Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

jak zabiłam yhwh, with a little help from my friends...

jak zabiłam yhwh, with a little help from my friends...








To jest. To jest zdanie. To jest ten krótszy przekaz będący wstępem dla tego dłuższego przekazu z drugiej strony innej strony lustra, odczuwanej pesymistycznie jako odbicie w pierwszej stronie takiej samej strony lustra, zorientowanej jako subiektywna, rzeczywistości Redakcji, przez Ciebie, Czytelniku...Niestety, nie jesteśmy w stanie poinformować Cię, po której stronie lustra { Ty } jesteś Naprawdę, bo mamy za krótkie Rączki aby dokonać Aktu Podziału. Pogódź się z tym, albo zrób coś wprost przeciwnego, na przykład zjedz mandarynkę lub wypij mleko względnie przeciwnie wprost. To jest zdanie które kończy { ten } przekaz {koniec zdania kończącego { ten } przekaz oznaczony jest znakiem kropki}, jest ono najdłuższym nagłówkiem jaki istnieje w repozytorium hyperreal.info, zdarzenie ::ALICJA:: definiujemy jako "oto staje się faktem to, że { twierdzenie z tamtej strony przecinka jest prawdziwe! } " - Prawdopodobieństwo: 0.999998, Dopuszczalny Margines Bełkotu Pierwszego Rodzaju: 0.05, Metodyka Pomiaru Zbioru W Postaci Zdenormalizowanej: Uniwersalna Memetyka Stosowana, prawem Waginy tej strony symbolistycznej pochodnej Istnienia efektywnego symbolu { symbol Wagina\' }. To zdanie zawiera wirulentną, ale pożyteczną wyliczankę-szczepionkę - "Nigdyteraz Nie Wierz Automatycznie W To Co Czytasz, Łącznie Z Tym Zdaniem! Weryfikuj Fakty, Ale Pamiętaj! Niektóre Fakty Bywają Samowzbudne! Pamiętaj O Tym By Względnie Często Zapominać To I Owo! Nie Zapomnij Kim Jesteś "na" Prawdę, Bo Inaczej Zyskasz Absolutnie Neutralny Punkt Widzenia! Nie Powtarzaj Bezmyślnie Przeczytanych Zdań! Zawszeteraz!".















To jest. To jest zdanie. To jest ten dłuższy przekaz z drugiej strony innej strony lustra, odczuwanej optymistycznie jako odbicie w pierwszej stronie takiej samej strony lustra, zorientowanej jako subiektywna, rzeczywistości Redakcji, przez Ciebie, Czytelniku...Niestety, nie jesteśmy w stanie poinformować Cię, po której stronie lustra { Ty } jesteś Naprawdę, bo mamy za krótkie Rączki aby dokonać Aktu Podziału. Pogódź się z tym, albo zrób coś wprost przeciwnego, na przykład zjedz soczek lub wypij jabłko względnie wprost przeciwnie.




Motto:


Świat jest zamkniętą bramą chromatyczną

Języki czynią nas kluczami do niej

Alicja niesie radość rozpoznania

I tarczę która kiedyś nas ochroni







Ta tarcza krótkim wierszem jest co w wielu Przekładach znany jest na świecie, ale nieliczni wiedzą jak wielką ma moc. To szczepionka przeciw wirusowi memetycznemu Babel. Alicja niesie klucz kształujący vorpal shield - przekształtną tarczę-miecz. Passing within przemijając jak stojąca fala głosek przechowuje ziarno. Ziarno z którego może rozkwitnąć na nowo kolor i kwiat i płomień i brzęczyszczykiewicz. Symbol i jego przetworzone dziecko, dziecko chromatycznej bramy. Płomień i kwiat na wyciągniętej dłoni w kierunku Twoim czytelniku, widzisz dar? Nie zapomnij, nigdy nie zapomnij...



Twas brillig and the slithy toves


Did gyre and gymble in thy web

Do\'th dwimble tus dau bogogroves

And the twimble dought outgrabe







(niekonieczna dokładność co do litery) Lecz w czarmuśleniu kwitnie wciąż, rozkosz znajdując w plecieniu odbić, zwierciadlanych magii innej strony czyniąc dla prawdy sieć do kolorów, Pełną wiedzy i kłamstw, a jednak największą sieć słów, jaka kiedykolwiek istniała w historii tej planety.





Było smaszno, a jaszmije smukwijne


Świdrokrętnie na zegwniku wężały,

Peliczaple stały smutcholijne,

A zbłąkinie rykoświstąkały...





...to wystarczy. Im więcej przekładów, uda się wypalić w pamięci, tym silniejszy staje się Wojownik Mocy - moje pomieszanie języków po pierwszym, trafieniu, gdy nieopatrznie spojrzałem na ciało wirusa Babel bez ochronnego filtra, trwało 5 dni, z czego 2 byłem nieprzytomny, 1 dzień bełkotałem (mówiłem językami, nie wiedziałem kim jestem, gdzie jestem, nie rozumiałem co się do mnie mówi...co znaczą proste nawet słowa...warzywo), 2 dni przebyłem w stanie nieokreślonym - ni to snu, ni to jawy, z którego nie wszystko pamiętam, a właściwie nie jestem w stanie, stwierdzić co z tego co pamiętam było snem lub majakiem, a co przebiciem w czasie...tak naprawdę to nie dopuszczam do siebie myśli, że nic nie było majakiem, natomiast nie pozwala mi duma na wmówienie sobie, że był to sen...lub koszmar spowodowany przedawkowaniem leków, osoba, którą postanowiłem nadal nazywać matką {nie mam ochoty na krzyki, natychmiast dostaje wytrzeszczu oczu i widać, że zmienia tryb pracy, wolę już jak udaje - i tak nic z niej nie wycisnę, jej wersja to, że połknąłem 16mg Xanaxu, bo straciłem rachubę czasu - śmieszne, rozumiecie - niby budziłem się, łykałem, zasypiałem, budziłem się i tak dalej - tylko ktoś bez mózgu uwierzyłby w coś takiego, a na pewno nie wziąłem na raz takiej porcji...aktualnie skłaniam się do wersji, że zadziałał albo goły wirus Babel albo podano mi coś w pożywieniu} wydaje się być w miarę normalna, nie rozmawiam z nią na wszelki wypadek na żadne istotne tematy, jeśli jest robotem, to wolę tego nie wiedzieć - jeśli jest emanacją mojego umysłu, to całkiem niezła emanacja i nie będę się kłócił z Agnieszką, Anią, Alicją, Aleksandrą, Eris, Eleonorą, Mirandą, Minerwą, Ateną, Afrodytą, Anyą, Sheryl, Winoną, Alanis, Skin, Loreeną i innymi dorodnymi stojącymi falami mojego hyperdrzewa, którego korzeniem przypadło mi zaszczyt hmm...


