Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

paniczne poczucie bezbronności - moje pierwsze mdma

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Chemia:
Dawkowanie:
Kryształ 100 mg , 1 pixa 100 mg MDMA
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Impreza techno po 13 godzinach pracy z najlepszym przyjacielem. Nastrój pełen ulgi z powodu zakończonej właśnie pracy oraz zmęczenie z tego samego powodu. Chęć relaksu, odrealnienia . Żołądek pusty wedle zaleceń.
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
Głównie opioidy (Oksykodon i Buprenorfina) i marihuana w dużych ilościach. Zdarzyło się pare razy zażywać DXM, Kodeine, Benzo .

paniczne poczucie bezbronności - moje pierwsze mdma

Cały raport jest moją próbą poradzenia sobie z tym przeżyciem i przetrawienia go w głowie raz na zawsze. Nie uważałem się nigdy za człowieka o mocnej głowie i zawsze traktowałem przyjmowane substancje z należytym respektem i ostrożnością. MDMA było dla mnie po prostu za mocnym przeżyciem , na które zdecydowałem się w nieodpowiednim miejscu ,które już od 1.5 miesiąca ciąży mi na sercu i nie pozwala o sobie zapomnieć. Ale od początku..

22:00 Godzinę wcześniej wróciłem do domu z ostatniego dnia pracy ,podekscytowany że już za kilka godzin będe mógł doświadczyć mojej pierszej dawki mki. Umyłem się, przebrałem i wyszedłem. 15 min przed spotkaniem poszedłem do parku na lufke trawy w celach przeciwbólowych, gdyż nogi po 13 godzinach kelnerowania dawały o sobie znać. Po wypaleniu poszedłem z jeszcze wiekszą ekscytacją na spotkanie. Zbiliśmy piątke z K (tak będe nazywać mojęgo współtowarzysza wieczoru) i wyruszyliśmy wspólnie do klubu.

22:30 Impreza była kameralna,gdyż odbywała się w środe. Muzyka - techno. Mój typ muzyki na tego typu zabawy więc wszystko wydawało zapowiadać się wspaniale. Przed wejściem do klubu poszliśmy na opuszczoną część stacji kolejowej gdzie przyjeliśmy po 100 mg kryształu na głowe. Smak przeohydny, nie sposób spożyć bez popijania .Pixe zadecydowaliśmy że zostawimy na późniejsze dobicie. Po wejściu do klubu poszliśmy na palarnie na papierosa, po czym zamówiliśmy po piwie i usiedliśmy zajęci rozmową.

23:10  K już od 20 minut pod wpływem mki. Spowolnione mówienie, rozmażanie się , nieustanne poruszanie głową i wywalone źrenice. Lecz ja nie czuje kompletnie nic. Po wypiciu piwa prosze K byśmy poszli do toalety dobić się pixą bo nic nie czuje. Zgadza się. Szybka akcja w kabinie , kolejne 100 mg na głowe i wychodze z niej umyć ręce. K został jeszcze w wiadomym celu . w trakcie jak myłem ręce do łązięki wszedł ochroniarz skontrolować teren. Od zawsze mam strach przed tego typu osobami, więc szybko odwróciłem wzrok i czekałem aż wyjdzie. Z kabiny wyszedł K i zaproponował wyjście na szluga

23:20 Siadamy na ogródku przed klubem i odpalamy papierosy. W ostatnich chwilach trzeźwości żegnam się z dziewczyną na messie i życze jej miłęj nocki. Nagle zacząłęm czuć że wchodzi.

23:20-23:45 Był to najmilszy punkt wieczoru. Siedzieliśmy w dwójke i rozmawialismy o tym jak wszystko jest piękne . On że narkotyki są przewspaniałe i że chce żyć jako biznesmen o ukrytym nocnym życiu. Ja rozgadywałem się o mojej dziewczynie i że jest moim płomieniem nadzieji na szczęśliwe życie.W międzyczasie czułem substancje coraz mocniej. Zacząłem doznawać moje całe ciało w inny sposób. Czułem krew i chęć życia płynącą po moim całym ciele a papierosy które paliłem jeden po drugim smakowały jak marzenie.Poszedłem po energetyka który również smakował niebiańsko. Nagle podeszła do nas grupka osób, przyjaciół K. A ja poczułem , że to co czułem dotychczas to był sam kryształ ,a pixa dopiero zaczynała działać.

