Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

o 4-aco-dmt po krótce.

o 4-aco-dmt po krótce.

Na wstępie pragnę wytłumaczyć, że DXM w tych miksach służył jedynie wzmocnieniu 4-AcO-DMT, palenie w większości wypadków też.

Przedstawiam kilka krótkich opisów tripów z 4-AcO-DMT:

05.02.2010

Pierwszy miks: 17,(3)mg 4-AcO-DMT + 150mg DXM + ~1g Mean Green & TaiFun (2:1) + 0,5mg lorazepam

Efekty: ciekawe, acz nie mocne OEV'y: wzorki na powierzchniach (w tym na szafce ), ruszający się dywan, tańczące drzewo. Stan psychiczny przyjemny, lekko odcięty od rzeczywistości (umysł był przykryty jakoby delikatnym kocykiem 4-AcO-DMT). Częste wybuchy śmiechu, pozytywny klimat. Śpiewanie, wkręcenie się w każde klimaty. CEV'y... Gdy z Jay'em zamknęliśmy oczy zaczęliśmy pływać w siatkach laserowych siatek, w moim przypadku zielonych.

Jak najbardziej polecam, dobry miks na posiedzenie w domu z przyjaciółmi. Występowało gastro.

Źrenice poszerzone, lekkie drżenie rąk. Tyle.

09.02.2010:

Drugi miks: ~25mg 4-AcO-DMT + ~1g Magic Dragon + 0,5mg lorazepam

Miks ten zapewnił bardzo euforyczny klimat, jeden z tripowiczów spędził większość czasu turlając się ze śmiechu po podłodze. Odbyły się mistrzostwa gry w golfa gitarą, klawiaturą oraz butelką. Zbudowano samowystarczalne domostwo z poletkiem konopii i polanką grzybków. Ściany pokryły się wzorami, CEV'y tym razem były słabsze.

10.02.2010:

Na dzień dzisiejszy planuję zarzucić około 35-40mg oraz 0,5mg lorazepamu, zaznaczam iż robię to z dość dużą tolerancją (zarzucałem wczoraj 25mg 4-AcO-DMT). Trip ten ma na celu sprawdzenie, czy zarzucanie dzień po dniu daje jakieś efekty oraz jak wygląda trip po owej substancji w nocy, spędzony w samotności ze shponglami. Żałuję, że nie mam w domu deksa, następnym razem. Jutro dam znać jak wyglądał trip i czy w ogóle wystapił.

Po tripie:

A wiec tak: 35-40mg 4-AcO-DMT zostalo zawiniete w kawalek chusteczki i zjedzone. Po okolo godzinie zaczeto odczuwac pierwsze efekty - pastelowe koloroy, odbior dzwiekow jako muzyki (przelatujacy samolot... cudo - wszystko wydawało swój dźwięk w idealnej chwili, tworzyły razem bezbłędnie zagrany koncert życia). Po okolo 1,25 godziny od zarzucenia poczulem, ze nadchodzi peak. Spalilem wielkie nabicie (okolo 3-4 zwykle lufki) Magic Dragona, zalozylem sluchawki, puscilem plytke "Are you Shpongled?", zamknalem oczy i... Zobaczylem czern. Po chwili jednak na owej czerni zaczely sie malowac wizje, w ktorych to utknalem na kolejne 2 godziny. Podrozowalem i zwiedzalem, jednakze dokladniej wizji opisac nie potrafie - wiekszosc zapomnialem

Nastepnie psychodelik sprawil, iz zostalem zdegradowany do roli zwyklego zwierzecia. Lezalem w lozku niczym jakis prehistoryczny gad, jedzac ciasteczka i skupiajac sie tylko na owej czynnosci, o niczym innym nie myslalem. Zasnalem okolo 00:30, bez problemow - zasluga polowy noctoferu ktory zarzucilem wraz z 4-aco.