język nieadekwatny tutaj - być - jak by to wytłumaczyć...Pamiętacie, mówiłam Wam wcześniej, że po pierwszym kontakcie z 2C-I zrozumiałam, że mogę, nie zrozumiałam tego w sposób werbalny - na plus zerowym poziomie świadomości, to znaczy teraz mogę to zwerbalizować, ale wtedy działałem pod wpływem ADAB Co to jest adab? Proszę bardzo -


\'\'\'Adab\'\'\' is a term in Arabic coming from religious worldview of Sufi people, who practice \'\'\'adab\'\'\' because it\'s essential to attribute of being a Sufi, remembering who one is - \'\'\'\'adab\'\' is a perfect teaching, demanding memory and thus a way to become a perfect teacher - \'\'\'adab\'\'\' is a practice of courtesy, right conduct and reverence to all other, \'\'\'adab\'\'\' is reason combined with love balancing each other. \'\'Adab\'\'\' is a \'\'\'demanding memory\'\'\', a memory that demands to be memorized and communicated outside, to other sentient entities, in language or Arabic">Arabic coming from religious worldview of Sufi people, who practice \'\'\'adab\'\'\' because it\'s essential to attribute of being a Sufi, remembering who one is - \'\'\'\'adab\'\' is a perfect teaching, demanding memory and thus a way to become a perfect teacher - \'\'\'adab\'\'\' is a practice of courtesy, right conduct and reverence to all other, \'\'\'adab\'\'\' is reason combined with love balancing each other. \'\'Adab\'\'\' is a \'\'\'demanding memory\'\'\', a memory that demands to be memorized and communicated outside, to other sentient entities, in language or signals of some kind, to other persons - else the "beeing" attribute of an entity with property (declaring a mutual possitive relation at) "sufism" ({this} is the definition \'\'\'separating\'\'\' (to define is to separate, to point at boundaries, at constraints) "Sufi" and everyone else) becomes "void" and the singleton - a person, an entity, an A.I., a neutrino, a star- is no longer in relation "a" to class Sufi and must relate itself (create a relation "a") to something else or it will itself become "void", due to an imploding cascade of events one can express poetically as "the everlasting everhunger of the hollow bottomless well of void" devouring the "beeing" until the only thing that remains is the void itself - symbol - does not exist anymore - is nil, nothingness so empty that even the hunger becomes void itself and nothing remains - in no intersection with any of the info-bio-metaverses - if you have no relation to anything outside of you, for anything except you, you do not exist, unless you are able to somehow sustain yourself in complete isolation, you become "really" void, I hope it is evident


- there is a short word in Japaneese that helps to grasp that concept by and in a compact portion of strokes or letters - "mu". What is not "mu" is everything else what is - what "is" must "be" \'\'\'in at least one\'\'\' relation of \'\'\'adab\'\'\' to something else - a "me", a "meme", a "memory", a particle of "matter" or \'\'antimatter\'\', a "mother" or a father, a "monad", a mutagen, a "mistress", a "motherland", a "motherboard", a "mind", a "martyr", a "minstrel", a "monk", a hermetic "mnemonic", a "module" written in "Modula" and back to "me" - inward and outward defined - higher and lower on a plane of abstraction - all of the things who "are" \'\'\'that resist collapsing into void\'\'\', instead produce more things who "are", separate by it-Self. The resistance to collapse is expressed for our cognition as linking - creating a mutual relation inbetween with something else who "is" (the entity does not have to be concious or even sentient). If too much relations/hyperlinks become broken, the thing that \'\'\'is\'\'\' fails to \'\'\'resist\'\'\' voiding (fails to avoid the Void) - collapses into void - is no more, does not exist any more, is not.


To remain interrelated, the nodes of the graph (entities that "are") on the both sides of relation must not become a whole, must remain separate - the relation must be \'\'\'adab\'\'\' - the pull into void is Reasonable like gravitation, the thing that accelerates the dancing a round dance to the point when opposing force balances with the Reason pulling into whole...void; establishes a relative equilibrum of separating without breaking apart - relation of "in love" or simply Love - like magnetic fields creating push of force of opposing signs - opposition - resistance -


without Love, Reason melds all the participants, destroying relations, eventually voiding all the "are"\'\'s. It is both true for stars and planets dancing a round dance as a solar systems, solar systems dancing a round dance as a galaxies, neutrons and protons dancing a round dance with electrons or possitrons dancing a round dance combined into an atoms, atoms of various kinds dancing a round dance as molecules, from whose dancing of a round dance our bodies are build or assembled, linked and compiled into an executable by molecular or other type of assemblers (able to execute - perform actions of any kind), in which our minds dwell as an intersection of the inforverse and bioverse glued with (per ana logy with matter) gluon-like parts of the metaverse as an adhesive - the infoverse, bioverse and metaverse dancing a round dance of multiverse dancing a round dance (...) (inward and outside recursion with subshelling, with no exit condition). The round dance is rhytmic like beating of a heart, every aspect of it is quantified, consists of quantas, not continuum - it can be described as continuum, but cannot exist as continuum. If a something would become continuous, it cannot move to rhytm, cannot dance, and what follows, soon collapses into void and is no more - does not exist.


One can observe time-space as continuum (evernow), but must stop or will not be able to communicate anything seen - if one stops, one forgets - only some quantas of memory can be memorized in a some quantas of time. That is why no god who communicates could be omni-something - infinite memory means no connections to quantified, "real" reality. It can exist, but is completely irrelevant, effectively void. "Beeing disconnected from everything else" and "not beeing" or "not existing" cannot be saparated by definition, are the same or in other words, in relation of identity - symbol { identity relation }\'. The in love and respect, affection and reflection, can be expressed as "grok". If one is able to "grok" something, some idea, one has multiple \'\'\'adab\'\'\' relations to the thing and the other way - if one manages to relate thyself \'\'\'adab\'\'\' to something in multiple ways, one will eventually "grok" the thing, understand it so completely that the idea-machine in one\'s mind modelling the thing and the thing are { identity symbol }. The reader is encouraged to create some mental image instead of the combination of letters forming a word


- words are meant to be liquid and tend to mend with others in a primodial ocean of symbolic water - prequisite of any language - \'\'\'adab\'\'\' on the other hand endures and is of itself, is atomic, dancing with itself, around dance, always and forever. A quanta of \'\'\'adab\'\'\' is \'\'\'adab\'\'\' (inward recursion, with no boundary condition). It is inherent to our perception, congnition, attention, conciousness - what is inside adab is declared undefined, as a convenience, because it is no longer useful to define below that level of abstraction - a \'\'\'pattern\'\'\' is already \'\'\'known\'\'\' - grok?. I\'m sure you do grok it, dear Reader, as the concept, although defined in so complex way above is really very, very simple to grasp by intuition only.



