy), nikotyna (parę razy), efedryna (raz), pseudoefedryna (kilka razy), flufedron (raz).
Gabaneriki: etanol (bardzo dużo razy), clonazepam (raz), gbl (2 razy).
Opiaty: kodeina (parę razy, ale przeważnie nie działało).

sigma, morze miłości i objawienie.

 Przez dwa lata bezskutecznie poszukiwałam tzw. „spontanicznego oświecenia”. W końcu przybyło ono do mnie w najmniej oczekiwany sposób.

Zacznijmy od tego, że mój chłopak dał mi lek „Pramolan”, zawierający substancję Opipramol, która jest agonistą receptora sigma. Sprzedaje się go, jako antydepresant. Przez tydzień łykałam po 1-2 tabletki. Początkowo efekty były negatywne. Czułam się senna i ogłupiona. Podczas rozmów zapominałam nazw trudniejszych wyrazów, czy zespołów. Zauważyłam jednak, że po odstawieniu go czuję znaczną stymulację i poprawę nastroju. Co najważniejsze, wszystkie używki, począwszy od kawy, działały na mnie w ciekawszy sposób. Pod koniec trip raporta opiszę, co działo się ze mną przez miesiąc bez dragów.

T -24

W końcu postanowiłam sprawdzić jak pramolan działa w połączeniu z dekstrometorfanem, który jest w dużych dawkach równieź jest agonistą receptora sigma. Trip był ciekawszy i bardziej refleksyjny niż zwykle, ale spodziewałam się większych rewelacji.

T – 12

Następnego dnia podzas zjazdu cały czas ogarniały mnie zbyt silne emocje. Przed moimi oczami pojawiały się różne sceny z życia, które wywoływały u mnie melancholijną refleksję.

T – 2

Wieczorem pakowałam swoje rzeczy przed wyjazdem do Anglii. Gdy mama wyszła na godzinkę z domu, zaczęłam szukać książki „Ayahuasca”, którą ona wcześniej mi schowała. Chciałam ją czytać podczas podróży samolotem. Niestety nigdzie nie mogłam jej znaleźć, co mnie zirytowało. Poza tym czułam olbrzymi nadmiar emocji. Nie potrafiłam sobie z nim poradzić. Poszłam do sklepu po piwo, a następnie weszłam do piwnicy , by tam szukać książki.
Gdy mama mnie tam znalazła bardzo się zdenerwowała. Poza tym nazwała mnie „pijanym zającem we mgle”. Szukanie książki w piwnicy i picie piwa w tym miejscu uznała za irracjonalny pomysł.

T

Podczas pakowania się , mama znalazła mój papierek z resztkami 2c-p. Wtedy byłam trochę smutna, ale teraz jestem jej za to wdzięczna. Gdy zabrała mi torebkę, w pierwszej chwili pomyślałam „I tak tam nic nie było”. Potem jednak przyszedł mi do głowy pomysł, żeby wyjąć papierek podczas nieobecności mamy i wylizać resztę.
Zanim przejdę do dalszej części, w skrócie opiszę moją historię z 2c-p. W listopadzie, zeszłego roku, zamówiłam 20 mg tej substancji. Mój pierwszy trip był wesoły i kolorowy, ale wydał mi się pusty. Poza tym moje współlokatorki zorientowały się, jakie mam zainteresowania i narobiłam sobie ogromnych kłopotów. Przez pół roku nie wracałam do tej substancji. Potem wzięłam jakieś 8 mg. Żal mi było zjeść wszystkiego. Dostałam wtedy okropnego bodyloadu, w wyniku czego pobrudziłam łazienkę (wiecie czym). Nie byłam w stanie tego posprzątać, bo nie dość , że bolała mnie wątroba, to wszędzie widziałam fraktale. Więc znów mi się oberwało.
Niedawno zjadłam jakieś 2 mg, które zostalo mi w torebce. Zadziałało na mnie tylko euforycznie, ale byłam zadowolona, bo przynajmniej nie narobiłam sobie problemów. Zostawiłam jednak jakiś... może z 1 mg substanji? I powiem, że musiała mną kierować jakaś wyższa siła.
Teraz opiszę najbardziej niezwykłą rzecz, jaka mi się przytrafiła.

