Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Kanał RSS neurogroove

z kwasem pierwszy raz i ostatni taki

detale

Natura:
Dawkowanie:
280ug
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Brak jakiegokolwiek przygotowania, czysty spontan, lekki strach, duże podekscytowanie, kwatera ziomka
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Marihuana, groch raz kiedyś, futro jeszcze rzadziej

raporty kwaslizakowy25

Użytkownik nie dodał jeszcze żadnego raportu

z kwasem pierwszy raz i ostatni taki

Nieopublikowany

Więc... Pisząc to, minęło trochę czasu, więc spróbuję nakreślić sytuację jak najlepiej moja pamięć na to pozwoli, aczkolwiek z tym spokojnie, tego tripa nie zapomnę do końca życia

Dzień jak każdy inny (nie mówię, że odpierdalam takie numery codzień, chodzi mi tu o zwykły spontan) - wylądowałem u ziomka w piwnicy, nazwijmy go z1. Wpadło mu w ręce nowe futro, którego na degustację sobie nie pożałowaliśmy, co lekko odbiło się na stanie mojego samopoczucia, ale nie ma, że boli. Wyjazd w plener - dni były wtedy długie i ciepłe, więc jak dla mnie najlepsza opcja spędzania czasu. 

Po mającym niezbyt wiele sensu zwiedzeniu jakiejś części miasta, postanowiliśmy znaleźć miejsce, w którym nikomu nie zawadzi to, że skręcimy, a następnie skonsumujemy bata z jakiejś tam zielonki z Holandii, której trochę nam się ostało (spokojnie, było jej wystarczająco na jeszcze najbliższą dobę)

Godzina ~15:00 Dobija do nas kolejny ziomek, nazwijmy go z2, z którym notorycznie zabijałem czas każdego dnia na zapierdalaniu wiadra mułem i płuc dymem z tej cudownej rośliny. Podczas dalszego opierdalania się dostałem wiadomość od ziomka, nazwijmy go z3, że możemy później śmiało wpaść, najlepiej z jakimś asortymentem, wszyscy wiemy w jakim celu.

Godzina(nie wiem która, około 19-20, ponieważ zaczynało się robić szarawo) docieramy do kwatery z3, z paroma flaszkami przeźroczystej substancji, paroma topami wiadomej rośliny i o ile pamięć mnie nie myli 3 lub 4 krążkami, były to Versace koloru żółtego. Aha, no i futro, za którym nie przepadam i szczerze mówiąc nie wiem co mnie wtedy podkusiło...

Po tym jak rozsiadłem się wygodnie, tak jak moi rówieśnicy, rzuciłem groch na stół, żeby poczęstował się gospodarz który mnie o to prosił i kto jeszcze będzie chciał. Jako, że jak już na stole leży, a melanż trzeba zacząć też zarzuciłem pół, bo noc jeszcze długa, a czapy takiej mocnej po tym też nie lubię, pomimo że potrafiłem jeść po 2, więcej nie miałem okazji ani chęci.

Podczas kręcenia bata stało się coś, co diametralnie zmieniło sytuację i motyw na dzisiejszą noc. Było to przyjście z3 z bardzo uradowaną miną i tekstem, który rzucił do ziomka z1 (ponieważ był zaznajomiony w temacie, jako że on to kiedyś motał)

"Patrz co znalazłem!"

Nagle ku moim zdziwieniu zobaczyłem 3 małe, kolorowe, wszystkim znane blottery. Jak to ja, tak bardzo podjarałem się na ich widok, że nawet nie przyjrzałem się obrazkowi, a szkoda.. . Było to spowodowane tym, że kwas to jedyna rzecz, której od zawsze w chuj chciałem spróbować.Z1 odpowiedział mu tylko "o kurwa, nie mów że to są te od... co wam kiedyś motałem"

-tak

-o kurwa - z ust z1 brzmiało co najmniej jak reakcja bohaterów sagi hp na hasło "sam wiesz kto" Ale cóż, co mu się dziwić, on wiedział...

Wiedział jakie to kwasy i co one potrafią.

W międzyczasie padło kilka kolejek, chyba z 2 ale one już nie mają dużego znaczenia

Wszystko działo się bardzo szybko, była to może kwestia 30min, kiedy byłem na speedzie, po kolejce, połówce dobrego cuksa a na moim dziąśle już siedział kwas o mocy 280ug z bardzo dobrego źródła

Nie wiem ile minęło czasu, pół godziny, godzina, ale to co stało się później na zawsze zmieniło moje życie. Kiedy zacząłem czuć kwasa, koledzy postawili mi przed ryjem lapka, włączyli yt HD, odpalili wieże i...

Teraz tylko póki pamiętam, koleżka miał bardzo ładnie urządzony salon, ze ścianą z cegieł za tvkiem, kwiatki chuje muje, tylko oświetlenie z deka niezbyt, bo w połączeniu z masywnym drewnianym stolikiem który mieliśmy przez nami i cała reszta pokoju nadawał bardzo ostry klimat (oświetlenie żółte, w pokoju duzo koloru czerwonego)

i... 

