Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

mefedron - kocham i nienawidzę

detale

Substancja wiodąca:
Apteka:
Dawkowanie:
Cichy Bob: Wciągnięty Mefedron: 600mg (+130mg zjedzone), Wciągnięty Tramal Retard: 80mg (+ 70mg zjedzone), Spalony PineApple Express: 0,25g, Zjedzony Noctofer: 1,5 tabletki, Zjedzone pół Amph-I-Bi *** Kucharz: Wciągnięty Mefedron: 200mg , Wciągnięty Tramal Retard: 50mg, Spalony PineApple Express: 0,25g, Zjedzony Noctofer: 0,5 tabletki, Zjedzone pół Amph-I-Bi ***
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
wolny dzień spędzany w pustym domu, dobry humor, parodniowy ciąg na mefie. Dostępne wszelkie gatunki muzyki.
Wiek:
19 lat
Doświadczenie:
Cichy Bob (19 lat): MJ, Spice, Spice Gold, Smoke, Bobby Sence, Mad Dog, Sensimilla, Mind Candy, Silver Bullet, Druids Fantasy, Aztec Thunder, Zephyr, Smoke Silver, Salvia D., Smoke Gold, Alkohol, Tytoń, Bobby Sence Plus, Scope, Gałka Muszkatałowa, Charleeze, Rasta, Mitseez, Smoke Vanilla, Smoke TNG, Smoke Plus, Pure, DXM, Smoke Tng (Be-Smart version), Afrolicious, Raz, Mefedron, Noctofer, Metkatynon, Green Moher, Burn, Hardcore Fantastic Gold, Charge +, Koko, Pineapple Express... Kucharz (18 lat): mieszanki ziołowe, alkohol, tytoń, mefedron, KOKO, Charge +

mefedron - kocham i nienawidzę

Bohaterowie: Cichy Bob, Kucharz i chwilowo dziewczyna Cichego.

Substancje: Mefedron: 930 MG, Tramal: 200 MG, PineApple Express: 500MG, Noctofer - 2 MG, 1 pigułka Amph-I-Bia ***

WPROWADZENIE:
TripRaport ten zrodził się z postu w wątku "Tu nawijasz!", po prostu zmefiony miałem ochotę go napisać. Więc jest.

11:00
Rano, siedząc w łazience i grzebiąc po szufladach natknąłem się na parę paczek tramalu retard. Przypadkiem wpadło mi do ręki 100 mg tramadolu, w innej szufladzie zaś znalazłem 3,5 grama mefedronu wraz z 0,5 grama mieszanki "ziołowej" PineApple Express.

12:15
Więc zaczynamy: 30mg Tramadolu + 100mg Mefedronu donosowo = leżenie w wannie w cieplutkie wodzie przez 30 minut, muzyka spokojna i piękna z głośników, delikatne CEV'y, problemy znikają, liczy się tylko ta nienarzucająca się przyjemność...

13:00
Przed chwilą zjedzone ok 130mg mefa + 70mg tramalu retard pokruszonego. A w oczekiwaniu na wejście kreseczka z 200 mg mefa.
O kurwa, zaraz wpada dziewczyna, a ja leżę na krześle kompletnie rozjebany z przyjemności... ^^
Jak coś, to nie ćpałem.

13:32
Spróbowałem wstać - ale mi miękko! Wszystko na co spojrzę, wygląda miękko, jest jakby leciutko rozmazane, krok mam miękki, czuję się, jakbym ważył tyle co piórko.
Serce coś dziwnie bije, dorzucam 0,5 noctoferu i idę się ogarnąć przed przyjściem dziewczyny.
Kocham być chorym!

14:45
Chuj, poszedł cały noctofer. Obraz lekko rozmazany, muzyka jest piękna a ja jestem tak cudnie znieczulony... Kurwa, kocham to. Kocham Was. Świat jest piękny. Przepraszam Gulhula, Kucharza, Sauda i moją kochaną dziewczynę, która to pewnie kiedyś przeczyta i będę miał przejebane... Choć nie, już wie, że ćpam i wychodzi z założenia, że jeśli się nie wjebię w nic to mogę ćpać ile chcę. Z tym, że ja podobno nie ćpam w ogóle mefa, a ostatnie 2 tygodnie cały czas odbywa się moja prywatna mefacja (słowo stworzone przez gulhula, pozdro! :D)... Choć nie, max 1 dzień przerwy miałem... Kurna, chyba mam problem z mefem. Czy Wy też potraficie w jednej chwili siedzieć w fotelu, a w drugiej ocknąć się z torbą mefa w ręku...? Pytanie do tych, którzy często go ćpają - czy jak wam się skończy już worek (bo nie wierzę, że ktoś ma przerwę gdy ma, tak jak ja, 5 gietów do przećpania) to bardzo was ciągnie do kolejnego? Jak często ćpacie?
Ludzie. Czy wy wiecie, że to forum jest jedną, wielką, genialną społecznością?