23:45-00:00 Nigdy nie należałem do osób śmiałych. Kontakt z nowymi ludźmi bardzo mnie stresuje i sprawia dużo dyskomfortu. Dodatkowo zawsze czuje się gorszym od osób trzeźwych podczas gdy ja jestem pod wpływem czegoś. Te 2 fakty w połączeniu z wchodzącą właśnie kolejną porcją m'ki oraz energetykiem sprawiło że zamarłem. Wokół mnie ludzie witają się z moim kolegą ,podczas gdy ja ledwo wyjąkuje moje imie i nieudolnie staram sie podac wszystkim ręce. Poczułem się jak gówno bo zrozumiałem na jakiego spierdoleńca wyglądam. Z sekundy na sekundy muzyka która wcześniej wydawała się delikatnie dudnić za ścianą teraz z agresją napierała w nią, a sam jej klimat wydał mi się bardziej niepokojący niż był wcześniej. Miałem wrażenie że coś nadchodzi , coś bardzo złego i katastrofalnego. Zacząłem nerwowo patrzeć na wszystkich ludzi dookoła. Ich twarze zmieniały kształty . Raz ktoś miał włosy, raz ich nie miał . Raz miał kwadratowy podbródek, raz okrągły.Lecz wszystkich łączyło jedno, czułem że mają mnie za nie interesującego i cały czas mnie obserwują. Jedynie twarz mojego kolegii była niezmienna i całkowicie przyjazna. Z każdą sekundą siedzenie w tamtym miejscu stawało sie dla mnie coraz cięższe. Muzyka zdawała mi się wdzierać do głowy, serce kołotało szybciej z minuty na minute, a dodatkowo w oddali pojawił się jeszcze ochroniarz, który jeszcze bardziej wprawiał mnie w dyskomfort. Czułem coraz większą bezbronność. Z każdą sekundą wchodziło mi coraz mocniej , a ja coraz bardziej obawiałem się czy uda mi się zachować w tej sytuacji świadomość i samokontrole. W końcu K wyciągnął mnie z opresji proponując odejscie od grupki, jak się później okazało by iść na parkiet potańczyć.

00:00-00:30 Tutaj zaczeła się już totalna jazda bez trzymanki. Sekunde po przekroczeniu kurtyn wygłuszajacych poczułem że zaraz zemdleje z strachu. Muzyka stała się dla mnie niepokojąca do tego stopnia, że każde walnięcie basu powodowało u mnie drgawki. Ochroniarz stojacy na wejściu zmierzył mnie wzrokiem z pogardą o czym myśl towarzyszyła mi do końca obecnosci w klubie i budziła jeszcze większy dyskomfort. Stanąłem na parkiecie obok K. Panika osiagneła poziom na którym z zamknietymi oczami powtarzałem "nic mi się nie dzieje , muszę się uspokić".Zacząłem się cały trząść. Spojrzałem się na Dja, który z każdym błyśnięciem jasnej lampy zmieniał się na innego człowieka, w innych ubraniach i pozycji. Na chropowatej ścianie za nim zacząłem dostrzegać ruszajace się sylwetki robaków, co w rzeczywistości było jedynie starą, ceglaną ścianą. Poczułem w tym momencie że to mój koniec. Każda osoba z obsługi lokalu patrzyła na mnie z pogardą. Barman , Dj , trzeźwe osoby w lorzach i ochroniarze. Stoczyłem się, jestem tu bezbronny . Jestem tu na samym dnie łańcucha. Każdy naokoło z łatwością mógłby mnie okraść czy pobić i nie umiałbym sie nawet mu postawić.Podszedłem do mojego przyjaciela który tańczył obok i złapałem go z całej siły na ramie .Wtedy dopiero poczułem jak bardzo się trzęse i jak zgrzany jestem .Wyszeptałem "Zabierz mnie stąd, błągam cię. Zaraz zemdleje" . Na szczęście K jest jedną z lepszych osób jakie spotkałem w moim życiu i bez wahania wziął mnie pod ręke i wyciągnął z klubu.

 

00:30-01:00 Tutaj mało pamietam ,bo było mi po prostu za mocno .Myśli mieszały się z jawą. Jedyne obrazy jakie mam w głowie to okolicach klubu i pamięć że powtarzałem wpatrzony w ziemie " musze się uspokoić" . K próbował również doprowadzić mnie do porządku, ale nie rozumiałem co do mnie mówi. W pewnym momencie poczułem że znowu jestem na miejscu że tak powiem. Uśmiadomiłem sobie że leje deszcz, a ja i mój przyjaciel jesteśmy cali mokrzy. Przeprosiłem K za akcje, bo było mi wstyd i zaproponowałem powrót do lokalu. Zaczeliśmy iść w strone klubu. Nadal czułem się słaby i wystraszony, ale chciałem ,by chociaż mój kolega mógł spędzić wieczór w miły sposób

 

1:00-2:00 Po powrocie do klubu bardziej żyłem sytuacją sprzed godziny niż aktualną. W głowie szalały mi myśli, wszystkie wciąż mówiły jaki bezbronny jestem . Nadal czułem jak jestem zewsząd obserwowany i pogardzany ale w tamtym momencie pogodziłem się z moim losem. K powiedział mi nagle że idzie na chwile i wyszedł za kurtyny, a ja zostałęm sam na parkiecie. Do godziny drugiej tańczyłem z zamkniętymi oczami, pogrążony w smutku, z wizjami popełnienia samobójstwa z braku innych opcji. W pewnym momencie usłyszałem krzyki przed sobą, otworzyłem oczy i zobaczyłem innego tancerza który zdecydowanie bawił się lepiej odemnie .Odwrócił się w moją strone. Miał na sobie czarne okulary , a jego twarz zdobił szeroki uśmiech. Patrzyliśmy chwile na siebie, po czym ściągnął okulary. To co zobaczyłem pamietam do teraz bardzo dokłądnie. Facetowi nie było widać tęczówki . Dosłownie .Białko z wielką czarną kropką na środku. Zamarłem w miejscu, poczułem że jestem w najgorszej menelni, u kresu mojego życia. Niewiele mysląć z kołotającym sercem wycofałem się na ogródek przed klubem , gdzie spotkałem K. Powiedział że kupił fete i chce , bym mu towarzyszył przy konsumpcji.

