Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

krzyki w ciemnościach

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
1 lekko nabita lufka. Nie była całą spalona.
Dzień wcześniej trochę tego spaliłem, około 2 lufek przez cały dzień.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Set: ciekawy co się stanie, jak posiedzę w ciemnościach i spalę się tą mieszanką ziołową.
Settings: ciemno, całkowicie ciemno. Brak bodźców słuchowych i wzrokowych.
Wiek:
23 lat
Doświadczenie:
Kodeina, cipacz, alkohol, Marihuana, DXM, mieszanki "ziołowe"

krzyki w ciemnościach

UWAGA!!!!! Czytanie tego raportu może wam się spodoać i też zapragniecie takiej fazy. Jednak odradzam takie coś. Gdybym więcej tego spalił, to pewnie był nie wrócił do zmysłów. To, co mnie spotkało jest jak dotąd najlepszym moim przeżyciem. Składnia będzie pewnie tragiczna, ale pisałem to kilka minut po całym zdarzeniu i jeszzce troche dziwnie mi się myśli. Tak więc odradzam palenia mieszanek "ziołowych" w całkowitych ciamnościach, bo możecie skoczyć gorzej, niż ja i już nie wrócić. Chociarz uważam, że dla tekiej fazy warto zwariować. To tylko moje zdanie. Jeszcze raz ODRADZAM PALENIA "MIESZANEK ZIOŁOWYCH W CIEMNOŚCIACH"

 

Poszedłem do WC, zagasiłem światło i zamknąłem drzwi na klucz. Zapaliłem prawie całą lufkę (lekko nabita) no i czekałem na efekty. A efekty były takie:

 

W tych ciemnościach byłem swoją jaźnią, umysłem i nagle zacząłem słyszeć jakiś szum wszędzie dookoła mnie. Były to takie paski siwe. Wyobraźcie sobie, że do każdej komórki skóry docierają do ciebie te paski, takie jakby siwe kawałki drutu. Z tym, ze do jednego miejsca nie docierał tylko jeden pasek, ale paski z każdego możliwego kierunku (poza środkiem ciała. Środek ciała był ciemny i pusty. Tylko na zewnątrz był te paski). No i te paski się o siebie ocierają pewnie, bo straszny krzyk powstaje. Okazało się, że to był mój krzyk. Stałem w WC, waliłem pięściami o drzwi i krzyczałem, że nie mogę się wydostać w WC.

 

To właśnie wizja, jaką miałem przed oczami. Odtwarzałem ją pewnie w głowie kilka razy aż za którymś razem usłyszałem w głowie głos. Od tego momentu byłem jakby wyżej, niż łazienka, widziałem wszystko z góry.  No i jak już byłem u góry usłyszałem głos. "Co mi się stało?" A stało się coś przedziwnego.  Mój umysł był ok, ale ciało cały czas krzyczało. . Nie mogłem tego krzyku opanować. Zdawałem sobie sprawę z tego, że krzyczę, ale nie mogłem nic z tym zrobić.  Wpadłem w panikę. Zacząłem walić od drzwi i krzyczeć  "Na pomoc, nie mogę wyjść z kibla" i "zburzcie te ściany kurwa!!!!!". 

 

[Napisze  teraz skąd wziął się krzyk. Chciałem otworzyć drzwi, ale nie mogłem. Albo klucz się zablokował, albo nie miałem tyle siły. Nie mam pojęcia co się stało, ale nie mogłem drzwi otworzyć. Od tej bezsilności doszedłem do krzyku]

 

Wtedy to było dla mnie bardzo realne. Wyobraziłem sobie, jak mnie uciszają, jak pewnie w końcu ktoś się skapnął, że się naćpałem i coś mi odjebało i że w końcu jakoś te drzwi od zewnątrz otworzą, bo ja od środka nie mogę. Ale to nic nie da, bo po otwarciu drzwi dalej będę machał rękami jak pojeb i cały czas krzyczał.

 

No i ten obraz, jak skacze po przedpokoju, macham rękami jak opętany i krzyczę, że nie mogę wyjść z kibla uznałem za obraz wariata. No i poznałem, co się naprawdę stało (wtedy tak mi się wydawało). Wiedziałem, że coś w końcu uszkodziło mi mózg do tego stopnia, że zwariowałem i stałem się warzywem. Cały czas miałem w głowie ten krzyk i tą scenę, jak dobijam się do drzwi. Cały czas słyszałem ten szum. I wtedy do głowy wpadł mi taki obraz, jak siedzę na kiblu, jako warzywo już. Nie kontroluję swojego ciała i czuję, jak spadam na podłogę i lezę tam cały w drgawkach. Zdałem sobie sprawę, że cały czas czuję swoje ciało, że będę czuł jak się rozkładam, jak umieram a jedyne o czym mogę pomyśleć, to ten krzyk i ta scena, jak staram sie wyjść z WC. Cały czas będę miał w głowie ten krzyk, ten straszny krzyk.  Pomyślałem tak "aha, to w końcu zwariowałem. W końcu sam tego chciałem. Zawsze lubiłem takie psychodeliczne fazy i w końcu jedna mnie pochłonęła " albo "Pewnie peruwiańskie koczowniczki (takie znajome) jak się dowiedzą, że zwariowałem to pomyślą "o, on zawsze lubił takie rzeczy. Chciał LSD, więc wepnie cieszy się, że tak skończył, że tak bardzo zwariował" ."