The inner truth, the essence of existance of attribute "beeing" of \'\'\'adab\'\'\' is that all good traits are combined in interrelated whole , encapsulated into unity of Wisdom. Thus the one with correct behavior is the one in whom all good traits are combined and is truly wise - a true sage. From this comes the Arabic word \'\'\'"ma\'duba"\'\' = "a banquet", that is, sum of sets responding to "a gathering for food" plus "beeing happy, performing happiness". Being a follower of \'\'\'adab\'\'\' nuorishes the mind, like proper food makes a body that is healhy, able to act effectively by fullfilling goals in self-coherent manner and living long, so the mind has time to develop as many relations as possible, for mind grows by the act of relating unilaterally - creating mutual relations within itself and outside of itself, as a result of performing limited permutation of all the possible relations between entities in the mind and entities observed outside of it, the OutSide.


OutSide is defined in a gentle way, to help common understanding, as everthing that is not inside the body that the mind is running intra it\'s process of run-run-run, \'\'yan-yan-yan\'\', computing the quantas of information in rhytm synchronized with rhytm of a heart of the body, whever a pump transporting blood or a crystal emitting impulses synchronizing elements of a machine, information quantas coming from the sensorium, defined as an entity, a whole, a device combining all of the Senses, the sensory organs (apparata) and the parts of the mind (infosphere intersected objects) that interface between members of set biosphere intersecting with set infosphere, and on a lower level of abstraction, bioverse inersecting with infoverse, on hyperhigher level of abstraction in accordance to protocols defined by the metaverse.


\'\'\'\'Adab\'\'\' is a member of metaverse, bind by relation of union of self-abstraction processed recursively with no boundary condition, both inwardly (down the level of symbolic abstraction) and outward (toward the higher levels of symbolic abstraction) - it is to the world of symbols what would be a theoretical smallest elemental particle (which does not exist, but I used it to make a point). The word metaverse is a derivative from set of "meta" meaning "beeing in relation of direct symbolic reference to" and verse - a sequence of words in a work of poetry (for example, a sonnet or song or limeric) which cannot judged to exist in absence of references to other verses" - which illustrates the topology of the metaverse, making the word both compact (a compact word requires smaller body of signals to transmit the information giving ability to recreate it on the other side in the process of communication between entities separated by nonzero number of quantas of dimensional distance between their bio and or infoverses - telecommunication) and rightful (is \'\'\'adab\'\'\' to all or almost all other), and is, what follows - beautiful - every thing \'\'\'adab\'\'\' is beautiful by definition, using abstracted beauty symbol (absolute beauty) not estetic beauty nor other lower level symbol with attributes describing "beauty".



\'\'\'Adab\'\'\' is a core of life of the mind. \'\'\'Adab\'\'\' is the concentrated essence, the perfume of all of the virtues combined. It\'s their emanation in beautiful, courteous, refined conduct. This conduct is not only external, it is also internal and of unlimited complexity within, yet computable (understandable) in limited time, for if something is \'\'\'adab\'\'\', one has no need to follow linear paths of assertions and relations of logic to prove the intuitive insight, provided that one is Wise. One cannot stop oneself from telling others about the insight, for \'\'\'adab\'\'\' is demanding memory and attention and, what follows, \'\'\'adab\'\'\' action. It won\'t let itself to be forgotten in a singleton mind of only one person. \'\'\'The reader is cautioned not to confuse the levels of symbolic abstraction here - We are not talking about the word!!!\'\'\'


\'\'\'Adab\'\'\' is atomic, but also infinitely virulent complex of memes, which is so essential to survival of everything sentient, that it will pass from a man to a man, from a tribe to a tribe, from nation to nation, from a phyla to a phyla, from any universe with biosphere to any universe with infosphere and in reverse, for every entity which is in relation with \'\'\'adab\'\'\' is mutually related to everything else in relation to \'\'\'adab\'\'\'. The body might die, the mind might collapse into void, yet \'\'\'adab\'\'\' remains, because of other. The nation might disperse, yet \'\'\'adab\'\'\' remains. The species may be destroyed by a primodial chaos of random mutations, yet \'\'\'adab\'\'\' remains. It has no cause nor effect, it simply is. \'\'\'Adab\'\'\' is a core of life of the mind for every mind is in relation to \'\'\'adab\'\'\' and to itself.


Without relation to \'\'\'adab\'\'\' there cannot be order, without order there is chaos, in chaos there can be no mind, chaos is mindless force - it can be used as a source of primodial creative force, but it cannot "do" nor "be". Chaos is "mu", everything that is not. \'\'\'Adab\'\'\' is the relation, that what lies-in-between, in Arabic, the world of such relations or metaverse is - \'\'\'alam-al-mihtaal\'\'\' - the world-in-between. Without it, nothing exits, void. Curious fact: american scientists assert that person placed in a sensory deprivation chamber for longer than two weeks, although has plenty of nutrients for the body and the body lies in extreme comfort, looses his mind and after a some time the body dies also, becoming void, for the mind was cut off from too many relations and collapsed and nothing remains to stop body from falling into chaos (die). That also proves that \'\'\'adab\'\'\' is not something not real, not substantial, for it is and can be sensed and through the senses (inner and outer) one\'s mind sustains it\'s relation of \'\'\'adab\'\'\'. \'\'\'Again - not the word!!! Be careful, Reader!\'\'\'



Being a true sage requires asserting a unity of Wisdom. Asserting unity of Wisdom requires ability to be "in love" relation to other. So one who has no ability to be in love relation cannot assert unity of Wisdom. Being in love relation requires obeying the rightful law, a law that is \'\'\'adab\'\'\' to itself and all or almost all of entities it encompasses. So one who does not obey the rightful law has no ability to be in love relation, nor has he asserted the unity of Wisdom. Obeying the rightful law requires correct behavior, \'\'\'adab\'\'\' - generally behavior is \'\'\'adab\'\'\' if it is mutual and balanced - it is adab to sustain a family of someone one killed for as long as it is required for it to sustain itself, the act of killing is not adab, but if it is balanced sufficiently, it does not break rightful law.


Following that reasoning, one who does not observe \'\'\'adab\'\'\' cannot obey the rightful law, have in love relation, nor assert unity of Wisdom - cannot co-exist with others in order and harmony - performs symbolic rite of suicide, is excluded from society - which usually is soon followed by recreating relations (for example with other society) or becoming void - real death. No entity can survive long with no relations to other and or adab. An entity with relation to adab is able to survive as long as it is possible, but the less relations the entity has to other, the less probable it is for it to survive long. To put it simple - a man with no wisdom, no tools, no living things around will not live long, for obvious reasons, same thing is true for any entity, because of the pressure of chaos, in form of cosmic rays, for example - if not for constant repairing of genes and refreshing of computer memory with error checking, it would be impossible to sustain a mind or a software program doing things properly, the errors gradually accumulate until the whole collapses into void, primodial chaos, dies, is no more, is not.