Na pierwszy ogień padła nuta osy, nowy kwas

Wow, jakie to piękne, widzę każdą klatkę teledysku, jaka ekstaza muzyczna, coś pięknego 

Na następną nutę ziomy wybrały legendarne mikmik od guziora, po przesłuchaniu której wpadłem na pomysł, właściwie na ciekawość (co do teledysków w postaci animacji) a jako, że pierwsze skojarzenie z takim teledyskiem, które wpadło mi do głowy postanowiłem wpisać, kliknąłem enter i puściłem. Z reakcji kumpli wywnioskowałem, że to nie jest najlepszy pomysł, jednak nie zniechęciło mnie to. Leci ghostemane - Mercury. Po 20sek oglądania klipu złapałem odcinę, obudziłem się po kilku sek, zobaczyłem ziomów chodzących po chacie, doszło do mnie zdanie, że idziemy zapalić na dwór. Kwas oglupil mnie tak bardzo, że chodziłem od drzwi do drzwi bez butów, a jak skupiłem się na tyle, żeby iść po buty, spojrzałem na nie, po czym zawracałem i tak parę razy. Ziomki się ze mnie śmiały, zwyczajnie dlatego, że widzieli jaki jestem rozjebany chemią. W tym momencie przeżyłem najmocniejszego badtripa w życiu, pokój, który był oświetlony na żółto - czerwono sprawił że miałem vibe jakbym imprezował w piekle, a ziomków postrzegałem jako diabły, mieli podświetlone na te kolory twarze, które się wykrzywiały, a śmiechy słyszałem zupełnie inaczej niż powinienem. Ogarnąłem to. W lustrze jakiś czas później też było bardzo ciekawie. Stając przed lustrem widziałem siebie, tylko, że oczy miałem żółte i podłużne, twarz czerwona, zęby ostre i długi jaszczurzy jęzor, po mimo tego, że stałem przed lustrem z normalnym wyrazem twarzy odbicie w lustrze się wyraźnie uśmiechnęło i twarz wykrzywiła się bardzo nienaturalnie. Po czym - SS, całe odbicie lustra spadło w dół, na jego miejsce jeszcze z 10 takich stopklatek i odcina. Bardzo intensywne "haluny" i morfing. Podczas tych odcin w połowie przypadków to już nie były cev tylko po prostu odcina. Dodam że w czasie tripa dalej paliłem, no i weszło jeszcze parę kielonow i lajnow

To co działo się później to już w ogóle fantazja, nie będę się rozpisywał w szczegółach, bo i tak ten tr jest już o wiele za długi, ale co się działo później :

Dwóch ziomków poszło na tripa na dach, ja z moim zostałem przed domem, byłem bardzo podatny na bodźce, ziomek, puszczając nutę, dojebał tekstemże narkotyki są złe, i w tym czasie zaczął lecieć zdechły osa, narkotyki są złe 

Kto słuchał ten wie. Świat spłynął mi dosłownie szarymi barwami i poczułem się mega chujowo, że świadomością jak bardzo i czego oraz w jakich ilościach dzisiaj wycpalem. Tak więc, pranie mózgu lvl 100, jak to jest cudownie mieć ziomków którzy zamiast zrobić ci lux, starają się jak najbardziej poryc ci czaszkę... cev w chuj, oev jeszcze lepsze, tzn tęcza za ziomkami podczas gdy się poruszali, wypierdol serotoniny, świat różowo fioletowo żółto każdy, ogólnie kwintesencja kwasa. W końcu mój wymarzony pierwszy raz, który sprawił, że po pierwsze patrzę na świat inaczej, a po drugie odkryłem substancje, dla której się urodziłem. Jest to tylko zalążek i nie dam rady opisać tripa po tym kwasie, bo pisałbym 5 lat a i tak bym miał coś do napisania, tak czy siak wierzcie na słowo, wypierdol totalny. Tak powinien wyglądać kwas i co prawda mixowalem to ze wszystkim ale nie raz już robilem podobne doświadczenia i powiem szczerze, był to mój pierwszy kwas, który był jednoczenie najlepszym i oby nie ostatnim takim. W tym momencie potrafię jeść po 2 na raz, w poszukiwaniu takich samych przeżyć, ale z bólem serca mówię, że niezbyt się to udaje, aczkolwiek, właściwość kwasa - każdy trip jest inny, nie raz był dobry, zajebisty, ale nie trafiłem jeszcze na tripa (nawet jedząc dwa na raz) który zadowoliłby mnie tak jak tamten lub nie trzymał mnie w stwierdzeniu, że w sumie jeszcze 1 lub 2 lajtowo bym zjadł. Dodam, że kwasy git, nie mówię tu o setkach. Chujowy tr napenwo w jakimś stopniu mogłem go lepiej zrobić, ale tu chodzi tylko o przeżycia. Jeżeli ktoś kiedyś będzie jadł kwasa pierwszy raz to życzę mu właśnie takiego tripa (no, może z wyjątkiem badtripa, aczkolwiek ja je lubię bo co pokaze moc kwasa najlepiej jak właśnie nie badtrip? I co lepiej nauczy ogarniać głowę?) i nie bójcie się się ilości, przynajmniej jak dla mnie, bo nie taki kwas straszny jak go malują, grunt to się nie bac

Jak to powiedziała postać z jednej bardzo fajnej bajki - "nie ma złych narkotyków, są tylko złe okoliczności ich brania". A jakobym miał dobre okoliczności to zarzuciłbym i 1mg lajtowo, pozdro świrki! 

 

Rodzaj przeżycia: 
Wiek: 
18 lat
Set and setting: 
Brak jakiegokolwiek przygotowania, czysty spontan, lekki strach, duże podekscytowanie, kwatera ziomka
Ocena: 
Doświadczenie: 
Marihuana, groch raz kiedyś, futro jeszcze rzadziej
Dawkowanie: 
280ug
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2024
design: Metta Media