 

2:00-2:30 Po zamknięciu się w toalecie K rozpakował paczuszke z białym proszkiem po czym wciągnął z telefonu kreske. Zaczął mi proponować gdy usłyszeliśmy trzy potężne jebnięcia w drzwi i rozkaz otwarcia ich w tym momencie, bo osoba za nimi sama to zrobi. K schował saszetke i otworzyliśmy drzwi. Stał w nich ochroniarz 2 metry wysokości swoimi łapami zatykajacy całe drzwi. Powiedziałem mu że przepraszamo oraz że już wychodzimy i w panice chciałem przecisnąć się obok niego. Pchnął mnie w ściane i powiedział że nigdzie kurwa nie idziemy. Po wcześniejszych moich opisach chyba nie musze mówić że w tamtym momencie dosłownie byłem bliski omdlenia z poczucia bezradności i słabości . Kazał nam wyciągnąć wszystko co mamy. Ja nic prócz szlugów nie posiadałem. K po paru motywacyjnych zdanaich od ochroniarza obiecujących podcieranie dupy łokciem wyciagnął saszetke , którą następnie ochroniarz kazał spuścić. Po naciśnięciu spłuczki spytał co mu oferujemy za milczenie. Na odpowiedz że nic nie mam powiedział że jest nas dwóch. 20 zł spotkało się z kolejnymi bluzgami. Po chwili staneło na 50 zł i poczuciu bycia ściekiem. Przy wychodzeniu z toalety ochroniarz powiedział że mamy wypierdalać i nie chce nas tu już dziś widzieć. 

 

2:30-4:00 Podróż powrotna przebiegła w ciszy i kontemplacji. Żadne autobusy w kierunku naszych domostw nie jechały więc cały dystans przemaszerowaliśmy . Cały czas lał deszcz więc ogólna atmosfera naokoło i poczucie bycia przemokniętym do suchej nitki tylko dobijało. Myśli latały mi po głowie. Wiedziałem juz wtedy że wspomnienie tego wieczoru będzie mnie nękać. W pewnym momencie rozważałem czy samobójstwo nie jest lepsze niż życie z takim pietnem na sumieniu i poczuciem bycia ludzką parodią. K był jagby wyłaczony, wpatrzony w chodnik kroczył przed siebie. Przez noc miałem 3 wybudzenia spowodowane koszmarami. Owe koszmary są zbyt prywatne by je opowiedzieć, ogólnie opisałbym je jako kompilacje wszystkich błędów życiowych.

 

9:00  Jak sądziłem poranek nie przyniósł ulgi. Uczucie przyjemności jagby nie istniało. Czułem cały dzień niepokój . Wieczorem wracając z sklepu złapał mnie atak paniki gdy przechodziłem ciemniejszą uliczką, co skończyło się wybiegnięciem z niej z kołatajacym sercem. Czułem jagby pewność siebie kompletnie z mnie uleciała. Przecież jak po takiej sytuacji ja mam się czuć wgl jakkolwiek męsko?

Chciałbym od was rady jak sobie poradzić z tym wspomnieniem i jak w przyszłości sb radzić z atakami paniki i niepokoju, mineło 1.5 miesiąca a wciąż jakiekolwiek wyjście do klubu wiąże się z niepokojem i nerwowym obserwowaniem otoczenia a każdy choćby blant kończy się powrotem tamtego wieczoru do głowy i paniką. Moja pewnosć siebie również nie pworóciła do normy, znowu jak kilka lat temu czuje stres jak ide coś załatwić do urzędu czy choćby jak robie zakupy w sklepie. Za każdą poradę dziękuje z głębi serca.

 

W tym miejscu chciałbym podziękować K , jak to kiedyś będziesz czytać, wiedz że jesteś wspaniałą osobą i bez ciebie ten wieczór mógłby się dla mnie skończyć treagedią <3

Ocena: 

Odpowiedzi

Masz coś w rodzaju szoku pourazowego po ciężkim bad tripie. Miałam to po gałce - kilka miesięcy ataków paniki + tzw. lęk wolnopłynący. Strach przed strachem., który zafundowały mi przeżycia z dzieciństwa. Wyszłam z tego bez leków, ale ograniczyłam ćpanie. Proponowałabym Ci całkowity post i mierzenienie się z tym na trzeźwo. Całkowite wejście w odczucie strachu/przegrywu/poczucia bycia gównem, cokolwiek. To się z czasem rozpuszcza w obserwacji i słabnie. Wiem co mówię, bo znam tę bezbronność. Powodzenia :)

"I właśnie to co najlotniejsze, to, rdzeniem jest wszechświata, to rzeczywistość, to Atman. TO JESTEŚ TY..."

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media