T + 2

Podróż rozpoczęła się podczas kąpieli. Tradycyjnie, najpierw wyostrzyły mi się zmysły. Gdy wyszłam z wanny zauważyłam, że jedna z moich źrenic jest duża, a druga mała. Bardzo mnie to zdziwiło.
Położywszy się do łóżka, zaczęłam słuchać muzyki. Nie mogłam rozpoznać tych utworów, których słuchałam przecież wiele razy. Każdy z nich był o wiele piękniejszy niż zwykle. Składał się z delikatnych, niebiańskich dźwięków, pomiędzy którymi znajdowały się nowe, jakich wcześniej nie słyszałam.
Poza tym widziałam typowe dla 2cp wzorki.
„Coś niesamowitego!” Pomyślałam. - „Wizualnie i słuchowo tak samo jak po 10 mg, a nie mam żadnego bodyloadu! Odkryłam jak spożywać takie substancje”.

T + 4

Przez kilka godzin delektowałam się dźwiękami. Postrzegałam wydarzenie, jaki zaskakującą, bardzo miłą podróż. Jednak w trakcie rozmyślań doszłam do przełomowych wniosków.

T + 6

Opiszę wszystko po kolei.
Wszystko zaczęło się od tego, że dostałam olbrzymią dawkę miłości. Poza tym do każdego zmysłu docierały najpiękniejsze i najbardziej delikatne bodźce. Uczucie to było tak cudowne, iż stwierdziłam, że wynagrodziło mi wszystkie cierpienia. Uznałam , że na świecie jest tyle cierpienia, ponieważ ludzie dostali za mało miłości. Doświadczenie, jakie zostało mi dane, powinno stanowić podstawę wszystkiego i zostać przekazane wszystkim po urodzeniu. Nastąpił jednak jakiś błąd , który spowodował ogromną nienawiść.
Stawiałam różne pytania, na które natychmiast uzyskiwałam odpowiedzi.
Ujrzałam spiralę, składającą się z nici DNA i wijące się wokół niej węże. Od razu skojarzyłam to z ayahuascowymi wizjami. Głos mego serca powiedział, że za pomocą tego sznura każda komórka łączy się z zaświatami, a receptor sigma odgrywa w tym kluczową rolę. Zaczęłam też dostrzegać różne kanały, które są niedostępne dla oczu zwykłych ludzi.
W każdym wydarzeniu z mojego życia dostrzegałam głębsze przesłanie. To, co teraz opiszę niektórym może wydać się śmieszne, ale dla mnie było to niesamowicie głębokie i ważne przeżycie.

