Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

thiocodinowa ambrozja

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
150mg
Rodzaj przeżycia:
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Benzydamina (6 razy), kodeina (chyba że 120 razy), Dxm, thc(20), tytoń, tabaka, aviomarin (2), gałka muszkatołowa (2), alkohol, pseudoefedryna (1) xanax (6)

raporty opiowraczek

thiocodinowa ambrozja

Chciałabym bardziej pomówić o skutkach uzależnienia i ostrzec w jakiś sposób wszystkich którzy w to brną, jak również opowiedzieć moją historię. Ogólny opis fazy opiszę na dole. Miewałam różne dołki w życiu, i tak jakoś wyszło że padło na to że używki pomagają mi najlepiej, miałam wtedy ledwie co skończone 13lat gdy weszłam w ten świat. 

Nieco ponad rok temu, mój kolega polecił mi thiocodin, że ma się fajne sny i super faza. Szczerze mówiąc, od razu mi się spodobało. Pierwszy raz był bardzo pozytywny, wypiłam pół thiocodinu i wszystko mnie swędziało, ale było mi tak dobrze. Skończyło się na tym, że dzień później dopiłam wieczorem resztę, i od razu potrzebowałam więcej, i cztery dni później wypiłam całość. I od tego czasu piję ten syrop miej wiecęj raz na 4 dni, teraz staram się wytrzymać bez tego tydzień. Wszyscy moi znajomi którzy bawili się w ten syrop tak jak ja, skończyli bo im się znudziło, i przerzucili się na coś innego. Nigdy nie wiesz w co ty wpadniesz, każdy w narkotykach szuka czegoś odpowiedniego by stłumić swoje problemy, niektórzy wolą acodin, a niektórzy efedrynę czy inny syf, mi akurat pomogła kodeina. Skutki?

- ważę 40kg, mając 165cm wzrostu. Moje BMI jest poniżej 15 i wskazuję na wygłodzenie. Wyglądam jak szkielet.

- za każdym razem mam coraz gorsze kace. Czuję takie rozwodnienie głowy, ja nawet nie wiem jak to opisać

- bardzo często trzęsą mi się ręce bez powodu

- problemy z żołądkiem. Nie mogę pić kawy, mówmy w prost, thiocodin mocno szkodzi właśnie na żołądek.

- skrajne wypalenie emocjonalne. Ja nawet nie jestem w stanie to opisać, wewnątrz mnie jest po prostu pustka i głód.

- huśtawki nastroju. Co chwilę przeżywam coś innego i skrajnego, zapominam o tych uczuciach, sama już nie wiem co czuję.

- kompletny brak apetytu. Nie chcę mi się jeść i nic mi nie smakuje, straciłam smak.

- nie wiem jak jest z moimi nerkami, żołądkiem czy wątrobą bo boję się iść do lekarza, ale podejrzewam że źle.

 

Ale jeśli już w tym utknąłeś, mogę Ci podać przepis na dobry drink z thiocodinu, tak by dało się wypić, o wiele lepszy niż ten kiczowaty Lean że sprite'a.

Potrzebujesz różowego monstera pepeline punch, i pomieszać z sokiem grapefrutowym i syropem tak by zabić tą słodycz z syropu. Potem wlewam w to dużo soku z cytryny, i kwaśnych żelków. No to jest czysta ambrozja, naprawdę.

Jako że ćpałam ten syf nie raz, mogę powiedzieć moją dopracowaną rutynę na taki wieczorek.

Zwykle o 22:30 wypijam szklankę soku z grejpfruta, przez to lepiej faza wchodzi i jest mocniejsza.

Około 23:30 wypijam mój thiocodrink, włączam pozytywną muzykę tak by lepiej weszło.

Zwykle około 12stej czuć pierwsze efekty: ciepełko, zwolnienie czasu, zmęczenie, rozpływający się spokój. Puszczam sobie w wtedy na słuchawkach piosenki Lany Del Rey, najlepiej w wersji slowed. Po thiocodinie wszystkie piosenki są lepsze w slowed.