Na tym etapie taki był mój obraza rzeczywistości. W głowie krzyk, siedzę jako warzywo na kiblu i cały czas czuję swoje ciało. To mnie jeszcze bardziej przeraziło. Ta świadomość, że cos mi pewnie pękło w mózgu, oko mi ucieka i ogólnie jestem już wrakiem, samą skorupą bez kontroli. Byłem pewien, że cały opadłem an kolana i słyszę a raczej czuję jak mi serce bije. W pewnym momencie myślałem, że pękło, aż moje ciało stęknęło.

 

W końcu pośród tych krzyków usłyszałem swój wewnętrzny głos (teraz głosy nie krzyczały tylko o wyjściu z łazienki ale o wszystkim: "Zwariowałeś!!!", "czemu nie czuję nóg?!!", "chce, żeby to się skończyło" , "Aaaaaaa!!!!!!!!!") i starałem się opanować krzyk. Mój głos w głowie w końcu stał sie spokojny, mówiłem powoli i normalnie. Krzyki były dziwne, bo jakby krzyczały wyrazy po sylabach. Im dłużej jakąś sylabę krzyczały, tym była ona głośniejsza. Jeżeli jakiś wyraz miał 3 sylaby, to powstały 3 krzyki. Każdy krzyczał inną sylabę. No i zacząłem mówić do siebie tym spokojnym głosem i starałem sobie to wytłumaczyć, że nic się nie stało, że ja nie zwariowałem, że wszystko będzie dobrze. Czasami czułem ruchy swojego ciała. Jakoś w mojej głowie pojawiła się myśl i powiedziałem "oko". Ruszyłem rękami, chyba mi dłoń drgała, dotykałem się po twarzy. Wszystko to bez kontroli nad swoimi ruchami. To działo się odruchowo.

 

Po jakimś czasie szum osłabł i w miarę jak słabł odzyskiwałem władzę nad swoim ciałem. Głos, którym się uspokajałem stawał się coraz bardziej wyraźny, aż w końcu całkowicie oprzytomniałem. Otworzyłem o czy, obraz lekko zamglony i powiedziałem do siebie na głos " Widzisz, wszystko jest ok".

 

Otworzyłem drzwi i poszedłem opłukać twarz zimną wodą.  Jedyne o czym myślałem, to że musze to opisać i "O kurwa, co tu się przed chwilą stało". Siedziałem w WC około 45 minut. Od 23.30 do 15 po północy.

 

Nawet teraz, jak to piszę, mam wrażenie że ja tak na prawdę umarłem wtedy i moje ciało się rozkłada. Nie tworze już nowych komórek. Wiem, że to tylko moja wyobraźnia, ale całkiem realna.

 

 

Dziwne było to, że w łazience w sumie pogodziłem się z tym, że mi odbiło. Uznałem, że warto było oszaleć, żeby taką fazę przeżyć .

 

Ocena: 

Odpowiedzi

Co o tym myślicie????? Cały czas to pale i albo ten krzyk symbolizuje stan, w ktorym nie ma myśli, absolutne nic, pustka, albo proces tworzenia sie myśli. Cały czas myśle o substancji szarej i to chyba na niądziała. Ciągle słysze ten szum w głowie.  

Wyobrażam sobie, co by czuła substancja szara, gdyby dowiedziałą się o świecie zewnętrznym (np. jak ktoś ma wypadek i mu się głowa nakawałki rozleci. To w chwili śmierci pewnie człowiek by zwariował. To byłaby panika, straszna panika i pytanie "Co teraz??? Coś trzeba zrobić, ale wiem co".

To moje przemyślenia, czekam na wasze

MJ, Kodeina, Parogen+piwa, Xanax+piwa, DXM, Kofeina.

Wiara Czyni Cuda- "Jezeli szukasz na tym swiecie rzeczywistosci, to bedziesz jej szukal po smierci"(nierozumiem ludzi co boga probuja pojac jako osobe, smierc rozwiazac racjonalnie[wszystko umiera, nic sie nie dzieje] smierc jak umysl, wielka zagadka co do tr to na poziomie paranoi ye

Nie rozumiem twojej wypowiedzi. Z całych sił się staram i nie rozumiem czaisz?