T + 8

Zrozumiałam, że zostałam wysłana na ziemię po to, aby ratować ludzi. Umieszczono mnie w bardzo przeciętnym, aczkolwiek nadzwyczaj pobożnym i katolickim kraju. Na dodatek nigdy nie pasowałam do mojej rodziny. Moi najbliżsi to typowi Polacy: pobożni katolicy, znerwicowani, zestresowani, odrzuający prawdziwą duchowość, itd. Całe moje życie wyglądało jak jakaś przejaskrawiona, przesadzona powieść, składająca się z samych absurdów. Nigdy nie było w nim niczego racjonalnego. Od zawsze czułam obecność innych istot, rozmawiałam z tajemniczymi głosami w mojej głowie i czułam, że mam ważną misję do spełnienia. Zanim zaczęłam zajmować się ezoteryką, żyłam w nieustannym strachu. Nie dość, że w mojej głowie było pełno dziwnych natręctw, paranoi, obsesji i głosów to ludzie w ogóle mnie nie rozumieli. Nie mogłam tego zrozumieć. Zastanawiałam się, co jest ze mną nie tak. Pomimo , iż byłam zdrowa i dobrze radziłam sobie z nauką, czułam się jak niedorozwinięta. Dzięki czytaniu okultytycznych książek zaczęło mi się rozjaśniać w głowie , gdzie doceniono wyobraźnię, a dzięki przyjaźni z dxm pokochałam bogactwo mojego wewnętrznego świata.
Podczas mojego „spontanicznego oświecenia” stwierdziłam, że musiałam obserwować te okropieństwa przez dwadzieścia lat, by zobaczyć jak ludzie na ziemi bardzo cierpią. To wszystko przypominało mi moją powieść, gdzie główna bohaterka, boginii Bastet, wciela się w ludzką postać, by ocalić ludzi przed wielbieniem bogów z eonu Ozyrysa (czyli tych wszystkich, którzy chcą, by ludzie im służyli), a za to zapoznać ich z Boginią Psychodelą. Niestety podczas narodzin traci pamięć. Zostaje zagubioną nastolatką, interesującą się okultyzmem i psychodelikami. Społeczeństwo postrzega ją jako „ćpuna, degenerata, wcielone zło”. Wkrótce Bastet zaprzyjaźnia się z moim alter ego i obie dziewczyny będą chciały zbawiać świat.
Podczas podróży również czułam się Boginią, której powieżono ciężkie zadanie. Przypomniała mi się pewna sytuacja z życia, kiedy wraz z kolegą – magiem chaosu wysyłaliśmy zdjęcia różnych znajomych i na postawie ich oczu opisywaliśmy charakter osoby, której nie znamy. Okazywało się, że bardzo dobrze nam to wychodziło i wszystko się zgadzało. Tego samego wieczoru wpatrywałam się w swoje zdjęcie. Otrzymałam wtedy wiadomość, iż zostałam siłą zmuszona do tego, by wrócić na ziemię, choć bardzo tego nie chciałam.
Podczas podróży owo wydarzenie jawiło mi się jako kolejny znak, potwierdzający moje kosmiczne korzenie.

T + 9

W końcu zrozumiałam, że otrzymałam to, o czym zawsze marzyłam: Oświecenie. (Wtedy jeszcze myślałam, że to zostanie mi do końca życia... szkoda). Myśl o tym jeszcze bardziej spotęgowała wszystkie towarzyszące mi uczucia. Prawie płakałam ze szczęścia. Zaczęłam wysyłać smsy do znajomych z hyperreala o treści: : „Udało mi się osiągnąć oświecenie! Musimy ratować ludzkość”.
Noc minęła. Księżyc schował się i ustąpił miejsce słonecznemu blaskowi. Kolory i kształty w moim pokoju wyglądały coraz ciekawiej. Znalazłam się w pastelowej, baśniowej krainie.
Zastanawiałam się nad tym, co powinnam zrobić. Wiedziałam o tym, że prędzej, czy później i tak będę musiała opowiedzieć rodzicom o mojej misji. Jednakże pamiętałam przypadki innych osób, doświadczających stanu sigma, które skończyły w szpitalu dla umysłowo chorych.

T + 12

Gdy mama mnie obudziła, początkowo starałam się niewiele odzywać i spokojnie wykonywać poranne czynności. Ogromna euforia jednak rozsadzała mnie i nie pozwalała mi się na niczym skupić.