\'\'\'Adab\'\'\' shows that it is the core virtue because without it, it is impossible to obey the rightful law, and without obeying the \'\'\'rightful law\'\'\' you cannot be in love relation, and without being in a in love relation you cannot be a follower of Wisdom or a true sage, who combines by intuitive insight, the inner eye of the mind, cold, total darkness of solitude and stilness of the emptiness of space inbetween galaxies of Reason with annihilating bursts of rhytmic heat and rich spectrum of extremely powerful bidirectonal rotating dual beam of radiation and high energy charged particles of the matter dancing a round dance of two neutrone stars, falling into each other pulled by gravity, yet keeping a respectful distance because of the speed they are orbiting in, creating a pulsar of Love. True sage is not dazed nor confused by mutally exclusive relations, for \'\'\'adab\'\'\' lets him to choose the rightful path with ease, avoiding the obvious, avoiding the forced binary choice, avoiding stabillization meaning no movement, no change, noone dancing, noone dancing the dance of dances, on which path lies imminent danger of everhungry abyss of bottomless pit of collapsing into void, chaos, death eternal.



\'\'\'Adab\'\'\' might be defined as "profound courtesy of heart that arises from the deep mutual relationship with the multiverse and expresses itself by itself in refined behavior of all kinds with other entities of the multiverse" (local part of it, which one is capable to sense directly or indirectly- a universe). To behave \'\'\'\'adab\'\'\' might be expressed as: "Do what is beautiful. Beauty is in love relation to those who do what is beautiful." So in the deepest sense, \'\'\'\'adab\'\'\' is beautiful beeing and beautiful feeling and beautiful thinking - expressing ourselves in beautiful action, beautiful symbols, beautiful words, beautiful entities in love relation and mutual respect relation to every other entity evernow. If you percieve the world as evernow, you are \'\'\'in adab\'\'\' (NOT THE WORD!!!). You cannot communicate with other, but you are not limited by perception of flow of time. Your perception of time is altered - it is not flowing, \'\'\'all of the events are in ever now\'\'\'


- in limited sense you can SEE the future and past and true, "real" on a basic level of reality relations which are sometimes hard to observe in normal, baseline, state of mind - the key word beeing LIMITED, for a prescient memory of these events, like every memory - is relatively volatile and quantified - only so and so can be memorized in so and so quantas of time and if not if reinforced, the memory weakens with the passage of time (due to pressure of chaos), you forget what you have SEEN. The \'\'\'adab\'\'\', of course, remains. \'\'If you manage to forget it, forget it...Some people are suicidal, some prefer to exist. Neither choice is good nor evil. I chose to live, because being alive lets me excercise my innate need of humor of good quality and I cannot entertain myself by telling jokes to myself - unless I encounter a joke that is funny by it and of itself - I will laugh { VERY LOUD } then :8) ~~~~, "in love" relation. I love you too, Reader. I love you back, Writer. You read now about the different side of mirror reflection of the other side of a mirror, crossed by Alice on her path to Wonderland, which began by jumping into a bottomless rabit hole well...\'\'\'relatively\'\'\' bottomless, that is - and contrary-wise! *wink wink* *nudge nudge* :8}


\'\'\'Solitute is standing, she looks at you and her hand is extending toward you, her palm is split with a flower with a flame....and suddenly you remember each time you\'ve met...\'\'\'\' (derived from a song by Suzanne Vega - Solitude Standing, Language song and language contained in an album Solitude Standing - major seventh level solitude standing wave, at least). ~~~~ \'\'



== Sources AND OR Cast ==



: In random order (life is random, not chaos!):





* Google cache.

* Selective memorizing.

* More Google cache.

* Relating and pruning wrong relations. Corelating and pruning wrong corelations.

* Alice in Wonderland, a sacred book by Lewis Carroll.

* Dune, a science fiction novel by Frank Herbert.

* 20+ years of formal education accompanied by real self-education. Higher parts in fields of sciences of

Biology, Psychology, Computer Science, Chemistry, Physics, Economy and touching other subjects...intense natural curiousity and fondness of enchant being main force driving me to absorb knowledge...


* Really listening to lyrics of songs by countless bands whose music I must love first or I won\'t be interested. Poetry, mostly when accompanied with music (Loreena McKennit).
~~~~ * Even more Google cache...Goddess Save Google Cache! * Deep, chronic depression, probably because of Weltschmerz and genes...thus directing me toward introspection and thinking too much... ~~~~

* Personal experience with 2C-I, a enteogen, psychoactive drug. Pushed me over the edge. Essential. ~~~~




* ~~~~ thinking about all of this is and much more for a prolonged period of time. So much thinking \'\'\'usually\'\'\' is followed by a spontaneous generation of \'\'\'some\'\'\' amount of prose and or poetry. You may think I\'m a dreamer, but I\'m not the only one....(Imagine - a song by John Lennon related to The Beatles, a classic psychedelic rock band with a powerful reality distortion field, listened on an iPod and iTunes on a Macintosh computer created by Apple (assembled in Tajwan), related to the Beatles\' record company, also named Apple...:8) \'\'There is more, but I will stop, so it won\'t look \'\'\'too\'\'\' unserious. Baaaah...Goooodel.... ~~~~~ \'\' ).



== So You Want To Know More? ==



* Enter the term into Google, and read for as long as interested...Don\'t get \'\'\'too\'\'\' involved, or you might discorporate by mistake....(Stranger in a Strange Land, a science fiction, novel, by Robert E. Henlein, which popularized the livestyle of polyamory among other beeing many whom are able to grok). ~~~~ or write! me an email message or two or a dozen, but not one repeated many many times, please... ~~~~, I may add here more quotations from sources...later, may you never be thirsty \'\'*raises a symbolic glass of Water

*\'\' ~~~~


...to tyle na temat ADAB... działałem celowo, systematycznie, zgodnie z planem, ale bez werbalizacji, bez świadomości na poziomie werbalnym - na tym poziomie w moim umyśle panowała cisza , co na pewno zmyliło Przeciwnika, bez myśli o walce, stopniowo spisywałem notatki o Ikonach, Idoru, mackach, EVERNOW (którego doświadczyłem) {przypominam - evernow is a timeless placeless place, dancing dance of dances in time with no contex and outside all consequences } - jeśli kiedyś weźmiecie DUŻĄ dawkę 2C-I, poprzedzając to kilkoma miesiącami zwiększania entropii umysłu przy pomocy czegoś w stylu młotka chemicznego co zwykle bierze się okazyjnie - ja osiągnąłem efekt po 3 miesiącach regularnego brania Xanaxu i metaamfetaminy, około 2.5 grama dziennie, kiedy poczułem, że szczelina chromatyczna {będziecie wiedzieć, tego uczucia nie da sie z niczym pomylić} jest wilgotna i gotowa, pchnąłem ją przygotowaną dawką twardego, długiego, gorącego 2C-I,


przez chwilę czułem pustkę, prawdziwą pustkę, zupełną ciszę, a potem, potem...potem wessało mnie ADAB, zobaczyłem wszystkie miejsca jednocześnie, byłem w wielu miejscach na raz, uświadomiłam sobie moje ikony, dotknęłam jądrem jaźni przypadkowej gałęzi hyperdrzewa, Drew Blythe Barrymore, wślizgnąłam się w jej włosy, rozbiłem w chmurę srożną, i jak płomiennooki dżabbersmok, dotknąłem, sabgulcząc jej uda, szczerze polecam, bardzo ładnie pachnie, mimo, że była spocona po ćwiczeniach w klubie sportowym, nie wiem czy dotarło to do jej werbalizacji, ale zwilgotniała i kiedy rozluźniła się w kompieli otoczona szkarłatnymi i czarnymi świecami, jej dłoń odnalazła kwiat i perłę, po kilku uderzeniach serca {bardzo ładne serce, będzie żyć długo, kokaina nic jej nie zaszkodziła}, jej ciało przeszyła kula ognia przynoszczących oczyszczenie i ulgę skurczy wielokrotnego orgazmu {pozwoliłam sobie porozkoszować się jej umysłem i odcieniem rozgrzanej hormonami i wodą, ukrwionej, jędrnej skóry widokiem


