Mefedron - kocham i nienawidzę

Set & Setting: wolny dzień spędzany w pustym domu, dobry humor, parodniowy ciąg na mefie. Dostępne wszelkie gatunki muzyki.

Bohaterowie: Cichy Bob, Kucharz i chwilowo dziewczyna Cichego.

Substancje: Mefedron: 930 MG, Tramal: 200 MG, PineApple Express: 500MG, Noctofer - 2 MG, 1 pigułka Amph-I-Bia ***

Spożycie substancji:

Cichy Bob: Wciągnięty Mefedron: 600mg (+130mg zjedzone), Wciągnięty Tramal Retard: 80mg (+ 70mg zjedzone), Spalony PineApple Express: 0,25g, Zjedzony Noctofer: 1,5 tabletki, Zjedzone pół Amph-I-Bi ***

Kucharz: Wciągnięty Mefedron: 200mg , Wciągnięty Tramal Retard: 50mg, Spalony PineApple Express: 0,25g, Zjedzony Noctofer: 0,5 tabletki, Zjedzone pół Amph-I-Bi ***

Wiek i doświadczenie:
Cichy Bob (19 lat): MJ, Spice, Spice Gold, Smoke, Bobby Sence, Mad Dog, Sensimilla, Mind Candy, Silver Bullet, Druids Fantasy, Aztec Thunder, Zephyr, Smoke Silver, Salvia D., Smoke Gold, Alkohol, Tytoń, Bobby Sence Plus, Scope, Gałka Muszkatałowa, Charleeze, Rasta, Mitseez, Smoke Vanilla, Smoke TNG, Smoke Plus, Pure, DXM, Smoke Tng (Be-Smart version), Afrolicious, Raz, Mefedron, Noctofer, Metkatynon, Green Moher, Burn, Hardcore Fantastic Gold, Charge +, Koko, Pineapple Express...

Kucharz (18 lat): mieszanki ziołowe, alkohol, tytoń, mefedron, KOKO, Charge +

WPROWADZENIE:
TripRaport ten zrodził się z postu w wątku "Tu nawijasz!", po prostu zmefiony miałem ochotę go napisać. Więc jest.

11:00
Rano, siedząc w łazience i grzebiąc po szufladach natknąłem się na parę paczek tramalu retard. Przypadkiem wpadło mi do ręki 100 mg tramadolu, w innej szufladzie zaś znalazłem 3,5 grama mefedronu wraz z 0,5 grama mieszanki "ziołowej" PineApple Express.

12:15
Więc zaczynamy: 30mg Tramadolu + 100mg Mefedronu donosowo = leżenie w wannie w cieplutkie wodzie przez 30 minut, muzyka spokojna i piękna z głośników, delikatne CEV'y, problemy znikają, liczy się tylko ta nienarzucająca się przyjemność...

13:00
Przed chwilą zjedzone ok 130mg mefa + 70mg tramalu retard pokruszonego. A w oczekiwaniu na wejście kreseczka z 200 mg mefa.
O kurwa, zaraz wpada dziewczyna, a ja leżę na krześle kompletnie rozjebany z przyjemności... ^^
Jak coś, to nie ćpałem.

13:32
Spróbowałem wstać - ale mi miękko! Wszystko na co spojrzę, wygląda miękko, jest jakby leciutko rozmazane, krok mam miękki, czuję się, jakbym ważył tyle co piórko.
Serce coś dziwnie bije, dorzucam 0,5 noctoferu i idę się ogarnąć przed przyjściem dziewczyny.
Kocham być chorym!