15.02.2010

Miks: 225mg DXM + ~40mg 4-AcO-DMT oralnie + ~10mg 4-AcO-DMT wciagane + kilka buszkow miksu STnG i Magic Dragona + w polowie fazy 0,5 noctoferu.

21:05 - zaczalem zarzucac DXM

21:25 - doszlo do tego 4-AcO-DMT, jedzone i wciagane. Posiedzialem chwilke na forum, potem zaczalem ogladac film.

22:00 - zaczynam odczuwac deksowe znieczulenie ciala, po zamknieciu oczu widze ciemnoszare i ciemnofioletowe wizje, poki co po prostu sa, nie wpatruje sie w nie.

22:15 - poczulem, ze 4-AcO-DMT juz sie zaladowalo, odpalam Shpongle - Are you Shpongled (ciekawostka, na 4-AcO sklaniam sie wlasnie do tej plytki niz do Ineffable Mysteries ktora jest bardziej "elektroniczna"), zakladam sluchawki i zamykam oczy. Widze jakis budynek, stary i porzucony w listopadowym wieczorze.

22:20 - wizje zaczynaja sie rozkrecac, podrozuje i latam.

22:35 - zarzucam polowke noctoferu, gdyz trip zaczal skrecac w strone BT i wracam do CEV'ow.

22:50 - sciagam kilka buszkow, obserwuje swiat pokryty delikatnie fraktalami, strumien swiatla wpadajacy z ulicy zdaje sie zmieniac ksztalty.

23:20 - wydaje mi sie, ze efekty zaczynaja slabnac, zdejmuje sluchawki i leze, obserwujac sufit, ktory to pokrywa sie wzorkami.

23:30 - sciagam kolejne kilka buchow, wciaz lezac sobie w lozku.

23:40 - nagle zaczynam odczuwac cos dziwnego. Zdaje mi sie, ze "TO" tu jest. Ze lata nademna i bylo tu przez caly czas. Czuje jakas energie ktora wypelnia pokoj.

24:00 - w ciszy nagle zaczynam odczuwac, ze jest mi idealnie. Leze bez ruchu, cieszac sie idealnym ulozeniem ciala, jedyne co slysze to swoj oddech. Odczuwam ogromna przyjemnosc z tego stanu, odnajduje w nim ukojenie i spokoj, ktorego potrzebowalem juz od tak dawna. TO wciaz tu jest, w dodatku mam wrazenie, ze to wlanie TO jest odpowiedzialne za ten zadziwiajacy stan.

01:30 - efekt "idealnosci" powoli slabnie, jednakze zaczynam sobie zdawac sprawe czym TO bylo. TO udalo mi sie uosobnic z dusza mej kobiety. Pisze do niej SMS'a: "dziekuje, za taniec z Twa dusza". Jak sie okazalo i ona czula ma obecnosc, choc byla w tym momencie gdzies w drodze do Anglii.

02:30 - po krotkiej rozmowie ze słoneczkiem i 45 minutowym dochodzeniu do siebie po tripie ide spac.

Trip ten byl magiczny, uswiadomil mi wiele rzeczy. Godziny podalem orientacyjnie, mam nadzieje, ze w miare poprawnie. Mam wrazenie, ze szybko nie wroce do tego stanu "idealnego", byl on mi potrzebny do odetchniecia i swa role spelnil. Wiele rzeczy pominalem, wiele zapomnialem.

UWAGA! Nikomu nie polecam takich dawek. Sa one naprawde wysokie, a ja bralem je z wyrobiona tolerancja i zabezpieczeniem. Dawki takie moga byc juz niebezpieczne.

Ocena: 

Odpowiedzi

Dawka 50mg (bez tolerki) to takie optimum dla średniodoświadczonego entuzjasty psychodelicznego świata.

IMO, mniejsze dawki, to tylko strata materialu.

Wszystkie teksty publikowane są na Licencji Wolnej Dokumentacji GNU, Wersja 1.2, Listopad 2002.
design: Metta Media © hyperreal.info 1996-2012