hiimbr, pon., 16/01/2012 - 20:34
11.11.2011
Powiadają, że najlepsza okazja do picia to brak okazji; niestety, picie alkoholu wyniszcza mnie, efektując zawsze potężnym kacem. Mogę natomiast stwierdzić, że bezokazyjny, niespodziewany joint na domówce bez żadnego głębszego powodu potrafi zakwitnąć pięknym, bogatym i szczególnie zabawnym dla innych tripem. Pierwszy raz wypadł dosyć nieoczekiwanie - nie miałem dzięki temu czasu, aby nasiąknąć fałszywymi informacjami o konopii indyjskiej czy też uzbroić mój umysł w wyimaginowane lęki. Zrozumiałem także nadzwyczajną popularność MJ i reggae (chociaż nienawidzę tej muzyki za brak jakiejkolwiek wirtuozerii, wyobraźni - każda piosenka brzmi tak samo) w naszym kraju - siedząc w garażu doszło do mnie, że to idealny kontrapunkt do szarej, polskiej rzeczywistości, że nadaje jej barw, maluje te cholerne ściany naszego kraju w kolory tęczy...