14:45
Chuj, poszedł cały noctofer. Obraz lekko rozmazany, muzyka jest piękna a ja jestem tak cudnie znieczulony... Kurwa, kocham to. Kocham Was. Świat jest piękny. Przepraszam Gulhula, Kucharza, Sauda i moją kochaną dziewczynę, która to pewnie kiedyś przeczyta i będę miał przejebane... Choć nie, już wie, że ćpam i wychodzi z założenia, że jeśli się nie wjebię w nic to mogę ćpać ile chcę. Z tym, że ja podobno nie ćpam w ogóle mefa, a ostatnie 2 tygodnie cały czas odbywa się moja prywatna mefacja (słowo stworzone przez gulhula, pozdro! :D)... Choć nie, max 1 dzień przerwy miałem... Kurna, chyba mam problem z mefem. Czy Wy też potraficie w jednej chwili siedzieć w fotelu, a w drugiej ocknąć się z torbą mefa w ręku...? Pytanie do tych, którzy często go ćpają - czy jak wam się skończy już worek (bo nie wierzę, że ktoś ma przerwę gdy ma, tak jak ja, 5 gietów do przećpania) to bardzo was ciągnie do kolejnego? Jak często ćpacie?
Ludzie. Czy wy wiecie, że to forum jest jedną, wielką, genialną społecznością?

O, właśnie wstałem, jak cudownie się chodzi... Ciekawe jak ja zejdę do dziewczyny...?

15:05
Jak się okazało, przyszła dziewczyna (a to zła kobieta była, nie dała się zaprosić do domu ledwo stojącemu na nogach ćpunowi z wielkimi źrenicami, który tańczył w miejscu w rytm nieistniejącej muzyki) przynosząc dobre wieści, zdaję! (miałem problemy z jednym językiem, nieobecność na 95% lekcji - tak poza tym, to jestem dobrym i grzecznym uczniem) - radość z tego faktu jeszcze bardziej mnie podsyciła do przemefienia tego dnia. Zawsze jak jestem na mefie, to mam szczęście. Dziwne, co? Co dziwniejsze, dziewczyna nie zauważyła tego jak bardzo jestem naćpany (na szczęście przed zejściem do drzwi wytarłem nos przed lustrem, mefedron jest o tyle niefajny., że gdy obmyjesz nos po wciąganiu tak, by z wierzchu był czysty a proszek został w środku nosa to i tak po około 20 minutach masz białe otoczki wokół nosa, z deczka to przypałowe, więc polecam co jakiś czas ogarniać nos), stwierdziła nawet, że może i mam powiększone źrenice, ale dziś raczej nic nie brałem, bo "Ona umie to rozpoznać". No cóż, bywa.

Podczas rozmowy w tym pięknym, uroczo rozmazanym świecie o milionie barw zaobserwowałem coś dziwnego: stoimy przy drzwiach wejściowych, czule się całując (pomimo suchości ust, idzie dać radę), a te się otwierają i wchodzi Kucharz we własnej osobie! Kiwa szybko głową w naszym kierunku i luźnym krokiem udaje się do mojego pokoju...

Żegnam się ze swym Szczęściem, zamykam drzwi i udaję do Kucharza.
Niech żyją piątki!

15:12
Serio dziś jest czwartek? Kucharz twierdzi, że tak. Łykamy po 0,5mg lorazepamu, tak w razie czego.

15:30
Łohoł! Dziewczyna oddaliła się z zasięgu, więc zaczynamy. Zaraz idzie donosowo po 200mg miksu (150mg - mef, 50mg - skruszony Tramal Retard)

15:35-17:00
Poszło, jest taaaaaaaaaaaaaak cudownie! Leżymy, chodzimy, tańczymy ze szczęścia... Wszystkie problemy odeszły w zapomnienie, muzyka sprawia mi ogromną radość, rozmowa z Kucharzem również. Zapisuję sobie w pamięci: mefić tylko z dobrym kumplem.

17:00
Odpalamy kadzidła, wracamy do naszej "bazy" (stolik przy oknie, arabskie pufy - ogólnie wygodnie i klimatycznie, można poczuć się jak w lecie, z okna piękny widok) nabijamy Pineapple Express do naszej grzybowej fajki i odpalamy. Dym kłębi się w pokoju mieszając z zapachem kadzideł, słońce rzuca piękne promienie na niego, leżymy, z ust wydobywa się nieskończoność słów zachwytu... Tutaj muszę zaznaczyć, że mieszanka ta jakoby "aktywowała" ponownie działanie mefa, choć lepiej spełniał się w tej roli u mnie SMOKE Vanilia.