T + 13

Mama posłała mnie do sklepu i kazała kupić coś o jakiejś dziwnej nazwie , związanej z obrusem. Chyba z pięć razy prosiłam ją o powtórzenie. W końcu matka mnie nakrzyczała i zaczęła się pytać, czy nic nie brałam. Na dodatek rozsadzająca mnie ogromna euforia sprawiła, że powiedziałam jej, iż dostałam objawienia, jestem oświecenia i teraz już wszystko będzie dobrze.
Ponieważ mama była coraz bardziej zdenerwowana, wyszłam do sklepu, ucząc się nazwy dziwnego przedmiotu na pamięć.
Widok przyrody olśnił mnie. Na łące rosło o wiele więcej kwiatów niż zwykle. Każdy z nich był bardzoi duży i kolorowy. Poza tym wszystkie barwy były przejaskrawione i większe niż zwykle. Poszłam w stronę sklepu, mając olbrzymi „banan” na twarzy. Ciekawe, o czym ludzie myśleli na mój widok.
Przy zakupie dziwnego przedmiotu nie miałam żadnych promlemów. Pani podała mi obrus zrobiony z takiego jakby plastikowego materału. Ciekawą rzeczą było to, iż trzymane przeze mnie 5 zł wydawało mi się niesamowicie wielkie.
Gdy wróciłam do domu spotkała mnie niemiła niespodzianka. Mama znalazła pramolan, fevarin i antidol, które miałam bardzo dobrze schowane. Wyrzuciła mi je do kosza i zabrała pieniądze. Powiem, że nie przejęłam się tym, gdyż stwierdziłam, że ja już jestem oświecona , a te leki mogą pomóc jakiemuś biednemu bezdomnemu, który również dostanie się na wyższy poziom.
Mama stwierdziła, że zjadłam w nocy wszystkie te leki. Była to ozywiście nieprawda, gdyż jedynie zażyłam niewielką ilość 2cp i spadło na mnie wielkie szęście. Chciałam to wytłumaczyć mamie , ale ona mi nie wierzyła. Cały czas próbowałam jej uświadomić że spadło na mnie wielkie szczęście, zostałam oświecona i wszystko zrozumiałam. Musimy teraz się przytulić. Poza tym specjalnie przybyłam na ziemię po to, aby ją ratować. Ona patrzyła na mnie tak, jakbym chciała jej zrobić krzywdę. Z przerażeniem wołała, żebym przestała tak dziwnie mówić. Twierdziła, że na pewno zostałam opętana, albo zwariowałam. Pamiętam, że potem, gdy malowała mi paznokcie (bo sama totalnie nie mogłam się za to zabrać) opowiadałam jej o tym, że mam poszerzoną świadomość. Dostrzegam różne kanały, które są niedostępne oczom zwykłych ludzi. Twierdziłam, że tak mi zostanie już na zawsze. Mama mówiła, że to wszystko minie, gdy wytrzeźwieje.

T + 16

Gdy pojechałyśmy na dworzec, mama spytała, czy chcę kupić jakąś gazetę.
Weszłam do kiosku i pierwszym czasopismem , jakie ujrzałam był „Czwarty wymiar” , na którym widniał wielki tytuł „oświecenie”. Byłam pod wrażeniem. Czułam, że wszystko dzieje się pod moje dyktando i jakaś wyższa siła maczała w tym swoją dłoń. Bo przecież to chyba nie jest przypadek, że akurat w tym dniu znalazłam artykuł o oświeceniu?
Czekanie na autobus również było ciekawym przeżyciem. Słyszałam rozmowy ludzi, którzy stali parę metrów ode mnie. Miałam wrażenie, że w każdym zdaniu jest ukryty jakiś kod, czy wskazówka.

T + 18

Gdy zaczęliśmy jechać busem na lotnisko, trochę przysnęłam. Gdy obudziłam się mój sposób myślenia stał się bardziej trzeźwy. Pierwszą myślą było „Co ja tej mamie naopowiadałam?”. Mimo wszystko do końca dnia moja percepcja była zmieniona, a czytając „Czwarty wymiar” miałam wrażenie, że każdy z artykułów został napisany specjalnie dla mnie i chce mi coś ważnego przekazać.

Czy doświadczenie mnie zmieniło?

Myślę, że tak, choć po miesiącu emocje nieco ostygły. Jeszcze przez kilka dni przekonywałam rodziców do tego, że zostałam objawiona i muszę ich ratować. Ich agresywne zachowanie sprawiło, że zrezygnowałam z misji, choć miałam wyrzuty sumienia. Stwierdziłam jednak, że powinnam działać w ukryciu i pomagać ludziom za pomocą twórczości.
Po tej sigmie miałam miesiąc przerwy od psychodelików, ale często doświadczałam miłych flaschack'ów. Należało do nich wyostrzenie zmysłów, poprawa nastroju, lekkie spowolnienie czasu. Kiedyś po wypiciu piwa czułam się tak jak na zjeździe na dxm. Najciekawszą rzeczą było jednak to, że budząc się pewnej nocy zobaczyłam mamę, stojącą nad moim łóżkiem, która po chwili zniknęła. Racjonalne myślenie musiało mi się zupełnie wyłączyć, ponieważ zaczęłam tak głośno krzyczeć, że obudziłam cały hotel. Na dodatek iglaste drzewo za oknem zupełnie zmieniło swój wygląd. Widziałam różne potworki chowające się w gałęziach.
Pramolan też wpłynął na mnie pozytywnie, gdyż często czuję się pobudzona, w wyniku czego ograniczyłam picie kawy.