Gdy mija 1h od wypicia, mam peak, czuję się zmęczona, czas całkowicie zwalnia, czujesz się dobrze. Minusy są takie że wszystko cię swędzi, więc polecam stanowczo NIE drapać się jak cie coś zaswędzi, bo nie przestaniesz tego drapać do rana. Wiem co mówię. Drugi minus jest taki że strasznie ci sucho w ustach. 

1:30 - wciąż naćpana, kręci mi się w głowie, staram się nie zwymiotować, mam różne ciekawe wizje. Właśnie wtedy kładę się do łóżka, i puszczam sobie jakąś slowed piosenkę, zwykle właśnie Lany. Wtedy robi się najciekawiej. Dryfuję sobie wtedy po różnych wizjach, snach na jawie, sama nie wiem jak to nazwać. Bardzo wyraźnie sny, to dobra nazwa.

 

Potem około 3ciej się budzę z tego transu, z trzęsącymi się rękami, ale niczego nie żałuję. Wtedy odkladam słuchawki, już trzeźwa, i idę spać.

 

Rano, tak do południa czuję się strasznie rozmyta, oderwana od rzeczywistości, i jest mi niedobrze. Nie polecam pić kawy, bo rozwalisz sobie żołądek. Lepiej to po prostu przeżyć bez kawy, i już nie męczyć swojego organizmu. 

 

Podsumowując, thiocodin jest moją jedyną prawdziwą miłością w życiu, jak również i przekleństwem. Minął dopiero ponad rok uzależnienia, i nie wiem czy z tego wyjdę czy nie. Ale z racji tego że ćpałam chyba już wszystko co znalazłam na swojej drodze, to thiocodin jest wyjątkowy. 

Ocena: 

Odpowiedzi

A, i nie polecam jeść dużo przed taką zabawą bo naprawdę się zrzygacie

Jesteś bardzo młoda, a 150mg to nieduża dawka. Jeżeli skończysz teraz masz szanse na normalne życie. Nawet możesz ogarnąć wszystko jakbyś nigdy nie ćpała. 

I tutaj to poważnie śmiechłem, wybacz - trzynastolatka miała różne dołki w życiu dlatego zaczęła ćpać. XD 

Powinna najpierw zacząć żyć ale sam nie byłem lepszy więc nie będę się tu spuszczał nadto. Jednakowoż...

Skoro owej (byłej) trzynastolatce tak pomagają te dragi to czemu wali je po nocach, a w ciągu dnia zdycha, rzyga, trzęsą jej się dłonie? Czemu jest ona wygłodzona, wypalona emocjonalnie, ma huśtawki nastrojów i brak apetytu?

Na co jej to pomaga?

Źle to jakoś napisałam, i mean, miałam jakieś 13latkowe typowe dołki, to nie była depresja i tylko zwykle problemy dojrzewania, no ale skończyło się ćpaniem. I jak już mówiłam, to przez ponad pół roku nawet kaca nie miałam, dopiero po takim czasie poczułam skutki i bardziej się na tym skupiłam.

No spokojnie, to dopiero początek. Będzie jeszcze gorzej :) Oczywiście możesz ogarnąć i nie ćpać na noc tylko wcześniej i się wysypiać jak czlowiek, do tego jeść normalnie i latami ciągnąć taki tryb życia. Ja bym się zastanowił czy przyszłość warta jest kilku chwil ciepła i fajnych "snów". 

I pewnie bym wtedy zaćpał xD 

A tak serio to poczytaj raporty o kodzie ale nie te pisane przez nowych, którzy jeszcze jakoś się trzymają. Najlepiej takich co walą kilka lat. Lub walili. Tak jak pisałem - nie jesteś jeszcze w dupie. 

Sam miałem kiedyś miałem z nią problem, jadłem po 500mg, poznałem na własnej skórze jak wygląda uzależniene, powiem Ci opiowraczku że da się rzucić, mogą Ci w tym grzyby pomóc, chociaż mi bez nich się udało, bo na szczęście każda próba dobrego uwalenia się kończyła się duszeniem się i wpompowywaniu szalenczych ilości kawy i otwartego okna xD co mnie trochę zmotywowało, oczywiście kupiłem jeszcze kilka paczek by się upewnić ale już dwa latka nie biorę kodziska, dobrze jakbyś też kiedyś uznała że starczy. 

Sorry mam delirke 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media