O, właśnie wstałem, jak cudownie się chodzi... Ciekawe jak ja zejdę do dziewczyny...?

15:05
Jak się okazało, przyszła dziewczyna (a to zła kobieta była, nie dała się zaprosić do domu ledwo stojącemu na nogach ćpunowi z wielkimi źrenicami, który tańczył w miejscu w rytm nieistniejącej muzyki) przynosząc dobre wieści, zdaję! (miałem problemy z jednym językiem, nieobecność na 95% lekcji - tak poza tym, to jestem dobrym i grzecznym uczniem) - radość z tego faktu jeszcze bardziej mnie podsyciła do przemefienia tego dnia. Zawsze jak jestem na mefie, to mam szczęście. Dziwne, co? Co dziwniejsze, dziewczyna nie zauważyła tego jak bardzo jestem naćpany (na szczęście przed zejściem do drzwi wytarłem nos przed lustrem, mefedron jest o tyle niefajny., że gdy obmyjesz nos po wciąganiu tak, by z wierzchu był czysty a proszek został w środku nosa to i tak po około 20 minutach masz białe otoczki wokół nosa, z deczka to przypałowe, więc polecam co jakiś czas ogarniać nos), stwierdziła nawet, że może i mam powiększone źrenice, ale dziś raczej nic nie brałem, bo "Ona umie to rozpoznać". No cóż, bywa.

Podczas rozmowy w tym pięknym, uroczo rozmazanym świecie o milionie barw zaobserwowałem coś dziwnego: stoimy przy drzwiach wejściowych, czule się całując (pomimo suchości ust, idzie dać radę), a te się otwierają i wchodzi Kucharz we własnej osobie! Kiwa szybko głową w naszym kierunku i luźnym krokiem udaje się do mojego pokoju...

Żegnam się ze swym Szczęściem, zamykam drzwi i udaję do Kucharza.
Niech żyją piątki!

15:12
Serio dziś jest czwartek? Kucharz twierdzi, że tak. Łykamy po 0,5mg lorazepamu, tak w razie czego.

15:30
Łohoł! Dziewczyna oddaliła się z zasięgu, więc zaczynamy. Zaraz idzie donosowo po 200mg miksu (150mg - mef, 50mg - skruszony Tramal Retard)

15:35-17:00
Poszło, jest taaaaaaaaaaaaaak cudownie! Leżymy, chodzimy, tańczymy ze szczęścia... Wszystkie problemy odeszły w zapomnienie, muzyka sprawia mi ogromną radość, rozmowa z Kucharzem również. Zapisuję sobie w pamięci: mefić tylko z dobrym kumplem.

17:00
Odpalamy kadzidła, wracamy do naszej "bazy" (stolik przy oknie, arabskie pufy - ogólnie wygodnie i klimatycznie, można poczuć się jak w lecie, z okna piękny widok) nabijamy Pineapple Express do naszej grzybowej fajki i odpalamy. Dym kłębi się w pokoju mieszając z zapachem kadzideł, słońce rzuca piękne promienie na niego, leżymy, z ust wydobywa się nieskończoność słów zachwytu... Tutaj muszę zaznaczyć, że mieszanka ta jakoby "aktywowała" ponownie działanie mefa, choć lepiej spełniał się w tej roli u mnie SMOKE Vanilia.

17:22
Jako, że Kucharz nie ma ochoty na więcej mefa, Cichy Bob szykuje mu piękną niespodziankę. Jedna amph-i-bia*** rozpuszczona wraz z witaminką D i magnezem (pomyliłem tabletki) w spirytusie.
Pięknie odfiltrowane strzykawką z filtrem, przelane po równo do kieliszka i buteleczce po Ketonalu. Wypite, zalane raz jeszcze, wymieszane, wypite. Ach, ten smak spirytusu o poranku...