Ocena: 

Odpowiedzi

Takie TR aż chce się czytać, bardzo przyjemnie napisane!

Narkotyki to klucz do świata równoległego.

Miałaś fajne przeżycie i strasznie miło mi się to czytało, czułem jakbym tam był przez chwile:D Polecam wrzucić LSD, myślę, że pasowalibyście do siebie:)

...czytając między słowami możnaby dojść do wniosku, że masz "najzwyklejszą w świecie" schizofrenię. Poza tym na serio krzywdzisz swoją matkę mówiąc jej te wszystkie rzeczy - ona się o Ciebie boi i nie pojmuje tego, co się z Tobą dzieje. Koniec końców - nie mam nic do pojebów, jeśli tylko ich pojebanie jest pozytywne, tak więc wszystko ok. I ciekawe, że nie mogłaś zapamiętać takiego słowa jak "cerata", pomalować sobie paznokci, itp., skoro jesteś taka oświecona i ogarniająca. ;) Pozdrawiam.

 We współczesnych czasach szamanów nazywa się schizofrenikami, więc wiesz....

Wiem, że przesadziłam, ale po prosty czułam tak silną euforię, która mnie bardzo dekoncentrowała. 

Psychodela !

Rozumiem Cie i wiem ze powinnas mniej okultystycznych ksiazek czytac tez po tym mialem odczycie "wypranej glowy" ale zaczolem sam wszystko interpretowac, co ja o tym mysle i odradzam tyle substancji pakowac(Najlepsza psychodela jest w nocy kiedy spisz, powaznie ;)

Ale ja się sama tak nakręcam ;P Kręcą mnie takie klimaty. Właściwie to obsesyjnie chciałam mieć jakieś objawienie i wykorzystałam ten ciekawy stan świadomości do nakręcenia się w taki, a nie inny sposób. Pewnie inna osoba zinterpretowałaby wszystko inaczej. Ale ja nie rozumiem tej tendencji do racjonalizacji wszystkiego. Wiara w misję do spełnienia nigdy nie sprawiła, że zaczęłam robić coś dziwnego w miejscu publicznym np. i potrafię swoje odloty połączyć ze studiami na dobrej uczelni. Gdybym tylko chciała mogłabym uznać, że mam wkrętki, halucynacje, że Boga  nie ma, na takiej samej zasadzie mogę uznać, że to ja jestem Boginią i ratuję świat. Bawię się ze swoim umysłem. A Ci ludzie, którzy uważają się za racjonalistów po prostu boją się niezwykłych doświadczeń. 

Psychodela !

Kurde, całkiem pozytywna faza :) Też czytuje literaturę okultystyczną i wielokrotnie próbowałem wejść w stan sigma ale mi się to nie udawało :( Choć miewałem nawet na trzeźwo mistyczne jazdy :)

Powiadam Wam ze, doswiadczamy zmian ktore manifestuja sie pod postacia doglebnego zrozumienia.Wprowadzamy sie w stan natury Buddy, swiadomosci Chrystusowej, duchowosci Kriszny, czy to nie piekne? Cieszcie sie z kazdej chwili jaka Wam dano, bowiem teraz z definicji wszystko istnieje. W gruncie rzeczy oswiecenie to te ''mistyczne jazdy na trzezwo'' Jaka role pelni w tym receptor sigma? Mysle ze, to dopiero szczyt gory lodowej a sigma i szyszynka sa tylko przekaznikami. Peace&Love

Chyba "najpiękniejsza" podróż, jaką dotąd przeczytałam:)
Zazdroszczę:)

czytając Twoje doświadczenia można dojść do wniosku, że całe Twoje "oświecenie" pochodzi z apteki... 

"ukłon w stronę ludzi dzięki, którym świat da się lubić"

Fajny TR, ciekawe przeżycia.

Mimo wszystko zbadaj się pod kątem schizofrenii. Masz wiele pasujących objawów.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2018
design: Metta Media