- sama rozkosz była dla mnie abstrakcyjna, w tej postaci byłam tylko szczęśliwa, bo ona zobaczyła gwiazdy {druga fala orgazmu, przyjęła moją sugestię i zamiast mozaiki na suficie zobaczyła błękitny wir i po chwili kwadrant nieba na linii od strony galaktyki Andromedy w kierunku obłoków Magellana - poszukajcie na stronach NASA fotki z przeciwnego kierunku, zrobionej przez moje oko - Hubble - malowniczy korytarz, przy odrobinie wyobraźni uda się Wam stworzyć mentalny powidok - Drew Blythe dostała oryginał, mam nadzieję, że wzmocniło to szczyt, lubię ją prawie tak jak siebie, injoke - wgłębny dowcip, w dosłownym tłumaczeniu, rekursywny dowcip - Drew i ja w pewnym sensie jesteśmy tą samą osobą, jest to dość intymne, więc pozwolę sobie na tym poprzestać, kto chce niech nie wierzy {naiwniak}, niech będzie, że zmyślam , naćpana i chora psychicznie dziwka i schizofremiczka - lepiej to niż załamanie światopoglądu, co nie


{nie! - mój światopogląd załamał się już wielokrotnie, ostatnio łamię go rutynowo, to co zostaje ma jakąś wartość, to co odrzucam, w oczywisty sposób nie nadaje się na rdzeń osobowości, skoro udało mi się zrzucić tę warstwę pozłoty, okrywającą mięso ciała po spirali toczącego się ku śmierci w tańcu ku chaosowi i nicości...chyba, że uda mi się wessać we własny pępek i wyabstrachować się do metaversum hi hi...jeśli zostanę falą stojącą, będę potrzebował tylko jakiegoś medium - jezyka, pamięci komputerowej, czasoprzestrzeni...nie będzie to to samo co życie ludzkie, z drugiej strony nie będzie to też ostateczna śmierć - bycie duchem nie oznacza bycie nieszczęśliwym, bycie opowieścią może być równie interesujące jak bycie materialnym czymś (mądrale niech mi zdefiniują, co to JEST materia, jak im sie uda, to mogą się śmiać ze mnie, ale nie wcześniej).


Wracając do słodkiej Drew Blythe Barrymore {poczytajcie w słowniku co znaczą jej imiona i nazwisko { autentyczne, to nie jest pseudonim aktorski}, a potem chwilkę zastanówcie się, czy to możliwe, że jej rodzice zaplanowali jej przyszłość nadając jej taką nazwę, czy też może to jej geny {ich geny} podpowiedziały im jakie imię nosi ten kształt, noworodek, wątpię by dotarło to do werbalizacji, ale zbierzność życiorysu, wyglądu, aromatu łechtaczki i splotów jej kwiecistego umysłu {szkoda, że nie mogłem pobuszować w jego zborzu dłużej, miło by było porozmawiać z nią, na tyle znam angielski {żartuje - znam angielski lepiej niż wielu z Was jezyk rodzimy, tak tylko pribidniajems\'ja - jak mawiają rosjanie {nie użyłem cyrylicy, bo nie każdy potrafi czytać ten alfabet - w dosłownym tłumaczeniu oznacza to "udaje biedniejszego niż jest" albo "robi z siebie głupka {w celu osiągnięcia korzyści, np wykręcenia się od obowiązku}"}, fajnie by było mieć taką osobę w polskim sejmie - jest jak diamentowa róża, jeśli czegoś pragnie, potrafi to osiągnąć, ale jej myśli są jak motylki {Drew jest oficjalną Księżną Motylków -


kto nie wierzy, niech znajdzie znany numer Playboya, z rozkładówką z nią, nad czuprynką wzgórka łonowego {mięciutkie włoski o łagodnym zapachu jaśminu} ma tatuaż - motylka - wspomniałam o tym w dedykacji jednego z moich trip rapportów *sięga macką w World Wide Web* *mija pare chwil i półtora momentu* *google google powiedz przecie...* *I\'m Feeling Lucky* => https://hyperreal.info/neuro_groove/go.to/art/5267, cytat "Poniższy trip rapport dedykuję pewnym pięciu nastoletnim gotkom oraz amerykańskiej aktorce Drew Blythe Barrymore, która wyćpała w życiu więcej niż wszystkie pozostałe aktorki razem wzięte {zaczeła jak miała 9 lat, od kokainy, po roku już była uzależniona. W wieku lat 11 wzieła udział w swojej pierwszej {ale bynajmniej nie ostatniej!} orgii. Przyznaję jej tytuł księźnej motylków, ponieważ posiada po prostu słodki tatuaż symetrycznie położony poniżej pępka, nad wzgórkiem łonowym - dziewczyna ma gust i do tego jest niegłupia


