Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

oregano - cokolwiek robię, chill jest

Error message

Ten Trip Raport jest opublikowany, nie możesz go zmieniać. Skontaktuj się z moderatorem jeśli chcesz edytować. / This Trip Raport has been published, you may not make changes to it.

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Dawkowanie:
~17,5g
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Set: Wewnętrznie jestem spokojny i w miarę wypoczęty. Jest też uczucie, abym nie jadł tyle oregano, tylko coś normalnego i abortował tripa, zapewne dlatego, że jestem na czczo i nie jadłem wczoraj kolacji ze zmęczenia. Jest ze mną Ajlo i nasza Psinka, lecz tripuję sam.

Setting: Jesteśmy rozbici namiotem w najbardziej naturalnym zakątku, do którego mogliśmy dotrzeć na piechotę od domu. Obok wału, zaraz przy rzecze, jak najdalej od jakichkolwiek zabudowań i konstrukcji ludzkich, dokładnie w tym samym punkcie, w którym zakończyliśmy naszego poprzedniego tripa - na pregabalinie. Jest rano, zaraz po obudzeniu się.

oregano - cokolwiek robię, chill jest

Substancja: Oregano, ~17,5 g. Zostało ono wyhodowane i wysuszone na działce, nie wiem jak dawno temu. Dlatego też celowałem w górną granicę dawki zalecanej na forum, 20g, lecz nie byłem w stanie dojeść wszystkiego, no i minimalną ilość rozsypałem.

 

Set: Wewnętrznie jestem spokojny i w miarę wypoczęty. Jest też uczucie, abym nie jadł tyle oregano, tylko coś normalnego i abortował tripa, zapewne dlatego, że jestem na czczo i nie jadłem wczoraj kolacji ze zmęczenia. Jest ze mną Ajlo i nasza Psinka, lecz tripuję sam.

 

Setting: Jesteśmy rozbici namiotem w najbardziej naturalnym zakątku, do którego mogliśmy dotrzeć na piechotę od domu. Obok wału, zaraz przy rzecze, jak najdalej od jakichkolwiek zabudowań i konstrukcji ludzkich, dokładnie w tym samym punkcie, w którym zakończyliśmy naszego poprzedniego tripa - na pregabalinie. Jest rano, zaraz po obudzeniu się.

 

T+ 00:00

Zaczynam zjadać oregano, popijając wodą. Czasem smak jest intensywny, czasem nie. Gdy jest intensywny, zdarzają się bardzo chwilowe rozmazania obrazu i wyostrzenia jednocześnie, efekt trochę jak po ziole, ale inny, lecz wnioskuję, że to od intensywności i ilości smaku.

 

T+ 00:20

Czuję takie buzowanie w głowie. Zdecydowanie coś.

 

T+ 00:38

Skończyłem zjadać, lecz nie zjadłem wszystkiego. Wypiłem już ponad 1,5l wody, a wodę dobrze jest oszczędzać. Czuję większe buz buz buz w głowie. Wstaję i idę pochodzić do słońca. Miękko się chodzi. Czuję potrzebę położenia się w słońcu, co też robię.

 

Na ciele w „ruchomych miejscach" (na karku, ścięgnach, stawach itp.) czuć takie miękkie oreganowe odczucie. Myśli są jakby spokojniejsze i powolniejsze. Czuję miękki, ogarniający chillout.

 

T+ 00:54

Pojawia się potrzeba ruchu, za którą podążam. Podczas chodzenia zauważam, że to miękkie oreganowe odczucie w ruchomych miejscach ciała teraz twardnieje. Kręcę się po okolicy, po czym łapię kontakt z moimi towarzyszkami i spędzamy czas w pozycji leżąco-siedzącej.

 

T+ 1:30

W ruchomych miejscach wróciło odczucie miękkości oraz chęć chodzenia. Cokolwiek robię i tak jest chill, więc chodzę na boso, zwiedzając ten magiczny zakątek. Oregano zdecydowanie zwiększa potrzebę kontaktu z innymi, co już wcześniej podejrzewałem, teraz mi się to potwierdziło.

 

T+ 1:50

Znów siadam przy Ajlo na karimacie. Rozkminiam, że oregano działa lekko stymulująco i sedatywnie zarazem, czasem na raz, czasem na wymiankę, czasem w zależności od tego, co się akurat robi, ale przede wszystkim daje uczucie takiego błogiego chillu.

 

Teraz większość czasu leżakuję, czasem wchodząc w kontakt z Ajlo. Efekty chyba są już mniej intensywne niż wcześniej.

 

T+ 2:50

Wstajemy i rozpoczynamy pakowanie. Utwierdzam się w fakcie, iż oregano schodzi. Teraz czuję głównie lekką sedację i chill, który jest mniejszy, choć wciąż znaczący.

 

T+ 3:50

Spakowani wyruszamy eksplorować teren po drugiej stronie wału, nad rzeką. Gdy tam docieramy, nasza Psinka prawie utonęła w wodzie, przez jej głupi błąd, co wywołało wiele stresu, ale pomimo tego podczas akcji ratunkowej i krzyków Ajlo czułem się spokojny oraz miałem przez moment odczucie nierealności całej sytuacji.

 

T+ 4:25

Teraz po regeneracji i posiłku wracamy do domu. Czuję się zmęczony i czasem lekko zirytowany i nie wychilloutowany.

 

T+ ~5:00

Jesteśmy w domu. Coś tam jeszcze oreganowego czuć, lecz głównie czuję zamułę i zmęczenie.

 

T+ ~8:00

Nic już nie czuć, poza tym, że mam OLBRZYMIE łaknienie na słodycze, któremu ulegam (a to ostatnio jest rzadkością).

 

D+ 1

Ciężko powiedzieć czy i ile ma z tym wspólnego oregano, a ile inne czynniki, którymi nie będę przynudzał, lecz rano łatwo wpadłem w złość i przez około 3h miałem problem z normalną koncentracją. Zostało też łaknienie na słodycze, choć mniejsze.

 

Substancja wiodąca: 
Rodzaj przeżycia: 
Set and setting: 
Set: Wewnętrznie jestem spokojny i w miarę wypoczęty. Jest też uczucie, abym nie jadł tyle oregano, tylko coś normalnego i abortował tripa, zapewne dlatego, że jestem na czczo i nie jadłem wczoraj kolacji ze zmęczenia. Jest ze mną Ajlo i nasza Psinka, lecz tripuję sam. Setting: Jesteśmy rozbici namiotem w najbardziej naturalnym zakątku, do którego mogliśmy dotrzeć na piechotę od domu. Obok wału, zaraz przy rzecze, jak najdalej od jakichkolwiek zabudowań i konstrukcji ludzkich, dokładnie w tym samym punkcie, w którym zakończyliśmy naszego poprzedniego tripa - na pregabalinie. Jest rano, zaraz po obudzeniu się.
Ocena: 
natura: 
Dawkowanie: 
~17,5g
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2022
design: Metta Media