17:22
Jako, że Kucharz nie ma ochoty na więcej mefa, Cichy Bob szykuje mu piękną niespodziankę. Jedna amph-i-bia*** rozpuszczona wraz z witaminką D i magnezem (pomyliłem tabletki) w spirytusie.
Pięknie odfiltrowane strzykawką z filtrem, przelane po równo do kieliszka i buteleczce po Ketonalu. Wypite, zalane raz jeszcze, wymieszane, wypite. Ach, ten smak spirytusu o poranku...

18:35
Piękny dzień, muzyka wciąż leci... Kilka godzin ućpania za nami, dziwna rozmowa z Toker'em, której nie pamiętam, ale wiem, że była dziwna (wybacz, napiszę jeszcze jak będziesz), muzyka która nas pochłaniała i CEV'y, normalne, dobre cevy (wyglądało to trochę jak jakiś pojebany film szykowany przez starego jaracza, który nie wie zbytnio jak i co robi, w dodatku co chwila tracąc wątek) sceny, widoki ciągle się zmieniały, przypominało to trochę grę BloodRayne II (grał ktoś w to?) skrzyżowaną z The Simpsons. O dziwo, potrafiłem kierować postacią, lecz ciągle zmieniające się tło przeszkadzało w "grze". Wszystko co widziałem było dziwne, pojebane lecz piękne.

W pewnym momencie pod powiekami pojawiła się kolejna ciekawa wizja: skała, oderwana od Ziemii, z wystającymi z niej wieżowcami, portem, domami na jej górze, która wisiała, kręcąc się powoli, w pustej, szaro-brązowej przestrzeni, mijana co chwila przez mniejsze asteroidy...

Muszę nadmienić, iż po moim codziennym mefienu (już prawie 2 tygodnie...) wciągnięcie dawki powyżej 150mg powodowało lekkie rozmazanie i wyjasrkawienie obrazu, jakby był narysowany pastelami. Ludzie, nie wiem kto mówi, że mefedron to stymulant. Mieszanka mefa z tramcem (w małej ilości co prawda, nie jestem pewien, czy chcę poznać lepiej tą substancję) spowodowała powolne ruchy, opóźniony o sekundę obraz (typu wstajesz, a widzisz to z lekkim opóźnieniem), który miło się rozmazywał, tańczyłem, lecz nie odrywając stóp od ziemi, wszystko tak lekko i przyjemnie... Ale raczej nie energetycznie, radość czerpaliśmy z samego faktu ruchu, dopasowanego idealnie do dźwięków, z których każdy wchodził dokładnie w tym najidealniejszym momencie. Wszystko do siebie idealnie pasowało - perfekcja. O pięknie muzyki może mówić tylko ten, kto usłyszał ją pod wpływem psychodelików.

18:45
Niestety, niedługo 19, Kucharz musie się powoli zbierać, jeśli chce jeszcze dziś dotrzeć do domu...

18:55
Robię przepłuczkę pustego worka po 5'tce (mam jeszcze z 2,5 gieta... ), nalewam wody do worka, mieszam i piję. Jako, iż Kucharz już wychodzi i musi dotrzeć jak najszybciej do domu pomija możliwość spróbowania tego jakże dziwnego płynu.

19:00
Postanawiam odprowadzić go do przystanku, gdzie wsiądzie w magiczną maszynę i odjedzie w swoją stronę. Idąc tak przyjemnym, powolnym krokiem, który dał mi niesamowitą radość i spokój, postanawiam przypalić jeszcze nabicie czy dwa Pineapple Express. Wyszły dwa, bo zawartość dilerki gdzieś znikła - "O man! Tu przed chwilą było palenie,gdzie ono jest?", po których to złapaliśmy miłą zamotkę i jeszcze większy chill. Idąc do przystanku dyskutowaliśmy na jakieś dziwne tematy, których nie pamiętam (ogólnie mało co pamiętam, a jednak tyle napisałem), lecz sądzę, że jeśli Kucharz (mniej jarania - pamięć lepsza) wróci to i te dopisze.