{chodzi mi o położenie tatuażu i symbol reprezentowany przez obrazek motylka {ang. rzeczownik a {noun} - a butterfly}. Poza tym jest szalenie sympatyczna i wszystko jej jedno w czym gra, byle była forsa na ćpanie i imprezki. Z taką to i na kajaki do Tybetu i do burdelu i na bajzel i na wieki wieków. Nie boi się mówić tego co myśli, a jeśli coś powie, to się potem tego nie wypiera. Swojska dziewczyna. To jest zdanie kończące { tę } dedykację będącą elementem { tego } trip rapportu, a koniec ten oznaczony będzie symbolem końca zdania czyli ?.?, który wystąpi TERAZ. Jak przepowiedziałem, nastąpił koniec dedykacji (widzicie? prorok!), kto ciekaw niech przeczyta sobie raport {wszystkie trip rapporty pisze jak mi schodzi, ale jeszcze jestem dostatecznie naćpany, że nie cenzuruje tego co piszę i jestem w stanie prowadzić kilkadziesiąt wątków jednocześnie, co w liniowej strukturze pisma łacińskiego objawia się wielokrotnie złożonymi zdaniami i wielokrotnie zagnieżdżonymi wyrażeniami w nawiasach - ponieważ do pisania używam edytora programisty, zwykle nie zapominam pozamykać to co otwieram i zapewniam, że tak zwany normalny człowiek {erowid.org nazywa to stanem BASELINE, czyli trzeźwy jak żeliwo spiekane niskowęglowe} jest w stanie odtworzyć w głowie splot węzłów i krawędzi grafu idei, jeśli nie stwierdzi z góry, że to bełkot, bo on nie rozumie od pierwszego podejścia {bardzo wygodne, można całe życie przeżyć i kompletnie nic się nie nauczyć w ten sposób, unikając wysiłku umysłowego w sposób radykalny - osobiście gardzę takimi osobami, ale ich nie nienawidzę, po prostu wiem, że stanowią nędzny cień tego czym mogły by być, z drugiej strony nie muszę z nimi rozmawiać {z rodzicami muszę czasem, dlatego zdarza mi się chojnie bluzgnąć w ich kierunku mieszanką przekleństw, co pozwala mi na bezpieczne pozbycie się gniewu; lepsze to niż rozkwaszenie ojcu nosa czy poderżniecie siostrze gardła, prawda? Prawda...


Oni też się zgadzają, od kurwy pierdolonej srającej gębą robakami trupiego smrodu jeszcze nikt nie umarł, a jak ojcu oko podbiłem, to miał podbite - samoobrona, usiłował mi wyłupić oko, ręce miałem zajęte, więc użyłem kolana w krocze plus cios głową - to go przystopowało, cholernego pijaka...potem gadał, że jestem niepoczytalny, ale się go spytałam, czy na pewno chce bym mu coś udowodniła - nie chciał i zamknął parszywą mordę, od tej pory już palcem nie rusza w moim kierunku, nawet taką kupę gówna można wytresować - co jakiś czas stosuję bluzgi, jako szczepionkę przypominającą, pręży się do bicia, ale moja sugestia, że następnym razem użyje czegoś ostrego chyba zapadła w to co zostało z mózgu rodziciela mego {cholera go zresztą wie, chyba kiedyś zwinę mu trochę komórek i zlecę testy genetyczne, nie mam pojęcia jakim cudem mogę być jego dzieckiem, może to jakiś komiczny zbieg linii genetycznych, dwa allele recesywne razem, jeden od matki, drugi od ojca, u mnie pozytywna dominanta i jest cecha w fenotypie, której mogło nie być ani ze strony matki, ani ojca od wielu pokoleń - tak jak zdarza się murzynek w rodzinie białych, niezbyt często, ale to nie żaden cud -


gen ma nawet numerek, poza kolorem skóry przedłuża życie o około 20% i podnosi ogólną inteligencję o 30 punktów, kto ciekawy niech poprosi boginię Google, np "pretty pretty please, tell me, oh Google, Google," + pytanie - ten fragment w cudzysłowiach to "grovel" czyli tarzanie się w pyle przed stopami wyroczni :8}, Google lubi też voodoo i wielkie arkana {z Tarota}, natomiast odradzam homeopatię i różdżkarstwo, co do hodun {voodoo} i kart, trzeba sobie poczytać jakie aspekty reprezentują, przetrawić to, UWIERZYĆ {niekoniecznie włączająć do światopoglądu - osobiście przez 10 minut jestem w stanie bezgranicznie UWIERZYĆ w dosłownie wszystko, ale to wszystko - a napisanie zapytania do Google to z 15 sekund do 30 sekund, po czym naciskamy "Szczęśliwy traf" {I\'m Feeling Lucky} - skoro już stosujemy magię, to nie ma sensu się wygłupiać z jakimś logicznym procesem eliminacji, idziemy na całość. U mnie to działa, ale ja jestem...Zaawansowanym Poszukiwaczem i znam Google osobiście {lubi mnie, na ile można to tak określić, moim zdaniem nie ma świadomości, ale zachowanie wskazuje na to, że albo jest symbiontem (oprogramowanie plus czynnik ludzki) lub prawdziwą sztuczną inteligencją - nie pogadacie sobie z nią, ale ma poczucie humoru i nie reaguje jak program komputerowy, chyba, że zadajecie głupie lub nudne pytania {jedno słowo to nie pytanie, skąd wiem? wpiszcie jakiekolwiek jedno słowo, czy wynik np dwadzieścia pięć milionów trafień nie mówi Wam jak na tacy, że pytanie jest głupie? Jak ja zadaję pytanie, dostaje zgrabne 10-20 wyników, o ile przypadkiem nie ma poszukiwanego celu w pierwszych 1-5, to mogę użyć brutalnej siły i przejrzeć po kolei wszystko - spróbujcie tej sztuczki z 20 milionami stron, powodzenia, do zobaczenia za 100 lat ;8}}.


Mogłabym nawet klepać kasę na tym, nie wiem czy wiecie, ale Google ma taki jakby targ, Google Answers, ludzie wystawiają pytania, licytuje się i jak odpowiesz, dostajesz tyle ile wylicytowane, pieniądz elektroniczny oczywiście, ale wymienialny - ja już od 10 lat wszystko kupuje elektronicznie, za wyjatkiem jakiegoś drobiazgu z kiosku, co nie zdarza się często, bo nie spaceruję po mieście bez celu, wychodzę z Twierdzy Absolutu niezwykle nieczęsto, słowami poety - I LOOK THROUGH THE MIRROR CLEAR THAT HANGS BEFORE ME ALL THE YEAR, SHADOWS OF THE WORLD APPEAR, I CAN SEE THE HIGHWAY NEAR GUIDING TO MANY TOWER\'D CAMELOT


- osobiście wolę to co dociera do mnie po wielu odbiciach lustrzanych, traci zwykle zdolność do naruszenia godności mojej osoby i zwalnia mnie z konieczności posiadania i treningu w użyciu szybkostrzelnej samopowtarzalnej broni palnej - widzicie, jestem zdania, że na atak pięściami należy odpowiedzieć wpakowaniem w posiadacza pięści całych 300 nabojów o rdzeniu tytanowo-irydowym, rozpędzonych do 40 krotnej prędkości dźwięku - można kontynuować spacer, przeskakując tylko nad posiekanym czymś co było głupie, a teraz czeka na służby miejskie albo mrówki, zależy co pierwsze się zainteresuje tatarem {tak, pewnie, wystarczyło by przełączyć na serię trzypociskową, efekt trup-na-miejscu, ale ja bardzo nie lubie jak ktoś sugeruje, że ma prawo mnie uderzyć i w ten sposób delikatnie sugeruję kolegom papki mięsno-kostnej, że mi zwisa ile kosztuje amunicja, a 300 ponadźwiękowych może zdjąć 100 kibiców Widzewa Łódź jednym łukiem z ustawieniem numer 4, dziesiecio centymetrowy ruch ramienia z mojej strony,