18:35
Piękny dzień, muzyka wciąż leci... Kilka godzin ućpania za nami, dziwna rozmowa z Toker'em, której nie pamiętam, ale wiem, że była dziwna (wybacz, napiszę jeszcze jak będziesz), muzyka która nas pochłaniała i CEV'y, normalne, dobre cevy (wyglądało to trochę jak jakiś pojebany film szykowany przez starego jaracza, który nie wie zbytnio jak i co robi, w dodatku co chwila tracąc wątek) sceny, widoki ciągle się zmieniały, przypominało to trochę grę BloodRayne II (grał ktoś w to?) skrzyżowaną z The Simpsons. O dziwo, potrafiłem kierować postacią, lecz ciągle zmieniające się tło przeszkadzało w "grze". Wszystko co widziałem było dziwne, pojebane lecz piękne.

W pewnym momencie pod powiekami pojawiła się kolejna ciekawa wizja: skała, oderwana od Ziemii, z wystającymi z niej wieżowcami, portem, domami na jej górze, która wisiała, kręcąc się powoli, w pustej, szaro-brązowej przestrzeni, mijana co chwila przez mniejsze asteroidy...

Muszę nadmienić, iż po moim codziennym mefienu (już prawie 2 tygodnie...) wciągnięcie dawki powyżej 150mg powodowało lekkie rozmazanie i wyjasrkawienie obrazu, jakby był narysowany pastelami. Ludzie, nie wiem kto mówi, że mefedron to stymulant. Mieszanka mefa z tramcem (w małej ilości co prawda, nie jestem pewien, czy chcę poznać lepiej tą substancję) spowodowała powolne ruchy, opóźniony o sekundę obraz (typu wstajesz, a widzisz to z lekkim opóźnieniem), który miło się rozmazywał, tańczyłem, lecz nie odrywając stóp od ziemi, wszystko tak lekko i przyjemnie... Ale raczej nie energetycznie, radość czerpaliśmy z samego faktu ruchu, dopasowanego idealnie do dźwięków, z których każdy wchodził dokładnie w tym najidealniejszym momencie. Wszystko do siebie idealnie pasowało - perfekcja. O pięknie muzyki może mówić tylko ten, kto usłyszał ją pod wpływem psychodelików.

18:45
Niestety, niedługo 19, Kucharz musie się powoli zbierać, jeśli chce jeszcze dziś dotrzeć do domu...

18:55
Robię przepłuczkę pustego worka po 5'tce (mam jeszcze z 2,5 gieta... ), nalewam wody do worka, mieszam i piję. Jako, iż Kucharz już wychodzi i musi dotrzeć jak najszybciej do domu pomija możliwość spróbowania tego jakże dziwnego płynu.

19:00
Postanawiam odprowadzić go do przystanku, gdzie wsiądzie w magiczną maszynę i odjedzie w swoją stronę. Idąc tak przyjemnym, powolnym krokiem, który dał mi niesamowitą radość i spokój, postanawiam przypalić jeszcze nabicie czy dwa Pineapple Express. Wyszły dwa, bo zawartość dilerki gdzieś znikła - "O man! Tu przed chwilą było palenie,gdzie ono jest?", po których to złapaliśmy miłą zamotkę i jeszcze większy chill. Idąc do przystanku dyskutowaliśmy na jakieś dziwne tematy, których nie pamiętam (ogólnie mało co pamiętam, a jednak tyle napisałem), lecz sądzę, że jeśli Kucharz (mniej jarania - pamięć lepsza) wróci to i te dopisze.

19:15
W końcu dotarliśmy na przystanek, pożegnania nadszedł czas. Pogadaliśmy chwilę i udałem się w kierunku domu.

19:30
Załadowałem 50 mg + osad z kieliszków pod język, tak dla choć lekkiego odżycia. Wciąż jest miło i przyjemnie, kończę właśnie pisać ten Trip Raport, a przecież dopiero co zacząłem...

21:43
Faza już prawie zeszła, po prostu skończyło się jej działanie. Wciąż jednak w ustach mam suszę a jedzenia nie mam zamiaru tknąć...

00:30
A jednak problemy z zaśnięciem są. Zarzuciłem noctofer a i tak zasnąć nie idzie. Do tego doszedł ból serca (lub nerwobóle), ból głowy, lekka arytmia...
Uważajcie z mefem, łatwo jest przesadzić.

Dodam jeszcze krótki opis efektów Kucharza, by ten TR był w miarę obiektywny:

"Dwie białe kreski ju na mnie czekają, lewa dziurka gotowa i poszedł rozkaz: sniffaj!

Zadanie wykonane, mija 10 minut i nic nie czuje. Hmm...