19:15
W końcu dotarliśmy na przystanek, pożegnania nadszedł czas. Pogadaliśmy chwilę i udałem się w kierunku domu.

19:30
Załadowałem 50 mg + osad z kieliszków pod język, tak dla choć lekkiego odżycia. Wciąż jest miło i przyjemnie, kończę właśnie pisać ten Trip Raport, a przecież dopiero co zacząłem...

21:43
Faza już prawie zeszła, po prostu skończyło się jej działanie. Wciąż jednak w ustach mam suszę a jedzenia nie mam zamiaru tknąć...

00:30
A jednak problemy z zaśnięciem są. Zarzuciłem noctofer a i tak zasnąć nie idzie. Do tego doszedł ból serca (lub nerwobóle), ból głowy, lekka arytmia...
Uważajcie z mefem, łatwo jest przesadzić.

Dodam jeszcze krótki opis efektów Kucharza, by ten TR był w miarę obiektywny:

"Dwie białe kreski ju na mnie czekają, lewa dziurka gotowa i poszedł rozkaz: sniffaj!

Zadanie wykonane, mija 10 minut i nic nie czuje. Hmm...

O kurde! Cały pokój wypełniła jasność, moja skóra przeistacza się w jedwabną, delikatną powłokę. Mijają kolejne minuty a moja euforia i szczęście rośnie wraz z nimi.

Szczękościsk i sahara w ustach uświadamiają mi, że nie jestem wolną duszą lecz mam ciało, które potrzebuje miękkiego miejsca. Jednak to ciało czuje rytm bluesa, a, ku memu zdziwieniu, potrafi nawet tańczyć do rytmu...
Muzyka wnika we mnie, teraz to ja jestem muzyką i ona jest mną. Moja rozmowność wzrasta do maksimum, mógłbym mówić o wszystkim i ze wszystkim. Brakuje mi tylko mównicy aby wygłosić przemówienie.

Wyjście na dwór uświadamia mnie, że ten świat ma też swoją ciemniejszą stronę, jednak jedyne co mi towarzyszy przez cały trip to szczękościsk i uczucie odprężenia. Kulminacyjny punkt mojej podróży następuje, gdy wchodzę do gorącej wody, wszystkie moje zmysły radują się, a wszystkie pozytywne uczucia wciąż mnie wypełniają. Jednakże to nie koniec mojej podroży, więc ruszam dalej...
Pozdro dla wszystkich podróżników i Cichego Boba!"

PODSUMOWANIE:
Mefedron jest substancją, która spodoba się miłośnikom MDMA czy innych substancji tego typu, lecz, jak wiadomo, nie zachęcam do używania substancji psychoaktywnych.
Jest on dobrą używką na imprezy, zażywany raz na jakiś czas, jednak codzienne zażywanie szybko doprowadzi do dość silnego uzależnienia psychicznego, a Wasze plany na ćpanie okazyjne zmienią się na plany ćpania "do końca worka". A co po tym worku? Worek następny. I tak bez końca.
Mefedron jest jedyną substancją, którą równie kocham jak i nienawidzę.

Taaak, opis działania

Taaak, opis działania ok.
Napisz coś o zjazdach, napadach paniki, sercu, które chce wyskoczyć z piersi i masz wrażenie, że za chwilę zejdziesz z tego świata, uczuciu duszenia się, lękach nie do opanowania, a potem depresji... brać w nieskończoność przecież się nie da

Cztery z plusem

Czyta się szybko i przyjemnie. Esencja mefedronu.
-------------------------------------------------
[cut] - tu znajdziesz to czego szukasz

Proszę nie wstawiać żadnych linków do sklepów. NAWET KURWA Z WARZYWAMI - pilleater.

Zajebiście mi sie to czytało

Zajebiście mi sie to czytało ;D Jakoś tak swojsko ;p Dobry z ciebie chłopaczyna.PozdrO

chłopie!

... tyś chyba smartszope obrabował sądząc po opisie. Efedryna zła na serce, kiedyś po cirrusie miałem zjazdy nieziemskie. Siedze z daleka od tego syfu choć twój opis brzmi zachęcająco...
pozdro