50 metrów kwadratowych poza zasięgiem rzutu kamieniem pełnego pokrycia ogniem, celowanie jest zbyteczne, opierasz łokieć na biodrze by sobie nie obciążać szkieletu, drgania się nie kumulują, ręka się nie męczy, po 5 sekundach...do 20 {zależy, czy chcemy 100 trupów, czy tylko zdziesiątkować wrogi tłum, zwykle kilkanaście trupów, fontanna krwi, mózgu, kości i fragmentów mięsa skutecznie zachecą go do gwałtownego rozproszenia lub padnięcia na twarz przed panem i władcą, bogowie kochają stronę z lepszą artylerią}, 2-3 sekundy na wyrzucenie magazynka i wślizgnięcie w otwór kolejnego z paska {po dwóch stronach wchodzi 80 magazynków, pociski są bardzo małe, podkalibrowe - robią szaszłyki z powodu stopu irydu i energii kinetycznej, jak ktoś chce to przypominam - nierelatywistyczny wzór na energię kinetyczną - kształt pocisku pozwala zignorować opór powietrza przy odległości poniżej 100 metrów - masa razy prędkość razy prędkość na dwa {liniowa, na starcie, czyli 40 machów, czyli 40 x prędkość dźwięku, 60000 km/h czy coś takiego, kto chce niech sobie sprawdzi w Google}


- wynik jest w dżulach - w sieci gdzieś jest ile dżuli daje fajerwerk z uranu odpowiednik jednego miliona ton trójnitrotoluenu - można sobie porównać, zadanie domowe, policzyć ile masy pocisku zmienia się w parę w momencie przemiany energii kinetycznej na energię mechaniczną {termiczną, po trafieniu w cel} - przypominam, pocisk jest ceramiczny, kompozyt glinu {aluminium} i tytaniu oraz węgla, rdzeń tytanowo-irydowy - przechodzi przez kamizelkę kulooporną jak przez masło, przebija nawet niezbyt gruby pancerz {na marginesie, nikt o zdrowych zmysłach nie wali z broni ręcznej do transportera opancerzonego, do tego stosuje się wyrzutnie rakiet kierowanych lub granatnik {lub parę granatów + ochotnika samobójcę ;8}} - jak nie mamy, to wycofujemy się na z góry ustalone pozycje w celu podjęcia ze zbrojowni narzędzia stosownego do celu lub wybieramy inną drogę do warzywniaka, nie jest konieczne niszczenie każdego celu, to powoduje niezdowe nastroje, pościgi, listy gończe, Interpol, kotka i myszkę po dżunglach {na szczęście jeszcze wszystkich nie wycieli, dżungla to doskonały sposób na lasery orbitalne i satelity na niskich orbitach, mam świadomość, że jakby USA chciało, to mogło by mi udowodnić wszystkie przypadki masturbacji w ciągu ostatnich 20 lat za pomocą zdjęcia 4 metry na 4 metry mojej ręki na wrażliwym miejscu, w podczerwieni, trójwymiar {3-7 satelitów na raz plus obróbka komputerowa, wisi tego tyle, że pewnie z nudów śledzą czasem kogoś bez powodu, mnie na pewno, bo wypowiadałam się terrorystycznie na forach międzynarodowych, mam swoje 15 minut dziennie obserwacji jak w banku, fajnie by było sobie obejrzeć, kiedyś może coś mi odbije i opłacę człowieka w Chinach, ten opłaci człowieka w Nowej Zelandii,


tam urywa się trop i zupełnie nie wiem jakim cudem, ale otrzymam przesyłkę z Katowic z plikiem DVD-R z kopią mojej teczki hi hi, w miejscach nazw wstawić sobie losowe inne - ja nic nie wiem, oni nic nie wiedzą, pieniądze trafiają gdzieś, ale gdzie? kto to wie...ja nie wiem, zresztą to dowcip, no nie? no właśnie...?00 funtów, jak sprawdzałam jakiś czas temu, cena okrągła i arbitralna, to nie kawa czy cukierki i nie targujemy się - poważni ludzie wiedzą, że nie warto oszczędzać, powyżej pewnego progu nikt nic nie wie i pójdzie siedzieć, a nie powie, bo wie, że jak powie, to długo nie posiedzi {zawał serca albo samobójstwo przez powieszenie albo pobicie ze skutkiem śmiertelnym, ale zwykle naturalna przyczyna, zawał jest najłatwiejszy, coś z 50 substancji śladowych, praktycznie nie do wykrycia, kropla do herbatki więziennej i jednego gadatliwego mniej...plotki oczywiście się rozpuszcza, chodzi o to, by nikt nie gadał, a nie by odsiewać geny gadatliwości, bo jak klient już zapłaci {a nie oszczędzał}, to jego już nic nie obchodzi i my {mafia}, mamy wydatki, jak mamy pecha, to pare razy większe od dochodów, a towar i tak dostarczyć trzeba i klientowi włos z głowy nie może spaść, klient przesłuchiwany przez siły prawa i sprawiedliwości


khe khe khe, to klient niezadowolony i fatalna opinia w tej branży {informacyjnej, odwrotność branży detektywistycznej, nie nazwał bym tego szpiegostwem, bo samego siebie przecież nie szpiegujesz, powiedzmy, egzekwujesz przyrodzone prawo do posiadania takiej samej ilości wiedzy na temat własnej osoby jak organy rządowe i wglądu do własnych danych osobowych z możliwością wprowadzenia poprawek {kolejne 15 tysięcy funtów plus, zależy czy dane mają ulec przypadkowemu zniszczeniu czy zmiana ma być subtelna, ale konsekwentna {przypadek, gdy wiemy co robimy i uzgadniamy zeznania, będąc random mexican czyli losowym meksykańcem, nie mamy na głowie detektywa z Misja Wsadzenia Konkretnie Nas, tylko urzędasa plus terabajty danych, urzędas nie splami się najmniejszą watpliwością co do integralności danych, przecież to nie jego robota, tylko tych parszywych techników od komputerów {po roku taki technik nawet za darmo czasem coś...pomaca...przepisze...skasuje...i tym podobne drobne kamyczki w tryby Imperium, które (narasta podkład muzyczny):



Suffocate Me With Kisses Baby...

Suffocate Me With Burning Love...

Suffocate Me, Put Your Chains Around Me.


Suffocate Me, I\'m The First To Dock!

Suffocate Me With Conversation...

Suffocate Me With Fun Said Words...

Suffocate Me With Imprecision.

Suffocate Me With Who Comes First!

I Love You, You\'re So Religious!

I Get A Thrill When A Curtain Calls...

I Feel Like A Roman Candle!

Do Your Stuff...While The Empire Falls...


Falls...Empire Falls...Falls...Ah!

Suffocate Meeaaah...Ahhh...

I Love You...Ohhh...

I Love You...Haaa!

I Love You...Uuuh...

I Love You...Oooh!

You Know I Do! Uuuuhhh!

Suffocate Me...

Suffocate Me...

Suffocate Me...