O kurde! Cały pokój wypełniła jasność, moja skóra przeistacza się w jedwabną, delikatną powłokę. Mijają kolejne minuty a moja euforia i szczęście rośnie wraz z nimi.

Szczękościsk i sahara w ustach uświadamiają mi, że nie jestem wolną duszą lecz mam ciało, które potrzebuje miękkiego miejsca. Jednak to ciało czuje rytm bluesa, a, ku memu zdziwieniu, potrafi nawet tańczyć do rytmu...
Muzyka wnika we mnie, teraz to ja jestem muzyką i ona jest mną. Moja rozmowność wzrasta do maksimum, mógłbym mówić o wszystkim i ze wszystkim. Brakuje mi tylko mównicy aby wygłosić przemówienie.

Wyjście na dwór uświadamia mnie, że ten świat ma też swoją ciemniejszą stronę, jednak jedyne co mi towarzyszy przez cały trip to szczękościsk i uczucie odprężenia. Kulminacyjny punkt mojej podróży następuje, gdy wchodzę do gorącej wody, wszystkie moje zmysły radują się, a wszystkie pozytywne uczucia wciąż mnie wypełniają. Jednakże to nie koniec mojej podroży, więc ruszam dalej...
Pozdro dla wszystkich podróżników i Cichego Boba!"

PODSUMOWANIE:
Mefedron jest substancją, która spodoba się miłośnikom MDMA czy innych substancji tego typu, lecz, jak wiadomo, nie zachęcam do używania substancji psychoaktywnych.
Jest on dobrą używką na imprezy, zażywany raz na jakiś czas, jednak codzienne zażywanie szybko doprowadzi do dość silnego uzależnienia psychicznego, a Wasze plany na ćpanie okazyjne zmienią się na plany ćpania "do końca worka". A co po tym worku? Worek następny. I tak bez końca.
Mefedron jest jedyną substancją, którą równie kocham jak i nienawidzę.

Ocena: 

Odpowiedzi

... tyś chyba smartszope obrabował sądząc po opisie. Efedryna zła na serce, kiedyś po cirrusie miałem zjazdy nieziemskie. Siedze z daleka od tego syfu choć twój opis brzmi zachęcająco...
pozdro

Zajebiście mi sie to czytało ;D Jakoś tak swojsko ;p Dobry z ciebie chłopaczyna.PozdrO

Czyta się szybko i przyjemnie. Esencja mefedronu.
-------------------------------------------------
[cut] - tu znajdziesz to czego szukasz

Proszę nie wstawiać żadnych linków do sklepów. NAWET KURWA Z WARZYWAMI - pilleater.

Taaak, opis działania ok.
Napisz coś o zjazdach, napadach paniki, sercu, które chce wyskoczyć z piersi i masz wrażenie, że za chwilę zejdziesz z tego świata, uczuciu duszenia się, lękach nie do opanowania, a potem depresji... brać w nieskończoność przecież się nie da

Działanie mefedronu nie ma poruwnania z niczym inny co brałem pierwsze chwile siadamy ustalamy że walimy wszyscy razem, ekpia dobra starzy znajomi i przyjaciel którego znam od 4 roku życia. pierwsze 45 sek kosmiczny ból nosa potem nastąpiło oderwanie od rzeczywistości usłyszałem głos kumpla który brzmiał magicznie niczym inkantacja lecząca umysł : "kriss wstawaj" przejełem blanta i wstałem w tle dubstep taniec rozmowy i dziewczyna brak słów aby opisać tą noc . Jedyna wada niszczy organizm i strasznie uzależnia plusy ja osobiście nie miałem zjazdu jak po frycie czy grochach to co można nazwać zjazdem przypominało stan po 300 mg dobrej fryty wieczorem następnego dnia poczułem zmęczenie jak po meczu rugby i położyłem się spać

substancji nie przetoczyło się przez Twój krwiobieg jeszcze. Stąd ta podnieta :)

Salvinoria

to jak tym masz zjazd po 300 mg fryty xd to ile zajebales tego mefu ?

mef3

Twój raport czytałem właśnie 5 raz... i za każdym razem, gdy czytam myślę o moich przygodach z mefem. Owszem, że nie łączyłem go nigdy z innymi zabawkami, ale doskonale Twój tr oddaje klimat tej substancji. I wielki plus za "prawienie moralitetów" na końcu... cóż, mogę już (po przemefieniu ponad 5g) śmiało powiedzieć - mef się bardzo szybko zaczyna podobać.

Pozdro Bobie i dzięki z Twoją pomoc na pewnym forum;)

Wiele tego...

