salvia wyprała mi głowe w pralcex40
detale
raporty dominik12345
salvia wyprała mi głowe w pralcex40
Wczoraj odebrałem paczkę z Zamnesii. Muszę przyznać, że byłem pozytywnie zaskoczony – przesyłka dotarła z Niderlandów w zaledwie dwa dni i wszystko było starannie zapakowane. W środku znajdował się ekstrakt z Salvia divinorum x40. Szczerze mówiąc, do dziś nie wiem, co mną kierowało przy wyborze tak mocnej wersji. Do domu wróciłem podekscytowany, ale z otwarciem saszetki postanowiłem poczekać do wieczora. Na początek nabiłem niewielką ilość do lufki, żeby sprawdzić, czego mogę się spodziewać. Efekt okazał się dość łagodny – lekkie rozluźnienie i subtelnie zmieniona percepcja, bez spektakularnych wizji. Uznałem, że skoro prawie nic się nie wydarzyło, to czas na „prawdziwy test”. Bez większego zastanowienia nabiłem bongo całą zawartością saszetki – 0,5 g – i wyszedłem na balkon. Teraz wiem, że nie był to najrozsądniejszy pomysł.
Odpaliłem bongo, zaciągnąłem się głęboko i zatrzymałem dym w płucach przez około 20 sekund. Gdy wypuściłem go z ust, wszystko zmieniło się dosłownie w jednej chwili.
Moje nogi momentalnie stały się ciężkie, jakby ktoś zalał je betonem. Ostatkiem sił odłożyłem bongo i palnik na parapet. Świat zaczął wirować z niewiarygodną prędkością. Miałem wrażenie, jakbym siedział z głową w wirującej pralce. Kolory eksplodowały intensywnością, a rzeczywistość zaczęła rozpadać się na kawałki. Po chwili poczułem, że spadam. Nie był to zwykły upadek, lecz powolne opadanie w bezkresną pustkę. Trwało to wieczność. Nagle poczułem pod sobą miękką trawę. Znajdowałem się na ogromnej, zielonej łące ciągnącej się aż po horyzont. Po lewej stronie stał mój dom. Dotknąłem jego ściany i czułem każdą nierówność elewacji z niewiarygodną dokładnością. Jednocześnie czułem delikatne źdźbła trawy poruszające się na wietrze.Po chwili zrozumiałem coś, co w tamtym momencie wydawało się całkowicie oczywiste.To ja byłem tą trawą.
Czułem wiatr muskający każde źdźbło. Czułem owady spacerujące po mnie, zwierzęta przebiegające przez łąkę oraz obecność dziwnych postaci, których wyglądu nie potrafię opisać. Nie przypominały ludzi ani zwierząt. Po prostu tam były. Nie wiem, ile trwał ten stan. W pewnym momencie pojawiła się przerażająca myśl – byłem przekonany, że wypadłem z balkonu i leżę martwy na trawie. Pogodziłem się z tym niemal natychmiast.
Chwilę później poczułem, że unoszę się w powietrzu. Wszystko zniknęło, a ja znalazłem się w zupełnie innej rzeczywistości. Byłem kimś innym. Stałem w nieznanym miejscu, piłem jakiś napój z plastikowej butelki, po czym bez żadnego powodu wylałem go na siebie. W tamtym świecie wszystko wydawało się całkowicie normalne.
Powrót do rzeczywistości był równie dziwny jak cały trip. Świadomość wracała warstwa po warstwie, niczym rozbieranie kolejnych matrioszek. Miałem wrażenie, że każda z nich jest kolejną wersją mnie samego, a wraz z ich znikaniem świat powoli składa się z powrotem w jedną całość.
Ocknąłem się stojąc na balkonie. Przez dłuższą chwilę nie rozpoznawałem własnego domu. Byłem przekonany, że znajduję się w zaświatach i już nigdy nie wrócę do normalności. Dopiero po kilku minutach zacząłem orientować się, że wszystko, co przeżyłem, było jedynie niezwykle realistyczną halucynacją. Nie wypadłem z balkonu i nadal byłem dokładnie tam, gdzie stałem przed zapaleniem. Kiedy spojrzałem na zegarek, okazało się, że od momentu zapalenia minęło zaledwie około 20 minut. Przez następne 20 minut utrzymywały się jeszcze wyraźne efekty – kolory były bardziej nasycone, pojawiały się delikatne fraktale i geometryczne wzory, ale najintensywniejsza część doświadczenia była już za mną.
Było to zdecydowanie najbardziej surrealistyczne i przerażające doświadczenie, jakie kiedykolwiek przeżyłem. Jednocześnie pozostawiło po sobie ogromne wrażenie. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że wybór słabszego ekstraktu mógłby sprawić, że całość byłaby znacznie mniej przytłaczająca. Mimo wszystko nie żałuję tego doświadczenia – było ono równie fascynujące, co przerażające.
- 1 odsłona