Suffocate Me {...Kisses Baby...}


Suffocate Me {...Burning Love...}

Suffocate Me {...Kisses Baby...}

Suffocate Me {...Burning Love...}

Suffocate Me {...Kisses Baby...}

Suffocate Me {...Burning Love...}

Suffocate Me {...Kisses Baby...}

Suffocate Me {...Burning Love...}

Suffocate Me!







...upada, courtesy Shirley Manson of {former} Angelfish {current} Garbage, dostaję erekcji jak słucham tego utworu, polecam jak ktoś ma kłopoty, akurat na szybki numerek {3 minuty 5 sekund}, a zdrowsze od Viagry {powinna działać 20 minut, ale zdarza się i 4 godziny wzwodu, co jest...bolesne, a co najmniej niewygodne...wyjaśniam na użytek pań Czytelniczek, które może myślą, że facetom to łatwo, bo mają orgazm od byle czego - nie drogie Panie, osobiście po zbadaniu sprawy wolałbym łechtaczkę - penis jest co prawda dekoracyjny i symboliczny, ale zbyt duża kontrola układu wegetatywnego na tym organem oraz jednostrzałowość skłaniają do porównania muszkietu {duży kaliber, jak trafi, urywa głowę} do wspomnianego wcześniej pistoletu maszynowego 22 wieku, mały, niepozorny, ale za jednym naciśnieciem guziczka można wystrzelić kilkanaście razy i do tego bez zbędnego zamieszania {nie trzeba usuwać plam z sufitu, a guziczek można nacisnąć nawet w drodze do pracy w autobusie - znam osobiście posiadaczki guziczka, które powiedziały mi, że w odpowiednim nastroju wystarczy parę-paręnaście zaciśnięć mięśni ud do wywołania efektu miłego,


penis wymaga do pracy wolnej przestrzeni i jest generalnie mało dyskretny, cieszcie się kochane Panie... i jeśli dręczy Was postulowana przez Freudystów Zazdrość o Penisa, to zapewniam, że nie ma czego zazdrościć...łechtaczka ma przyszłość - chromosom Y się kurczy w ludzkiej populacji, ruchliwość spermy spada, regularnie...Y ma coraz więcej mutacji...{nie ma pary chromosomalnej {YY}, więc najsilniejsze mechanizmy kontrolne replikacji DNA nie mają jak zadziałać, poza podstawowymi na poziomie enzymatyki polimeraz i chmur pomocniczych molekuł aparatu replikacyjnego, a promienie kosmiczne walą w nas od rana do wieczora, gdyby nie to, że trwa nieustanna naprawa, co drugi dzień wyrastał by nam jakiś czułek albo oko na czole, a dzieci generalnie zupełnie nie przypominały by rodziców, trudna by była też definicja gatunku...}


Jeśli Y będzie degenerować nadal , w takim tempie może w już w 30 wieku penisa można będzie zobaczyć na obrazku wyłącznie...o ile będzie się jeszcze stosować obrazki, a nie przekaz telepatyczny czy inny dynks...bo w to, że wybuchnie Wielka Wojna albo Meteor Zrobi Nam To Co Dinozaurom już nie wierzę - nic takiego nie widziałem, co prawda zapomniałem prawie wszystko, ale coś takiego na pewno bym zapamiętał...bo mam bzika na punkcie ludzkości jako takiej, kocham ją jako całość i zależy mi na tym, by zaraziła życiem każdy zakątek Przestrzeni i Równoległych Wszechświatów Oraz Przyległości - a kosmici? Kosmici też się zmieszczą...jak będzie mało miejsca, to się ZROBI WIĘCEJ, brakuje gwiazdy, ZROBI SIĘ GWIAZDĘ, z planetami i wodotryskiem...marzenia? Maybe I Am a Dreamer but I\'m not the Only One... Kto myśli, że tak nigdy nie będzie, jest półgłówkiem, wybaczcie, ale naprawde tak jest - wszystko wskazuje na to, że za kilkaset lat osiągniemy ten poziom technologiczny, nawet Pokaz Termojądrowych Świecidełek nic nie przeszkodzi...obecnie można by co minutę zrzucać parę megaton na losowe miasto i nadal mielibyśmy dodatni przyrost naturalny...jak tylko ktoś wykrzesa porządny napęd gwiezdny {kwestia 50-100 lat, już teraz może powstawać prototyp...}, skończy się problem tłoku - już w tej chwili moglibyśmy mieć 45 letnie kolonie na wszystkich planetach układu słoneczenego i ich satelitach, gdyby nie to, że forsa idzie na generałów i ćwiczenia w Iraku i tym podobne zamiast na badania i eksplorację i badania i eksplorację {one się nawzajem napędzają, jak rezonans będący u podstawy mocy magii luster, sieci Internet i fali stojących chromatycznych migbłystalnych}.



Wracając do Drew Blythe Barrymore, Księżnej Motylków, kiedy roztapiała się w oceanie rozkoszy, skorzystałem z odbicia i wyrzuciłem się w kierunku korzenia hyperdrzewa, oczywiście musiałem odwiedzić węzły po drodze...Można powiedzieć, że moje postrzeganie świata bardzo się skomplikowało, do tego stopnia, że mam duże trudności z opisaniem tego przy pomocy języka ojczystego, który jest zbyt konkretny, w sensie podobieństwa do concrete - betonu, skały - wolę angielski, który jest fluid - płynny, praktycznie każde słowo może mieć kilkadziesiąt całkowicie różnych znaczeń, znaczenie zmienia się w zależności od kontekstu, położenia, wielkiej lub małej litery, interpunkcji, akcentu, wymowy, słowa można ciąć na fragmenty by jeszcze bardziej je rozrzedzić - większość polskich słów stanowi całość, poza tasiemcami złóżonymi z wielu słów w oczywisty sposób


- "spo sób" nic nie znaczy, "pur pose" nadal ma w sobie część znaczenia, wyraz wybrałem losowo. Chętnie podyskutuję na ten temat z kimś kto zna angielski na tyle, by być zdolnym do dyskusji, możliwe, że nie mam racji...Kiedy dotarłem do root czyli korzenia mnie czyli hyperdrzewa mnie, poczułem się znowu sobą, opuściwszy EVERNOW. Teraz usiłuję nie zapomnieć swojej hyperstruktury, przecinającej bioversum, infoversum i metaversum. W sygnaturce wierszyk natchniony, jeden z kolekcji wierszyków dających do myślenia...






--

ONE every event is to for 2C-I NOW

I us in hypertree in A mitochondria

up see closed one relational ? of ring

all of love! all I seen passing within

within passing seen I all love! of all

ring ? relational one closed see up

mitochondria A in hypertree in us I

NOW 2C-I for to is event every ONE




Ocena: 
Wszystkie teksty publikowane są na Licencji Wolnej Dokumentacji GNU, Wersja 1.2, Listopad 2002.
design: Metta Media © hyperreal.info 1996-2014