A wiec tak , przyjebalem z koleszkami dzis pierwszy raz , właśnie mi schodzi faza i mam zamiar isc zaraz spac . Wyjebało mnie dopiero po 20 minutach o pierwszej kreski , Czulem euforie na maxa i nic tego juz chyba nie zastąpi po 25 minutach od pierwszej kreski padl padl pomysl na druga i tak sie stalo . Wychodze z domu , ide ulica patrze sie w ziemie , przed oczami pełen plakat (przebłyski drganie obrazu itp <3) , po południe słońce napierdala , a obraz taki jak o 6 rano lekko rozmazany dzwne rozjaśnione kolory (pieknie było do okoła) , nie odzywalem sie do nikogo zamkniety w sobie rozkoszowalem sie ta fazą , po chwili ogarniam ze sie mega spocilem tak jak i reszta , wiec sciagnelismy sobie koszulki i lecimy dalej , nagle po woli zaczelo nas puszczac , ale i tak bylo mega zajebiscie . Wybralismy sie na konkretą wedrowke po miescie , bylo tak pieknie ze pragne przyjebac jeszcdze raz ! . I zrobie to juz nie bawem jak tylko wstane . ( moze nie wyraznie to wszystko opisalem ale to wszystko dzialo sie w przeciagu 3 gdzin , wiec to nie bylo po poludniu a gdzie około 22:00 , no cóż ale słonce dalej bylo , przynajmnie mi ise tak wydawało) Pozdrawiam . !

mef3

cc

mef3

No ładnie się spisałeś... Kurde najlepsze jest to że ten tekst trafia inaczej do tych którzy kminią i siedzą w tym temaciku niż do drugiej partii naszego społeczeństwa która do końca życia nie spróbuje nawet alkoholu... I dla nich zawsze będziemy ćpunami... Jak to pięknie brzmi:P W sumie mam to w dupie;) I wcale tego nie ukrywam bo naprawdę nie podchodzą mi ludzie którzy wpierdalają mi się w życie z beznadziejnymi akcjami;/ A i jeszcze bez kitu dobra Zajawka. A kminiliście może nad jakimś spotkaniem grupy ludzi którzy są chętni do nowych eksperymentów do poznania nowych ziomków i dojdę w końcu do setna sprawy do przyjebania sobie:) Pzd.

Wole pozostac anonimowy w tych sprawach ;)) , Sprobuj z koleszkami ( zaufanymi) . Pozdrawiam !!

mef3

jak sobie radzisz po zakazaniu mefa? bo ja szukam zastepcy ale tylko sie poglebiam w nalogu...

Od niedawna ruszyła internetowa sprzedaz mefedronu LEGALNIE !!!!

mef3

stary to normalne , że jak złapiesz wkręta na cokolwiek to chcesz to walić non stopi nie ma w tym nic dziwnego. Ja jak wpadłem w Aco to codziennie do apteki "schorowany" chodziłem.

no no mef, mefik, mefa, jakkolwiek go zwal..

rowniez go kocham i nienawidze,

uzywam go odkad go stworzono, dal mi to czego koks nie dal , przynajmniej na poczatku tak myslalem,

teraz norma kilka dni 5-9dni bez snu, albo jedna krotka drzemka gdzies po drodze z rura w nosie, a torba w dloni,

kiedy czuje ze mef kopie ? po kilku dobach bez snu, walenie opor non stop, 5g/24h,, pojawiaja sie mega haluny (w mieszkaniu widzialem kilku znajomych obecnych i z przeszlosci, rozmowa z nimi) i, paranoje, lek, wkreta (odnotowalem 3h wpatrzenie sie w jedno miejsce gdzie probowalem odczytac gre cieni:)

koks rzucilem kiedy, no coz.., gdy dominatora poznalem;))

od  raz w tyg (pierwszy tydz) i coraz wiecej,

obecnie uskuteczniam sesje kilka dób mefedron ON, krotka przeerwa na sen bo padam niespodziewanie ze zmeczenia, budze sie meff, zanim zrobie sobie sniadanie, hmm w ogole go nie robie;

z ciekawych zjawisk ewolucji: wyksztalcilem potrzebe jedzenia podczas cpania, czesto naturalnie jem, stad napotkani nieznajomi odrzucaja mysl  ze jestem nacpany :))

zrenice juz b.rslabo reaguja na towar,

dwukrotnie nie moglem mowic(nadmanganian?) bo mnie zatkalo po towarze choc slowotok mysli byl plynnie skonstruowany, jednak nie potrafilem wyksztusic ani JEDNEGO slowa, sytuacja o tyle fajna ze nacpano-zatkany bylem na planowanej kolacji u znajomych w 3 pary, niesadzilem ze zrobie z siebie osła.