Cały czas słyszę ten krzyk w głowie. Ostatnio jak to zapaliłem, przy świetle, w pokoju, to doszedłem do wniosku, że to krzyk paniki. Naszła mnie wtedy taka myśl: Co by było, gdyby siostra przyniosła mi coś do picia. Kubek z herbatą. Nage obok mnie ma pojawić się kubek, coś innego, obcego i nieznanego. Panikuję, krzycę "Weź ten kubek". Cały pokój jest pogrążony w haosie, tylko nie ten kubek. Wtedy jakoś powoli zabieram go siostrze i kładę na biurko. Panika opada.

 

Ten "krzyk", to chyba odgłos mózgu podczas podejmowania decyzji.

Na początku jest pusto, potem pojawił się kubek i trzeba coś w tym faktem zrobić. Umysł snuje każdy możliwy scenariusz i słysze go w głowie. Tylko te najgłosniejsze, lub najsilniejsze "wydostaja sie" w postaci maszych mysli. Krzyk ten jest więc czymś w stylu superpozycji stanów danego przedmiotu. Nie wiem dokładnia jak to opisać. Jak znajde słowa, od razu je tu wrzuce.

MJ, Kodeina, Parogen+piwa, Xanax+piwa, DXM, Kofeina.

Sorry za post pod postem.

Jeżeli znacie jakieś srodki, które wywołają o wiele większy, w/w efekt to napiszcie. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że mogę nie wrócić już z takiej wyprawy, ale warto. Jeżeli ceną za poznanie prawdy o umyśle, świadomości, bycie jest odrzucenie fizycznego ciała, to spoko. Piszę się na to. Myslę, że umysł każdego z nas jest "uwięziony" w ciele. Ja tylko na chwilę "wyszedłem z ciała wprost do umysłu". Ciało to tylko pusta muszla, dzięki której możemy istnieć. Gdyby nie nasze ciała, nie moglibyśmy nic zrobić. Każda akcja wywołuje ogromną panikę... już wiem......

Na początku jest sam umysł. Postanawia dowiedzieć się czegoś o sobie i swoim otoczeniu. Tworzy narządy zmysłów, receptory, oczy, uszy, nos, itp..... Teraz umysł ma już narzędzia do wysylania i odbierania informacji - ludzkie ciało. Teraz do umysłu docierają różne dane, ale nie wie jak sobie z nimi poradzić. Jest ich za dużo i w natłoku tych informacji umysł panikuje i "zapada się w sobie". Sam się odcina i podejmowanie decyzji wygląda tak:

Jak coś zobaczymy, szukamy w pamieci informacji o tym przedmiocie i zachowujemy się tak, jak nam nakazuje pamięc. Nasz umysł może zobaczyć kubek i oszaleje ze strachu, ale nasze ciało bnędzie wiedziało co zrobić, bo już nie pierwszy raz ten kubek widzi.

Człowiek składa się z ciała i umysły. Ten drugi jest głęboko ukryty w naszym wnętrzu. Gdyby się odrobine wyłonił, nie bylibyśmy zdolni do podjęcia jakiejkolwiek akcji, bo wszystko by san przerażało. Myslę, że właśnie to mają w głowach ludzie zamienieni w warzywo. Oni się nie ruszają, to są na to wbyt spanikowani. Boją się cokolwiek zrobić, to w jakiś sposób (wypadek, choroba, leki, inne) ich umysł "wypłynął troche na powierzchnię"

MJ, Kodeina, Parogen+piwa, Xanax+piwa, DXM, Kofeina.

Jestem na DXM i nie potrafię ogarnąć oststniego odcinka Fringe. Kompletnie nie ogarnąłem, jak Olivia znalazła się przy zmiennokształtnym. Ten serial jest wersją świata, w której mechanika kwantowa i klasyczne się mieszają. Fringe nie łamie zasad fizyki, tylko tam znaleźli sposób, jak efekty kwantowe wprowadzić w nasze, codzienne życie.  Jesrem tak blisko znalezienie samej struktury jaźni..... 

 

 

 

 Polecam obejrzeć ostatnmi odcinek Fringe na DXM .

MJ, Kodeina, Parogen+piwa, Xanax+piwa, DXM, Kofeina.

Powaga. Znam to 'krzyczenie ciała' z tym że na trzeźwo. Odpowiedni klimat, odpowiednie substancje i odrobina autosugestii i można przeżyć coś wspaniałego :) A krzyk usłyszałeś pewnie w ciszy, bo cisza krzyczy najgłośniej.

uprawiam densing

Wszystkie teksty publikowane są na Licencji Wolnej Dokumentacji GNU, Wersja 1.2, Listopad 2002.
design: Metta Media © hyperreal.info 1996-2012