Dzis ide z waleniem juz ok 10dni z 2x po kilka h snu wiec bez jazd w haluuny, omamy, juz nie wiem czym sie zajmowac na tym mefie, dzis tez spac nie bede, a czas bycia ON ubogim w przezycia grubej tresci, pozostaje z nim zyc..:]]

po zażyciu ok 1,5 g w odstępie 2-3h nagle dostałam istnego słowo toku ;P po kilku godz nie wiedzieć czemu po prostu zatkało mnie ! :) nie mogłam wydusić słowa chociaż chciałam cos odpowiedzieć bo znajomi nie wiedzieli co mi nagle sie stało i ciągle cos pytali ;P w końcu jak sie odezwalam to zaczęłam mówić bardzo cicho i stwierdziłam ze ide do domu. ledwo co doszłam ;)) Gruba bania wtedy była oj :D

Czytam ten TR trzeci raz i dopiero teraz widzę ze brak tutaj moich gratulacji dla Cichego B. :D za ten wspaniały opis zdarzeń , które miały przyjemność go spotkać ,po tej jakże cudownej substancji nazywanej Mef..^^ xD ost jak to czytałam zapomniałam tego zrobić.. przypomniały mi się widzę moje akcje z mefem i tak mnie wciągneło, ze nie dopisałam najważniejszego heh - tak więc jeszcze raz : pogratulować Ci kolego cudownych chwil przeżytych z mefem, cały trip zajebisty lekko się czyta i chciało by sie więcej i więcej.. Ah aż chęci biora żeby coś wziąć haha :D piona ziom !!!

Fajnie czyta się tego tripa :P Nie powiem że nie , wracam do niego często . Tylko dlaczego dodajesz tu te wszystkie tabletki do mefki , nie lepiej po prostu samą emke ? 

żałuję, że nie wzięłam, gdy miałam 100% pewności odnośnie czystości mefu. moi mili polecacie jakieś zamienniki 3mmc czy coś?

Popieram mówcę.

Od pierwszego zazycia zakochałam się w tym magicznym proszku jak i go znienawidziłam..a głownie to zycie że nie jest tak piękne jak na tripie,więc zaczęłam stopować, choć po tym co przeczytałam znów naszła mnie ochota ''spróbowania''.Najpiękniejszy jest poczatek fazy,wszystko w tle ucicha,czujesz tylko bit wyłaniajacy się z głośników..
muzyki nie słyszę..tylko widzę jak i jej kolororystykę i wyrazistość.Wszystko,każda rzecz i człowiek ma swoją konsystencję,piękno,wartość i nieskazitelność.

Szum na bani..mrowienie mózgu..Uczucie unoszenia się.
I nadchodzi kolejny dzień,kiedy cała noc przebyta na tripie..
6.00-siedzę na podłodze oparta o szafę z wzrokiem srającego kota na puszczy,i patrzę w śnieżny krajobraz z natłokiem myśli.Wszystko się zniża do poziomu zera,jest coraz bardziej szare i szare..głowa pusta jak kapusta lekko opada w strone podłogi,chce spać ale nie mogę.Tylko czuje jak wielkimi krokami nadchodzi smutek i wszystkie troski i problemy z którymi stykasz się na codzień będące normalnymi stają się dla ciebie katuszami..
Kiedyś myślałam że szczęścia nie mozna kupić..a jednak,tylko cena wysoka.
Czasem mefedron potrafi ogołocić mnie do dna.
Dla ''nigdy nie wezmę tego syfu''..Warto, naprawdę, zobaczyć inną stronę tego co nas otacza na codzień.Tylko trzeba miec silna wolę aby się nie wciągnąć,bo są takie momenty kiedy zatracasz się maxa,i wszystko co było wartościowe staje na 2 miejscu.
Pytanie dla wprawionych w boju..Ile jest u was za sztuke mefy ? Niegdyś na pomorzu 5 ale słabe,kryształy po 6.

 

Miło się na was patrzy.

Dopiero zamierzam to przeczytać, jestem bardzo ciekaw

tk7

Wszystkie teksty publikowane są na Licencji Wolnej Dokumentacji GNU, Wersja 1.2, Listopad 2002.
design: Metta Media © hyperreal.info 1996-2014